niedziela, 5 listopada 2023

Czarne Miecze - Arkady Saulski


Cykl: Droga Samotnego Psa (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 20.10.2023
Liczba stron: 368


Jeszcze jedna melodia katan.

Nuta tęsknoty za Dalekim Wschodem, dawno zapomniane tradycje, opowieści o lata temu utraconym honorze dzielnych samurajów... Pamiętacie Nippon z "Zapisków Stali" Arkadego Saulskiego? Niecałe dwa lata temu wydawało się, że pożegnanie z tą krainą jest przy okazji "Bitwy Nieśmiertelnych" czymś nieuniknionym i ostatecznym, na szczęście jednak Arkady wraca do nas nie tylko z Nipponem, ale i z nowym, umiejscowionym w tej krainie cyklem! Wstępem do nowego otwarcia w nippońskim rozdziale są "Czarne Miecze": pierwszy tom cyklu "Droga Samotnego Psa", który względem "Zapisków Stali" jest z jednej strony autonomiczny, z drugiej jednak wygląda na to, że Arkady zafundował nam arcyciekawy prequel do poprzedniej trylogii. Gotowi na kolejną wycieczkę do Nipponu? Ja myślę!


Dla przypomnienia: Nippon to barwna i niesamowicie wierna historycznym realiom feudalnej Japonii wariacja na temat jej tradycji, historii, kultury i wszystkiego, co w czasach samurajów i ich feudalnych władców było wartością nadrzędną. To świat, w którym pomimo czyhającej na każdym kroku zdrady honor jest czymś najważniejszym, a słowo każdego daimyo to nie tylko prawo, ale i wyrok śmierci dla wrogów, egzekwowany przez ostre jak brzytwa ostrza samurajskich mieczy, które po wszystkim oczyścić można równie łatwo jak sumienia zdrajców z wyrzutów sumienia.


W czasie akcji "Czarnych Mieczy" zachód Nipponu trawi wojna o hegemonię. Daimyo zabijają się nawzajem walcząc o władzę i bogactwo. Tymczasem świat nie ogranicza się tylko do Nipponu. Tuż u jego granic czai się prawdziwe zagrożenie. Krwiożerczy drapieżnik szczerzący kły, gotów rozszarpać każdego, kto stanie mu na drodze. Jedynym ratunkiem wydaje się zjednoczenie wobec wspólnego wroga. Wojownicy muszą zapomnieć o krzywdach, zdradach i przelanej krwi. Jeśli się nie uda, prawdziwa rzeź dopiero się zacznie...


Nippon to kraj samurajów, honoru i wartości, które bezpowrotnie zginą, jeśli nie nastąpi zjednoczenie klanów walczących od lat między sobą, zamiast ze wspólnym wrogiem z zachodu. Dzieło koniecznego w obliczu wspólnego wroga zjednoczenia dalekie jest od faktycznej realizacji, jednak pojawiają się tacy, którzy się go podejmują - tak jak klan Sasori, na naszych oczach dążący do pojednania z odwiecznymi wrogami z klanu Oda... Działania te wydają się logiczne: wszak jedną włócznię yari można złamać bardzo łatwo – gdyby wszystkie złączyć w gruby pęk, nie byłoby mowy o ich przełamaniu... Czy jednak oferta pokoju jest w tym przypadku rzeczywistą i szczerą propozycją, czy też może jeszcze jednym podstępem w odwiecznej wojnie dwóch wrogich sobie klanów?


Kolejne strony powieści przyniosą rozwiązanie tej zagadki i trzeba przyznać, że będzie to rozwiązanie zaiste wielowątkowe. Wielka polityka na naszych oczach złączy swe drogi z losem maluczkich, a dawne tajemnice przestaną być znanymi tylko nielicznym sekretami. Kto wie - może nawet dawni roninowie wrócą do łask, a ci, którzy łakną odkupienia odnajdą je w kolejnej szansie otrzymanej od losu?


Pierwszy tom "Drogi Samotnego Psa" to kolejna opowieść prosto z Nipponu, która oficjalnie jest względem poprzedniej trylogii Arkadego ("Zapiski Stali") autonomiczna. Ja bym jednak podrążył ten wątek, skutkiem czego nazwałbym nowy cykl raczej prequelem do "Zapisków..." - przede wszystkim dlatego, że w nowym cyklu barbarzyńscy Mandukowie dopiero za chwilę zaczną na poważnie podbój Nipponu, podczas gdy w "Zapiskach..." krwawo go już kończą. Po drugie nowy główny bohater Arkadego, Inu, pojawił się już w "Zapiskach...", tyle że tam był już siwym starcem w roli mocno pobocznego bohatera, podczas gdy w "Drodze..." wciąż jest wojownikiem w kwiecie wieku, a w dodatku postacią pierwszoplanową całej fabuły.


Co do samego Inu, to jako bohater podtrzymuje on ciągle żywą w książkach Arkadego tradycję Duchów, czyli fantastycznie wyszkolonych wojowników-zabójców, którzy zrobią absolutnie wszystko w celu ochrony swego klanu. Problem w przypadku Inu jest jednak taki, że lata temu zawiódł on swojego pana, a winna wszystkiemu była jego słabość do sake... Czy teraz, gdy Duch Inu walczy w służbie klanu Oda, historia zatoczy koło, czy też może Duch właściwie wykorzysta swoją drugą szansę i wyjdzie z próby losu z honorem?


Arkady świetnie łączy na łamach książki samurajskie tradycje z motywem walki o własne odkupienie oraz z opowieścią o honorze, który dla każdego nippońskiego wojownika jest wartością totalnie nadrzędną wobec wszystkiego innego. "Czarne Miecze" jeszcze mocniej i głębiej wciągają nas w przesiąknięty japońskim duchem świat samurajów, dla których dobre imię jest absolutnie wszystkim – nieraz jedynym, co posiadają.


"Czarne Miecze" to opowieść na każdym kroku emanująca klimatem dawnej Japonii, w której honor, krew i słuszność walki w imię zasad są jak melodia wygrywana do rytmu krzyżujących się ostrzy samurajskich mieczy. Arkady Saulski pisząc o Nipponie stawia z każdą książką wyższy pomnik piękna i chwały dawno minionego świata spod znaku kwitnącej wiśni, a jednocześnie tworzy obraz pełen emocji, krzyków i błyskających nam przed oczami widowiskowych scen, które jako pojedynkowo-bitewne sekwencje na długo zapadają czytelnikowi w pamięć.


Co ciekawe, Arkady raczył przy okazji "Czarnych Mieczy" stwierdzić, że jest to bodaj pierwsza z jego książek, z której jest on (jako autor) w pełni i autentycznie zadowolony. Moim zdaniem (o co czasem się z Arkadym spieram) to niesłuszna skromność. Wystarczy bowiem zauważyć, że każda nippońska historia, choć podobna do poprzednich, jest czymś zupełnie nowym, innym, świeżym i czytanym z nie mniejszą przyjemnością niż najlepsze rodzime tytuły stworzone w tej konwencji, na czele z "Takeshim" Mai Lidii Kossakowskiej.


Gorąco polecam!

Fabryko – dziękuję!

#CzarneMiecze #DrogaSamotnegoPsa #ArkadySaulski #FabrykaSłów #nippon #świstkatan #cosnapolce #bookstagram #bookreview #czytamksiazki #czytamfantastyke #bookstagrampolska #recommendedbooks #instabooks #instabookspoland












Zło ze wschodu - Andrzej Pilipiuk

Cykl: Światy Pilipiuka (tom 13)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 25.10.2023
Liczba stron: 368


Złe duchy, pradawna magia i podróże w czasie.

Od ostatniego zbioru "opowiadań bezjakubowych" autorstwa Andrzeja Pilipiuka minęło ponad dwa i pół roku. Tęskniliście za Robertem Stormem i za doktorem Skórzewskim? Jeśli tak, to "Zło ze wschodu" bardzo Was ucieszy, albowiem spotkamy się tu kilka razy z przywołanymi do tablicy dżentelmenami! Na łamach książki odbędziemy pięć podróży w czasie i przestrzeni, a towarzyszyć nam w nich będą złe duchy i pradawna magia. Finalnie staniemy także oko w oko z koniecznością dokonania refleksji na temat natury zła i jego wzajemnego przyciągania się. Nowy zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka rozkręca się w biegu jak dobry koń wyścigowy, który wie, że na mecie czeka zasłużony worek owsa (względnie czytelnicza perełka - dla mnie to bez wątpienia tytułowy tekst całego zbioru)!


Twórczość Andrzeja Pilipiuka od lat zachwyca starych i nowych czytelników. Wśród książek autorstwa Wielkiego Grafomana można znaleźć różnorodną tematykę, jednak istnieją w jej ramach pewne stałe punkty programu, na które wielu czytelników czeka z utęsknieniem. Takim stałym punktem programu są z całą pewnością zbiory opowiadań bezjakubowych; gdy się ukazują, to można w ciemno zakładać, że spotkamy się znów z Pawłem Skórzewskim i z Robertem Stormem. Te postacie mają rzesze oddanych wielbicieli. Cieszy mnie więc niezmiernie, że znów się z nimi spotykamy!


W zbiorze znajdziemy pięć opowiadań. Będą to kolejno "Gladiator", "Antykwariat", "Pokusa uśmiechu", "Walizka" i tytułowe "Zło ze wschodu". Za ich sprawą przekonamy się, że podróże w czasie niekoniecznie są tylko fatamorganą zmęczonego umysłu (i dotyczy to zarówno podróżującego ze starożytności do naszych czasów roboto-kota, jak również upartych i dociekliwych poszukiwaczy, którzy znajdą w końcu bramę do przedwojennego warszawskiego antykwariatu). Sprawdzimy także, czy w wiecznej zmarzlinie Syberii kryje się jeszcze jakaś magia (a przynajmniej czy kryła się tam ona w XIX wieku) oraz co może wyniknąć ze złączenia w całość kilku pozornie niegroźnych, skandynawskich artefaktów. Na deser doświadczymy z kolei przerażającej prawdy o tym, że jeden rodzaj zła z całą pewnością może przyciągać do siebie inne...


Wnioski po lekturze? Zło z całą pewnością przyciąga (lub może przyciągać) inne zło. Jeden grzech przeciera szlak kolejnym. Każdy czas niesie własne wyzwania a każde miejsce ma swoje tajemnice - jedne fascynujące, inne groźne, niektóre niebezpieczne. A także takie, których nie warto badać, jeśli nie chce się przekroczyć granicy, za którą człowieczeństwo rozpada się niczym rozbita szklanka.


Kolejny zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka zabiera nas w podróż przez czas, przestrzeń i rozmaite odcienie ludzkich dusz i sumień. Od odległych krzyków umierających na arenach gladiatorów, przez magię wciąż tętniącą w wiecznej zmarzlinie Syberii, po enklawy dawnych tajemnic we współczesnej Warszawie. Zmieniają się dekoracje, ludzie, technologie. Jedna prawda pozostaje jednak niezmienna: nie ma ludzi jednoznacznie dobrych lub złych. Ale zawsze warto szukać tych, w których zwycięża dobro.


Zestaw nowych tekstów autorstwa Pana Andrzeja z całą pewnością co najmniej zadowala, a w niektórych momentach autentycznie zachwyca. Tytułowe opowiadanie, "Zło ze wschodu", to prawdziwa perełka! Historia wywożonych na teren III Rzeszy polskich i ukraińskich robotników przymusowych, opis nazistowskich okrucieństw wobec nich oraz spotykająca oprawców karma to istny majstersztyk! W ramach SPOILERA (WYBACZCIE, MUSZĘ!) zdradzę, że kwestią poezji sprawiedliwości zajmą się tutaj tzw. złydnie: małe skrzaty (względnie złośliwe duchy), wylęgające się z nasion skropionych krwią wroga, które po wylęgu niszczą absolutnie wszystko wokół siebie, od ludzi i zwierząt gospodarskich począwszy, na sprzętach domowych i budynkach kończąc. Według ukraińskich (i ogólnie wschodniosłowiańskich) wierzeń unicestwić może je tylko dźwięk cerkiewnego dzwonu; skąd go jednak wziąć na terenie III Rzeszy?...


"Zło ze wschodu" to zdecydowanie najlepsza część zbioru, ale tak naprawdę wszystkie zamieszczone w nim teksty są dobre, ich akcja wciągająca, przedstawione za ich pomocą historie interesujące, a ich zakończenia pozostawiające czytelnika z poczuciem nieznośnego niedosytu. Jednym słowem Pan Andrzej jest niezmiennie w fantastycznej formie!


Zbiór pełen jest nawiązań do innych tomów opowiadań Andrzeja Pilipiuka. Świetnie można to wyłapać na przykładzie "Antykwariatu" i jego nawiązania do Jakuba Wędrowycza (Stomatologiczny Batalion Karny!) - pobawcie się czasami przy okazji lektury opowiadań w zabawę w szukanie analogii do innych dzieł Pana Andrzeja :) Warto :)


Andrzej Pilipiuk raz jeszcze udowadnia, że jest znakomitym obserwatorem i znawcą ludzkiej natury. Fantastyczna jest łatwość z jaką tworzy on kolejne historie i wpasowuje je w wybrane przez siebie ramy - zarówno sytuacyjne, jak również społeczne i historyczne. Ludzie są zawsze w centrum owych historii i najnowszy zbiór nie odbiega od tej zasady.


Pilipiuka warto czytać. Rzadko kiedy można do tego stopnia wciągnąć się w czytane opowieści, nie zawsze pragnie się - tak jak tutaj - brnąć byle szybciej przez kolejne strony, a jeszcze rzadziej ma się po wszystkim poczucie tak ogromnego niedosytu i pragnienia czegoś jeszcze. Na kolejne opowieści Pana Andrzeja po prostu z utęsknieniem się czeka - to najlepszy dowód na to, że są one wyjątkowe.

Fabryko – dziękuję!

#ZłoZeWschodu #AndrzejPilipiuk #PawełSkórzewski #RobertStorm #OpowiadaniaBezjakubowe #gladiator #walizka #antykwariat #pokusauśmiechu #FabrykaSłów #cosnapolce #bookstagram #bookreview #czytamksiazki #czytamfantastyke #bookstagrampolska #recommendedbooks #instabooks #instabookspoland












Ogród Imperium - J.T. Greathouse

Cykl: Kroniki Olchy (tom 2)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 13.10.2023
Liczba stron: 526


Na wojnie nie ma łatwych wyborów.

Pamiętacie ubiegłoroczną "Dłoń Króla Słońca"? Jeśli Wasze wspomnienia po tamtej lekturze są pozytywne, to Fabryka Słów ma dobrą wiadomość w postaci przepięknie wydanej kontynuacji pt. "Ogród Imperium". Wraz z drugą odsłoną cyklu "Kroniki Olchy" wracamy do pełnej magii historii rebelii przeciwko cesarstwu, w której najważniejszą rolę odegra upór, odwaga, a także wewnętrzne rozterki dotyczące granic tego, co można i należy uczynić w imię wolności - czy zawsze jest ona bowiem warta każdej ceny?


Podobno wojna uczyni potwora z każdego... Rebelia wymierzona w Cesarstwo Sieneńskie osiąga punkt wrzenia. Powstańcy nie cofną się przed niczym, byle uwolnić się od Imperium. Niedawni sojusznicy nagle stają się śmiertelnym, nieprzewidywalnym zagrożeniem, ale bez nich Głupi Kundel nie ma żadnych szans na pokonanie Imperatora Teneta. Nawet ze swoją nowo nabytą mocą, przychylnością Bogów i niezłomnym pragnieniem wolności. A jednak musi stanąć do tej walki. Musi powstrzymać szaleństwo krwi i ochronić tych, którzy kiedyś ochronili jego. Aby to zrobić, będzie musiał zaryzykować wszystko - i uciec się do starożytnej magii, która może rozerwać świat na strzępy.


"Ogród Imperium" to historia o zawiłościach świata magii oraz o związanych z posługiwaniem się nią dylematach. Doświadcza ich główny bohater powieści, którego - w gruncie rzeczy - bardzo trudno jest jednoznacznie przedstawić, albowiem nosi on niejedno imię, a po drugie... jest on po prostu chodzącą sprzecznością. To dosyć zawiłe, przypomnę więc może szczyptę faktów na temat realiów świata, do którego przyszło nam zawitać.


Jesteśmy w Cesarstwie Sieneńskim. Dowiadujemy się o nim pewnych rzeczy stopniowo, po kolei, jednak na początek wiemy jedno: niegdyś cały istniejący w tym uniwersum świat tworzyły osobne i suwerenne krainy (z których każda władała swoją magią), a na końcu wszystko i wszystkich podbili Sieneńczycy oraz ich cesarz - zdobywcy pozornie pragnący zaprowadzić ład, porządek i sprawiedliwe rządy, lecz tak naprawdę zdobywcy okrutni, nieznoszący sprzeciwu i rządni jednej rzeczy: NIEOGRANICZONEJ WŁADZY. A władzę w tym świecie zapewnia nie tylko potęga armii, ale także magia.


Pragnący rządzić tym wszystkim niepodzielnie cesarz musiał jakoś ową magię - różnorodną w każdej krainie - w pewien sposób zagospodarować. Narzucono jej więc na początek pewne ograniczenie (zwane Kanonem), które obowiązują każdego, kto po magię sięgnie (niezależnie od jej rodzaju). W celu zagospodarowania magii stworzony został także cały system magicznej nauki, magicznych ograniczeń oraz powołano do życia biurokratyczno-polityczną machinę złożoną z ludzi, którzy całemu temu systemowi służą. Mowa o Dłoniach Cesarza: władających bojową (i nie tylko) magią cesarskich doradcach, których zadaniem jest służenie radą, administrowanie oraz dbanie o to, aby podbite ludy także służyły - zamiast się buntować. W tym celu spośród najbardziej obiecujących młodzieńców każdej prowincji wybierani są adepci, którzy mają dostąpić zaszczytu przejścia cesarskich egzaminów; najlepsi z nich sianą się kandydatami do tytułu Dłoni Cesarza (a w przyszłości, być może, także pełnoprawnymi Dłońmi).


Każdy podbój wiąże się ze zniewoleniem pokonanych i nie inaczej jest także w tej historii. Zniewolenie oznacza z kolei bardzo często opór, wściekłość i pragnienie zemsty. "Kroniki Olchy" pokazują do czego może doprowadzić wybuch żądzy odwetu ze strony tych, którzy od lat jęczą pod butem zwycięzców.


Co ciekawe, opowieść autorstwa J.T. Greathouse'a wcale nie przypomina pełnej słusznego gniewu walki o wyzwolenie, lecz jest raczej niejednoznaczną refleksją na temat wojennych okrucieństw, w której nic nie jest jedynie czarno-białe, a źli ludzie znajdują się po każdej stronie barykady. I to nawet wśród członków najbliższej rodziny, czego boleśnie doświadczy pełen dobrych intencji Głupi Kundel... Jak w takiej sytuacji zadowolić wszystkich, przywrócić pokonanym wolność i ocalić dawnych przyjaciół, którzy obecnie mają cię za zdrajcę? I jak nie rozgniewać przy tym bogów, którzy zdolni są w jednej chwili obrócić wszystko wokół w perzynę jeśli przekroczy się postawione przez nich granice?


Cykl "Kroniki Olchy" to fascynująca opowieść o potędze potencjału, który nawet stłamszony ograniczeniami wciąż ma szansę się uwolnić. Nigdy nie jest na to za późno! I kompletnie nieważne jest, czy zerwanie kajdan będzie oznaczało rozwój bojowej magii Sieneńczyków, niszczycielskiej magii ognia Nayenu, czy też pięknego, magicznego tańca wiatru wprost z prowincji An-Zabat. Uśmiercające w mgnieniu oka błyskawice, kule ognia, czy niszczycielska moc wichury to jedynie pewne środki wyrazu. Liczy się to, że bez narzuconych przemocą kajdan owe środki wyrazu mogą zostać uwolnione, a to oznacza, że będzie mógł dokonać się rozwój. Powieść J.T. Greathouse'a to nic innego, jak historia o tym, że zerwanie kajdan, uwolnienie potencjału i rozwój zawsze mają szansę na to, aby się dokonać. Pytanie tylko za jaką cenę...

Fabryko - dziękuję!

#ogródimperium #dłońkrólasłońca #kronikiolchy #jtgreathouse #fabrykasłów #cosnapolce #fantastyka #dobraksiazka #czytamksiazki #fantastyka #magiaognia #magiabojowa #magiawiatru #bookreview #bookstagram #bookstagrampolska #instabooks #instabookspoland












Niesforne Ziarenko i straszny wieczór. Smaczna Banda i emocje - Jory John, Pete Oswald

Seria: Smaczna Banda i emocje
Autor: Jory John, Pete Oswald
Data wydania: 27.09.2023
Liczba stron: 32


Halloweenowe Ziarenko!

Pamiętacie "Niesforne Ziarenko", pierwszą odsłonę serii "Smaczna Banda i emocje"? Poznany przez nas w lutym tego roku nicpoń sporo się nauczył, jednak jego dawne nawyki dały o sobie znać w trakcie Halloween. O tym, co z tego wyniknęło, dowiemy się z książeczki "Niesforne Ziarenko i straszny wieczór. Smaczna Banda i emocje".


Pewne Ziarenko słonecznika było kiedyś wesołe i beztroskie. Pewnego dnia wyłuskano je jednak z kwiatu, zapakowano do torebki, a potem... wypluł je na ulicę jedzący słonecznik człowiek. Od tego czasu Ziarenko bywa niesforne, złośliwe i niemiłe. Czy znaczy to jednak, że jest złe?


Tegoroczne Halloween to dla Niesfornego Ziarenka wyjątkowo straszny wieczór. Nie ma pomysłu na przebranie, które sprawi, że wszystkim innym pestkom opadną szczęki. A do tego jest przekonane, że dobra zabawa będzie tylko wtedy, gdy zrobi furorę na mieście. Co wymyśli Ziarenko, by zyskać na czasie i mieć kilka godzin więcej na przygotowanie przebrania? I czego się przy okazji nauczy?


Kapitalnie napisana, brawurowo przetłumaczona i wspaniale zilustrowana książka to niezwykły prezent zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników. Maluchy znajdą tu zabawną historyjkę, a starsi – uniwersalną przypowieść o tym, że nawet największe nicponie zasługują na to, by dać im drugą szansę, a to, co robimy, nie zawsze świadczy o tym, jacy jesteśmy w głębi duszy.


"Niesforne Ziarenko i straszny wieczór" to książka, która pozwoli w przystępny sposób zaprosić dziecko do rozmowy o emocjach, uczuciach, potrzebie akceptacji, a wreszcie o tym, że zamartwianie się błahostkami to nie najlepsza droga do szczęścia. Choć temat opowieści nawiązuje do Halloween, jej uniwersalne przesłanie jest aktualne przez cały rok, i to bez względu na to, ile lat ma czytelnik. Maluchy znajdą tu zabawną, pięknie zilustrowaną historię, a nieco starsi – mądrość, o której łatwo zapomnieć w codziennym stresie, zgiełku i zamieszaniu.


W serii Smaczna Banda i Emocje ukazały się również książki Niesforne Ziarenko, Wzorowe Jajo, Bystre Ciastko i Skwaszone Winogrono. Kolejne tytuły autorstwa Jory’ego Johna i Pete’a Oswalda już niebawem w księgarniach. Seria Smaczna Banda i Emocje, która zdobyła w USA liczne nagrody i wyróżnienia, obejmuje błyskotliwie napisane i doskonale przetłumaczone opowieści. Warto zebrać je wszystkie i stworzyć jedyną w swoim rodzaju biblioteczkę!


Wydawnictwo HarperKids/HarperCollins Polska - dzięki!

#niesforneziarenkoistrasznywieczór #niesforneziarenko #smacznabandaiemocje #joryjohn #peteoswald #cosnapolce #dladzieci #forkids #ksiazkidladzieci #booksforkids #harperkids #harpercollinspolska












Smerfy. Bajki 5 minut przed snem. Nowe przygody - praca zbiorowa

Seria: Smerfy; Bajki 5 minut przed snem
Autor: praca zbiorowa
Data wydania: 11.10.2023
Liczba stron: 192


Smerfne historie.

Nasi mali, niebiescy przyjaciele, powracają do nas w kolejnej bajkowej odsłonie, którą jest najnowsza edycja "Bajek 5 minut przed snem". Smerfy zawsze śmieszą, bawią i uczą i nie inaczej będzie także tym razem - dobra zabawa i dobre historie mamy w tym przypadku gwarantowane :)


Przed nami zbiór ośmiu napisanych prostym językiem, krótkich opowieści o przygodach smerfów. Historie, stworzone na podstawie nowych odcinków serialu w wersji 3D, pomogą oswoić dziecko z codzienną lekturą – nie tylko przed snem! Po ich lekturze przekonamy się, kim jest konkurent Osiłka do tytułu najsilniejszego smerfa w wiosce i sprawdzimy, kto kryje się pod przebraniem robota, którego boi się nawet Gargamel. Odkryjemy nowe, rewolucyjne projekty smerfowych ubrań i przeczytamy o tym, co wyczyniał Gargamel, zamieniwszy się na rozum ze swym kotem.


W książce znalazły się następujące opowieści: Kto jest większym osiłkiem? Najstraszniejszy smerf, Nowy projekt, Smerf bohater, Zasmerfnijcie pasy, Drużyna ratunkowa, Smerfowy uśmiech i Uwaga na kota. Duże litery i niewielka ilość tekstu na stronie sprawią, że książka będzie świetnym materiałem do nauki czytania. Dynamiczne i pełne życia ilustracje zaczerpnięte wprost z serialu pozwolą maluchom przenieść się myślami wprost do wioski smerfów!


Wspólny mianownik bajeczek? Przyjaźń, nauka wzajemnego szacunku do siebie, pokazanie jak ważne są nasze potrzeby - ale przy poszanowaniu potrzeb innych. Do tego pokazano wagę i znaczenie posłuszeństwa, dbania o porządek, czy też wreszcie bycia grzecznym. Umiejętności oczywiste, jednak konieczne do nauczenia się. Każdy sposób na ułatwienie tego jest dobry - chociażby ta książeczka.


Co do samej treści, to składają się na nią nie tylko zabawne przygody i dużo humoru, ale także kilka morałów oraz dobrych rad na temat codziennego postępowania i traktowania innych. Wydźwięk jest rzecz jasna pozytywny i niesie dzieciom nienachalne, aczkolwiek ważne przesłanie.


Historie ze Smerfami się nie starzeją. I prawdopodobnie nie zestarzeją się nigdy, co jest dobrą wiadomością - miło jest patrzeć jak młode pokolenie poznaje coś, co samemu bardzo się lubiło będąc dzieckiem :)

HarperKids / HarperCollins Polska - dziękuję.

#smerfy #smerfy3D #bajki5minutprzedsnem #harperkids #harpercollinspolska #dladzieci #ksiazkidladzieci #forkids #booksforkids #cosnapolce












Gramy razem! Bing. Książeczka z dźwiękami - praca zbiorowa

Seria: Bing; Książeczka z dźwiękami
Autor: praca zbiorowa
Data wydania: 11.10.2023
Liczba stron: 10


Bingowa orkiestra.

Każde dziecko lubi czasem trochę pohałasować. A jeszcze lepiej, jeśli ten hałas będzie zabawą w... muzykę :) Ulubieniec najmłodszych, Bing, pobawi się razem z nami przeróżnymi instrumentami i - kto wie? - być może wyjdzie z tego całkiem przyjemna piosenka ;) (zwłaszcza, że nie tylko ją sobie wyobrazimy, ale także USŁYSZYMY!).


Bing to bohater ciepłych, mądrych i pełnych uroku opowieści Teda Dewana, na podstawie których powstał serial uwielbiany przez maluchy na całym świecie. "Gramy razem! Bing. Książeczka z dźwiękami" to książka, w której czarny króliczek uczy się, że muzyka jest wokół nas.

Historia wzbogacona o elementy dźwiękowe nabiera nowych barw i wyrazu, który sprawia, że czytanie staje się świetną zabawą! Oto bowiem na każdej stronie możemy włączyć sobie odgłosy cymbałków, tamburynu, bębenka, tajemniczego pudełka oraz... orkiestry, na którą składają się wszystkie użyte przez Binga i jego przyjaciół instrumenty!


Oto nowa propozycja dla młodych fanów Binga i ich rodziców! Kartonowa książeczka z modułem elektronicznym, który pozwala wysłuchać dźwięków pięciu różnych instrumentów muzycznych, to pomysł na długie godziny twórczej i wartościowej zabawy z dzieckiem. W książce znalazła się mądra i zabawna opowieść o muzykowaniu, kreatywności i koleżeństwie, napisana na podstawie jednego z odcinków serialu Bing.


Niewielki format książki i przejrzyste, duże ilustracje z ulubionymi bohaterami sprawią, że maluchy będą chciały mieć książeczkę zawsze przy sobie. Dźwięki, które są miłe dla ucha, niezbyt głośne i naturalne, pozwolą rodzicom i dziadkom z radością towarzyszyć maluchowi w zabawie. Książeczkę można wykorzystać na wiele sposobów – jako czytankę z mądrym przesłaniem albo jako grającą zabawkę, która stymuluje zmysły dziecka i pozwala nauczyć się nazw podstawowych, dostępnych również w przedszkolu, instrumentów muzycznych.


Jak brzmią dzwonki? A jak tamburyn lub bębenek? Zabawa w zgadywanie i naśladowanie dźwięków to sposób na rozrywkę i wstęp do muzykowania, które przynosi kilkulatkom radość i pozwala ćwiczyć wiele zmysłów jednocześnie. Książka jest zaopatrzona w dobrze zabezpieczoną przed dzieckiem baterię, którą w razie potrzeby można wymienić.  Karton, z którego została wykonana, zniesie wiele dziecięcych eksperymentów, a dzięki zaokrąglonym rogom książka pozostaje bezpieczna nawet dla wyjątkowo pomysłowych kilkulatków.

HarperKids / HarperCollins Polska - dziękuję.

#bing #gramyrazem #książeczkazdźwiękami #harperkids #harpercollinspolska #dladzieci #ksiazkidladzieci #forkids #booksforkids #cosnapolce












Moje święta. Akademia Mądrego Dziecka. Wodne przygody - praca zbiorowa

Seria: Akademia Mądrego Dziecka; Akademia Mądrego Dziecka. Wodne przygody
Autor: praca zbiorowa
Data wydania: 25.10.2023
Liczba stron: 10


Wodne Święta.

Do Bożego Narodzenia zostało jeszcze trochę czasu, jednak sezon świąteczny - jak co roku - rusza powoli już teraz. W związku z tym raczej nie dziwi fakt, że pojawiają się już pierwsze książeczki o tematyce świątecznej - np. takie jak "Moje święta. Akademia Mądrego Dziecka. Wodne przygody".


Książeczka jest bardzo ładnie wydana, a obrazki po "pokolorowaniu" wodą prezentują się naprawdę pięknie. Są barwne, kolorowe - po prostu cieszą oko. Dla każdego dziecka zabawa w wodne czary-mary będzie na sto procent niezapomnianą frajdą.

Puste pola w ilustracjach to magiczne, niewidzialne w zwykły sposób uzupełnienia książkowych obrazków, do których zobaczenia w pełnej krasie będziemy potrzebowali odrobiny wody. A także magicznego pędzelka :) Sama zabawa będzie zaś jeszcze lepsza o tyle, o ile książeczka zawiera także proste elementy zabawy w "szukaj i znajdź" :)


Jeśli jest tutaj jakiś mankament, to tylko taki, że zabawa raczej nie potrwa "bez końca"... Owszem, na dużo użyć książeczka starczy, jednak to tylko karton - pod wpływem wody będzie się niestety stopniowo odkształcał. Tak więc w pewnym momencie zabawa się niestety skończy. Ale narazie... niech trwa :)

Książeczki wydawane w serii Akademia Mądrego Dziecka to znane wszystkim pozycje czytelnicze dla najmłodszych. W znanej już serii "Wodne przygody. Akademia Mądrego Dziecka" Wydawca proponuje tym razem książeczkę o świętach. "Moje Święta" to pozycja dla wszystkich małych pasjonatów choinki, Mikołaja i prezentów.


To niezwykła, magiczna kolorowanka. Trzeba zanurzyć pędzelek w wodzie, a następnie pomalować białe miejsca na stronach. Magicznie pojawią się w efekcie różne barwy. Gdy obrazek wyschnie, kolor zniknie i będzie można rozpocząć zabawę jeszcze raz.

Książeczka "Moje Święta. Akademia Mądrego Dziecka. Wodne przygody" pokazuje dziecku magiczny świat elfów, które pakują prezenty dla św. Mikołaja, następnie układają paczki w saniach ciągniętych przez renifery. Czy kolorowe paczki trafią do dzieci pod choinkę? Dowiemy się malując każdą stronę pędzelkiem zanurzonym w wodzie. Oprócz malowania na każdej stronie, mamy krótkie polecenie do wykonania, czyli zabawę w „szukaj, znajdź i policz”: „Policz pierniczki” czy „Pokaż renifery”.

HarperKids / HarperCollins Polska - dziękuję.

#wodneprzygody #mojeświęta #akademiamądregodziecka #harperkids #harpercollinspolska #dladzieci #ksiazkidladzieci #forkids #booksforkids #cosnapolce












Nikogo nie ma w domu - Mikołaj Pasiński, Gosia Herba

Seria: Książki ARTystyczne
Autor: Mikołaj Pasiński, Gosia Herba
Data wydania: 11.10.2023
Liczba stron: 40


Historia pewnego spotkania.

"Nikogo nie ma w domu" to dawka kreatywności spod szyldu ART, czyli książek prawdziwie artystycznych! Tym razem sięgający wraz z rodzicami po tę pozycję najmłodsi nie tylko zachwycą się przepiękną szatą graficzną książki, ale poznają historię pewnego spotkania, które jakoś... nie może dojśc do skutku :)


Leo i Kimbo są najlepszymi przyjaciółmi, choć mieszkają po przeciwnych stronach miasta. Pewnego dnia każde z nich wyrusza z domu, by zrobić drugiemu niespodziankę. Jednak nic nie idzie zgodnie z planem – ścieżki bohaterów plączą się i prowadzą w nowe nieznane miejsca. Miasto wciąga ich w zwariowaną przygodę. Czy bohaterom uda się spotkać?


Mikołaj Pasiński oraz Małgorzata Herba, twórcy nagradzanych książek obrazkowych „Balonowa 5” oraz „Van Dog” wracają w najlepszym stylu! Pięknie napisana, szaleńczo zilustrowana, zabawna opowiastka z ukrytą wyszukiwanką wciągnie przedszkolaków, a starsze dzieci będą mogły czytać samodzielnie proste słowa, dzięki drukowanym literom w dymkach.


Książka jest wydana po prostu przepięknie. Obraz góruje tutaj zdecydowanie nad treścią (jak zresztą przystało na książkę należącą do serii "ART" ;) ) i jest tu naprawdę co oglądać; każda zamieszczona w książce ilustracja jest wartością samą w sobie. Nic, tylko podziwiać :)


"Nikogo nie ma w domu" to jednak nie tylko obrazki i piękne ilustracje, ale także krótka, wesoła historyjka, która na pewno zainteresuje wszystkie maluchy. Wszystko to może być także pretekstem do dodatkowej zabawy, np. w wyszukiwanie na każdej ilustracji poszczególnych elementów. Czas przeznaczony na tę lekturę z całą pewnością nie będzie więc czasem straconym.

HarperCollins Polska/HarperKids - dziękuję.

#nikogoniemawdomu #mikołajpasiński #gosiaherba #art #harperkids #harpercollinspolska #dladzieci #forkids #ksiazkidladzieci #booksforkids #dzieńdziecka #cosnapolce #bookstagram