sobota, 19 stycznia 2019

Cała prawda o zwierzętach. Zakochane hipopotamy, naćpane leniwce i inne dzikie historie - Lucy Cooke


Tytuł: Cała prawda o zwierzętach. Zakochane hipopotamy, naćpane leniwce i inne dzikie historie (tytuł oryginału: The Truth About Animals)
Autor: Lucy Cooke
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 31.10.2018r.
Liczba stron: 384


Zwierzęta w świetle prawdy ;)

Niesamowicie ciekawa lektura, dzięki której z całą pewnością lepiej poznamy i zrozumiemy świat zwierząt. Okazuje się bowiem, że obiegowe opinie o pewnych gatunkach są oparte na stereotypach, nieprawdziwych danych, błędnych wyobrażeniach, prawda zaś ma zupełnie inne oblicze niż to, co zwykle mamy na myśli.

Lucy Cooke wykonała kawał naprawdę dobrej roboty. Ogrom wykonanej przez nią pracy widać w ilości przytoczonych faktów, ciekawostek, rysów historycznych jeśli chodzi o rozwój wiedzy na temat opisywanych gatunków, a także w ilości źródeł, do których Lucy Cooke odsyła czytelnika na końcu książki. Wielkie, naprawdę wielkie brawa dla autorki za ogrom włożonej w tę książkę pracy, pasji i serca. 

"Cała prawda o zwierzętach..." skupia się na kilkunastu gatunkach zwierząt. Jest to wybór całkowicie subiektywny, jednak na temat każdego zwierzaka Lucy Cooke ma coś ciekawego do powiedzenia. O kim więc poczytamy? Ano o węgorzu, o bobrze, leniwcu, hienie, o sępie, nietoperzu, żabie, bocianie, hipopotamie, łosiu, pandzie, pingwinie, a także o szympansie. I zapewniam, nudno nie będzie ;) Spoiler nie jest moją intencją, na zachętę przytoczę jednak kilka przykładów - wiedzieliście na przykład, że pingwiny to rozpasane seksualnie nekrofile? Albo, że łosie to notoryczne pijaki? Leniwce zaś potrafią się naćpać ;) Niedźwiedzie zaś - czego można dowiedzieć się z rozdziału poświęconego pandzie - w funkcjonującej aż do XV wieku opinii rodziły młode o bezkształtnej bryle, która nabierała kształtu dopiero po wylizaniu przez matkę ;)

Jeśli mało Wam ciekawostek, a do tego jesteście ciekawi świata i lubicie się przy książce pośmiać - to jest pozycja właśnie dla Was :) Polecam ją jednak z jeszcze innego powodu, a jest nim to, że poświęcona jest ona zwierzętom, które niejednokrotnie są trzebione, fałszywie postrzegane lub żyją na granicy wyginięcia. Każda lektura je opisująca może być na wagę złota - zarówno dlatego, że być może dany zwierzak zacznie być inaczej postrzegany, jak również przez wzgląd na to, że... są jeszcze przedstawiciele gatunku, których można w ogóle - na podstawie obserwacji w naturalnym środowisku - opisać.

Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las za egzemplarz recenzencki.



Inny rodzaj zła - Andrew Wilson


Tytuł: Inny rodzaj zła (tytuł oryginału: A Different Kind of Evil)
Autor: Andrew Wilson
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 31.10.2018r.
Liczba stron: 336


Agatha Christie bohaterką literacką!

Andrew Wilson po raz kolejny - po "Królowej zbrodni" - obsadza Agathę Christie w roli bohaterki książki. Jak to się sprawdza w praktyce? Czy poczytna do dziś autorka kryminałów sama może stać się literacką bohaterką przyjętej przez nią w jej własnej twórczości konwencji?

Statek, rejs na Wyspy Kanaryjskie. Przy okazji - zadanie wywiadowcze polegające na zbadaniu tajemnicy śmierci pewnej agentki. Tajemnicze samobójstwo kobiety podczas rejsu. Zakwaterowanie wszystkich pasażerów statku w tym samym hotelu... Tajemnice, coraz mocniejsze przeświadczenie, że "coś tu się nie zgadza" i nieubłagana logika prowadząca do rozwiązania zagadki - i to bynajmniej nie jednej... 

Cóż... Książka odkrywcza, trzeba to jasno powiedzieć, nie jest. Obsadzenie Christie w roli bohaterki fabularnej może i ma swój urok, lecz... ten zabieg chyba nie wytrzymuje nieuniknionego porównania z twórczością samej Christie. Osobną trochę sprawą jest to, że Christie była w swoim fachu niedoścignioną mistrzynią (nie bez powodu czytana jest do dzisiaj), jednak Wilson aż sam się pcha pod topór zmuszając do porównań... Porównania zaś są tym bardziej nieuniknione, że Wilson używa najczęściej stosowanej przez Christie konwencji "locked-room mystery", więc... sam się poniekąd prosi o to, żeby porównanie z twórczością Agathy Christie przegrać.

Poza tym minusem nie do uniknięcia - książka dosyć przyjemna, szybka i łatwa w czytaniu. Trochę w zasadzie szkoda tego zabiegu polegającego na tym, kogo Wilson obsadza w roli głównej, idę bowiem o zakład, że gdyby nie ten zabieg, to odbiór książki byłby chyba lepszy. A tak mamy "tylko" książkę na maksymalnie kilka wieczorów, która mogłaby być przyjemna, jednak wrażenie psują porównania z mistrzynią kryminału - i wierzcie na słowo, one same pchają się natarczywie przed oczy. Trochę szkoda... 

Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las za egzemplarz recenzencki.



Zgroza w Innswich - Edward Lee


Tytuł: Zgroza w Innswich (tytuł oryginału: The Innswich Horror)
Autor: Edward Lee
Wydawnictwo: Dom Horroru
Data wydania: 2017r.
Liczba stron: 216


Lovecraftowe wariacje.

Swoisty hołd złożony przez Edwarda Lee H.P. Lovecraftowi i jego twórczości (nazwa tytułowego miasteczka nie jest bowiem bynajmniej przypadkowa). Jednocześnie jest to kolejne oblicze twórcze samego Lee, który odchodzi nieco od krwawej wersji horroru do jakiej przyzwyczaił czytelników - odchodzi zaś od tego na rzecz grozy bardziej wyważonej... lecz wciąż piekielnie dobrej :)

Port Innswich - miejsce, do którego trafia główny bohater książki, Foster Morley, ma z Lovecraftem więcej wspólnego, niż przyznałby każdy z jego mieszkańców. I nie chodzi tylko o podobieństwo miejscowości do lovecraftowego Innsmouth... Samo miasteczko z pozoru jest jedną wielką sielanką pełną błogostanu (i stanu błogosławionego, nie uświadczy się w nim bowiem młodej dziewczyny, która nie byłaby w ciąży). Lecz to tylko pozory... Morley wraz z upływem czasu przekonuje się, że nic nie jest takim, jakie się na pierwszy rzut oka wydaje, a to czego nie widać gołym okiem... lepiej tego chyba nie oglądać. Może jednak się zdarzyć, że raz zbudzone zło nie zaśnie tak łatwo i główny bohater może nie mieć innego wyboru jak stanąć z nim oko w oko...

Edward Lee zdecydowanie zaskakuje. Kto jak kto, ale ten akurat autor słynie z krwawej, niejednokrotnie wręcz obleśnie makabrycznej wizji horroru, stąd niniejsza książka budzi autentyczne zdziwienie. Zaraz za zdziwieniem zaś pojawiają się... brawa :) To, że na kolejnych stronach nie ma krwawej jatki nie oznacza bowiem, że książka nie jest dobra. Jest - nawet bardzo! Groza w wydaniu tajemniczym, gdzie nic nie jest tak do końca pewne, a kolejny sekret skrywa się za każdą świeżo rozwiązaną zagadką to również coś, co spełnia swoje zadanie. Efekt? "Zgrozę w Innswich" czyta się jednym tchem :) I warto to tchnienie przeznaczyć na lekturę :)

To jeden z lepszych książkowych hołdów złożonych twórczości Lovecrafta jaki miałem okazję czytać. W ostatnich latach równie dobre było według mnie chyba tylko "Przebudzenie" Stephena Kinga. H.P. Lovecraft w każdym razie - jak widać - wciąż inspiruje, wciąż majaczy w twórczości innych, a jego niepokojące wizje wciąż przebijają się na światło dzienne... I oby jak najdłużej tak było :) Co do wielbicieli Edwarda Lee w tradycyjnej, krwawej odsłonie - niniejsza odmiana też powinna Was zadowolić :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Dom Horroru za egzemplarz recenzencki.






Mały Princ - Antoine de Saint-Exupéry, Grzegorz Kulik


Tytuł: Mały Princ (tytuł oryginału: Mały Książę; Le Petit Prince)
Autor: Antoine de Saint-Exupéry, Grzegorz Kulik
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 27.11.2018r.
Liczba stron: 128


Klasyka po śląsku!

Wielka niespodzianka dla fanów "Małego Księcia" - wydania książki po śląsku nie każdy się spodziewał :) A jednak! Klasyka w regionalnym wydaniu to coś, czego - jako mieszkaniec Śląska i Katowic - żadną miarą nie mogłem przegapić :) 

Grzegorz Kulik (autor m.in. przekładu na śląski "Dracha" Szczepana Twardocha) popisał się fantastyczną znajomością śląskiego, wobec czego niniejszy przekład jest nie mniej ni więcej tylko ŚWIETNY :) Osobiście może nie jestem jakoś bardzo biegły w śląskim (i w mowie i w piśmie), jednak nie docenić ogromu pracy włożonej w ten przekład przez autora nie sposób. O zapale i wielkich chęciach autora przekładu możemy się zresztą przekonać czytając opis na okładce, a każda kolejna strona przekonuje, że praca została wykonana znakomicie :)


"Jak ino wydownictwo spytało ale mie, czy bych chcioł, toch zaroz ôdpedzioł, iże toć, że chca. Mały Princ to przeca niyôbyczajno historyjo ô tym, co w żywobyciu je richtich ważne, a skirz naszyj ludzkij natury, ta ôpowiyść po latach nic niy traci ze swojij aktualności. Niyrŏz we dziynnyj uwijaczce dobrze je na chwila stanōńć i spōmnieć sie słowa ôd liszki: <Niczym sie niy widzi tak dobrze, jak sercym. To, co nojważniyjsze, tego ôczy niy idzōm>"

"Mały Princ" to potencjalnie książka, która może - w teorii - po raz kolejny rozpętać debatę nad tym, czy śląski to odrębny język, czy też tylko regionalna gwara, a nawet dialekt... Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, sama istota sporu bowiem chyba nie jest tak bardzo istotna... Takie przynajmniej jest moje zdanie. To spór głównie lingwistyczno-gramatyczno-językowy, a istota rzeczy jest taka, że śląski istnieje, że posługują się nim ludzie, że jest elementem tożsamości regionalnej i jako taki powinien być chroniony. Wszyscy zaś - nie tylko ci, którzy posługują się nim na co dzień - powinniśmy się cieszyć, że śląski wciąż istnieje i że jest używany. Tyle w tym temacie... :)

Poza wszystkim - to wciąż "Mały Książę" :) A więc klasyka literatury, nie tylko tej dziecięcej. To książka o tym, co ważne, słuszne, dobre i piękne. To także pretekst do małej i dużej refleksji nad nami samymi; lektura ponadczasowa.

Nie będzie niespodzianką, że gorąco polecę Wam tę książkę :) Polecam ją zaś tym bardziej, że na końcu czeka nas wszystkich wielka niespodzianka: załączony AUDIOBOOK!, czytany przez Mirosława Neinerta, szefa katowickiego Teatru Korez :) (jak również szefa corocznego Letniego Ogrodu Teatralnego, którego w wakacyjne miesiące jestem częstym gościem :) - zarówno Korez jak i LOT gorąco Wam z tego miejsca polecam!).

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.






Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą - Hans Rosling


Tytuł: Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą (tytuł oryginału: Factfulness: Ten Reasons We're Wrong About the World - and Why Things Are Better Than You Think)
Autor: Hans Rosling
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 31.10.2018r.
Liczba stron: 368


Skupmy się na faktach.

Książka oparta na faktach, statystykach, liczbach... Jednak nie są to tylko (a nawet wcale!) nudne tabelki, które niezbicie dowodzą pewnych tez. Jest to lektura, której myślą przewodnią jest pokazanie, że wszystkim i wszystkimi rządzą w ocenach stereotypy - a te są w porażającej większości błędne. Postrzegamy świat przez ich pryzmat oceniając większość zjawisk negatywnie, a wcale nie jest (ze wszystkim) tak źle. Wręcz przeciwnie - trzeba tylko skupić się na faktach i wyciągnąć właściwe wnioski.

Demografia, ekonomia, problem globalnego zdrowia, ubóstwa, wzrostu gospodarczego - "Factfulness..." po części zahacza tematycznie o każdą z tych dziedzin, a wszystko po to, żeby w szerokim ujęciu pokazać czytelnikowi, że całokształt otaczającej nas rzeczywistości nie jest wcale zły, beznadziejny i pełen tylko i wyłącznie problemów. Wystarczy spojrzeć na dane, fakty, liczby i wyciągnąć właściwe wnioski, te zaś powinny być optymistyczne. Zaskakujące i ciekawe jest natomiast to, że ocena świata - w pewnym uproszczeniu - wcale taka optymistyczna nie jest. Rodzi się w związku z tym pytanie - dlaczego?

Odpowiedź jest bardzo prosta - rządzą nami stereotypy. Nami i naszymi ocenami. Jako ludzkość posiadamy skłonność do negatywnego postrzegania świata i zachodzących w nim procesów. To takie trochę ciągłe stwierdzanie, że szklanka jest raczej w połowie pusta niż pełna. I, co jeszcze ciekawsze, kwestie wykształcenia, pozycji społecznej, czy poziomu posiadanej wiedzy wcale nie zmieniają sposobów ocen, osoby bowiem w teorii lepiej przygotowane do wyciągania właściwych wniosków w dalszym ciągu wyciągają - najczęściej - wnioski niewłaściwe. Z reguły negatywne. A wcale z nami i ze światem nie jest tak źle.

Nie oznacza to jednak, że należy - skrajnie patrząc - popaść w hurraoptymizm i widzieć jedynie świetlaną przyszłość dla świata i ludzkości. Aby zobrazować to, jak powinno się oceniać miejsce w którym jesteśmy Rosling przytacza ciekawy przykład wcześniaka umieszczonego w inkubatorze tuż po porodzie. Z dzieckiem wprawdzie nie jest tak do końca dobrze, ale z uwagi na fakt umieszczenia go w inkubatorze trzeba uczciwie z biegiem czasu przyznać, że jest z nim lepiej - mimo że jeszcze nie jest zupełnie dobrze. Tak też - w wielkim uproszczeniu - należałoby patrzeć na świat, ludzkość i na zachodzące na świecie wszelakie zmiany i procesy: wszystko idzie ku dobremu, choć w wielu elementach nie jest tak zupełnie dobrze. Innymi słowy - bardziej właściwe jest twierdzenie, że szklanka jest w połowie pełna, a nie pusta.

Książka arcyciekawa, wciągająca i napisana lekkim piórem. Pełna faktów, jednak wcale nie nużąca - pomimo mnóstwa zawartych tu informacji. Ukierunkowanie autora na wnioski, fakty i właściwą ich ocenę, przy jednoczesnym pokazaniu, co tak naprawdę tymi ocenami rządzi i co je zaburza czyni z "Factfulness..." lekturę naprawdę wyjątkową - w każdym tego słowa znaczeniu. I chyba, niezależnie od zainteresowań (nie tylko czytelniczych) nikomu nie zaszkodzi przeczytanie tej pozycji. Można się z tej książki sporo nauczyć.

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.




sobota, 12 stycznia 2019

Ostatnie instrukcje - Nir Hezroni


Tytuł: Ostatnie instrukcje (tytuł oryginału: Last Instructions)
Cykl: Agent 10483
Autor: Nir Hezroni
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 07.11.2018r.
Liczba stron: 440


Zemsta agenta.

Świetnie przyjęte "Trzy koperty" doczekały się godnej kontynuacji. Nie zawsze ciąg dalszy pewnej opowieści wychodzi na papierze dobrze, zwłaszcza jeśli autor - jak Nir Hezroni - nie ma zbyt bogatego dorobku pisarskiego, jednak w tym przypadku... udało się! :)

Agent 10483 wyskakuje niczym diabeł z pudełka i pojawia się ponownie na scenie wydarzeń. Nie unieszkodliwił go ani wypadek, ani zapadnięcie w śpiączkę... "Nadczłowiek", czy po prostu diabelnie uparty typ chcący doprowadzić do końca dzieło zemsty? Kwestia interpretacji. Sprytu, woli przetrwania i determinacji Agentowi 10483 nie sposób w każdym razie odmówić. Czego będziemy tym razem świadkami jeśli chodzi o jego kolejne posunięcia?

Cel główny od czasu "Trzech kopert" nie ulega zmianie - jest nim zemsta. Akcja książki rozgrywa się dwutorowo, poznajemy bowiem bezpośredni, bieżący przebieg wydarzeń, a z drugiej perspektywy patrząc dostajemy na tacy całą genezę łańcucha zdarzeń, który doprowadził do aktualnej sytuacji. Agent 10483 to diabelnie inteligenta bestia ;) Kwestią dyskusyjną zaś jest to, czy fakt jego zaburzeń psychicznych jest tutaj - w dziele zemsty na dotychczasowych mocodawcach - pomocny, czy wręcz przeciwnie... Z całą pewnością jest to godny przeciwnik dla Organizacji z którą walczy. I to nawet w pojedynkę.

Książka jak najbardziej do polecenia :) Hezroni serwuje czytelnikowi coś pomiędzy sensacją, a powieścią szpiegowską, do tego bardzo umiejętnie snuje kolejne wątki, nie gubi się w nich, całość prezentuje się więc na papierze naprawdę bardzo dobrze. Autorowi udaje się ponadto uniknąć powielania standardowych schematów powieści sensacyjnych, co książce wychodzi na wielki plus. A na koniec... chce się po prostu więcej :) Żal więc dopada człowieka, że to już ostatnia strona... ;)

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.



Powerbook dla dziewczyn - Jenni Pääskysaari


Tytuł: Powerbook dla dziewczyn
Autor: Jenni Pääskysaari
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 29.10.2018r.
Liczba stron: 140


Coś dla dziewczyn.

Książka zdecydowanie dla damskiej części publiki. O czym? W wielkim skrócie o tym, jak samego siebie ukształtować mając kilkanaście lat w sposób, który sprawi, że wszystko wewnątrz i na zewnątrz będzie poukładane ;)

Fińska autorka skupia się w "Powerbooku..." na rzeczach pozytywnych i wartościowych. Przekonuje, że każdy ma swoją wartość, zalety, niepowtarzalne cechy charakteru i osobowość, którą warto rozwijać tak, by żyć z zgodzie z samym sobą. Cech charakteru istotnych z pnktu widzenia dorastającej dziewczyny autorka wyróżnia dwadzieścia i z każdą stroną stara się ona przekonać czytającego, że warto w te cechy inwestować.

Przekonywanie czytelnika odbywa się na zasadzie przytaczania inspirujących tekstów z życia wziętych, opartych bowiem na historiach kobiet, które odniosły sukces. Stawianie czytelnikowi przed oczami pozytywnych wzorców to potencjalnie dobra metoda ;) W jej słuszność w każdym razie autorka bardzo mocno wierzy i stara się czytelnika swoją ideą zarazić.

Książka o bardzo pozytywnym wydźwięku i przekazie. Odrzucająca negatywy, skupiająca się na konstruktywnych emocjach i działaniach. 

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.



piątek, 11 stycznia 2019

Skoczkowie. Tajemnice mistrzów - Jarosław Kaczmarek


Tytuł: Skoczkowie. Tajemnice mistrzów
Seria: Mali mistrzowie
Autor: Jarosław Kaczmarek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.11.2018r.
Liczba stron: 216


Poza bulę ;)

Na zimę - lektura dla sportowego kibica w sam raz ;) Tym bardziej, że duch skoków w narodzie bynajmniej - po erze Małysza, a za sprawą Stocha - nie ginie. I zapewne jeszcze długo nie zginie ;)

Jak na książkę skierowaną przede wszystkim do młodego sportowego kibica - lektura zaskakująco dobra. W pewien oczywisty sposób wybiórcza wprawdzie i napisana tak, żeby była to książka dla młodego fana w pełni zrozumiała - a więc prosty język, zwięzłe i ciekawie przedstawione fakty, sporo zdjęć... Nic to jednak tej pozycji nie ujmuje. Szkoda tylko, że książka nie jest bardziej obszerna, no ale musiało tak chyba być ;)

Treść to przede wszystkim polscy skoczkowie i ich historie w pigułce. Lwia część książki poświęcona jest Kamilowi Stochowi. Nie zabrakło jednak należnego miejsca dla Adama Małysza. Znajdziemy tutaj też krótkie historie Wojciecha Fortuny, Marusarza, czy naszej obecnej medalowej drużyny. Są też notki dotyczące najsłynniejszych skoczni świata, uwagi dotyczące skoczni mamucich, strachu skoczka, sposobu jego przygotowania, wyposażenia. Krótko mówiąc - niezbędna wiedza o skokach w pigułce, okraszona dużą ilością zdjęć, skupiająca się na tym, co u młodego kibica najbardziej działa na wyobraźnię.

Czy fani skoków i ich znawcy (tych wszak w narodzie nie brak ;) ) będą zadowoleni? Myślę, że po wzięciu poprawki na to, dla kogo w pierwszej kolejności jest ta książka - zawodu chyba nie będzie. Tym bardziej, że to bardzo ładne z graficznego punktu widzenia opracowanie, którego ważną częścią są dobre zdjęcia. A i ciekawostek się trochę znajdzie, więc... ktoś starszy wiekiem (co nie wyklucza, że młody duchem ;) ) również z powodzeniem może po tę lekturę sięgnąć :)

Polecam ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



FC Barcelona. Więcej niż futbol - Dariusz Tuzimek


Tytuł: FC Barcelona. Więcej niż futbol
Seria: Mali Mistrzowie
Autor: Dariusz Tuzimek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.11.2018r.
Liczba stron: 186


Więcej niż klub.

Barcelona - świętość w Katalonii, klub od dawna będący futbolową legendą. Niniejsza książka nie jest może biblią kibica w sensie "od a do z", ale na pewien początek przygody dla fana i kibica nadaje się jak najbardziej.

Jako książce poświęconej futbolowi można tej pozycji trochę zarzucić, należy jednak pamiętać, że to książka przeznaczona przede wszystkim dla młodych fanów. Stąd nieuniknione i w pewien sposób oczywiste jest skupienie się autora przede wszystkim na ważnych dla klubu postaciach, i to na tych bliższym czasom obecnym niż dalszych. Innymi słowy... Messi i długo nic? ;) Poniekąd tak... Ale trudno się dziwić, piłkarski geniusz tego pokroju co Messi nie rodzi się codziennie. 

Znajdziemy też tu jednak ustępy nie tylko Messiemu poświęcone. Będą też najlepsi bramkarze, obrońcy, pomocnicy, napastnicy (tych, tak jakby, najwięcej... cóż zrobić, młodego fana najbardziej w końcu interesują bramki, prawda?), trenerzy, najważniejsze z najnowszej historii Barcy mecze i wydarzenia. Znajdzie się także słów kilka o samym mieście, jego zabytkach i innych sportowych drużynach Barcelony. A na deser - przetłumaczony hymn katalońskiego klubu :)

Niesamowitym plusem książki są zdjęcia. Jest ich dużo, są - jak cała książka - świetnej jakości i bardzo fajnie uzupełniają i obrazują całą lekturę. Wszystko to trochę kosztem treści, no ale znów wracamy do meritum - to książka przede wszystkim dla młodego fana Barcelony. A ci trochę starsi... Zapewne przeczytają, ale zachwytów szczególnych pewnie nie będzie ;) Niemniej jednak jest to rzecz dla kibica jak najbardziej do polecenia.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



Ptyś i Bill. Śmiech to zdrowie! (tom 2) - Jean Roba


Tytuł: Ptyś i Bill. Śmiech to zdrowie! (tom 2)
Seria: Komiksy są super!
Autor: Jean Roba
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 21.11.2018r.
Liczba stron: 144


Dziecięcych zabaw ciąg dalszy :)

Kolejny tom przygód Ptysia i Billa to kolejna dawka humoru, gagów, dziecięcej pomysłowości i dobrej zabawy. W niniejszej części dostajemy do rąk klasyczne opowieści stworzone przez pomysłodawcę całej serii, jednak fakt ich powstania przed ładnych paru laty wcale nie odbiera im walorów właściwych temu cyklowi :)

Jean Roba stworzył "Ptysia i Billa" dawno temu, w 1959 roku. Dziś jego dzieło kontynuują inni, jednak w trzymanej przeze mnie w rękach odsłonie cyklu zamieszczono komiksy stworzone przez ojca całego cyklu. I od razu rzuca się w oczy i na myśl refleksja, że brak komputerów, tabletów, gier, telewizji (przynajmniej w takim stopniu jak czasem dzisiaj) wcale nie jest w tych komiksach widoczny, a co więcej - nie jest to żadna przeszkoda w tym, żeby dziecięce zabawy były ciekawe, szalone i wesołe :)

Tytuł tej części cyklu jest jak najbardziej na miejscu, śmiechu bowiem na pewno tu nie brakuje :) Ani powodów do niego ;) Już przy poprzedniej odsłonie "Ptysia i Billa" pisałem, że zestawienie "chłopiec plus jego pies" to gwarancja dobrej zabawy i są to słowa w dalszym ciągu aktualne :)

Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



Ptyś i Bill. Do ataku! (tom 1) - Pierre Veys, Laurent Verron, Cric


Tytuł: Ptyś i Bill. Do ataku! (tom 1)
Seria: Komiksy są super!
Autor: Pierre Veys, Laurent Verron, Cric
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 03.10.2018r.
Liczba stron: 144


Na horyzoncie - zabawa!

Pies i chłopiec - taki zestaw najczęściej gwarantuje mnóstwo śmiechu i świetnie spędzony czas :) I dokładnie tak mają się sprawy w przypadku Ptysia i Billa, Ptyś to bowiem rezolutny, sprytny chłopiec, Bill zaś to jego ukochany, wcale nie mniej skory do psot pies :)

Towarzyszami zabaw Ptysia i Billa, o czym przekonujemy się na kolejnych stronach, jest często kolega Ptysia, Piotrek i jego żółwica, Karolina. Im więcej członków zabawy tym ciekawiej, nie dziwią więc wcale pomysły w stylu zabaw w piratów, czy starty rakiety kosmicznej ;) Ale nawet z prozaicznych, codziennych czynności można zrobić sobie niezłą zabawę, o czym świadczy chociażby sposób, w jaki chłopcy koszą trawnik ;)

Seria "Komiksy są super!" zwykle przedstawia swoiste komiksowe nowości, pewną ciekawostką może więc być fakt, że seria "Ptyś i Bill" wcale taką nowością nie jest, komiks powstał bowiem w Belgii pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku. Ale, jak widać, ma się dobrze mimo upływu lat, o co dbają kontynuatorzy pomysłu i rysownicy ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zdrada Jaskierki - Thierry Culliford, Luc Parthoens


Tytuł: Smerfy i Wioska Dziewczyn. Zdrada Jaskierki
Cykl: Smerfy i Wioska Dziewczyn (tom 2)
Autor: Thierry Culliford, Luc Parthoens 
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 21.11.2018r.
Liczba stron: 48


Dziewczęce Smerfy.

Przygody smerfów po nowemu. Smerfowe uniwersum w sposób nieunikniony się rozrasta, to już z całą pewnością nie są klasyczne Smerfy, ale... czy to źle? Im więcej bohaterów, tym czasem ciekawiej :)

Wioska Dziewczyn stała się już nieodłącznym elementem smerfowego świata. Jak co roku urządzane są w niej zawody, które wygrywa najsilniejsza z dziewczyn - Burza. Tym razem jednak w szranki staje także Osiłek, ktory nie zamierza przegrać. Ducha rywalizacji zakłócają problemy z wodospadem, z którego przestaje lecieć woda... Co odnajdą Smerfy podczas ekspedycji mającej na celu wyjaśnienie tej zagadki?

Smerfy się zmieniają, ale to w dalszym ciągu bardzo fajne opowieści o przyjaźni, zasadach, a także o tym co dobre i słuszne. Czasami jestem ciekaw, co by powiedział na zmiany w całym smerfowym uniwersum sam Peyo, ale jego syn Thierry wraz z pomocą innych rysowników radzi sobie całkiem nieźle. A zmiany są nieuniknione... Zwłaszcza w czasach, kiedy czytelnika i widza nieustanie trzeba przyciągnąć czymś nowym. Można na to wszystko kręcić nosem - bo to już naprawdę nie są klasyczne, dobrze znane Smerfy - ale, tak naprawdę, wcale nie jest źle :) 

Polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



Moje pierwsze 100 słów - praca zbiorowa


Tytuł: Moje pierwsze 100 słów
Seria: Akademia Mądrego Dziecka
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.11.2018r.
Liczba stron: 14


Nauka słów.

Jeszcze jedna pozycja dla najmłodszych, którzy dopiero poznają świat wokół siebie i uczą się mówić. Prosta, bazująca na skojarzeniach i najbliższym otoczeniu książeczka może być dla małego dziecka towarzyszem przynajmniej kilku godzin dobrej zabawy :)

Kartonowy boardbook z otwieranymi okienkami to być może jeden z najlepszych pomysłów na nauczenie dziecka podstawowych słów dotyczących jego najbliższego otoczenia. Jedzenie, ubrania, kolory, liczby, domowe zwierzęta, kąpiel - podstawowe elementy codziennej rzeczywistości, a jakże bogate w słowa, których dziecko powinno się nauczyć. Niniejsza książeczka będzie w tym świetną pomocą.

Akademia Mądrego Dziecka jako seria wydawnicza nie rozczarowuje i w dalszym ciągu stoi na bardzo dobrym poziomie. Zwłaszcza jeśli chodzi o połączone z zabawą walory edukacyjne dedykowane najmłodszym dzieciakom. Książka jak najbardziej do polecenia.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



Moje pierwsze 100 zwierząt - praca zbiorowa


Tytuł: Moje pierwsze 100 zwierząt
Seria: Akademia Mądego Dziecka
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.11.2018r.
Liczba stron: 14


Zwierzaki dla dzieci.

Sympatyczna książeczka stworzona z myślą o poznaniu świata zwierząt przez najmłodszych. Kolorowa oprawa graficzna i otwierane okienka zapewnią sporo dobrej zabawy, a praktyczne wykonanie z trwałego kartonu sprawi, że do książeczki będzie można jeszcze nieraz wrócić ;)

Zwierzaków dziecko może poznać na łamach tej książeczki dosłownie multum. I to nie tylko tych z najbliższego otoczenia, ale także takich, których tak łatwo nie spotka. Zwierzęta podzielono na kolejnych stronach na grupy żyjące na wsi, w dżungli, w morzu i na sawannie. Autorzy operują też skojarzeniami bazującymi na kolorach, wielkości, umaszczeniu zwierząt, a także starają się uczyć dzieciaki kto jest mamą danego zwierzątka i gdzie ono żyje.

Model edukacja plus zabawa zrealizowany perfekcyjnie :) Książkę polecałbym przede wszystkim najmłodszym dzieciom, które dopiero poznają świat wokół nich - taka też myśl przyświecała z całą pewnością autorom.

Polecam ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



niedziela, 6 stycznia 2019

Uwaga na Niebieskie Stopy - Morris


Tytuł: Uwaga na Niebieskie Stopy
Cykl: Lucky Luke (tom 10)
Autor: Morris
Wydawnistwo: Egmont Polska
Data wydania: 05.12.2018r.
Liczba stron: 48


Indianie, oszust i oblężone miasto.

Lucky Luke jak zwykle w tarapatach ;) Tym razem na drodze dążenia do dobra i sprawiedliwości stanie mu pewien szuler, indiańskie plemię, a cała heca zakończy się koniecznością obrony oblężonego przez czerwonoskórych miasta. Brzmi nieźle, prawda? ;)

Cucaracha - czarny charakter niniejszego tomu nr 1, meksykański szuler, kanciarz i oszust. Ulubiona gra do oszukiwania? Poker :) Nasz oszust nie posiada w sobie jednak cienia honoru, próbuje bowiem uciec z pieniędzmi nawet po przegranej... Luke oczywiście na to nie pozwala, co rodzi kolejne implikacje, Cucaracha bowiem, powodowany żądzą zemsty, namawia indiańskie plemię Niebieskich Stóp do oblężenia miasteczka Rattlesnake. W szeregach obrońców mamy jednak Lucky Luke'a, zatem nie będzie chyba tak źle... ;) 

Humor i gagi jak zwykle na świetnym poziomie :) Klimat całej opowieści też wciąż fantastyczny :) Lucky Luke to seria komiksów, która ma naprawdę bardzo małe szanse na to, żeby się znudzić. Już sam fakt sukcesywnej reedycji kolejnych tomów cyklu mówi sam za siebie. I bardzo dobrze - reedycja każdej kultowej serii (nie tylko komiksowej) to zawsze bardzo dobra wiadomość.

Polecam :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



Lucky Luke kontra Joss Jamon - René Goscinny, Morris


Tytuł: Lucky Luke kontra Joss Jamon
Cykl: Lucky Luke (tom 11)
Autor: René Goscinny, Morris 
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 05.12.2018r.
Liczba stron: 48


Lucky Luke kontra bandyci.

Pomysł na fabułę komiksową być może oklepany... ale wciąż działający :) Nie da się bowiem ukryć, że w schemacie pt. "dobry Lucky Luke vs. źli i niedobrzy" nic odkrywczego raczej nie ma... No może poza porcją nowych gagów sytuacyjnych i dawką dobrej zabawy :) A tych nigdy dosyć.

Joss Jamon to przywódca swoistego gangu wyrzutków, którzy walcząc po stronie Południa w wojnie secesyjnej (choć nie wszyscy, w szeregach gangu są bowiem i tacy, którzy zmieniali strony konfliktu jak rękawiczki) przegrali i w związku z tym szukają sobie nowego "zajęcia". Siłą rzeczy - niezbyt uczciwego, są to bowiem typy bardziej spod ciemnej gwiazdy niż spod jasnej. Opanowują Frontier City, co jest o tyle problematyczne dla Luke'a, że czynią to poniekąd w majestacie prawa, obsadzając kluczowe dla funkcjonowania miasta urzędy. Miejscowa ludność jest zastraszona i nieskora do pomocy... Czy Luke'owi uda się przywrócić ład i porządek? ;)

Seria komiksowa niezmiennie zabawna i budząca na ustach szczery uśmiech :) Chronologicznie patrząc, niniejszy tom jest jedenasty z kolei, a pierwszy de facto przejęty twórczo przez René Goscinnego. Zmiana ta dała mnóstwo kolejnych świetnych komiksowych opowieści, o fakcie zaś, że nie była to bynajmniej zmiana na minus świadczyć może choćby to, że komiksów o Lucky Luke'u powstało jeszcze kilkadziesiąt. Wniosek? Zmiany przynoszą często coś dobrego ;)

Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.



sobota, 5 stycznia 2019

Święty spokój. Instrukcja obsługi emocji - Jarosław Gibas


Tytuł: Święty spokój. Instrukcja obsługi emocji
Autor: Jarosław Gibas
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 03.09.2018r.
Liczba stron: 276


:)

Jak "obsługiwać" emocje? Jak przekuć te złe w te dobre? Inteligencja emocjonalna nie jest wbrew pozorom rzeczą prostą, łatwą i przyjemną. Przyjemną w efekcie może i tak ;) , ale w samym procesie odwracania czegoś złego na plus - już niekoniecznie. Jarosław Gibas zaprasza nas na wycieczkę po świecie emocji próbując nauczyć nas trudnej sztuki zarządzania nimi.

Naukowo udowodniono, że okres smutku może trwać znacznie dłużej od okresu radości. Zamianą radości na smutek, z przyczyn oczywistych - jako zjawiskiem niepożądanym - nikt się nie zajmuje, zamianą odwrotną jednak warto się zająć. Zwłaszcza jeśli stan smutku zahaczający o stany depresyjne trwa zbyt długo. Istnieje sporo technik, które to umożliwiają - Jarosław Gibas przedstawia pokrótce te, które jego zdaniem mogą być najbardziej skuteczne.

Sporą część książki zajmuje wyjaśnienie, skąd w zasadzie biorą się emocje jako takie, szeroko pojmowane, ale także te konkretne. Wartościowa jest także część poświęcona sposobom obrony przed emocjami najbardziej destrukcyjnymi, jak strach, stres, gniew, lęk przed porażką (lub przed czymkolwiek innym), odrzucenie, bezradność. Z tym wszystkim można walczyć, a każda walka z destrukcją jest pożądana - o czym chyba nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać.

Książka bardzo pozytywna :) Pełna konkretów, co chyba jest w tego typu lekturach najważniejsze. Konkret jest bowiem czymś, co można przekuć w czyn, a same słowa bez jakiegoś remedium określonego w potencjalnym działaniu niewiele dają. "Święty spokój" daje potencjalne możliwości użycia zawartej w tej książce wiedzy w rzeczywistości i to właśnie stanowi o wartości tej lektury.

Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.



Zakochane w psychopatach. Jak się uwolnić od niszczącego związku i odzyskać równowagę - Sandra Brown


Tytuł: Zakochane w psychopatach. Jak się uwolnić od niszczącego związku i odzyskać równowagę (tytuł oryginału: Women Who Love Psychopaths: Inside the Relationships of inevitable Harm With Psychopaths, Sociopaths & Narcissists)
Autor: Sandra Brown
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 07.08.2018r.
Liczba stron: 264


Psychopaci są wśród nas.

Książkowych opracowań na temat psychopatów można znaleźć wiele. Wśród nich rozróżnienia dotyczące ich rodzajów, sposobów działania, charakteru zaburzenia itd... Mało jest jednak pozycji poświęconych ofiarom relacji z psychopatami, w szczególności zaś ofiarom związków z wyżej wymienionymi. I choć książka ta jest mocno jednostronna, zakłada bowiem, że psychopatą jest z reguły mężczyzna (a bywa czasem na odwrót), to jest to jednak niesamowicie wartościowa lektura.

Pewnym nieuniknionym w tej książce wstępem jest (w pewnej mierze powielone z innych opracowań) zdefiniowanie osoby, którą można uznać za psychopatę. Socjopaci, osoby z antyspołecznymi zaburzeniami osobowości, borderline, skłonnościami narcystycznymi... Troszkę na wyrost wrzucono w tej książce wszystko powyżej (i wiele innych) do jednego worka pt. "psychopata". Cóż... Pewnym usprawiedliwieniem dla autorki może być tutaj skupienie się na negatywnych aspektach osobowości psychopatycznej, zwłaszcza objawiających się w związku na przestrzeni zachowań nagannych, agresywnych, nacechowanych manipulacją emocjonalną i presją dokonywaną na psychice ofiar. To pewne usprawiedliwienie, zaznaczyć jednak trzeba, że sprowadzenie większości zaburzeń osobowościowych do wspólnego mianownika (a takie można odnieść wrażenie) jest jednak pewnym nadużyciem (przy uznaniu wszakże wszystkich negatywnych i możliwych do zaistnienia zachowań osoby w jakikolwiek sposób zaburzonej w stosunku do kogoś, z kim pozostaje ona w stałej relacji).

Rozwinięciem myśli zawartej w części poświęconej zdefiniowaniu psychopaty jest powołanie się autorki na najnowsze zdobycze medycyny, w tym m.in. na badania pozwalające zlokalizować i uchwycić różnice w budowie i funkcjonowaniu mózgu osoby zaburzonej w stosunku do osoby całkowicie zdrowej. Ciekawe :) Medyczne aspekty książki są, jak widać, przygotowane z wielu perspektyw. No ale wciąż mowa o psychopatach, a książka miała być o ofiarach.

Dochodzimy do elementu lektury, który jest bardzo jednostronny, a przez to - niestety - przekłamany. Jak już wspomniałem, autorka zakłada bowiem, że psychopata to z reguły mężczyzna, co nie jest prawdą. Założenie takie prowadzi do dalszych przekłamań, idąc bowiem tokiem rozumowania autorki, można by przyjąć, że zaburzenia wszelkiego rodzaju (postawiono bowiem między nimi a byciem psychopatą pewien znak równości) to także domena mężczyzn, co także nie jest prawdą. Takie więc trzeba przyjąć zastrzeżenie już na wstępie.

Poza tym wstępnym zastrzeżeniem książka jest mocno wartościowa, pokazuje bowiem, na przykładach historii z życia wziętych oraz w oparciu o zapisy sesji terapeutycznych ofiar, jak działa psychopata i co takie działanie może zrobić z osobą, która jest pod jego/jej wpływem. Sandra Brown opisuje pewne schematy i scenariusze według których relacja z psychopatą się rozpoczyna, rozwija, jakimi sposobami psychopata zdobywa zaufanie, znajduje słabe punkty, manipuluje emocjami, psychiką, potrzebą bezpieczeństwa, dowartościowania, bliskości i co się dzieje potem. Ukazano szerokie spektrum spustoszeń, jakie psychopata w imię własnych celów i egoizmu jest w stanie poczynić w umyśle i sferze emocjonalnej jednostki całkowicie zdrowej, doprowadzając ją do stanów, a jakie by się przed nawiązaniem tej relacji wspomniana jednostka w ogóle nie podejrzewała. Autorka zamieszcza także obszerne opracowanie metod pracy i leczenia ofiar, które same w sobie nie są łatwe, ich lektura zaś pokazuje, jak wielki problem może powstać i z jaką traumą trzeba niejednokrotnie walczyć, ażeby wyjść z toksycznej relacji. Można więc powiedzieć - lektura "ku przestrodze". 

Książka ciekawa, wartościowa, pouczająca. Nikomu nie życzę przeżyć, które są podstawą do stworzenia pewnej bazy informacji, dzięki którym powstają książki takie jak ta. Sama w sobie lektura może być jednak przydatna. Jak napisano w opisie w tylnej części okładki: "Ochroń się przed psychopatą!". Pod tym kątem patrząc - warto przeczytać. I to pomimo pewnych mankamentów na polu przyjętych przez autorkę założeń. 

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.



Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach - Paweł Droździak, Renata Mazurowska


Tytuł: Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach
Autor: Paweł Droździak, Renata Mazurowska
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 21.08.2018r.
Liczba stron: 288


Dwoje ludzi... temat rzeka.

Fantastyczna książka. Psychologiczne podejście do tematu szeroko pojętego "związku", postrzeganego z perspektywy dwójki autorów, mężczyzny i kobiety, toczących przez kolejne strony szeroko zakrojoną tematycznie dyskusję. Pouczające to wszystko :) I to wcale nie jest żaden poradnik. Nie znajdziecie tu rozwiązań podanych na srebrnej tacy - będzie za to mnóstwo przemyśleń prowokujących do własnych refleksji.

Związek dwojga ludzi to nie tylko idylla i obrazek wprost od Disneya. To także problemy, konflikty, ciągła praca nad sobą i nad relacją. Sam charakter związków też bywa szalenie różny. Niniejsza książka nie skupia się bynajmniej na idyllicznych obrazkach, lecz na problemach, które autorzy starają się rozłożyć na czynniki pierwsze.

Problemów zaś może być między dwojgiem ludzi bardzo wiele. Niektóre mogą brać się z nas samych i wynikać z oczekiwań oraz pewnych obrazów partnera, które są w nas zakorzenione bardzo głęboko, już od czasów dzieciństwa począwszy (ma to też swój związek z więzią i relacją z rodzicami, o czym też jest w książce mowa). Inne problemy wynikają z rozwoju sytuacji, z faktu zaistnienia ważnych życiowo wydarzeń, trywialnie mówiąc - z przebiegu codziennego życia. Istnieją także problemy wynikające z wszelkiego rodzaju patologii, zdrad, uzależnień emocjonalnych... Spektrum tematyczne jest tutaj bardzo szerokie i choć książka jest szalenie interesująca, zawierająca wiele ciekawych spostrzeżeń, to niewykonalnym jest zamieszczenie na jej łamach wszystkich możliwych do zaistnienia w życiu sytuacji.

Szalenie interesujące są rozdziały poświęcone zdradom, życiu we wszelkiego rodzaju "trójkątach" i tkwieniu w uzależnieniu emocjonalnym od innej osoby. Skąd to się bierze, jaka jest cena, przyczyny, skutki - codzienne i późniejsze, długofalowe? (bo te długofalowe zawsze istnieją, tego typu historie nie kończą się bowiem, przeważnie, dobrze :) ). To drugie, rozszerzone wydanie tej książki, z czego należy się cieszyć, gdyż została ona poszerzona w stosunku do wydania pierwszego m.in. o bardziej obiektywne potraktowanie tematu zdrady, a mianowicie o przyznanie że kwestia istnieje i omówienie w szeroki sposób kwestii zdradzania przez kobiety :) (nie tylko bowiem facet jest czasem świnią ;) ). Mechanizm zaistnienia zdrady jest sam w sobie szalenie ciekawy, jednak omówienie go z perspektywy zdradzającej kobiety jest, jak się okazuje, ciekawe jeszcze bardziej :) Choćby z tego tylko powodu warto przeczytać tę lekturę.

Uzależnienie emocjonalne także ma na kolejnych stronach swoje "5 minut". W zasadzie można powiedzieć, że to ładne nawiązanie do tytułu książki, tkwi w nim bowiem swoista prawda: warto być ze sobą blisko, ale jednak nie za blisko. Takie "za blisko" może być na dłuższą metę destrukcyjne. Trzeba mieć własne przestrzenie - oprócz tej wspólnej. A z toksycznej, pochłaniającej własne "ja" relacji trzeba po prostu uciekać - im szybciej, tym lepiej,. Taki generalnie rzecz biorąc wniosek można przyjąć z tej części książki.

Ta lektura jest tylko i wyłącznie do polecenia. Jest niesamowicie ciekawa i przydatna każdemu, nawet z czysto teoretycznego poziomu patrząc. Nie musi bowiem sięgać po tę książkę tylko ktoś, kto ma lub podejrzewa problemy w swoim związku. To może być także pouczająca lektura dla wszystkich, którzy mają na co dzień w swoim domu idylliczne obrazki ;)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.




poniedziałek, 31 grudnia 2018

"Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia" - Orina Krajewska


Tytuł: Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia
Autor: Orina Krajewska
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 19.09.2018r.
Liczba stron: 240


Temat główny = zdrowie.

Seria rozmów autorki (Orina Krajewska to córka Małgorzaty Braunek) z lekarzami, profesorami i wszelkiej maści autorytetami w dziedzinach medycznych, ale nie tylko. Cel książki to próba pokazania i uświadomienia szeroko pojętej publice, że zdrowie to pewna suma składowych, których nie można traktować osobno, lecz właśnie holistycznie - jako pewną całość.

Orina Krajewska książkę zadedykowała Mamie. W trakcie lektury dedykacja ta staje się całkowicie zrozumiała. Choroba to zawsze wyzwanie, także dla bliskich. Próba napisania książki traktującej o zdrowiu w szerokim ujęciu i w wielu jego aspektach, przy uwzględnieniu zarówno potrzeb ducha jak i ciała to próba chwalebna, dobra... i udana. Przynajmniej w tym przypadku.

W aspektach dotyczących zdrowia i choroby ważne są kwestie dotyczące sposobu odżywania, genów i płynących zeń predyspozycji, ale także wybór środków i narzędzi walki z zakresu medycyny tradycyjnej, lecz również alternatywnej, a do tego wszystkiego szalenie istotna jest aktywność fizyczna i sfera mentalna. Żaden z tych elementów układanki nie może zostać pominięty. Każda z zamieszczonych w książce rozmów na każdym kroku o tym przekonuje.

Niniejsza lektura ma wiele wydźwięków. Są tu akcenty w sposób oczywisty smutne, przypominają bowiem o nieuchronności pewnego końca, ale także znajdziemy tu słowa podnoszące na duchu, tchnące optymizmem, pozwalające zachować w chorobie godność i dobre samopoczucie. A zatem... to lektura bardzo pozytywna. Przy całym, pełnym smutku, tle zamieszczonych tutaj treści. Warto jednak po tę lekturę sięgnąć.

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.