niedziela, 16 września 2018

"Bastion" - Stephen King RECENZJA WKRÓTCE!

Książka-legenda. Tytuł uważany przez wielu za największe i najlepsze dzieło Stephena Kinga. Obraz postapokaliptycznego świata, jakiego nie było nigdy wcześniej i któremu mało kto później literacko dorównał.

"BASTION"



WZNOWIENIE JUŻ 19.09.2018!
[ Recenzja niebawem ;) ]

Albatros - piękne dzięki! :) :) ]




Cytat na dziś ;))

"Aż dziw, że ludzie tak szukają miłości, gdy się pojmie, ile wiąże się z tym lęku. To całkiem tak, jak kiedy po wygranej na loterii trzeba zapłacić podatki."

Joe Hill
"Dziwna pogoda"


[ recenzja już za chwileczkę, już za momencik!;) ]






"Wysoko wrażliwe dziecko. Jak zrozumieć dziecko i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie?" - Elaine Aron


Tytuł: Wysoko wrażliwe dziecko. Jak zrozumieć dziecko i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie? (tytuł oryginału: The Highly Sensitive Child: Helping Our Children Thrive When The World Overwhelms Them)
Autor: Elaine Aron
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Data wydania: 11.10.2017r.
Liczba stron: 384


Wrażliwość to żaden wstyd.

Fantastyczna książka! Lektura tłumacząca tak wiele kwestii czasem zastanawiających i robiąca to w tak przystępny sposób, że prościej chyba się nie da ;) A tematem książki - dziecko :) ... Nie takie zwyczajne, jak sugeruje tytuł chodzi o dziecko "wysoko wrażliwe", lecz... co to w praktyce oznacza? ... Tego dowiemy się z kolejnych stron. A dowiedzieć się w czym rzecz warto, temat książki dotyczy bowiem - jeśli wierzyć statystykom - nawet co piątego dziecka wokół nas.

Co oznacza, że dziecko jest "wysoko wrażliwe"? Intuicyjnie można się tego domyślać, autorka wyjaśnia to jednak w bardzo precyzyjny sposób, wyróżniając cztery obszary, co do których należałoby się wypowiedzieć, czy dotyczą one danego, konkretnego dziecka. Jeśli wszystkie cztery występują jednocześnie, to wtedy - i tylko wtedy - można mówić o wysokiej wrażliwości. Obszarami tymi są: głębokie przetwarzanie, łatwość w uleganiu przestymulowaniu, reaktywność emocjonalna i wyczulenie na subtelne bodźce. 

Jak wspomniałem - intuicyjnie można się było domyślić, jakiej grupy dzieci dotyczy ta książka... To nie są wcale jakieś złe cechy dziecięcego charakteru, czy jakieś jego minusy, wady... Co bowiem jest złego w tym, że dziecko głębiej niż rówieśnicy przeżywa np. wydarzenia w jakiejś bajce? Że częściej się wzrusza, częściej się męczy (zwłaszcza emocjonalnie), że ma cięższy we współpracy charakter, że ma skłonność do przemyśleń nieadekwatnych często do wieku (ale słusznych we wnioskach)? Co w tym złego? Zupełnie nic... To tylko kwestia indywidualności drzemiącej w dziecku, kwestia jego niepowtarzalnej osobowości. Jakże często jednak postrzega się, choćby takie przykłady jak powyżej, jako cechy niepożądane, które należy wręcz... tępić... Ta książka wiele może nauczyć. I jest kolejnym dowodem na to, jak wiele istnieje wciąż społecznych stereotypów, z których istnienia wynika mnóstwo szkody, a żadnego pożytku...

W sumie trudno się z jednej strony dziwić... Lata temu (ba, pokolenia temu) nie było czegoś takiego jak powszechne analizy psychologiczne, psychologia dziecięca, czy podejście do dziecka polegające na czymś więcej niż nakazach wychowawczych, że o podejściu polegającym na próbie zrozumienia i dialogu nawet nie wspomnę... Dziś jednak mamy wiek XXI i Elaine Aron stara się o tym nam wszystkim, i każdemu z osobna, przypomnieć. 

Książka skupia się na zakresie teoretycznym zjawiska wysokiej wrażliwości, na jego opisie, przejawach (znajdziemy tutaj bardzo fajne i ciekawe testy, które - nawet na własną rękę - są w stanie pomóc choć zorientować się, czy temat książki dotyczyć może Naszej Pociechy). Dużo ważniejsze jest jednak w tej publikacji to, że nie jest suchą teorią. To zespół sprzężonych ze sobą na poły opowieści, na poły ćwiczeń i zadań, które jako pewna całość mają pomóc dotrzeć, wychować, współpracować i uczynić szczęśliwym pewną małą istotę, która tylko tym różni się od rówieśników, że wiele rzeczy przeżywa inaczej, a niejednokrotnie głębiej niż inni... I jest to opowieść snuta przez autorkę w odniesieniu do każdego etapu życia tego małego, wysoko wrażliwego człowieka (!) - od dzieciństwa, poprzez dorastanie, aż po de facto dorosłe życie. To jest SZALENIE CENNY element tej książki. To kompendium wiedzy odniesione do każdego okresu życia człowieka, który po prostu nieraz czuje coś inaczej - ale nie jest przez to "inny", "gorszy"... Potrzebuje tylko innego rodzaju uwagi i działań ze strony tych, którzy tego małego, a później coraz większego człowieka... kochają :) 

Jestem pod wielkim wrażeniem pracy wykonanej przez Aron. Pod naprawdę WIELKIM WRAŻENIEM. Książka jest wszechstronna, fachowa, a jednocześnie łatwa i przyjazna dla czytelnika. Obala też pewne mity, wyjaśnia wiele zjawisk, a do tego - i to jest niesamowite, tylko i wyłącznie NA PLUS - pomaga zaplanować rzeczywiste działania, które po prostu... ułatwią codzienność :)

"Wysoko wrażliwe dziecko" jest też o tyle fajną książką, że jest bardzo precyzyjną publikacją w zakresie omawianego tematu. I tak, na przykład, Elaine Aron obala mit polegający na utożsamianiu wysokiej wrażliwości ze spektrum autyzmu, czy z zespołem Aspergera. NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Wysoka wrażliwość polega (w obrazowym skrócie) na szalenie intensywnym odbieraniu i przetwarzaniu bodźców komunikacyjnych, natomiast autyzm i Asperger (również w wielkim skrócie myślowym) sprowadza się do zaburzeń na tym tle. Skąd więc takie utożsamianie?, nieraz często mające miejsce?... Na szczęście książki takie jak ta obalają i ten stereotyp ;)

Cóż więcej dodać? Polecam! :) Tak naprawdę polecam każdemu, kto ma własne dzieci - nawet jeśli opisane w książce problemy Was nie dotyczą, to myślę, że jakakolwiek lektura dotycząca Małych Pociech, które i Wy macie, jest czymś dobrym i - zawsze :) - pouczającym :)

Dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.


 

"Zrozumieć ACT. Terapia akceptacji i zaangażowania w praktyce" - Russ Harris


Tytuł: Zrozumieć ACT. Terapia akceptacji i zaangażowania w praktyce (tytuł oryginału: ACT Made Simple: An Easy-To-Read Primer on Acceptance and Commitment Therapy)
Autor: Russ Harris
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Data wydania: 09.05.2018r.
Liczba stron: 344


W wielkim skrócie... czas iść do przodu ;)

Takie właśnie przesłanie niesie ze sobą ta książka. Przesłanie brzmiące może banalnie, ale mające w sobie wielki sens. Sens tym większy, że oparty na pewnej terapii opracowanej przez specjalistów, a nazwanej w skrócie ACT - terapii rozwijającej powyższy sens o dwa, tak naprawdę kluczowe w całej tej lekturze, zdania: 
1). Zaakceptuj to, na co nie masz wpływu.
2). Działaj tam, gdzie Twoje działanie przyniesie skutek. 
Proste? ;)

Niby proste - niby oczywiste. A jednak wcale ani takie proste ani oczywiste nie jest ;) Na temat ACT napisano szereg publikacji (na moim blogu również takowe znajdziecie, może nie traktujące tylko i wyłącznie o ACT, ale bardzo wiele z niego czerpiące: "W sieci natrętnych myśli""Relacje na huśtawce"). Ta jest wyjątkowa o tyle, że zajmuje się tylko i wyłącznie samym ACT - i to w bardzo wszechstronny sposób.

Russ Harris wychodzi od założeń teoretycznych, przedstawiając podstawy samej terapii, cele jakie stawia ona jej uczestnikom i efekty, jakie ma w teorii pomóc osiągnąć. Książka jest świetnie napisana. Czytelna, w łatwy i prosty sposób tłumacząca zawiłe kwestie, a bogata i cenna przede wszystkim dlatego, że zawiera mnóstwo ćwiczeń, codziennych zadań i odniesień do przykładów "wprost z terapii wziętych" - oparcie jakiejś bazy teoretycznej na rzeczywistych przykładach zawsze dodaje jakiejś treści wiarygodności. Nie inaczej jest i tym razem. 

Tak naprawdę wielką - chyba największą - siłą tej lektury jest jej do bólu pozytywny przekaz. Autor nie owija w bawełnę, nie raz i nie dwa razy przyznaje, że wiele nawarstwionych problemów to nie igraszka ani coś, co można zbyć machnięciem ręki - ale pokazuje też (co ważne - pokazuje na spokojnie), że to tylko problemy do rozwiązania. Ok - czasem szereg problemów. Czasem problemów rzeczywiście trudnych i pętających swoją istotą wszelkie działanie. Ale PROBLEMÓW DO ROZWIĄZANIA. Nigdy bowiem nie ma sytuacji bez wyjścia, nieważne jak beznadziejna by się ona wydawała. Harris nieustannie o tym przypomina. I to jest szalenie ważne.

Z całej książki tchnie taka... pozytywna myśl :) Dobra energia :) Może jest tak dlatego, że autor pokazuje konstruktywne rozwiązania (lub chociaż drogi prowadzące do rozwiązań) kwestii nieraz ludzi w sposób totalny przerastających? Być może o to chodzi... Tak czy inaczej - lektura ma mega pozytywny wydźwięk :) To może tylko pomóc ;) ...

... W czym może pomóc? W - znów będzie trywialny slogan ;) - naprawie samego siebie i w szeroko pojętym RUSZENIU DO PRZODU. Okropnie brzmi, zdaję sobie z tego sprawę. Czy jednak rzeczywiście tak okropnie?... W naszej rodzimej, polskiej rzeczywistości - zapewne tak. Z uwagi na całe pokolenia utrwalania stereotypów każących myśleć, że osobiste problemy, również te "w głowie", to coś niegodnego, coś co trzeba chować w szafie pod kluczem, i nie daj Boże wyjść z tym na zewnątrz w poszukiwaniu pomocy. Czyste kretyństwo... Żyjemy w czasach, kiedy różnego rodzaju problemy wewnętrzne, od depresji poczynając, na poważnych schorzeniach psychicznych kończąc, nie są czymś, co omija ludzi. To element chorób cywilizacyjnych tego świata i może czas najwyższy to przyznać, zamiast zamiatać pod dywan, czyniąc z tych kwestii w dalszym ciągu coś, co jest podstawą do wytykania palcami i śmiechów słyszanych zza pleców. Może to się kiedyś w naszym pięknym, nadwiślańskim kraju, zmieni. Byłoby miło.

Jeśli macie różnego rodzaju problemy, zdiagnozowane lub nie, jeśli jesteście czasem zagubieni - nie "zamiatajcie tego pod dywan". Wizyta u kogoś, kto może pomóc, to dobry pomysł :) A na początek... może jakaś lektura? Nawet ta ;) ... To już - wiem o tym - może pachnieć domorosłą pseudo-poradą psychiatryczną, no ale zakładam, że jeśli ktoś czyta opisy książek, to dobiera lektury pod kątem tego, co przeczyta w tymże opisie. Jeśli więc znajdziecie w opisie "Zrozumieć ACT" coś niepokojąco podobnego do Waszych codziennych myśli... może czas na małą lekturę? ;)

"Zrozumieć ACT" to także cenna publikacja dla specjalistów, studentów, a także dla wszystkich "zainteresowanych tematem" pasjonatów. Żaden z potencjalnych, wyżej wymienionych czytelników, nie powinien czuć się po lekturze zawiedziony ;)

Dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.




sobota, 15 września 2018

"Moja Lady Jane" - Hand Cynthia, Ashton Brodi, Meadows Jodi


Tytuł: Moja Lady Jane (tytuł oryginału: My Lady Jane)
Seria: Ladyjanistki
Autor: Hand Cynthia, Ashton Brodi, Meadows Jodi
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 19.07.2017r.
Liczba stron: 400


Tudorowie plus Monty Python!

Fantasy historyczne plus parodia młodzieżowej "opowieści o dorastaniu" z pewną dozą romansidła ;) - oto w skrócie "Moja Lady Jane" :) Lecz to i tak niepełny opis... Pełny stanie się on dopiero wtedy, gdy dodamy do niego mega dawkę absurdalnego, sytuacyjnego poczucia humoru! :) :)

Powyższy mix stylów i treści fantastycznie sprawdza się na papierze :) Szczerze mówiąc, w życiu bym się nie spodziewał, że pewne wątki historyczne dotyczące brytyjskiej korony i rodziny królewskiej mogą stać się tłem tak prześmiewczej opowieści ;) Opowieść ta oparta jest bowiem na wątkach historycznych... z domieszką czystej fikcji i typowo brytyjskiego, absurdalnego poczucia humoru :) (dość powiedzieć, że pewien lord, jedna z kluczowych postaci w machinacjach małżeńskich dotyczących fabuły, hasa sobie po pastwisku pod postacią konia ;) - jako postać istotna dla fabuły wspomniany lord-koń traktowany jest zaś śmiertelnie poważnie ;) ).

Pomimo prześmiewczego stylu i wbrew wydźwiękowi tej lektury, można się z niej też sporo dowiedzieć o samej historii XVI-wiecznej Anglii. Stuartowie, Tudorowie, wszystko w przededniu panowania Marii Stuart (znanej w historiografii jako - co znamienne - Krwawa Maria). Ciekawe to wszystko, nie powiem... :)

Walory historyczne to jednak tylko tło tej książki. Najważniejsza jest w niej dobra zabawa! :) I pokaźne pokłady absurdu totalnego, który w niniejszym wydaniu zadowoli chyba każdego wielbiciela brytyjskiego poczucia humoru (zwłaszcza w stylu Monty Pythona :) ).

Cóż więcej dodać... Bawcie się dobrze! :)

Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu SQN za egzemplarz recenzencki.



"Diabelski młyn" - Aneta Jadowska


Tytuł: Diabelski młyn
Cykl: Cykl o Nikicie (tom 3)
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 02.08.2018r.
Liczba stron: 400


Eklektyczny styl fantastyczny ;)

"Diabelski młyn" jest właśnie niczym innym, jak takim trochę "pomieszaniem z poplątaniem", tyle że... sensownym :) I to na gruncie literackim. Z domieszką sporego talentu ze strony autorki, bez talentu bowiem stworzenie sensownej całości ze świata magii, skandynawskiej mitologii i małej domieszki cygańskiej pomocy nie miałoby zdecydowanie miejsca ;)

Pewne jest jedno - "Diabelskiego młyna" nie ma sensu czytać bez mglistej choćby znajomości dwóch poprzednich części "Cyklu o Nikicie"... Niniejsza książka to zwieńczenie pewnej trylogii - bez znajomości poprzednich tomów lektura naprawdę nie ma większego sensu... Jeśli jednak poprzednie tomy znacie... :)

Główni bohaterowie to Robin i agentka Nikita. Duet ciekawy, aczkolwiek wcale nie miłosny ;) Jadowska trochę być może zaskakuje, utarło się chyba bowiem, że jeśli bohaterowie to facet i dziewczyna, to raczej iskrzy... Tutaj bynajmniej nie iskrzy, mamy za to partnerstwo, współpracę i pewnego rodzaju przyjaźń. Do tego na tapecie jest samobójcza wręcz misja wspomnianej dwójki na Bezdrożach, utrata pamięci Robina, konieczność uruchomienia pewnego Lunaparku i stojącego w nim, tytułowego, Diabelskiego młyna... We wszystko zaś wmieszany jest tajemniczy Zakon Cieni i pewien cygański tabor, na czele w pewnym Cygańskim Księciem... :) 

Brzmi zawile, ale to naprawdę dobra fabuła. Tak jak i cały zresztą cykl. Fantastyka w rodzimym wydaniu, nawet jeśli czerpiąca z inspiracji innymi np. mitologiami, czy czymkolwiek niezwiązanym z rodzimym nurtem kulturowym - to jest naprawdę cenna rzecz! Im więcej tego rodzaju publikacji i książek powstaje - tym lepiej! :) 

Co tu dużo mówić - polecam! Z małym jednak zastrzeżeniem - polecam jako cały cykl, włącznie z poprzednimi częściami ;)

Dziękuję Wydawnictwu SQN za egzemplarz recenzencki.



środa, 12 września 2018

"Dziedzictwo posłańca" - Peter V. Brett


Tytuł: Dziedzictwo posłańca (tytuł oryginału: Messenger's Legacy)
Cykl: Cykl Demoniczny (tom 3,5)
Autor: Peter V. Brett
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 22.08.2018r.
Liczba stron: 344



Deser po głównym daniu :)

Cykl Demoniczny Petera V. Bretta zakończył się, w teorii, wraz z ukazaniem się drugiego tomu "Otchłani", jednak jak widać... nie jest to koniec opowieści :) Ku mojej uciesze autor serwuje nam bowiem w niniejszej książce kilka opowiadań z dobrze znanego uniwersum (!), które po trosze opowiedzą historię kilku pobocznych bohaterów, a po trosze... pozwolą jeszcze na kilka chwil zawitać do świata, którego drzwi wydawały się być już ostatecznie zamknięte :)

Opowiadań dostajemy od Bretta dokładnie trzy. Wraz z nimi przybliżono nam nieco losy i historię Briara i Arlena, bohaterów znanych z innych części cyklu. Czytając zapowiedzi obawiałem się trochę, czy w odbiorze całość książki nie będzie aby chaotyczna i nieczytelna... Na szczęście Brett wybrnął z sytuacji, a snucie historii z przeszłości Arlena (zanim zginęła jego matka) i Briara (oględnie mówiąc - trudne dzieciństwo...) jest ciekawe samo w sobie i, co najważniejsze, czytelne jako osobna historia nawet dla kogoś, kto Cyklu Demonicznego nawet nie powąchał. O to właśnie chodziło :) ... dać czytelnikom historie spójne, logiczne, będące uzupełnieniem dla fanów cyklu, a z drugiej strony będące zamkniętymi opowieściami dla kogoś nieobeznanego - to się bez dwóch zdań udało.

Jako się rzekło, dwa z trzech opowiadań to historie Arlena i Briara. Trzecie opowiadanie to tak naprawdę... hm...mała historia o wydźwięku antydyskryminacyjnym ;) ... Demony to w niej tylko tło... Wiem, to co piszę brzmi enigmatycznie, ale musiałbym brnąć w spoiler, a chciałbym tego uniknąć... Powiem więc tak: zawodu z żadnego z opowiadań nie będzie :) Trzymają poziom cyklu. Zdają do tego egzamin także jako pewne zamknięte całości. Jedyne co może nie pasować fanom, to... Rojer na okładce, którego w książce jak na lekarstwo ;) ... Ale piękna okładkowa grafika tejże postaci skutecznie zagłusza fakt niezwiązania jej w żaden sposób z fabułą książki :)

Cóż dodać? - Polecam! :) Ciężko nie polecić ;) ... Cykl Demoniczny miał swoje wzloty, upadki, może trochę zbyt szybkie i oczywiste zakończenie, ale każdy powrót do tego uniwersum to wielka rzecz. Klimat tej opowieści jest nie do podrobienia :) Wobec tego... po prostu ZAPRASZAM; wpadnijcie z wizytą do Wujka Bretta raz jeszcze :)

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki.



niedziela, 9 września 2018

"Chłopiec, balonik i miś. Kubuś i Przyjaciele. Krzysiu, gdzie jesteś" - Brittany Rubiano, Mike Wall


Tytuł: Chłopiec, balonik i miś. Kubuś i Przyjaciele. Krzysiu, gdzie jesteś
Seria: Ilustrowana opowieść
Autor: Brittany Rubiano, Mike Wall
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 22.08.2018r.
Liczba stron: 40


Podróż sentymentalna :) ...

Aż się łezka w oku kręci :) ... Znów w Stumilowym Lesie! :) (nie wiedzieć czemu tłumaczonym w tej książce jako "Stuwiekowy Las"... brrr... błędem tłumaczenia nazwać tego co prawda nie można, forma jest dopuszczalna, no ale zgrzyt w trakcie czytania, maleńki, pozostaje...). Fantastycznie, że ktoś wpadł na pomysł, by wrócić do tej historii po latach - tym razem z dorosłym już Krzysiem :)

"Czasami trzeba czasu, żeby z donikąd zrobiło się dokądś" :)

Tego rodzaju kubusiowych mądrości misia o bardzo małym rozumku (ale o wielkim sercu) szalenie mi brakowało :) Zgoda, bajka wciąż jest emitowana, Disney nie pozwolił tej marce "umrzeć", jednak czymś innym jest oglądanie wraz z dzieckiem czegoś dobrze znanego, a czymś innym jest CAŁKIEM NOWA OPOWIEŚĆ z dobrze znanymi bohaterami w rolach głównych :) 

Co nowego w Stumilowym Lesie? (oj nie, "Stuwiekowy" ni w ząb mi nie pasuje i przez usta / klawiaturę mi nie przejdzie...). W sumie wszystko po staremu ;) ... Wszystko tylko trochę takie, jak to ujął dorosły Krzyś, "bardziej ponure"... Wszyscy do tego jakby troszkę starsi... jednak strach przed hefalumpami i wuzlami ciągle ten sam ;) Na szczęście na posterunku trwa Krzyś, który - przywołując całą swoją "krzysiowość" dziecka, jaka w nim jeszcze pozostała - dzielnie stawi czoła niebezpieczeństwu... A później spróbuje odnaleźć Kubusia, który gdzieś się zgubił... ;)

W kinach mamy okazję obejrzeć połączony tematycznie z książeczką film z Ewanem McGregorem w roli dorosłego Krzysia. Całość to taka... gorzko-słodka opowieść o dorosłości, o tym jak ważne są marzenia i to, żeby pamiętać o dziecku którym kiedyś byliśmy... oraz o tym, jak ważne jest wciąż potrafić - tak jak dziecko - cieszyć się z małych rzeczy. I doceniać też te rzeczy ogromnie ważne, których znaczenia jako dorośli czasem nie doceniamy... przyjaźń, miłość, oddanie, wierność, szeroko pojęte dobro... :) Wydźwięk, i bajki i filmu... piękny :)

Szalenie podobało mi się użycie w książeczce jednych z pierwszych wersji rysunkowych wszystkich postaci :) Użycie tych najbardziej znanych (z kreskówek) byłoby może bardziej chwytliwe, ale oparcie wszystkiego o oryginały postaci z książek A.A. Milne'a ("Chatka Puchatka", "Kubuś Puchatek") to był, jak dla mnie, strzał w dziesiątkę :) 

Na koniec... wiecie co? Powiem Wam, że nie ma nic przyjemniejszego, niż pokazywanie pewnych, lubianych przez siebie bajek, Własnemu Dziecku :) I nie ma nic fajniejszego, niż czytanie wraz z Własnym Dzieckiem nowej historii z dobrze sobie znanego podwórka, jakim jest w tym przypadku Stumilowy Las :)

Gorąco polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.




"Thor i Loki. O tym jak karły wykuły młot dla Thora" - Zofia Stanecka


Tytuł: Thor i Loki. O tym jak karły wykuły młot dla Thora
Seria: Czytam sobie (poziom 2)
Autor: Zofia Stanecka
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 22.08.2018r.
Liczba stron: 50


Mity - po dziecięcemu ;)

Thor, Loki i historia wykucia słynnego młota pierwszego z tej dwójki - opowieść z mitów nordyckich znana jest znakomicie, teraz zaś opowiedziano ja jeszcze raz. Na potrzeby najmłodszych czytelników :) (w dobie szalonej popularności wspomnianych postaci, którą to popularność zawdzięczają one filmom Marvela - książeczka będzie zapewne bardzo chwytliwa).

Jako się rzekło - mamy tu braci Thora i Lokiego, w tle zaś zawody kowalskie i osąd Odyna. No i oczywiście intrygi, kłamstwa i podstępy Lokiego ;) Mity nordyckie zdecydowanie pozbawione by były co najmniej połowy swojego uroku bez przebiegłej postaci młodszego z braci ;) Opowiadać szczegółowo tej historii raczej nie ma sensu, jest bowiem dobrze znana. Przeczytajcie ją swoim Pociechom z tej książeczki ;)

"Thor i Loki..." to pozycja z drugiego poziomu zaawansowania serii "Czytam sobie". Drugi poziom charakteryzuje się dedykacją ku dzieciom, które opanowały już podstawy czytania, najważniejszym elementem pozycji z tego poziomu jest zatem skupienie się na poprawnym sylabizowaniu i budowaniu w trakcie czytania prostych zdań. Wszystkiemu sprzyja przejrzysta szata graficzna i duża czcionka ;)

Polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Rekin Nudojad" - Rafał Witek


Tytuł: Rekin Nudojad
Seria: Czytam sobie (poziom 1)
Autor: Rafał Witek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 22.08.2018r.
Liczba stron: 34


Kiedy rekin się nudzi...

Dodajmy jednak, że o małym rekinie mowa ;) Żeby się przypadkiem strasznie nie zrobiło ;) , nie o to tu chodzi ... (choć jak tak sobie otworzę tę książeczkę na obrazku podpisanym "tata u dentysty", na obrazku zaś tata-rekin trzymający w paszczy rzeczonego dentystę... tak, że tylko nogi wystają... to się zastanawiam co miał tak do końca, w pełni przekazu, na myśli autor ;) ...). 

Bohaterem książeczki jest rekin MAŁY i PRZYJAZNY :) Tylko trochę - co sugeruje tytuł - znudzony... Jest wszakże do tego stopnia (przede wszystkim) przyjazny, że po niefortunnej przygodzie z wyprawą do wraku statku, kiedy to jego płetwa zaczepia się o kadłub, inne zwierzęta - krab - nie tylko się go nie boją, ale nawet pomagają. Co więcej!, okazuje się też, że rodzice rekinka też nie są tacy straszni, mama-rekin bowiem w podzięce częstuje nawet kraba obiadem... ;) (o tacie -rekinie więcej nie napisano, więc złe wrażenie poniekąd zostało ;) :P ...).

Śmiechy śmiechami ;) , ale to bardzo fajna książeczka. Do tego wartościowa, to bowiem kolejna część serii "Czytam sobie", znanej z tego, że jest znakomitą pomocą w nauce czytania Naszych Małych Pociech. "Rekin Nudojad" to książeczka z pierwszego poziomu serii, skupia się więc na oswojeniu się przez dziecko z łączeniem liter w słowa i na prawidłowym zgłoskowaniu. Skorzystajcie, warto ;)

Polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"To okropne średniowiecze" - Terry Deary


Tytuł: To okropne średniowiecze (tytuł oryginału: Measly Middle Ages)
Seria: Strrraszna historia
Autor: Terry Deary
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 22.08.2018r.
Liczba stron: 128


Słów kilka o wiekach średnich...

... żeby nie powiedzieć: "ciemnych". Cóż, faktom jednak trudno zaprzeczać, a są one takie, że 1000-letni okres zwany w historiografii "średniowieczem" to czas rycerzy, mnichów, powszechnego wręcz braku poszanowania zasad higieny, wojen, rzezi, modłów... Tak to przynajmniej widzi autor tej książki - autor, dodajmy, brytyjskiego pochodzenia, co nad wyraz często znajduje wyraz w sposobie narracji ;)

Średniowieczne fakty zostały w książce ujęte nad wyraz humorystycznie ;) Zadanie książki polegające na zachęceniu do zaprzyjaźnienia się z historią - myślę że wykonane... :) Szkoda tylko, że autor - z racji pochodzenia - skupia się głównie na średniowiecznej Anglii, ewentualnie na Francji i innych, leżących blisko Wysp Brytyjskich, krainach. No ale - tak podejrzewam - raczej nie przewidział sukcesu serii swoich książek i pierwotnie pisał tylko na potrzeby rodzimego rynku wydawniczego ;)

Jeśli chcecie poznać średniowieczne ciekawostki, wydarzenia, daty, a jednocześnie się przy tym pośmiać, to nie mogliście chyba lepiej trafić :) Jak najbardziej polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Ci wredni Rzymianie" - Terry Deary


Tytuł: Ci wredni Rzymianie (tytuł oryginału: The Rotten Romans)
Seria: Strrraszna historia
Autor: Terry Deary
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 22.08.2018r.
Liczba stron: 128


Starożytność na wesoło.

I to bardzo mocno na wesoło ;) Ale taki właśnie sposób ujęcia tematu miał z założenia zachęcić do zagłębienia się w odmętach historii tych, którym z historią nie po drodze ;) Mowa oczywiście o uczniach ;) ... Osobiście nie miałem okazji czytać tej książki kiedy byłem w szkole, ale myślę, że jeśli da się jej szansę, to niejeden uczeń da szansę również "temu nudnemu przedmiotowi na <h>" ;) 

Starożytność... konkretnie w wydaniu rzymskim ;) Książka podaje na tacy mnóstwo faktów dotyczących rzymskiej armii, cesarzy (zarówno szaleńców, jak i mężów stanu), rzymskich podbojów i tym podobnych. Wszystko z uwzględnieniem prawdy historycznej, dat, konkretnych wydarzeń. Super :) ...

Tytuł może mylić ;) ... "Ci wredni Rzymianie"... czy można się było spodziewać nadania tej książce innego tytułu przez autora, który jest Brytyjczykiem? :) Pamiętającym z własnych lekcji historii o rzymskiej okupacji Brytanii? :) Jak to często bywa w wielu przykładach brytyjskiego poczucia humoru, autor pod koniec autoironicznie przyznaje, że uprzedzenia wynikają z faktów historycznych, lecz jego rodzinnej wyspie działo się dużo dużo gorzej po odpłynięciu z niej Rzymian ;) Chyba więc nie byli jednak aż tak do końca "wredni".

Ciekawy pomysł na oswojenie historii i zaprzyjaźnienie się z nią dla tych, którym z nią na co dzień nie po drodze ;)

Polecam :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Słodki domek" - Zbigniew Dmitroca


Tytuł: Słodki domek
Seria: Akademia Mądrego Dziecka
Autor: Zbigniew Dmitroca
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 22.08.2018r.
Liczba stron: 24


Pszczoły i ul ;)

Miód lubi każdy ;) (ok - prawie każdy, znam kilka osób które go nie znoszą), lecz żeby powstał koniecznych jest kilka rzeczy, a najważniejszą z nich jest powstanie ula :) Ta króciutka, 24-stronicowa książeczka, w zabawny sposób opisuje tenże proces ;)

W dodatku opisuje go wierszem! A na czym się skupia - umówmy się, nieskomplikowana ;) - fabuła książeczki? Na reakcjach "sąsiadów" nowego ula na jego powstanie; myszka polna, ślimaki, sowa, niedźwiedź, pająk - wszyscy zainteresowani się przyglądają, jedni zaciekawieni, inni wzburzeni, jeszcze inni zaś z płynącą na myśl o miodzie ślinką ;)

Fajne wiersze, niezły pomysł na pokazanie najmłodszym małego wycinka z życia pszczółek, dobre, kartonowe wykonanie książeczki - no same plusy ;) No i coś, co przykuwa uwagę dziecka, będąc tylko pretekstem do zabawy - sześciokątna, stylizowana na plaster miodu dziura, która zmniejsza się z każdą stroną kartonowej książeczki ;)

Polecam ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Co by tu zjeść?" - Zbigniew Dmitroca


Tytuł: Co by tu zjeść?
Seria: Akademia Mądrego Dziecka
Autor: Zbigniew Dmitroca
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 22.08.2018r.
Liczba stron: 24


Co by tu zjeść? ;)

Sympatyczne i wierszem pisane perypetie... żywieniowe ;) ... pewnej gąsienicy... Oprócz gąsienicy w głównych rolach warzywa i owoce ;) No i odpowiedź na pytanie - na końcu książeczki - czy gąsienia w końcu coś zje? ;)

Zbigniew Dmitroca, przy współpracy z Egmont Polska, stworzył bardzo fajną pozycję dla najmłodszych, która bawiąc - uczy. To zresztą od zawsze element rozpoznawczy serii Akademia Mądrego Dziecka: zabawa, która jednocześnie czegoś (jak wspomniano) uczy. W tym przypadku mamy więc trochę nauki o owocach, warzywach, przy uwzględnieniu preferencji żywieniowych gąsienicy ;) ... I przy uważnym wzięciu pod uwagę porad udzielanych tejże przez różne stworzenia, jak pasikonik, mrówka, ślimak, czy komar. 

Ładne wiersze i trwałe wykonanie (porządny karton) to dodatkowa zaleta. A jeszcze jedna atrakcja, to zmniejszająca się na każdej stronie dziura w każdym z owoców i warzyw ;) (zabieg nieco podobny jak w innej książeczce z tej serii - "Czyj to nocnik?" ;) ).

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Notes młodej pisarki" - Ewa Nowak


Tytuł: Notes młodej pisarki
Autor: Ewa Nowak
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 22.08.2018r.
Liczba stron: 210


Jak zacząć pisać?...

Ciekawa książka traktująca o pisaniu... dla siebie, dla innych - nieważne, czy mowa o pisaniu do szuflady, o blogu, czy o pisaniu pod kątem wydania czegoś w przyszłości. Hm... wiele jest na rynku książek, książeczek, kursów i artykułów online na ten temat... więc czy w tej książce jest coś odkrywczego?

Niby nie, a jednak po trosze tak... Coś odkrywczego znajdzie w tej pozycji na pewno ktoś, kto nie liczy sobie zbyt wielu lat i próbuje coś tworzyć - na kartce papieru, w edytorze tekstu, na swojej stronie internetowej, która dopiero raczkuje... Fajnie, że taka książka powstała - i to pod kątem młodego odbiorcy ;)

Ewa Nowak porusza wiele kwestii - od samego pomysłu na pisanie (który mieć trzeba, jeśli już się za to ktoś zabiera), poprzez tematy do (o)pisania, kwestie układu myśli przelanych na papier / klawiaturę, poprawności wyrażania słownie tychże myśli, na kwestiach doboru tytułów kończąc. Nawet jeśli jakaś młoda osóbka pisze tylko pamiętnik do szuflady, to pewnie znajdzie tu coś ciekawego ;)

Po namyśle dochodzę do wniosku, że takie książki jak ta są potrzebne. Niezależnie od tego, ilu będą mieć odbiorców. I na ilu odbiorców "dzieł" przyszłych twórców się to przełoży (jeśli w ogóle). Każdy sposób wyrażania siebie, w tym przypadku pisanie, jest ważny - ważny dlatego, że jeśli ktoś zabiera się już za pisanie, to ma coś do przekazania; nieważne czy światu, czy wąskiej grupie docelowej, czy tylko samemu sobie. A po drugie... ktoś kiedyś powiedział mi, że każda wytworzona przez nas rzecz, słowo pisane też, jest rodzajem sztuki - jeśli więc ktoś czuje potrzebę tego rodzaju tworzenia, wyrażania siebie, to jak najbardziej POWINIEN TO ROBIĆ :) ... A wszystko, co może to ułatwić - jest mile widziane. Również książka taka jak ta :)

Jeden jedyny minus... ale potwornie widoczny... okropnie męcząca oko pomarańczowa czcionka i pomarańczowo-biała szata graficzna, której użyto dla podkreślenia wagi wielu kwestii w tekście... Męczy na dłuższą metę w trakcie czytania, i to naprawdę męczy - okrutnie...

Poza tym minusem - polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Smerfiki" - Thierry Culliford, Luc Parthoens


Tytuł: Smerfiki
Cykl: Przygody Smerfów (tom 13)
Autor: Thierry Culliford, Luc Parthoens 
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 01.08.2018r.
Liczba stron: 48


Smerfny komiks ;)

Jesteście ciekawi, skąd się wzięły Smerfiki? Dobrze trafiliście :) Jeśli nie znacie tej historii, to będziecie pewnie trochę zaskoczeni ;) , bo z jakimiś bocianami i podrzucanymi zawiniątkami ta opowieść nie ma nic wspólnego ;)

Ma za to wiele wspólnego z Ojcem Czasem i pewną, zbitą przez Papę Smerfa, klepsydrą czasu ;) Spoilerować jednak nie będę ;) Chociaż dodam... że Sasetki ta część opowieści nie obejmuje ;) Ona akurat "powstała" w całkiem inny sposób. Tak czy inaczej - warto przeczytać ;) Dziecku, a i dla własnej wiadomości, jeśli od zawsze lubiło się tę bajkę, nie zaszkodzi :)

Zeszyt zawiera jeszcze jeden komiks, mianowicie o Smerfie Robocie - i oczywiście również znajdziemy wyjaśnienie skąd on się wziął i dlaczego. Pouczające ;) ... A sama historia - jak najbardziej SMERFNA!

Z perspektywy czasu patrząc trzeba się tylko cieszyć, że Peyo ma swoich kontynuatorów i następców. Smerfy rysowane przez innych nieco się różnią od klasycznej kreski Peyo (choć autorzy bardzo się starają do niej nawiązywać), sama niebieska opowieść ma nowych bohaterów... lecz czy to źle? Bynajmniej według mnie ;) Każda seria wymaga czasem lekkiego odświeżenia, wprowadzenia nowych elementów - tak się właśnie stało w przypadku Smerfów. I wypada się z tego tylko cieszyć.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Daltonowie na ślubie" - Morris, Jean Leturgie, Xavier Fauche


Tytuł: Daltonowie na ślubie
Cykl: Lucky Luke (tom 62)
Autor: Morris, Jean Leturgie, Xavier Fauche
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 01.08.2018r.
Liczba stron: 48


Ślub... piękna okoliczność :)

Piękna, co nie oznacza, że pozbawiona elementów zaskoczenia - zwłaszcza kiedy na scenie zjawia się Lucky Luke, Daltonowie, a całość ma miejsce na Dzikim Zachodzie ;) To z całą pewnością nie będzie ZWYCZAJNY ślub :)

Już na wstępie - czy normalnym może być ślub, w czasie którego przy pianinie siada przedsiębiorca zakładu pogrzebowego (podupadającego, stąd rozszerzenie zakresu prowadzonej działalności ;) ) , zastąpiony następnie (cóż... marsze pogrzebowe raczej nie pasują do ceremonii ślubnej, prawda? ;) ) przez pianistę z pobliskiego saloonu? :) Hahaha :)

Mamy oczywiście uciekających z więzienia Daltonów - dybiących tym razem (zaskoczenie?) na pana młodego... Lecz na posterunku trwa Lucky Luke ;) Zwrotów akcji i znakomitego poczucia humoru możecie być pewni :) Takie zestawienie komiksowych postaci zobowiązuje - i (jak zwykle) nie rozczarowuje w wykonaniu.

Polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Daltonowie na kuracji" - René Goscinny, Morris


Tytuł: Daltonowie na kuracji (tytuł oryginału: La Guerison des Daltons)
Cykl: Lucky Luke (tom 44)
Autor: René Goscinny, Morris 
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 01.08.2018r.
Liczba stron: 48


Kuracja Daltonów? :)

A tak :) ... I to psychiatryczna! :) Cel szczytny - przywrócić braciszków społeczeństwu... Założenie pewnego psychiatry opiera się bowiem na tym, że czynione przez Daltonów zło to efekt ich problemów psychicznych - problemów, które można wyleczyć. Czy aby jednak na pewno? ;)

Będzie pachnieć spoilerem, ale nietrudno się chyba domyślić, że nie wszystko pójdzie gładko z tymi czterema szubrawcami... ;) W zasadzie... nic nie pójdzie gładko :) A nawet powiem więcej - nic "nie pójdzie" ;) ... Zwrotów akcji bowiem nie będzie bynajmniej w tym komiksie brakować.

Tak jak nie będzie brakować znakomitego poczucia humoru francuskich rysowników ;) Gagi, ironia, czarny humor to od zawsze znaki rozpoznawcze tej serii. W tomie nr 44 również ich nie brakuje :)

"I'm a poor lonesome cowboy and a long long way from home..." - ten podpis pod końcowym obrazkiem z Lukiem oddalającym się ku zachodowi słońca na Jolly Jumperze również pozostaje bez zmian ;) I całe szczęście - Lucky Luke to marka sama w sobie, a jej znaki rozpoznawcze powinny pozostać takimi, jakie wszyscy je znają :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Czytanka dla malucha. Bing: Wspólna zabawa" - Ted Dewan


Tytuł: Czytanka dla malucha. Bing: Wspólna zabawa
Cykl: Czytanka dla malucha
Autor: Ted Dewan
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 01.08.2018r.
Liczba stron: 20


Jak się bawić to się bawić ;)

Króliczek Bing po raz kolejny zostaje bohaterem najnowszej serii "Czytanka dla malucha" ;) Tym razem temat przewodni = zabawa ;) Oczywiście DOBRA zabawa - czy może być ona bowiem inna w towarzystwie tego sympatycznego króliczka? ;)

Z kolejnych stron dowiemy się kilku rzeczy. Między innymi tego, ile rzeczy można zbudować z klocków i co jest potrzebne, żeby każdy - mimo różnych pomysłów - był w trakcie tej zabawy zadowolony. Będzie i trochę śmiesznie i trochę pouczająco ;) (ale o ważnych rzeczach).

Cała seria, której kilka egzemplarzy miałem przyjemność czytać razem z córeczką (i recenzować) jest bardzo ładnie wydana pod kątem graficznym, a same książeczki, dzięki wykonaniu z grubego kartonu, są bardzo trwałe - nieważne co dziecku przyjdzie do głowy z nimi robić ;) 

Polecam :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



"Czytanka dla malucha. Bing: Pora spać" - Ted Dewan


Tytuł: Czytanka dla malucha. Bing: Pora spać
Cykl: Czytanka dla malucha
Autor: Ted Dewan
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 01.08.2018r.
Liczba stron: 20


Pora spania - to wielka rzecz ;)

Bing - szalenie sympatyczny króliczek, znany zapewne bardzo dobrze Waszemu dziecku :) Biorąc tę książeczkę do ręki macie okazję położyć Wasze Dziecko spać w jego towarzystwie - co może być o tyle pomocne, że Bing na kolejnych stronach również przygotowuje się do snu ;)

Wieczorna proza życia ;) ... Bing bierze kąpiel, myje ząbki, załatwia swoje potrzeby tuż przed położeniem się do łóżeczka... przy okazji moczy swój ulubiony kocyk i razem z Flopem wymyśla, co zrobić, żeby mimo jego braku jednak zasnąć ;) (Króliś-Tuliś będzie tutaj, jak się przekonacie, bardzo pomocny ;) ).

Miła rzecz do poczytania dziecku przed snem. Zwłaszcza, jeśli Wasza Mała Pociecha lubi tę postać ;) Moja lubi szalenie ;)

Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.