wtorek, 24 października 2017

"Co-dziennik" - Lucyna Klimczak


Tytuł: Co-dziennik
Autor: Lucyna Klimczak
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 09.05.2017r.
Liczba stron: 368


Zadania na kreatywność - na każdy dzień w roku :)

Przyjemna książka :) Nie tylko do czytania, do myślenia, ale też... do kreowania :) Czego? Codzienności. W jaki sposób? Prostymi zadaniami na myślenie, które możemy sobie na każdej stronie pouzupełniać. Nigdy jakoś szczególnie nie przepadałem za pozycjami, w których trzeba / można coś dopisywać, uzupełniać właśnie... ta jednak wygląda ciekawie. I bynajmniej nie aż tak banalnie jak można by sądzić. Zadania w rodzaju "Budzisz się bezdomny na ławce w parku i?...", czy też "Wymyśl nazwę dla własnego zakładu pogrzebowego" nie są bynajmniej banalne, prawda? :)

Mamy też tutaj zadania nieco bardziej ambitne, jak np. "Z kim chciałbyś się jeszcze raz spotkać?", "Twoja siła polega na?", "Czym jest szczęście?"... i tak dalej, i tak dalej... Trochę więc w tej książce i uśmiechu i refleksji. I to naszej - naszej własnej :) ... Trzeba tylko ją... stworzyć. Dojść do niej. Lub po prostu ją sobie wykreować :) ...

Mało jest chyba na rynku takich fajnych... dzienników ;) A szkoda, bo taki jak ten wspomagają myślenie własne, a myślenie jako takie, umówmy się, coraz częściej jest towarem deficytowym. Coraz bardziej deficytowym... W dobie wtórnej kultury obrazkowej i zaniku słowa pisanego warto się więc czymś takim poratować ;)

Strasznie zachęcam i gorąco polecam :) Nie pożałujecie :) 

Dziękuje Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.

"Jan Karski. Jedno życie. Kompletna opowieść. Tom 2 (1939-1945) Inferno" - Waldemar Piasecki


Tytuł: Jan Karski. Jedno życie. Kompletna opowieść. Tom 2 (1939-1945) Inferno
Cykl: Jedno życie (tom 2)
Autor: Waldemar Piasecki
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 05.07.2017r.
Liczba stron: 1272


Pasjonująca, przerażająca, wielka opowieść o człowieku honoru, któremu przyszło przejść przez piekło.

"Jako obywatel Polski nie mam prawa pozwalać, aby mordowano innych obywateli mojej ojczyzny tylko dlatego, że modlą się inaczej." Ten jeden cytat świetnie obrazuje sedno postawy Karskiego wobec Holokaustu i, tak naprawdę, wobec całości działań okupantów w czasie II Wojny Światowej. Książka ta obejmuje tylko 6 lat życia jej głównego bohatera - lecz jakże ważne są to lata...

Postawa Karskiego wobec Zagłady i jego sławna misja, w którą udał się do Roosvelta, to oczywiście najważniejsze elementy tej książki (i jednocześnie chyba jedyne znane powszechnie fakty z jego życia), lecz "Inferno" to także swoista podróż przez całą II Wojnę Światową. Gorzka podróż... Pełna cierpienia, śmierci, walki, niemocy i przerażenia tym, co jedni ludzie mogą uczynić drugim. Wraz z Karskim widzimy to wszystko raz jeszcze na własne oczy, od kampanii wrześniowej począwszy, aż do końca wojny włącznie. Smutna to podróż. Co pozostaje na jej końcu? Oprócz przeżywanej wraz z emisariuszem goryczy? Ironiczny uśmiech - przynajmniej u mnie.

Ironiczny wobec wszystkiego, o czym dzięki własnej edukacji od dawna wiem, a co przeczytałem tutaj raz jeszcze. Ironii wobec sposobu, w jaki na Zachodzie potraktowano nie tylko sam Holokaust, ale także nas samych, jako Polaków - sojuszników, których opuszczono. Zdradzono. Bo inaczej nazwać tego nie można. Amerykańsko-brytyjskie slogany w rodzaju „Jeżeli coś staje się nieuchronne, trzeba się do tego przystosować”, czy "Niemoc pomocy" (tytuł jednego z rozdziałów) w ogóle mnie, tak jak i samego Karskiego, nie przekonują. Ta recenzja nie jest miejscem na historyczne dysputy i spory, ale czuję się w obowiązku wspomnieć o tym, co myślę. A myślę, że świetnie rozumiem szok Jana Karskiego po tym, co zobaczył, usłyszał i czego doświadczył ze strony "sojuszników" - zarówno na temat Oświęcimia, jak i samej polskiej państwowości, w milczeniu pozostawionej samej sobie za Żelazną Kurtyną. Oto, jak "działają" sojusze... To moja subiektywna opinia. Każdy ma prawo się z nią nie zgodzić. Lecz... czyż nie tak właśnie się to wszystko odbyło?

To jedna z najważniejszych książek na temat II Wojny Światowej jaką miałem przyjemność czytać. Mówię o tych książkach, które nie skupiają się na suchych faktach, danych, datach, liczbach, lecz na ludziach i ich postawach. Mówię o książkach, które skupiają się na historycznej prawdzie - celowo zaznaczam "historycznej", bo to coś całkiem innego niż historia pisana przez zwycięzców, czy też historia pełna przemilczeń i uproszczeń, podana na tacy wszystkim tym, którzy nie mają czasu bądź chęci zgłębiania tematu. To wartościowa, prawdziwa książka. Zajmie szczególne miejsce na mojej półce.

Gorąco polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki.

"Jan Karski. Jedno życie. Kompletna opowieść. Tom 1 (1914-1939) Madagaskar" - Waldemar Piasecki

Tytuł: Jan Karski. Jedno życie. Kompletna opowieść. Tom 1 (1914-1939) Madagaskar
Cykl: Jedno życie (tom 1)
Autor: Waldemar Piasecki
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 20.05.2015r.
Liczba stron: 928


Opis tej książki jest tak prawdziwy, jak to tylko możliwe... Bo to nie jest ani tylko biografia, ani tylko beletrystyka, ani też tylko książka historyczna... To coś znacznie więcej.

Monumentalna zdaje się być ta lektura, ale jeśli się już ją zacznie - wciąga bez reszty. To wielka kopalnia wiedzy o II Rzeczypospolitej - kraju, który odrodził się z popiołów historii i wykuwa swój los na nowo. A na dzieło to, choć nikt tego wtedy nie wiedział, ma tak mało czasu... Rzeczywistość tę widzimy oczami młodego Karskiego. Co nimi widzimy? Przede wszystkim - może zbyt ogólnie to zabrzmi, lecz do tego się rzecz sprowadza - ciągły, podskórny spór o istotę państwowości między wizją Piłsudskiego i Dmowskiego, społeczne wahania między tolerancją dla inności a jej napiętnowaniem, świat kontrastów, w którym rauty, bale i świat szeroko pojętych wyższych sfer istnieje obok biedy i codziennych problemów zwykłych ludzi. W tym wszystkim mamy Karskiego, żołnierza przeznaczonego do służby dyplomatycznej, którego młodość wcale tak bardzo (jakby się zastanowić) nie odbiega od młodości ludzi w dzisiejszych czasach - Karski bowiem tak jak i my przeżywa swe wzloty i upadki, można powiedzieć "uczy się życia", nieustannie dokonując wyborów i, paradoksalnie, pomimo swej dobrej pozycji na starcie w dorosłość, ciągle musi udowadniać swoją wartość. Przy tym wszystkim ma także swoje życie rodzinne, uczucia, rozterki... Całość to obraz złożony, skomplikowany... rzeczywistość widziana oczami młodego człowieka sprzed niemalże wieku... Fascynujące.

Autor stwierdził na łamach tej książki, że takiej lektury o Karskim jeszcze nie było i już nie będzie. Zgodzę się z tym, ale dodałbym jeszcze, że wcześniej nie było jeszcze literackiego obrazu II RP takiego jak tutaj. I, być może, drugiego takiego też już nie będzie... Obrazu widzianego oczami młodego człowieka, który powoli wykuwa swój los wraz ze swoim krajem... To naprawdę świetna lektura.

Komu można polecić tę książkę? Wielbicielom historii z całą pewnością. Lecz nie tylko. Pierwszy tom historii życia Karskiego czyta się jak dobrą sensację i jednocześnie porządną beletrystykę, całość spaja swoistą klamrą tło tamtych czasów, więc myślę, że książką tą będą zachwyceni wszyscy, którym bliska jest tematyka zarówno międzywojnia, jak i dobrych opowieści ... o wielkich ludziach. O Wielkich Polakach. Karski bez wątpienia był kimś takim. I, jak się okazuje, nie tylko jego losy z czasów II Wojny Światowej mogą być pasjonujące. 

Gorąco polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki.



poniedziałek, 23 października 2017

"Baśnie osobliwe" - Ransom Riggs


Tytuł: Baśnie osobliwe (tytuł oryginału: Tales of the Peculiar)
Cykl: Pani Peregrine
Autor: Ransom Riggs
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 14.06.2017r.
Liczba stron: 192


Osobliwe te baśnie, to prawda... a przez to o ileż ciekawsze od tych klasycznych!

"Osobliwy dom Pani Peregrine" gościł jakiś czas temu w kinach i, jak na każdą klimatyczną produkcję kinową przystało, doczekał się również książkowych pozycji "okołofilmowych". Takich jak ta. Aż nie sposób nie przypomnieć sobie w tej sytuacji Harry'ego Pottera i wydanych właśnie jako "okołofilmowa" rzecz "Baśni Barda Beedle'a" :) To, co trzymam w rękach, to rzecz również w tym stylu.

W naprawdę niezłym stylu, dodam. Pani Peregrine zebrała osobliwości pod swoim dachem, to zaś jest opowieść o ... w sumie troszkę o historiach i legendach dotyczących tych osobliwości (jako takich). Nieźle się to czyta :) A jest o czym. Mamy tu bowiem opowieści o ludożercach, koszmarach sennych, jest i coś o duchach, a także, na ten przykład, "O księżniczce, co miała wężowy język" ;) Brzmi fajnie? I owszem :)

Hollywood i kinowa machina napędzająca takie wydawnictwa pełna jest co prawda komercji (trzeba to przyznać, taka bowiem prawda), jednak czasami ta komercyjna maszynka wypluwa z siebie coś ciekawego. Osobiście z wielką przyjemnością i ciekawością przeczytałem te wszystkie baśnie :) Nie są to może klasyczne bajki na dobranoc, jakie zwykliśmy czytać dzieciom, ale... tym nieco starszym? - czemu nie? A i w nas samych przecież też nieraz tkwi dziecko ;) Nieprawdaż? :)

Polecam :)

Dziękuje Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.

"Grupowa terapia schematów w leczeniu borderline" - Joan M. Farrell, Ida A. Shaw


Tytuł: Grupowa terapia schematów w leczeniu borderline
Autor: Joan M. Farrell, Ida A. Shaw 
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Data wydania: 09.12.2015r.
Liczba stron: 366


Kolejna fachowa książka - znów na bardzo trudne tematy.

Przytłaczać co nieco może ilość wielkich nazwisk i autorytetów z dziedzin psychologii i psychiatrii, jakie przewinęły się przez tę książkę - czy to tylko wspomnianych, czy też podpisanych pod zamieszczonymi w książce artykułami. To tylko świadczy o tym, że książka jest dobra. Taka, można powiedzieć... silna teorią. Nawet bardzo silna teorią. A jak z praktyką?

Teorię schematów w jej czystej postaci przybliżają inne książki (jak choćby ta, już przeze mnie zrecenzowana: https://cosnapolce.blogspot.com/2017/10/terapia-schematow-w-zaburzeniu.html ). Ta zaś wchodzi o jeden poziom wyżej - na poziom terapii grupowej konkretnie. Naczytałem się trochę na ten temat, więc nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to już dużo wyższa szkoła jazdy... Terapia grupowa prowadzona przez dwóch terapeutów, z których jeden "panuje" nad grupą, drugi zaś, w trakcie sesji grupowej, pracuje nieco na uboczu z innymi w trybie indywidualnym... Już tylko ten krótki opis może pokazać, z jaką skalą trudności zmierzyli się autorzy i jak wielką pracę wykonali wprowadzając ten model terapii w życie. To budzi naprawdę wielki szacunek.

Co ważniejsze - szacunek uzasadniony... z badań bowiem i efektów pracy autorów wynika, że to może działać. Jeśli tak - a wiele na to wskazuje - to wszyscy ci, których codziennym udziałem jest borderline, naprawdę mogą mieć nadzieję... i trochę jaśniej popatrzeć w przyszłość... :) Jaśniejsza przyszłość zawsze powinna być celem. Czasem można się do niego przybliżyć (na szczęście). Co oczywiście nie oznacza, że droga ta będzie łatwa...

Myślę, że - przy całym optymizmie jaki może nieść ze sobą ta książka, jak również jej treść - największym potencjalnym problemem może być kwestia zdecydowania się osób dotkniętych problemem na model terapii grupowej, Ktoś, kto dotąd pracował indywidualnie, świadomie taki tryb wybierając... to może być niezwykle trudne, przejść na tryb grupowy... Może to być również niewykonalne, z czego należy zdać sobie sprawę. Jest to w każdym razie jedna z dróg - prowadzących (oby) do celu.

Pozycja ta, tak jak i poprzednia na temat terapii schematów jaką miałem okazję recenzować, ponownie przeznaczona jest głównie dla terapeutów. Lecz ponownie, tak myślę, mogą się nią zainteresować również ci, których problem ten bezpośrednio dotyka. Choć - jak wspomniałem - ta książka to już wyższa szkoła jazdy... I niekoniecznie może być przekonującą alternatywą dla tych, którzy wybrali indywidualny tryb terapii. Jednak jest to zawsze jakaś alternatywa - a takową chyba warto mieć.

Polecam.

Dziękuje Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.

niedziela, 22 października 2017

"Terapia schematów w zaburzeniu osobowości typu borderline" - Arnoud Arntz, Hannie van Genderen


Tytuł: Terapia schematów w zaburzeniu osobowości typu borderline
Autor: Arnoud Arntz, Hannie van Genderen
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Data wydania: 04.11.2015r.
Liczba stron: 248


Terapia schematów - czyżby skuteczna metoda walki z borderline?

O zaburzeniu osobowości typu borderline napisano już mnóstwo książek. Mniej lub bardziej udanych... niestety... no cóż - jest w każdym razie w czym wybierać. Ta, na tle innych, jest o tyle ciekawa, że proponuje coś nowego, odmiennego, co (stwierdzając skuteczność na przykładzie holenderskich pacjentów) ma szansę zadziałać... Tym czymś ma być terapia schematów. Terapia, dodajmy, skuteczna... przynajmniej w teorii. Jednak czyż nie każde praktyczne zwycięstwo nie zaczęło się od opracowania i wdrożenia w życie jakiejś teorii? No właśnie...

Na czym to wszystko polega? Nie jest to takie proste - wytłumaczyć całość w trzech słowach... W największym skrócie - omawiany tryb terapii polega na sprowadzeniu problemu do kilku modeli poznawczych, z którymi, w trakcie pracy z pacjentem, może mieć do czynienia terapeuta. Dodajmy od razu - zmiennych modeli.. tak jak zmienne są zachowania i sposób funkcjonowania osób dotkniętych problemem... Kolejny krok to przygotowanie dynamicznych sposobów reagowania na zachodzące zmiany, a przez to - de facto - sposobów na skuteczne prowadzenie dalszej terapii. Taka może trochę zabawa w kotka i myszkę... może i trochę zabawa w przewidywanie kolejnych wydarzeń i reagowanie na nie... być może po trosze małe wróżenie z fusów... Czy to jednak istotne? Skoro ma to zadziałać, a wszystko wskazuje na to, że DZIAŁA... to chyba w takim razie warto. Chociażby na ten temat poczytać.

Szalenie trafne jest użyte przez autorów porównanie tego modelu terapii do... gry w szachy na flipperze. Bingo... Sama terapia jest jak szachy... a borderline - trochę (bardzo?) jak gra na flipperze... Nigdy w końcu nie wiadomo, kiedy coś się zmieni... Kiedy to, co jednego dnia jest dobre, innego dnia zmieni się w najgorsze z możliwych zło. Tak samo jak kwestia kontaktu z kimś, kto ma problem - jednego dnia jest dobrze, kolejnego już nie (to w końcu tak dobrze znane odbijanie się od bandy do bandy... o czym nie należy zapominać; nigdy). Określenie autorów trafne zatem w punkt... Bez dwóch zdań.

Ta książka przeznaczona jest przede wszystkim dla terapeutów. Z myślą o nich została napisana. Jednak wydaje mi się, że nie tylko oni mogą być jej odbiorcami. Czy pacjent powinien czytać tę książkę? Nie wiem... Jeśli jest świadomy swojego problemu, chce ruszyć z terapią do przodu, jest na to wszystko otwarty... wtedy na pewno tak, ta lektura w takim przypadku chyba tylko pomoże. Oby tak było :) ... Zwłaszcza, że książka jest bardzo fajna. Oprócz tego, że fachowa, to taka trochę... niosąca nadzieję? Tak. Jest w końcu o czymś, co według wielu świadectw... DZIAŁA. A jeśli coś działa, to jest to raczej pocieszająca perspektywa... prawda? :)

Gorąco polecam.

Serdecznie dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.

"Odporność psychiczna. Strategie i narzędzia rozwoju" - Doug Strycharczyk, Peter Clough


Tytuł: Odporność psychiczna. Strategie i narzędzia rozwoju (tytuł oryginału: Developing Mental Toughness: Coaching Strategies to Improve Performance, Resilience and Wellbeing)
Autor: Doug Strycharczyk, Peter Clough 
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Data wydania: 12.06.2017r.
Liczba stron: 352


Niby rzecz o sprawach nieco oczywistych... lecz z nieco innego punktu widzenia.

Odporność psychiczna... rzecz każdemu z nas przydatna, potrzebna - nieraz niezbędna. Czyż bowiem tak nie jest? ... Każdy z nas ma swoją codzienność, w niej większe lub mniejsze problemy... umiejętność radzenia sobie z nimi jest konieczna, a rzeczą przydatną w tym dziele jest właśnie to, co jest treścią tej książki - odporność psychiczna.

Bardzo ciekawie i rzeczowo potraktowano tutaj omawiane zagadnienie. Autorzy przedstawiają na początku główne przyczyny, dla których odporność psychiczna jest każdemu z nas niezbędna, główną przyczynę upatrując w kwestii oczywistej - czyli w stresie. Stres jednak nie jedno ma imię, zatem omówione są jego źródła (praca, zmęczenie, decyzyjne problemy) przy jednoczesnym przytoczeniu badań na ten temat oraz przy wskazaniu sposobów rozwoju strategii obronnych - że tak powiem - nas samych, a zatem sposobów rozwoju naszej odporności psychicznej. Pouczające. Naprawdę pouczające.

Być może dla niektórych ta lektura będzie napisana zbyt ciężkim językiem. Nie przeczę, momentami trzeba się mocno skupić na treści. Myślę jednak, że warto. Problematyka jest bowiem tak ciekawa, że nie będzie to z pewnością czas stracony. A kto wie? - być może każdy z nas wyciągnie z tej książki coś dla siebie. Ja osobiście... chyba coś takiego z niej (tylko dla siebie) wyciągnąłem :) 

Gorąco polecam!

Serdecznie dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.

"Autyzm. Od badań mózgu do praktyki psychologicznej" - Ewa Pisula

Tytuł: Autyzm. Od badań mózgu do praktyki psychologicznej
Autor: Ewa Pisula
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Data wydania: 2015r.
Liczba stron: 184


Autyzm... w pigułce.

Ta książka to naprawdę porządne, napisane przystępnym językiem, bogate w informacje, a jednocześnie zwięzłe studium problematyki autyzmu. Pozycja ta w bardzo przekrojowy sposób podchodzi do omawianego problemu, wychodząc od kwestii teoretycznych, poprzez różnorodne badania, na praktyce psychologicznej kończąc. Coś w sam raz na początek dla osób chcących zgłębić omawianą problematykę.

Książki takie jak ta są bardzo potrzebne. Takie pozycje pomagają bowiem często pojąć właściwą istotę rzeczy. Autyzm jako taki wciąż jest czymś bardzo niezrozumiałym, odstręczającym... dla zwykłego człowieka - czymś po prostu dziwnym. A to tylko (jak to ładnie ktoś mi kiedyś powiedział) pewien problem, z którym należy się po prostu zmierzyć. I tyle - to tak naprawdę nic strasznego. Zgoda... na co dzień może być to ciężki kawałek rzeczywistości dla kogoś, kto musi się z tym mierzyć, lecz wszystko można w jakiś sposób oswoić... zmierzenia się z problemem też można się nauczyć. Książki takie jak ta pozwalają o tym pamiętać.

Komu polecam książkę Ewy Pisula? W zasadzie każdemu zainteresowanemu tematem. Od pedagogów, poprzez rodziców, aż do tych, którzy po prostu chcieliby się czegoś na temat autyzmu dowiedzieć. Na rynku jest mnóstwo dostępnych książek na ten temat, jednak niewiele jest takich, które podają pewną syntezę faktów w małej, przystępnej pigułce. Ta książka należy do grona własnie takich.

Polecam.

Dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.

sobota, 21 października 2017

"Dziedzice ziemi" - Ildefonso Falcones

Tytuł: Dziedzice ziemi (tytuł oryginału: Los herederos de la tierra)
Cykl: Katedra w Barcelonie (tom 2)
Autor: Ildefonso Falcones
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 13.09.2017r.
Liczba stron: 880


Wielki powrót do średniowiecznej Katalonii.

Falcones ponownie daje nam do ręki dzieło monumentalne. I raz jeszcze znakomicie snuje opowieść o kolejach ludzkiego losu, z wszystkimi jego wzlotami i upadkami, łącząc wątki ludzkie, refleksyjne, mroczne i historyczne. Całość ma w sobie - tak jak w przypadku "Katedry w Barcelonie" - niezapomniany, nieuchwytny, a jednak wyczuwalny klimat Katalonii. Wielkie brawa dla autora; rzadko się zdarza napisać kolejną część cyklu w tak dobrym stylu jak pierwszą.

"Dziedzice ziemi" to tak naprawdę, pomijając wszelkie wątki historyczne, historia o tym, jak... przeżyć. Przetrwać. Falcones ma wielki dar pokazywania tego, czym jest siła ludzkiego charakteru. Na czym polega jego niezłomność i jak zdumiewającym może być odnajdywanie w sobie jej kolejnych pokładów - zwłaszcza w chwilach, kiedy rzeczywistość i wydarzenia wokół bohaterów w każdy możliwy i racjonalny sposób przeczą temu, by człowiek mógł znaleźć w sobie jeszcze siłę na cokolwiek. To jednak możliwe, co pokazują opowieści snute przez Falconesa. Te wątki są zdecydowanie najciekawsze w każdej jego książce, którą miałem okazję przeczytać - również w tej.

Wielbiciele historii również będą jednak usatysfakcjonowani. Powiew historii czuć na każdym kroku, a wielka zaletą "Dziedziców ziemi" jest przy tym unikanie przeinaczeń i przekłamań, o które tak łatwo w przypadku książek, w których historia gra poniekąd (jednak) tylko drugoplanową rolę. Barcelona z przełomu XIV i XV wieku w wydaniu Falconesa jest bardzo... przekonująca. Realistyczna, zwłaszcza w zamieszczanych w książce opisach ludzkiego życia i jego mrocznych, brutalnych realiów, jakie były udziałem średniowiecznej codzienności. To naprawdę przekonuje, przez co książka jest jeszcze bardziej ciekawa. I bynajmniej nie nużąca - ponad 800 stron lektury to wcale nie męka, lecz czysta przyjemność.

Polecam.

Dziękuje Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.

niedziela, 1 października 2017

"Miłość szczęśliwa. Terapia par Berta Hellingera" - Johannes Neuhauser (red.)


Tytuł: Miłość szczęśliwa. Terapia par Berta Hellingera (tytuł oryginału: Wie Liebe gelingt. Paartherapie Bert Helingers)
Cykl: Biblioteka Hellingerowska
Autor: Johannes Neuhauser (red.)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 24.11.2004r.
Liczba stron: 356


Miłość szczęśliwa... brzmi jak kolejny banał, prawda? :)

Ewentualnie brzmi to jak potencjalne "rzyganie tęczą" ;) ... To jednak nie Disney i szczęśliwie pasące się na łące Tęczowe Jednorożce :) - nie, zupełnie nie :) ... W zasadzie ta książka... jest bardzo trudna. Dotyka znów (choć w tytule nie ma o tym ani słowa) problemu tego, do czego wszyscy dążymy: SZCZĘŚCIA... A ten temat wcale nie jest taki prosty... Ani łatwy. Nie tylko do osiągnięcia - również, jak się okazuje, nie jest to łatwy temat także do czytania...

Hellinger budzi moją coraz większą ciekawość... To jego druga książka na moim koncie książek przeczytanych - znowu ciekawa, tym razem trudna... lecz znów bez dwóch zdań się z nim zgadzam. Mądry gość ;) ... (co do mojej osoby się nie wypowiadam ;) ). Trudne tematy międzyludzkie to, jak widać, hellingerowska specjalność... Przeczytałem już nieco pozycji z zakresu psychologii i, muszę powiedzieć, nie spotkałem się jeszcze - jak u Hellingera - z TAK DOBRYM połączeniem kwestii trudnych z życiowego punktu widzenia, przy jednoczesnym podaniu ich na tacy i rozpracowaniu (mimo stopnia skomplikowania) w sposób... ok, z tym można dyskutować, ale według mnie w sposób tak prosty oraz całkowicie i totalnie zgodny z tym... co sam myślę ;) ... Może dlatego tak dobrze mi się to czyta(ło) ;)

O czym jest ta właśnie książka? O związku :)... czyli o tym, co - mówcie, co chcecie, taka prawda - daje człowiekowi największe szczęście. Spełnienie. Radość. Miłość. Codzienną pewność, że ktoś jest - i faktem swojemu istnienia w naszym życiu daje siłę. Wiarę. Chęć do tego, by wstać z łóżka na spotkanie następnego dnia. Taaak... to książka właśnie o tym :) A w zasadzie o tym, jak o ten związek DBAĆ. Jak nad nim pracować, jak naprawiać małe (i duże) wyrwy w codziennie stawianej razem budowli wspólnego życia tak, żeby nie runęła... Co więc jest kluczem?

U Hellinegera jest to - co chyba stanowi normę w jego książkach ;) - nieco skomplikowane (jak to w życiu...), lecz, w gruncie rzeczy... po przemyśleniu sprawy... proste. Proste, bo sprowadzone do rozłożonej na czynniki pierwsze istoty rzeczy. Co jest więc istotą rzeczy?... Zrozumienie. Zaufanie. Otwarcie się na drugiego człowieka. ROZMOWA. Pożądanie. Ogień, chemia... I - "bo do tanga trzeba dwojga" ;) - CHĘĆ drugiej (obydwóch?) stron do tego wszystkiego... Można by mówić dalej (i to wiele), ale to są właśnie pewne PODSTAWY. 

Hellinger (w osobie redagującego tę książkę Neuhausera) o tych podstawach mówi, lecz w sposób... trudny. Chyba dlatego, że patrzy na sprawę z perspektywy wieloletnich doświadczeń i rozważań... Trzeba też pamiętać, że ta książka jest de facto o terapii dla par będących na pewnych życiowych zakrętach, a do tego jest napisana w oparciu o sesje terapeutyczne pacjentów Hellingera... To jednak nie umniejsza i nie wypacza pewnego sedna lektury, czyli tego, na czym powinien opierać się związek. I szczęście dwojga ludzi... Pewne filary tutaj (chyba) z tej książki (i tak naprawdę wprost z życia) wyłuskałem... ;) ... Ale każdy z Was może śmiało zrobić to samemu - do czego wszystkich Was zapraszam :)

Warto :)

Gorąco polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.

"Miłość ducha. Czym jest i jak osiąga spełnienie" - Bert Hellinger


Tytuł: Miłość ducha. Czym jest i jak osiąga spełnienie (tytuł oryginału: Die Liebe des Geistes Was zu ihr führt und wie sie gelingt)
Cykl: Biblioteka Hellingerowska
Autor: Bert Hellinger
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 30.06.2010r.
Liczba stron: 416


Coś z cyklu... "o sobie samym"?

Trochę tak... Hellinger, jako człowiek i psycholog, już sam w sobie jest postacią niezwykle ciekawą - okazuje się, że nie mniej ciekawe są jego książki. O czym jest ta konkretna? W największym skrócie - tak jak wspomniałem - o nas samych; o tym, co w nas tkwi, a także o tym, jak to co w nas tkwi poukładać, aby być spełnionym. Lub inaczej mówiąc - aby odnaleźć szczęście.

"Miłość ducha" to nie tylko tytuł książki, ale taka swoista teoria hellingerowska, według której "praprzyczyną wszystkiego jest Duch, który nie rozróżnia i nie dzieli, który wszystkim porusza i dla którego wszystko jest dobre - takie jakie jest." Brzmi jak mocno filozoficzny wywód... Skrajnie na sprawę patrząc - co najmniej jak jakieś bzdurzenie... Jednak jeśli już się wczyta w samą książkę - jest w tym wszystkim pewien sens... Naprawdę. I całokształt wcale nie jest taki głupi.

Hellinger odwołuje się do wielu aspektów nas samych, naszego życia, takich jak nasze wnętrze, emocje; snuje rozważania na temat rodziny, samego związku jako takiego, uczuć, ról życiowych... Buduje powoli z tych klocków spójny obraz, w którym naczelną rolą i siłą sprawczą jest... w gruncie rzeczy miłość właśnie. Nasza własna do nas samych (takimi, jakimi jesteśmy), do innych; tak naprawdę do świata. Strasznie być może to wszystko upraszczam... ale to w końcu tylko recenzja ;) Recenzja, której zadaniem jest stwierdzenie, że to ciekawa i godna uwagi książka. A po lekturze - godna rozważenia - w samym sobie - jej treści. Myślę, że warto to zrobić. Książka wcale nie jest bowiem ani tak banalna, ani aż tak górnolotnie skomplikowana, jak można by z pozoru sądzić.

Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.

"Pikantne historie dla pendżabskich wdów" - Balli Kaur Jaswal


Tytuł: Pikantne historie dla pendżabskich wdów (tytuł oryginału: Erotic Stories for Punjabi Widows)
Autor: Balli Kaur Jaswal
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 02.08.2017r.
Liczba stron: 408


W kuluarach pendżabskiej alkowy bywa wesoło :)

Oj, bywa wesoło! :) Ta książka ubawiła mnie do łez :) I zaskoczyła, maksymalnie na plus mnie zaskoczyła - KOMPLETNIE NIE TEGO się spodziewałem... i dobrze! :) Myślałem, że dostanę do ręki jakieś cicho wyszeptane w tajemnicy, skromne historyjki przerażonej kobieciny, a tu tymczasem... :) 

A tu tymczasem dostałem masę śmiechu, zero pruderii, trochę pikanterii, a na deser nieco sensacji / kryminału pod sam koniec :) Nikki prowadzi kurs wśród pendżabskiej społeczności (sama stanowczo się od niej odcinając), w trakcie którego wszystkie ciekawe, śmieszne i podnoszące temperaturę historie z życia wzięte wychodzą na światło dzienne. Jedna z nich jest na tyle niebezpieczna, że sprowadza spore zagrożenie na wszystkich (stąd końcówka rodem z dobrej sensacyjnej książki). Pomysł na książkę bardzo fajny :) ...

O czym jednak jest tak naprawdę ta lektura? W gruncie rzeczy nie o tych wszystkich historyjkach pozbawionych pruderii i budzących salwy śmiechu. To jest trochę książka... o zderzeniu Wschodu z Zachodem. W dobrym, tak myślę, tego słowa znaczeniu. Okazuje się bowiem, że choć kultury dwóch światów mogą być różne, to jednak... można się wzajemnie zrozumieć. A i ludzie, choć wychowani wśród różnych wartości, tradycji... są wbrew pozorom bardzo do siebie podobni na gruncie "bycia człowiekiem" - z całym bagażem tego człowieczeństwa, związanych z nim pragnień, myśli... a także ze z tym wszystkim "co nas kręci, co nas podnieca" :) - te sfery są chyba zawsze takie same ;) , nieważne pod jaką szerokością geograficzną :)

Co poza tym? To bardzo... pogodna książka :) Taka po prostu... pełna życia :) ... Może przez ciągły uśmiech, jaki budzi co chwilę jej lektura. A uśmiech to przecież dobra rzecz :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.

"Tak to robią wspaniali rodzice. 75 rad, jak wychować szczęśliwe dziecko" - Erica Reischer


Tytuł: Tak to robią wspaniali rodzice. 75 rad, jak wychować szczęśliwe dziecko (tytuł oryginału: What great parents do)
Autor: Erica Reischer
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 02.08.2017r.
Liczba stron: 240


Dobre rady? Zawsze w cenie ;)

Zwłaszcza jeśli rzecz dotyczy najważniejszej rzeczy w życiu rodzica (jeśli już się nim jest) - wychowania własnej Małej Pociechy :) ... Książka daje ich całkiem sporo, bo aż 75 ;) ... Czasem są to rady naprawdę cenne, czasem banalne, lecz razem wzięte - ważne. Po prostu ważne. I nawet jeśli banalne - nie szkodzi; nieraz największy banał, mimo że powszechnie znany, nabiera znów swej mocy jeśli wypowie się go na głos, lub, jak w przypadku tej książki, spisze na papierze.

Erica Reischer bardzo fajnie pokazuje jak na przykładach z życia wziętych można powoli budować w dziecku to, kim chcielibyśmy aby stało się w przyszłości. Jak zaszczepić pewne wartości, normy, zrozumienie dla wielu spraw, szacunek, dobro - nic przy tym nie ujmując z tego, co jest istotą dzieciństwa, a więc... z dziecięcego uśmiechu :) Dziecko bowiem przede wszystkim powinno być przecież szczęśliwe. Na tyle, na ile może - a powinno móc takie być tak bardzo, jak tylko się da. Stąd też rady w książce także dotyczące nas samych, rodziców. To my przecież wychowujemy :) - nie zaszkodzi zatem przyjrzeć się nieco także samym sobie.

Lektura przyjemna, prosta, intuicyjnie zrozumiała, napisana bardzo fajnym językiem. Autorka nikogo nie poucza, daje tylko przykłady - wnioski pozostawiając do wyciągnięcia czytającemu. Bardzo, bardzo, bardzo fajna książka :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.

sobota, 30 września 2017

"Samozwaniec. Moskiewska ladacznica" - Jacek Komuda


Tytuł: Samozwaniec. Moskiewska ladacznica (tom 1)
Cykl: Orły na Kremlu (tom 5)
Autor: Jacek Komuda
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 22.09.2017r.
Liczba stron: 353


Ku przygodzie Waszmościowie!

Świetny ciąg dalszy znakomitego cyklu "Orły na Kremlu". Książek Jacka Komudy można nie lubić za ich specyficzny styl... ale można je też za ten styl uwielbiać! Mi osobiście zdecydowanie bliżej do tej drugiej grupy :) Rzeczpospolita Szlachecka dawno odeszła w niepamięć i przepadła w odmętach czasu, lecz wiele jest z jej dziejów historii wartych opowiedzenia - Komuda podejmuje się tego dzieła i sięgnięcie po każdą jego nową książkę nigdy nie jest czasem straconym.

Można by się spierać, czy opowieść o dymitriadach z początku XVI wieku w wersji Komudy trąci bardziej o fantastykę, czy bardziej o prozę po trosze historyczną... Według mnie i o jedno i o drugie. I wychodzi z tego bardzo ciekawy mix. Ciekawy i poprzez fabułę, jak i poprzez bohaterów, zwroty akcji, a momentami bezczelną awanturniczość całej opowieści. Książce świetnie to robi!

Faktem niezaprzeczalnym jest, że tego rodzaju lektury trzeba lubić. Inaczej... można polec. Zagubić się w wiernie przytoczonym języku epoki, jej realiach, czy szczegółowych, pełnych nazwisk i nazw własnych opisach, których autor nie szczędzi na kolejnych stronach. Trzeba to (po)lubić :) Po prostu... lecz jeśli już się to stanie - jesteście przez Komudę kupieni :)

Brakuje mi bardzo większej liczby książek takich jak ta. Trochę historii, awanturnictwa, przygody, adrenaliny - wszystko mi tu po prostu gra :) Chciałoby się takich książek jak najwięcej.

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki!

Nowości - wrzesień/październik 2017r. (Psychoskok)

Poniżej kilka jesiennych nowości od Wydawnictwa Psychoskok - kilka książek, kilka tematów, każdy ciekawy; jest w czym wybierać ;)

środa, 20 września 2017

"Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u doktorka" - Anka Mrówczyńska


Tytuł: Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u doktorka
Autor: Anka Mrówczyńska
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 31.07.2017r.
Liczba stron: 190


"Jenny, mam na imię Jenny. Co w jej głowie siedzi - wiem tylko ja"...

Nie wiem czy pamiętacie ten refren pewnej piosenki sprzed lat. Zakładam, że tak ;) ... Trudno chyba o lepszą (muzyczną tym razem) mini-pigułkę informacyjną na temat sedna tego, o czym są książki Anki Mrówczyńskiej (pozdrawiam Cię serdecznie w tym miejscu :) - raz jeszcze dziękując za chwilkę rozmowy i dobre słowo o wcześniejszych recenzjach ;) ). O czym więc są? Tak naprawdę, patrząc na to z innej strony... o świetnych ludziach, którzy nie do końca wiedzą (i nie wierzą w to), że są świetni :) ... Każdy jest przecież wyjątkowy :) Szkopuł w tym, co - znów ukłon w stronę refrenu - "siedzi w głowie"... A mogą tam siedzieć różne rzeczy. To kolejna książka właśnie o tym - o tym, co może siedzieć w czyjejś głowie... Znów lektura do bólu i do gruntu autobiograficzna - i znów pełna niesamowitej odwagi. Już za to wielkie brawa i - niezmiennie - wielki szacunek dla Anki.

Ta książka to świetny obraz tego, czym jest - i czym może być - psychoterapia w przypadku kogoś z problemem pt. "borderline". Celowo używam słowa "problemem"... Wrzucić wszystkich do jednego wora z piętnującym napisem "choroba" jest szalenie łatwo, a borderline to po prostu pewnego rodzaju zaburzenie... (wystarczy sobie wygooglować i przeanalizować choćby samą nazwę). A zatem po prostu pewien problem. Z którym trzeba sobie (po)radzić. I to każdego dnia, dzień po dniu - nie jest to bowiem coś, co mija jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jednak można z tym wszystkim żyć i funkcjonować. I to zarówno patrząc z perspektywy kogoś, kto ma ten problem, jak i z perspektywy wszystkich wokół, którzy żyją i funkcjonują wokół tej osoby (będąc w ten czy w inny sposób w jej życiu). Ta książka jest w dużej mierze o tym, co w tym codziennym dziele... pomaga - o indywidualnej psychoterapii.

Jak to wygląda? Na czym polega? Łopatologicznie pytając - "z czym i jak się to je"? Niby w założeniu prosta sprawa, bułka z masłem... Gabinet, terapeuta, spotkania... Haniebne uproszczenia i wciąż funkcjonujące stereotypy (rodem z ciemnogrodu) kazałyby dodać tu jeszcze pewnie kozetkę... ale nie, to nie do końca tak właśnie wygląda... Nawet zupełnie nie. Uproszczenia uproszczeniami, ale tak naprawdę... to wszystko nie jest łatwe. Rzekłbym nawet, że jest niesamowicie trudne. Ta książka to pokazuje... Terapia i jej sedno to nawiązanie nici porozumienia między terapeutą i siedzącą naprzeciw niego osobą. To rozmowy. Próby zrozumienia, co jest istotą problemu, a później rozpracowania go, rozłożenia na czynniki pierwsze, okiełznania... Łatwe?... O, nie... Przy tym wszystkim mamy bowiem do czynienia z tyglem pełnym emocji. Z elementem problemu, jakim są myśli (i czyny) autodestrukcyjne. I czasem... może i z zamykaniem się. Może... to już kwestia interpretacji. I kwestia konkretnego człowieka, konkretnej osoby. Czasem bowiem istnieje też coś takiego jak upór - na zasadzie, że im bardziej się naciska (lub tylko tak nam się wydaje), to stajemy okoniem (jeszcze bardziej)... ale to tylko taka mała dygresja :) ... i, jak wspomniałem, kwestia indywidualnej interpretacji... Nic nie jest w każdym razie ani łatwe ani proste. Czasem coś się może nie udać... z wielu różnych przyczyn. 

Co jest istotnym wnioskiem? Chyba to, że terapia jest czymś dobrym... ale i niesamowicie trudnym. Jak bardzo trudnym uzmysłowić może fakt, że Anka opisywaną na kolejnych stronach terapię przerwała... W dużej mierze z przyczyn, o których pisałem akapit wyżej. Tygiel emocji, miotanie się od bandy do bandy... Tak, wiem, powtarzam sie troszkę przy każdej recenzji kolejnej takiej lektury, ale nie sposób tego uniknąć. "Problem" bowiem cały czas kręci się, tak naprawdę, wokół tych samych kwestii - uciec więc od powtarzania się nie sposób... Ta książka to przede wszystkim bardzo osobiste doświadczenia własne, nie jest więc napisana z perspektywy terapeuty (czy, szerzej patrząc, kogokolwiek będącego "obok")... Ale chyba rzecz w tym, że i terapia (i jakikolwiek sposób bycia "obok" kogoś) sprowadza się do próby dotarcia do czyjejś głowy... Do dostania się do środka - po to, żeby zrozumieć. I coś zrobić. Coś dobrego... Czy to w gabinecie, czy na co dzień. Każdy sposób jest dobry, różnica tylko taka, że ktoś z gabinetu wykonuje swój zawód i jest fachowcem, a ktoś "z codzienności" robi to bezinteresownie ;) ... 

"Terapia u Doktorka" jest tak naprawdę trochę o tym, jak trudno jest czasem... raz że do tej głowy się dostać, dwa - pozwolić na to, żeby ktoś tam wszedł, i wreszcie trzy - o tym, jak bardzo stąpa się po kruchym lodzie, biorąc pod uwagę pierwsze i drugie... Niekiedy trudno się otworzyć. Do tego nie zawsze lubimy i tolerujemy, kiedy ktoś, nawet tylko chcąc pomóc, definiuje nas samych i (obiektywnie, czy też tylko naszym zdaniem - bo tak nam się w danej chwili wydaje) nas ocenia. Wszystko jest kwestią interpretacji... Ta książka też. Dlatego myślę... że nie będę niczego z tych stron oceniać. Jeśli mogło się tak wydawać przez dotychczasowe akapity, to nie o to mi chodziło, wcale nie... Nie o to tutaj bowiem chodzi... Ta książka nie jest po to, żeby oceniać jej treść. Ma w sobie coś więcej, takie małe przesłanie... mimo różnej treści na kolejnych stronach, to przesłanie jest pozytywne - i można je zawrzeć w jednym słowie: WARTO... Tylko jedno jest według mnie po tej lekturze ważne: terapia jest czymś, co może pomóc. Czy pomoże, to osobna sprawa... Ale może pomóc. Tak, różnie się taka terapia może potoczyć... Ale jeśli może pomóc?... To warto spróbować. Trochę... jak w życiu :) ... Jeśli jest ktoś, kto pomaga... i może pomóc... to może warto to brać. Choćby i garściami. Będą wzloty i upadki. Efekty też nie zawsze będą. Ale jeśli choć trochę coś to daje... to WARTO. Średnio przyjemnie idzie się przez życie i przez wszystkie jego części, też przez te trudne, samemu. Jeśli są obok ludzie, którzy choć trochę rozumieją, chcą zrozumieć jeszcze bardziej, a my to czujemy i wiemy, jak to na nas działa... to chyba WARTO :) ...

Cieszę się, że mogłem przeczytać tę książkę. Anka z każdą kolejną częścią tego swoistego cyklu robi jednocześnie coś dobrego. Ważnego. Pomaga innym. To wszystko ma wielki sens. Już o tym pisałem w innej recenzji, ale może - prócz tego, co te książki robią dobrego dla osób z pewnym problemem i dla ich bliskich - może kiedyś takie lektury zrobią szerszy wyłom w murze tego, co bez ogródek można nazwać "ciemnogrodem". Może... :) Na dziś dzień to kawał świetnej roboty. Oby tak dalej :) ...

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Psychoskok za egzemplarz recenzencki.

niedziela, 17 września 2017

"Życie na próbę" - Emilia Becker


Tytuł: Życie na próbę
Autor: Emilia Becker
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 07.08.2017r.
Liczba stron: 152


Chcielibyście znać różne scenariusze własnego życia? I wiedząc... móc wybrać? :)

Zakładam, że byście chcieli ;) Sam bym chciał ;) Główna bohaterka ma taką szansę - poznaje swoje własne życie w "scenariuszu A" i w "scenariuszu B". Cała książka to migawki pełne emocji, zdarzeń, refleksji z każdej z dwóch możliwych "opcji do wyboru"... Wybór zostaje w końcu dokonany :) ... Tak się (a szkoda) w prawdziwym życiu nie zdarza, lecz tutaj mamy do czynienia z książką - a w książkach wszystko jest możliwe :)

Strasznie mi ta książka przypomina film sprzed paru lat z Jaredem Leto, "Mr Nobody"; tam bohater też miał szansę wyboru, przeżycia swoich własnych dni na różne sposoby, z różnymi osobami u boku... m.in. po to (lecz nie tylko - film jest nieco bardziej skomplikowany, ale nie o filmie tutaj teraz piszemy), by wybrać to, czego chce... Dokładnie to samo mamy w "Życiu na próbę". Chociaż ta książka nie należy do najdłuższych objętościowo, to jednak jest bardzo dobrze napisana. Wspomniane przeze mnie migawki z "różnych żyć"... literacki obraz idealny jak dla mnie :) Świetnie uchwycono to, jak zmienia się człowiek... jak zmieniają się ludzkie priorytety, cele, dążenia... marzenia... i to, jak i dlaczego chcemy do takich, a nie innych celów dążyć. Udało się świetnie...

Gorąco polecam. Takie książki, choć może nie aspirujące do jakiejś pretensjonalności... to jednak, przez swą prostotę, bazowanie na emocjach... przeważnie osiągają cel swych autorów - a celem tym jest nasza własna autorefleksja. Brawo :) ...

Dziękuje Wydawnictwu Psychoskok za egzemplarz recenzencki.

"Zapowiedziane szczęście" - Jan Melerski


Tytuł: Zapowiedziane szczęście
Autor: Jan Melerski
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 02.08.2017r.
Liczba stron: 174


Niesamowita historia... o szczęściu... i nie tylko.

Czy życie zwyczajnego człowieka... takiego "jednego z nas (wszystkich)"... może być ciekawą historią? Pełną pasji, anegdot, takiego... codziennego życia, które, choć jest właśnie codzienne, to właśnie przez to... wyjątkowe? Oczywiście. Ta książka jest tego świetnym przykładem.

Główny bohater urodził się w czasie II Wojny Światowej. Okres, realia... nad wyraz niekorzystne... Wojna, okupacja, bieda... później trudne lata powojenne... Bohater, co ma miejsce raz na naprawdę sporą liczbę urodzeń (bodajże raz na kilkadziesiąt tysięcy?) jest, dosłownie, "w czepku urodzony" :) ... I coś w tym musi być, szczęście bowiem mu sprzyja. Lecz.. czy właśnie tylko dzięki temu "w czepku urodzeniu"?... Zastanówmy się... To może taka trochę dygresja poza-książkowa, ale... warta napisania w tej recenzji... Tak naprawdę bowiem... chyba każdemu z nas jest potrzebna ta odrobina szczęścia w życiu... Prawda? I niekoniecznie jest ona dla nas wszystkich niedostępna... Jestem i zawsze byłem zdania, że każdy jej doświadcza - to, czy tę odrobinę zauważymy i wykorzystamy to inna sprawa, ale - tak; myślę, że każdy tę odrobinę szczęścia może znaleźć na swojej drodze. I według mnie właśnie o tym jest ta książka - o zwyczajnym człowieku, o zwyczajnym życiu, które, jeśli wykorzysta się małe uśmiechy losu, może być... dobre. Może nie idealne - ale dobre. Wykorzystane. Tak bardzo, jak to możliwe w konkretnych, zastanych w danej sytuacji bądź sytuacjach, warunkach.

Bardzo fajnie czytało się tę książkę. Może przez to, że była o czymś - wiem, powtarzam się, ale to właściwe słowa, a więc i konieczne powtórzenia - zwyczajnym. Bo to, co zwyczajne, wcale nie musi być nudne. Nużące. Pełne rutyny. Niekoniecznie :) ... A w życiu trzeba umieć korzystać z nadarzających się okazji i zawsze próbować dążyć do jednego - do tego, żeby spróbować być szczęśliwym.

Dziękuję Wydawnictwu Psychoskok za egzemplarz recenzencki.

"Dziewczyna z Brooklynu" - Guillaume Musso


Tytuł: Dziewczyna z Brooklynu (tytuł oryginału: La fille de Brooklyn)
Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 02.08.2017r.
Liczba stron: 400


Świetny thriller do końca trzymający w napięciu! 

Musso zaskoczył mnie tą książką... Już sam tytułu zwodzi, podobnie jak okładka - można by sądzić, że to będzie słodka, miła, romantyczna historia... Nic bardziej mylnego. To trzymający w napięciu thriller, kryminał, dobra sensacja... wszystko w jednym! 

Kim jest tytułowa dziewczyna z Brooklynu? Z pozoru zwykłą, miłą dziewczyną, która znalazła szczęście u boku fajnego faceta. Jednak nic nie jest takim, jakim się wydaje... Historia pewnego zdjęcia, które pokazała swemu wybrankowi... zmienia wszystko... Dziewczyna znika... A jej wybranek rozpoczyna gorączkowe poszukiwania... Jak się później okaże, w wielu miejscach i na wielu kontynentach. Czy zakończą się sukcesem? Nie powiem ;) ... Lecz sama końcówka... która powinna dać odpowiedzi na wszystkie pytania... ooo, nie - ona tylko stawia kolejne i rzuca nowe światło na całą lekturę :) Warto było dotrwać do ostatniej strony ;)

Książka zaciekawiła mnie na tyle, że być może sięgnę po inne książki Musso. Jeśli okażą się być tak dobre jak ta... to czas poświęcony na nie na pewno nie będzie czasem straconym :) - tak jak w przypadku "Dziewczyny z Brooklynu" :) 

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.


"Bramkarze. Samotnicy, akrobaci, dyrygenci" - Joanna Jagiełło, Jarosław Kaczmarek


Tytuł: Bramkarze. Samotnicy, akrobaci, dyrygenci
Seria: Zostań mistrzem
Autor: Joanna Jagiełło, Jarosław Kaczmarek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 30.08.2017r.
Liczba stron: 176


Bramkarskie "ABC" ;)

Kolejna książka z serii "Zostań mistrzem" dotyczy bramkarzy - nierzadko wielkich postaci futbolu, które odcisnęły na tej grze niezatarte piękno, często przechodząc do historii tej dyscypliny. W przypadku "Bramkarzy..." wybór zaprezentowanych sylwetek jest dla mnie (nie tak jak w przypadku "Napastników...") jak najbardziej do przyjęcia: Buffon, Casillas, Neuer, Cech... tak, taki wybór nazwisk jest jak najbardziej w porządku. Znów jednak brakuje mi innych, znanych nazwisk z przeszłości... Ale nie można mieć wszystkiego ;)

Dobre zdjęcia, grafiki - znów mocna strona książki z serii "Zostań mistrzem". Arcy ciekawa była analiza technik bramkarskich i krótki rys historyczny ewolucji roli bramkarzy na boisku. Takie rzeczy są zawsze ciekawe :) Jednak, nie zapominajmy, mamy znów do czynienia z pozycją - de facto, nie ma się co na tę prawdę obrażać - komercyjną, więc... po pierwsze, brak tu wszystkich wielkich nazwisk jakie chciałoby się w takiej książce zobaczyć, po drugie - nawet te zaprezentowane, choć wielkie, zasłużone i znane... są nieco przerysowane i wystylizowane na jakichś niezwyciężonych herosów... Trochę tu patosu miejscami ;) ... 

Polecam. Książka jest naprawdę fajna., mimo - chyba nieuniknionych w takiej pozycji - wad. Zawsze można znaleźć bowiem jakieś wady, lub coś, co nam nie pasuje... Może to dlatego, że futbol budzi tak wielkie emocje? :) ...

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.