poniedziałek, 30 września 2019

Mapa soli i gwiazd - Zeyn Joukhadar


Tytuł: Mapa soli i gwiazd (tytuł oryginału: The Map of Salt & Stars)
Autor: Zeyn Joukhadar
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 19.06.2019r.
Liczba stron: 408


Bliski Wschód kiedyś i dziś.

Piękna, mądra i pochłaniająca opowieść wprost z Bliskiego Wschodu. O czym? O dwóch dziewczynach, które dzieli co prawda 800-letnia otchłań czasu, a jednak zbliża je do siebie wiele punktów wspólnych (i to nie tylko takich na mapie). 

"Najważniejsze miejsce na mapie to to, w którym dotąd nie byłeś".

"Mapa soli i gwiazd" to przekraczająca barierę czasu historia o podróżach, marzeniach, rozczarowaniach niesionych przez codzienność, a także o odwadze podejmowania rzuconej przez los rękawicy i walce o własny los. Wszystkie powyższe elementy są obecne w życiu zarówno współczesnej czytelnikowi Nour, która wraz z matką wraca z Nowego Jorku do rodzinnej Syrii oraz w życiu żyjącej 800 lat wcześniej Rawiji, która - by pomóc matce - przebiera się za chłopca i bierze udział w kartograficznej ekspedycji al-Idrisiego, który na zlecenie władcy Sycylii zamierza stworzyć mapę świata. Obie dziewczyny czeka wielka przygoda, a także wiele rozczarowań i gorzkich doznań, dzięki którym... dorastają.

W sumie - tak naprawdę - właśnie o tym jest ta książka: o dorastaniu. Wiele się można rozwodzić na temat ważnych moralnie i cywilizacyjnie aspektów książki jak choćby współczesna wojna domowa w Syrii, czy też średniowieczne zapełnianie białych plam na mapach globu, lecz to właśnie nieuchronne dorastanie, zbieranie życiowych doświadczeń i kształtowanie charakterów dwóch odległych od siebie w czasie postaci tworzy główną - choć nieco ukrytą i przemilczaną - oś tej lektury. I muszę powiedzieć, że bardzo przyjemnie się coś takiego czytało. Choć opisywany tutaj krąg kulturowy jest odmienny od naszego - europejskiego - to właśnie historie takich postaci jak Nour i Rawija są czymś, co na płaszczyźnie zwykłych ludzkich historii są w stanie czasem sprawić, że świat Wschodu i Zachodu potrafi się wzajemnie zrozumieć.

Jeśli jest coś negatywnego w tej książce, to chyba tylko (czasem) przydługie opisy... Nie przeczę, że dodają one lekturze głębi i sprawiają, że lepiej można wyobrazić sobie pewne rzeczy, ale jednak czasami nieco one przeszkadzają i można odnieść wrażenie, że cała opowieść niepotrzebnie dryfuje w rejony, które są zbyt odległe od meritum całej opowieści.

Poza powyższym mankamentem - wszystko super ;) "Mapa soli i gwiazd" to bardzo pouczająca lektura. Fragmenty dwutorowej fabuły poświęcone średniowiecznej Rawiji mają w sobie coś z klimatu "Baśni tysiąca i jednej nocy", a fragmenty współczesne nam pełne są z kolei realizmu oraz grozy i milczącej przestrogi przed tym, jakie konsekwencje niesie ze sobą wojna. Całość stanowi ciekawy kontrast, z którego można bardzo wiele wyłowić. 

Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.




niedziela, 29 września 2019

Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie - Tara Westover


Tytuł: Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie (tytuł oryginału: Educated)
Autor: Tara Westover
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 448


Ku światłu.

Poruszająca opowieść o sile marzeń, o wyrwaniu się z patologicznej rzeczywistości rodzinnego domu (który nie był dla opowiadającej tę historię tym czym być powinien), a w końcu o niesamowitej wartości jaką w życiu dorosłego człowieka jest szeroko pojęta edukacja. Tytuł książki - "Uwolniona" - jest jak najbardziej na miejscu, a sama książka niesie ze sobą bardzo wiele wartości.

Społeczność Mormonów w powszechnym rozumieniu nie jest raczej uważana za niebezpieczną czy w jakimś sensie groźną - co najwyżej za dziwaczną (jeśli chodzi o postrzeganie przez inne odłamy chrześcijaństwa). W niniejszej książce mamy do czynienia ze zgoła odmiennym stanem rzeczy, w którym głowa rodziny - wszechwładny ojciec - nie tylko w dogmatyczny sposób pojmuje mormonizm, ale z fanatyczną wiarą we własne przekonania uważa, że cała rodzina (z dziećmi włącznie) ma za zadanie harować wręcz na swój byt, a edukacja czy wyjście do ludzi jest rzeczą całkowicie zbędną. W praktyce oznacza to szerokie spektrum narzędzi stosowanych w celu psychicznego znęcania się nad najbliższymi, którego działaniu poddana zostaje główna bohaterka książki, którą jest jej... autorka. Tara Westover spisała własne wspomnienia i jest to chwilami o tyle przerażające, co prawdziwe - bo oparte na faktach.

Tym co wyrwało Tarę ze szponów patologicznej codzienności i przywróciło ją - dosłownie i w przenośni - na łono społeczeństwa była edukacja. Obok wstrząsających obrazków z życia fanatycznej mormońskiej minispołeczności to właśnie edukacji poświęcona jest ta książka. I, zgodnie z tym co mówi stara prawda, edukacja w tym przypadku okazała się być dla Tary prawdziwą lampą pośród ciemności.

Książka z jednej strony przeraża, a z drugiej pomaga w ponownym odczuciu pokory wobec zdobyczy współczesnej cywilizacji - z edukacją na czele. W docenieniu ich. Bo bądźmy szczerzy - kto z nas na co dzień docenia fakt, że mógł od dziecka chodzić do szkoły, uczyć się i zdobyć wykształcenie, które pomogło każdemu z nas stać się tym, kim jest.

Warto przeczytać, polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.






piątek, 20 września 2019

Szczury Wrocławia. Szpital - Robert J. Szmidt


Tytuł: Szczury Wrocławia. Szpital 
Cykl: Szczury Wrocławia (tom 3)
Autor: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 31.07.2019r.
Liczba stron: 240



Zombie we Wrocławiu.

Po fantastycznych „Kratach” Robert J. Szmidt powraca do lat 60-tych XX wieku i opanowanego przez zombie Wrocławia książką zatytułowaną „Szpital”. Można by się zastanawiać w teorii na ile taki powrót może być w jakiś sposób odkrywczy, niepowielający schematów całej konwencji. I muszę powiedzieć, że wszystkich czytelników czeka nie lada niespodzianka, ta część cyklu jest bowiem jeszcze lepsza od poprzedniej :)

Rok 1963. Wrocław. Zombie wylegają na ulice by pożerać i mordować, ludność ogarnięta jest paniką i zaprzątnięta rozpaczliwą walką o własne życie, a do głosu u wielu z cywilów dochodzą najgorsze, najbardziej mroczne instynkty. Takie obrazki i sceny znamy dobrze z „Krat”. Co oferuje więc „Szpital” i dlaczego jest to jeszcze lepsze od wcześniejszej odsłony cyklu? Oferuje bardzo wiele, sam tytułowy szpital nie jest bowiem zwykłą placówką publicznej służby zdrowia, lecz zakładem psychiatrycznym!

Założenia samej konwencji w jakiejkolwiek książce czy filmie poświęconym żywym trupom są bardzo proste – zombie powstają z martwych i zabijają żywych, ludzie zaś uciekają, bronią się na wszystkie możliwe sposoby, całość zaś spowita jest gęstą atmosferą strachu wprost z najlepszych horrorów. „Szpital” dokłada do tych ram jeszcze jeden element układanki – chorych psychicznie, którzy nie tylko utrudniają „normalnym” walkę o życie, ale sami stwarzają zagrożenie z racji swych umysłowych, potencjalnie niebezpiecznych dla otoczenia, przypadłości. To raz – po drugie zamieszczenie w książce tego typu bohaterów tylko potęguje efekt grozy i pewnego surrealizmu sytuacyjnego całej fabuły. A wszystko co pogłębia zamierzony efekt jest w tym przypadku jak najbardziej na plus. Atmosfera strachu i niepewności rośnie bowiem wraz z każdą kolejną stroną, a klimat książki niesłychanie pogłębiają postacie cierpiące na specyficzne przypadłości jak np. Syndrom Cotarda (poczucie, że jest się martwym), Syndrom Ekboma (rodzaj halucynogeny pasożytniczej objawiającej się przekonaniem, że ciało chorego toczą robaki drążące w ciele tunele), apotemnofilia (niechęć do własnych kończyn), czy też wszelkie „zwykłe” (choć nie wiem czy zwrot „zwykłe” jest tutaj na miejscu, ale w zestawieniu z poprzednimi trzema poniższe zaburzenia wydają się być „zwykłe” w tym sensie, że są dość dobrze poznane) psychozy, urojenia oraz schizofrenie.  Zdecydowanie jest o czym czytać, jest się czego bać i jest na czym budować klimat całej opowieści, co też autor po mistrzowsku czyni.

Książka niezaprzeczalnie trzyma w napięciu – i to mocno! Do tego nie będę ukrywał, że momentami naprawdę jest się czego bać na kolejnych stronach. Połączenie zombie i chorych psychicznie to był naprawdę znakomity pomysł! Jego wykonanie jest świetne, a zatem wielkie brawa dla autora.

Być może podniosą się za chwilę głosy, że literackie operowanie w ten właśnie sposób osobami chorymi psychicznie i ich przypadłościami jest w jakimś stopniu nieetyczne, niemoralne i niewłaściwe… Cóż, nie wiem do jakiego stopnia mogę się tutaj wypowiadać za autora, ale sądzę, że jego intencje w żadnym wypadku nie były zabarwione negatywnie. Nikt tu nie wytyka, nie piętnuje, ani nie stygmatyzuje i nie wyklucza pacjentów szpitali psychiatrycznych. Użycie ich jako postaci w książce to tylko pewien zabieg literacki, a dobrze byłoby pamiętać, że książka i cała seria to literacka fikcja, która nie ma na celu nikogo obrażać. Tak przynajmniej widzę to ja.

Koniec końców – polecam i to gorąco! Zwykło się mawiać, że strach ma wielkie oczy, ale zdecydowanie nie jest tak w przypadku szpitala psychiatrycznego we Wrocławiu przy ul. Kraszewskiego 25 w sierpniowych dniach 1963 roku :) Tutaj strach zdecydowanie jest strachem, i to bardzo mocno przyprawionym horrorem, grozą oraz atawistycznymi odruchami w walce o własne życie każdego, kto jeszcze nie dostał się w łapy zombiaków… oraz pacjentów szpitala. Warto przeczytać!

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki.






Biała krypta - Mariette Lindstein


Tytuł: Białą krypta (tytuł oryginału: Vit krypta)
Autor: Mariette Lindstein
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 19.06.2019r.
Liczba stron: 408



Porwanie to tragedia więcej niż jednej osoby.

Szwedzka autorka znakomitej serii poświęconej scjentologom (lub, jeśli ktoś woli- sekcie scjentologów) powróciła w czerwcu z powieścią „Biała krypta”. Co kryje się za tym tytułem? W zasadzie dosyć podobna historia do dotychczasowych scjentologicznych dokonań autorki, jednak mimo wszystko trochę inna.

Główne bohaterki to bliźniaczki, Dani i Alex. W dzieciństwie porzucone przez rodziców mają między sobą niesamowicie silną więź. Niestety, nic co dobre nie trwa wiecznie – Dani zostaje porwana… Alex ciężko to przeżywa, przypłaca wręcz załamaniem nerwowym. Po pobycie w szpitalu (do tego bowiem doszło) ma tylko jeden cel: odnaleźć siostrę. Dani cały czas kontynuuje przy tym terapię, która ma jej pomóc uporać się ze samą sobą. Czy siostry się odnajdą? Jakie tajemnice skrywają się w tej historii?

Pomysł na książkę jest bardzo ciekawy. Można śmiało powiedzieć, że w porównaniu do wspomnianej trylogii o scjentologach bardzo rozbudowany, a to za sprawą dwutorowego prowadzenia fabuły – z jednej strony mamy bowiem Alex, jej emocjonalne problemy i próby odnalezienia siostry, z drugiej zaś porwaną Dani i jej ogląd na sytuację z perspektywy ofiary. Zabieg zaiste ciekawy muszę przyznać.

Jeśli chodzi o akcję, fabularne zaskoczenia i pojawiające się tajemnice – również jest dobrze :) Co prawda można się w ogólnym zarysie spodziewać dokąd to wszystko zmierza, jednak aż tak bardzo nie przeszkadza to w czytaniu. Mogło być na tym polu znacznie gorzej, a więc – nie narzekajmy! 

Pewien zawód kryje się w nieco innym aspekcie, a mianowicie w aspekcie dotyczącym kreacji postaci. Pod kątem psychologii bohaterów lektura miała ogromne pole do popisu i tutaj jest – niestety – pies pogrzebany, albowiem Dani i Alex momentami w ogóle do swoich ról nie przekonują… Mam nieodparte wrażenie, że nie są to postacie do końca dopracowane i chwilami brak im potrzebnej w kluczowych momentach głębi. Szkoda…

Po lekturze rodzi się także pytanie, czy autorka książki aby nie zamyka się powoli tylko i wyłącznie w tematyce sekt, uprowadzeń i religijno-ideologicznych ludzkich dramatów… Przy całej dawce emocjonalnego ładunku jaki taka tematyka ze sobą niesie (i dzięki któremu takie książki robią spore wrażenie) można powoli zacząć się zastanawiać, czy aby szwedzka pisarka nie zacznie z biegiem czasu gonić w piętkę… Mam wielką nadzieję, że nie. 

„Biała krypta” to dobry tytuł, który z pewnością wciągnie niejednego. Choć jest to lektura dosyć podobna do dotychczasowej tematyki poruszanej przez autorkę w innych książkach, to jednak wciąż czyta się to bardzo dobrze. A więc polecam ;)

Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las za egzemplarz recenzencki.







Miara człowieka - Marco Malvaldi


Tytuł: Miara człowieka (tytuł oryginału: La misura dell'uomo)
Autor: Marco Malvaldi
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 15.05.2019r.
Liczba stron: 280



Da Vinci – detektyw?

Książka dla której inspiracją był niekwestionowany geniusz epoki renesansu – Leonardo da Vinci. „Miara człowieka” nie jest jednak bynajmniej żadną biografią (ani niczym na jej kształt), lecz mieszającym historię z sensacją kryminałem, w którym da Vinci jest z jednej strony uwikłany w knowania króla Francji, z drugiej zaś próbuje sprostać zadaniom… detektywa.

Schyłek XV wieku. Leonardo da Vinci mieszka w Mediolanie tworząc, rozmyślając i snując wizje mające w przyszłości popchnąć ludzkość na nowe tory. Swoje najśmielsze pomysły spisuje w noszonym zawsze przy sobie dzienniku, ten zaś staje się obiektem pożądania króla Francji. Dlaczego? Otóż dlatego, że według monarchy dziennik ten może skrywać tajemnicę broni, która pozwoli wygrać każdą wojnę – a któż nie chciałby posiadać takiej machiny? Oraz wiedzy o tym, jak ją zbudować? Francuzi tropią więc Leonarda wypatrując sposobności do kradzieży, a sam Leonardo… bawi się w detektywa próbującego dociec przyczyn śmierci jednego ze swoich uczniów. Czy ta sztuka uda się renesansowemu mistrzowi? Czy tajemnicza śmierć ucznia i zapędy króla Francji są ze sobą powiązane, czy też nie mają absolutnie żadnych wspólnych mianowników? Odpowiedzi znajdziecie na kolejnych stronach :)

Generalnie rzecz biorąc, jako kryminał pomieszany z sensacją, książka jest w stanie wciągnąć i naprawdę nieźle się ją czyta. Niestety dużo gorzej to wygląda jeśli człowiek zda sobie sprawę z tego, że da Vinci został tu sprowadzony do roli detektywa i że całość jest de facto wspomnianym kryminałem… Tak mi się wydaje, że nie tego oczekiwałaby lwia część czytelników chcących dostać książkę z da Vincim w roli głównej. Fajnego odmalowania realiów epoki nie sposób co prawda autorowi w tym miejscu odmówić, jednakże pomysł na fabułę i na sprecyzowanie roli w niej dla samego Leonarda… chyba nie jest do końca trafiony.

Lektura jest jako pewna całość ciekawa, aczkolwiek jednak nieco chaotyczna, co może być względem niej kolejnym zarzutem. Chaos ów polega zaś na tym, że renesansowy Mediolan przekształcono tutaj w arenę kryminalnych zdarzeń i międzynarodowych knowań, w których detektywistyczne zagadki i plany kradzieży własności intelektualnej grają pierwsze skrzypce. Trochę to sztuczny pomysł…

„Miara człowieka” nie tylko jednak samymi wadami stoi ;) Poza dobrym poziomem jeśli chodzi o treść detektywistyczną na uwagę in plus zasługuje humor i zdarzające się odwołania do teraźniejszości :) Przydaje to książce sporo luzu i – moim skromnym zdaniem – trochę odwraca uwagę od wad książki.

Czy warto przeczytać? Generalnie rzecz ujmując… tak. Aczkolwiek ostrzegam – jeśli spodziewacie się hołdu dla Leonarda da Vinci i poważnego, monumentalnego potraktowania tej postaci w kontekście historycznym, to możecie się zawieść.

Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las za egzemplarz recenzencki.







czwartek, 19 września 2019

Westerplatte - Jacek Komuda


Tytuł: Westerplatte
Autor: Jacek Komuda
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 04.09.2019r.
Liczba stron: 512



Historia jak żywa.

Jacek Komuda to autor o nieprawdopodobnym wręcz darze ożywiania historii. Wielbiciel Rzeczpospolitej szlacheckiej i szeroko pojmowanej historii XVII wieku tym razem wziął na warsztat tematykę XX wieku i – co chyba dość oczywiste – II Wojnę Światową. Wśród książek Pana Jacka znajdziemy od teraz „Westerplatte” – pełną heroizmu i wojennego realizmu opowieść o obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej, która stała się legendą kampanii wrześniowej 1939 roku.

Realizm, fakty, domieszka sprawdzonych (i niesprawdzonych) relacji, ubranie wszystkiego w fabularne szaty pełne akcji i… hit gotowy :) Tak można by na dobry początek podsumować „Westerplatte”, które – tak podejrzewam – stanie się książkowym hitem dla każdego miłośnika historii. Ale wielbiciele dobrej akcji również powinni odnaleźć się na kolejnych stronach ;) Książka wypada bowiem nadspodziewanie dobrze na wielu polach.

Komuda opisał dzieje obrony Westerplatte z niesamowitym realizmem. Największą w tym rolę ma obsadzenie w głównych rolach tej opowieści faktycznych postaci historycznych z majorem Sucharskim i zastępującym go kapitanem Dąbrowskim na czele. Ale nie tylko ich Komuda przeniósł żywcem do tej książki; swoje miejsce mają tu także faktycznie istniejący dowódcy strażnic i wartowni, czy też dowódcy niemieccy. Każdy ma w książce swoje 5 minut i choć są to osoby, które znamy tylko z podręczników historii, to stają się one nieomal żywe - i to na naszych oczach. Realizm, realizm i jeszcze raz realizm – to zdecydowanie najmocniejsza strona książki.

Przebieg działań militarnych opisany przez Komudę także spełnia przyjęte na całej linii literackiego frontu niniejszej powieści kryterium realizmu, jest bowiem niezwykle wierny rzeczywistym wydarzeniom. Kontrowersje wprawdzie się tutaj znajdą, lecz lwia część opisanych zdarzeń jest autentyczna, a dzięki odpowiedniemu rysowi fabularnemu nabierają one dodatkowych barw. Człowiek ma wrażenie, że siedzi w bunkrze wraz z załogą Westerplatte i siedzi tuż obok żołnierzy ostrzeliwujących Niemców z cekaemów – niesamowite!

Kontrowersje… Są i takowe. Na pierwszy rzut oka taką właśnie kontrowersją może być przypisanie przez autora głównych zasług obronnych kapitanowi Dąbrowskiego kosztem majora Sucharskiego. To jednak akurat jest fakt – począwszy od 02.09.1939r. to właśnie Dąbrowski kierował faktyczną obroną składnicy, Sucharski bowiem (według oficjalnych danych) przebył załamanie nerwowe. Gloryfikacja i powszechne przypisywanie zasług Sucharskiemu to efekt wielu lat działań ze strony każdego, kto z racji historyczno-opisowych zapędów zajmował się tym tematem. Faktom nie sposób jednak zaprzeczać. Kontrowersja leży zupełnie gdzie indziej, choć nie tak daleko od opisywanej kwestii, a jest nią mianowicie przyczyna dla której major przeszedł wspomniane „załamanie”… A także pytanie, czy było to faktycznie "załamanie nerwowe"… Jacek Komuda stawia tezę, że Sucharski chciał poddać Westerplatte już w okolicach 02.09. po pierwszych ciężkich nalotach niemieckich, a głębsza przyczyna decyzji o kapitulacji miała tkwić we wcześniejszym dogadaniu się majora z Niemcami (!), do którego to dogadania się Niemcy mieli go skłonić szantażem obyczajowo-towarzyskim (!). Szczerze mówiąc – nie wiem co o tym myśleć… Nie trafiłem dotąd nigdzie na żaden ślad takiej historii w związku z Sucharskim, ba! – żadne, absolutnie żadne źródło do jakiego dotarłem nie wspomina o tym, żeby major był uwikłany w erotyczny skandal obyczajowy, którego istnieniem (udokumentowanym zdjęciami) mieli go rzekomo szantażować Niemcy. Autor książki wyraźnie wskazuje przy tym na zdradę majora, który nie dość że obiecał poddać składnicę Niemcom (dzięki czemu załoga miała być lepiej traktowana), to na dodatek przekazał SS plany obronne całej jednostki… Niepojęte, a jednak Jacek Komuda – przypomnijmy, historyk z wykształcenia i pasjonat historii z zamiłowania – taką tezę stawia i odmalowuje ją na kolejnych stronach z całą stanowczością. Autor dodaje do tego ponadto fragment, w którym na Westerplatte wybucha bunt (!), a zbuntowani żołnierze chcący uwolnić uwięzionego majora zostają w efekcie rozstrzelani z rozkazu Dąbrowskiego… Wierzyć temu, czy nie wierzyć? To tylko literacka fikcja, czy też naukowo-historyczne fakty, do których ciężko w oficjalny sposób dotrzeć? (być może źle szukałem, tak też może być - w takim przypadku mea culpa). Nie wiem co o tym myśleć, jednak ciężko zbyć to, szczerze mówiąc, zwykłym machnięciem ręki.

Poza powyższym szokiem i zgrzytem (może to być bowiem zgrzyt, i to niemały, dla każdego kto wie o historii obrony Westerplatte niewiele więcej niż opisano w podręcznikach historii) książka po prostu ZACHWYCA. I to w zasadzie wszystkim: realiami, świetną akcją, niesamowitym realizmem zdarzeń i rysami charakterologicznymi postaci (zwłaszcza polskich żołnierzy i oficerów). Uznanie budzą także techniczne opisy w zakresie polskiego uzbrojenia i taktyki obronnej – Jacek Komuda opisał wszystko w sposób, który pojmie nawet laik. Dzięki temu książka, jako pewna strategiczno-wojskowa całość, jest niesamowicie czytelna i zrozumiała. Wielkie brawa dla autora!

Ciekawym smaczkiem są także uchwycone przez Jacka Komudę kontrasty propagandowe stojące w jawnej sprzeczności z wczesnowrześniową rzeczywistością, a konkretnie wzajemnie się wykluczające komunikaty radiowe wychwytywane przez radiotelegrafistę Westerplatte ze strony polskiej i niemieckiej. Z jednej strony komunikaty o zajmowaniu kolejnych miast, cichnące dzień po dniu rozgłośnie w Krakowie i Poznaniu przy jednoczesnych komunikatach radia Warszawa I o rychłej odsieczy dla Gdańska, o bombardowaniu Berlina… Propaganda pełną gębą, taka jednakże była rzeczywistość nie tylko września 1939 roku, ale okresu dużo wcześniejszego, kiedy to zapewniano Polki i Polaków, że polska armia odeprze najeźdźców i bez problemu – cytując marszałka Rydza Śmigłego – sprawi, że „gwałt siłą zadany będzie siłą odparty”. Mamy więc fajną ciekawostkę, którą miłośnicy historii z pewnością docenią :)

Cóż dodać? Polecam! :) I to bardzo gorąco. „Westerplatte” jest świetną książką, w której historia, fakty, dobra akcja i ciekawa fabuła łączą się ze sobą w logiczną całość. Powieść pod kątem literackich walorów stoi na bardzo wysokim poziomie i jest w stanie wciągnąć czytelnika na co najmniej kilka długich wieczorów. Temat zaś jest aktualny jak rzadko kiedy – od wydarzeń na Westerplatte mija wszak 80 lat… Warto więc przeczytać. Raz jeszcze polecam.

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki.







środa, 18 września 2019

Nierozłączki. Lilka i Pestka biją rekord świata - Annie Barrows, Sophie Blackall


Tytuł: Nierozłączki. Lilka i Pestka biją rekord świata
Seria: Nierozłączki (tom 3)
Autor: Annie Barrows, Sophie Blackall
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 128


Czas na rekordy!

Jeszcze jedna odsłona serii „Nierozłączki”, a więc przygód dwóch przesympatycznych dziewczynek o imionach Lilka i Pestka :) Tym razem główne bohaterki czeka przygoda z książką, która przeistoczy się w coś iście… rekordowego :)

Lila i Pestka to przyjaciółki jak się patrzy. Z początku nie za bardzo za sobą przepadały, jednakże przez splot okoliczności przekonały się zarówno do siebie, jak i do tego, że jedna dla drugiej (nie tylko jako towarzystwo) wcale nie jest taka zła. Obie dziewczynki mają po 7 lat – wiek idealny na nawiązanie pierwszych przyjaźni ;) Tylko co wyniknie z połączenia temperamentów dwóch psotnic?

Szkolne lekcje bywają nudne. Wie to każde dziecko, Pestka i Lilka przekonują się o tym jednak boleśnie w chwili, gdy nauczycielka organizuje dzieciakom lekcję z książkami. Oraz z ich czytaniem… Pestka jest potwornie znudzona takim obrotem spraw… Nauczycielka znajdzie jednak na to sposób, a to za sprawą książki o biciu rekordów :) Kilka stron i całą klasę ogarnia istne szaleństwo – każdy chce pobić jakiś rekord! Lilka i Pestka zamierzają być jednak wyjątkowe, a zatem „bylejakość” ich nie interesuje, chcą przygotować coś specjalnego. Plan dziewczynek jest prosty – wystarczy na dobry początek użyć ziemi, skamielin i taśmy klejącej… Co z tego wszystkiego wyniknie?

Książka jest naprawdę sympatyczną dawką dobrego humoru i świetnej zabawy. Przygody dziewczynek są momentami naprawdę śmieszne :) Autorki książki bardzo fajnie zachowały przy tym szkolny klimat właściwy rzeczywistości siedmiolatków (książka i cała seria dedykowane są dzieciom w wieku 7-13 lat), przez co lektura budzi autentyczne zainteresowanie małych czytelników. Co więcej zaś, druk jest bardzo duży, nie ma go wiele na kolejnych stronach oraz wzbogacono go do tego fajnymi ilustracjami, co razem sprawia, że mały czytelnik z powodzeniem może zabrać się za samodzielne przeczytanie książki :)

Polecam :)

Przy okazji premiery książki Wydawnictwo Egmont Polska oraz blog Coś Na Półce zapraszają na akcję rabatową! :) Mamy dla Was kod rabatowy pozwalający kupić Wam w sklepie wydawnictwa książki z tej serii taniej o 40%, wystarczy że klikniecie na baner poniżej. Rabat działa od 18 do 30.09. 2019. Kod rabatowy: cosnapolce







Nierozłączki. Heca z opiekunką - Annie Barrows, Sophie Blackall


Tytuł: Nierozłączki. Heca z opiekunką
Seria: Nierozłączki (tom 4)
Autor: Annie Barrows, Sophie Blackall
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 128


Gdy niania jest nudna… ;)

Troszkę ominięta przeze mnie – przynajmniej do tej pory - seria o dwóch uroczych przyjaciółkach, które tyle samo czasu spędzają na psotach co na dobrej zabawie ;) Biję się niniejszym w pierś i co prędzej nadrabiam serię, a na pierwszy ogień idzie jej nowa odsłona pt. „Heca z opiekunką” :)

Lila i Pestka to przyjaciółki jak się patrzy. Z początku nie za bardzo za sobą przepadały, jednakże przez splot okoliczności przekonały się zarówno do siebie, jak i do tego, że jedna dla drugiej (nie tylko jako towarzystwo) wcale nie jest taka zła. Obie dziewczynki mają po 7 lat – wiek idealny na nawiązanie pierwszych przyjaźni ;) Tylko co wyniknie z połączenia temperamentów dwóch psotnic?

Wyniknie z tego czasem coś dobrego, czasem złego, ale na pewno coś śmiesznego ;) I z całą pewnością każda kolejna przygoda dziewczynek będzie dla nich nową nauką i nowym doświadczeniem. Nie inaczej jest i tym razem. Pestka dostała od rodziców zapowiedź, że całe popołudnie spędzi (z uwagi na ich wyjście do teatru) z opiekunką w osobie starszej siostry, Anki. Dla Pestki nie ma nic gorszego od takiego obrotu spraw. Cóż począć? A może by tak… uciec przez okno dzięki pomocy drabinki i uczynnej Lilki? :)

Perypetii dziewczynek na kolejnych stronach znajdziecie mnóstwo. Będzie i zabawnie i ciekawie – to gwarantuję ;) Od razu wolę też powiedzieć, że książka nie jest bynajmniej jakąś pochwałą ucieczek z domu; nie, nic z tych rzeczy. To tylko ciekawy książkowy przykład na to, jakie przygody mogą stać się udziałem dwóch siedmiolatek ;)

Polecam :)

Przy okazji premiery książki Wydawnictwo Egmont Polska oraz blog Coś Na Półce zapraszają na akcję rabatową! :) Mamy dla Was kod rabatowy pozwalający kupić Wam w sklepie wydawnictwa książki z tej serii taniej o 40%, wystarczy że klikniecie na baner poniżej. Rabat działa od 18 do 30.09. 2019. Kod rabatowy: cosnapolce








To - Stephen King


Tytuł: To (tytuł oryginału: It)
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 1104


Sztandarowe dzieło Stephena Kinga. Horror, który przeszedł do legendy gatunku i sprawił, że niejeden z nas patrzy teraz na klaunów z niekłamanym przerażeniem (że o patrzeniu z lękiem w odpływy studzienek kanalizacji miejskiej nie wspomnę). Panie i Panowie - oto klasyka grozy w najlepszym wydaniu!

Czy jednak jest to rzeczywiście najlepsze dzieło Stephena Kinga? Wielu tak uważa, ale ja jednak nie. Nie przeczę, że "To" wzbudza strach i potrafi zjeżyć włosy przez przeważającą część książki, ale jednak King ma według mnie w swoim dorobku lepsze perełki. Czego więc zabrakło do przyznania przeze mnie tej książce palmy pierwszeństwa? Kilku rzeczy.

Zacznę od tego, że Mistrz Grozy przyzwyczaił mnie już do monumentalnych powieści, do rozlicznych dygresji, a także do mozolnego budowania akcji, i uważam te przymioty za wielkie zalety Jego twórczości, ale w przypadku "Tego" akurat monumentalizm jest po prostu zbyt przytłaczający, a budowa akcji jest przez to zbyt wolna... Chciałem pędzić jak najszybciej przez kolejne strony goniąc kolejną dawkę strachu i adrenaliny, ale mentalnie byłem przygotowany co najwyżej na 500 metrów, podczas gdy musiałem przebiec maraton... Monumentalizm odebrał tej powieści sporo mocy jednorazowego oddziaływania i - niestety - kilka razy działał na mnie strasznie demoralizująco podczas czytania... Nieraz zdarzał mi się wieczór, w którym widząc ile jeszcze przede mną nie chciało mi się po prostu czytać dalej i odkładałem książkę do następnego dnia...

Poza powyższą porcją krytyki nie mam w zasadzie innych uwag in minus. Gdyby bowiem nie patrzeć na wspomnianą garść wad, książka jest genialna!:) Fantastycznie podnosi adrenalinę i UPAJA STRACHEM:) Oto Stephen King, jakiego ma się ochotę czytać za każdym razem i w nieograniczonych ilościach!

King miał świetny plan na konstrukcję tej książki. Pomysł z równoległym, stopniowym przedstawianiem wydarzeń z 1957 i 1984 roku jest genialny i daje niesamowite efekty. No i za każdą przewracaną stroną majaczy tytułowe TO... Brrr!... Na takiego Kinga czekałem:) Świetna jest też końcówka i nie zgodzę się w tym miejscu z tymi, którzy uważają ją za nietrafioną i słabą. Jest naprawdę dobra. I pasuje do całej reszty.

"To" jest pozycją obowiązkową dla każdego Kingo-maniaka:) Ale nie polecałbym tej książki na początek przygody z tym autorem. Na pierwszy ogień warto wybrać coś zdecydowanie mniej monumentalnego. Niemniej jednak każdy kto lubi się bać po prostu MUSI przeczytać tę książkę:) Strach Was nie ominie - to mogę zagwarantować:)

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.





   

piątek, 13 września 2019

Stranger Things. Ciemność nad miastem - Adam Christopher


Autor: Adam Christopher
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: 03.07.2019r.
Liczba stron: 460


Wokół serialu.

Trzeci netflixowy sezon Stranger Things za nami, a przed nami kolejna książkowa odsłona wydarzeń okołoserialowych :) Tym razem rozbudowano historię Hoppera, który przed objęciem posady szeryfa w dobrze znanym nam miasteczku prowadził jako policjant dziwne i niebezpieczne sprawy kryminalne w Nowym Jorku.

Wszystko zaczyna się w Boże Narodzenie 1984 roku. Jedenastka, jak zapewne pamiętamy z serialu (ważna uwaga: jeśli nie oglądaliście, to i tak bez problemu możecie czytać, w niczym to nie przeszkadza) wygrzebała pudła z całą przeszłością Hoppera. Teraz przynosi jedno z nich opisane jako "Nowy Jork" i rozpoczyna swoiste "dochodzenie". Czemu Hopper wyjechał kiedyś z Hawkins do Nowego Jorku? Co oznacza Wietnam? I w ten oto sposób Hopper - chociaż za nic w świecie tego nie chce - rozpoczyna opowieść o swojej przeszłości. Dostaniemy w związku z tym opowieść o prowincjonalnym gliniarzu w wielkim mieście, który po powrocie z wojny w Wietnamie ma kochającą się rodzinę i mnóstwo kryminalnych spraw do rozwiązania. Zadania nie ułatwiają mu nowojorskie stereotypy na temat prowincjuszy, agenci federalni konfiskujący akta prowadzonych spraw i zapadające nad miastem egipskie ciemności, i to akurat w chwili, gdy jest bardzo blisko rozwiązania jego chyba najtrudniejszej sprawy.

Tym razem - w odróżnieniu od "Mrocznych umysłów", poprzedniej książki uzupełniającej historie bohaterów "Stranger Things" - klimatu serialu jakoś się nie czuje w trakcie lektury... Z serialem łączy książkę w zasadzie tylko osoba Hoppera. Nie oznacza to jednak, że w związku z tym jest źle - bynajmniej ;) W "Ciemności nad miastem" poznajemy przeszłość naszego ulubionego stróża prawa z Hawkins, a przeszłość ta w naprawdę dobry sposób zazębia się z informacjami z kolejnych sezonów serialu, pozwalając przez to lepiej zrozumieć tę postać. Postać dosyć zamkniętą w sobie na ekranie, nie lubiącą mówić o przeszłości. Po lekturze nie ma się czemu dziwić - Hopper ma wiele za sobą. To właśnie przeszłość i jej wydarzenia uczyniły go takim jaki jest na szklanym ekranie. 

Jeżeli macie ochotę zrozumieć trochę więcej niż wyjaśniono w serialu - nie mogliście trafić lepiej :) Tego typu pozycje to z całą pewnością nie lada gratka dla całego fandomu "Stranger Things". A na dokładkę - to naprawdę ciekawa i trzymająca w napięciu dawka sensacji i kryminału. Jak już wspomniałem książkę z powodzeniem można także czytać bez znajomości netflixowej lokomotywy ramówkowej (tym bowiem bez wątpienia jest dla Netflixa ten serial), co także należy zapisać książce na plus.

Polecam :)

Książkę zrecenzowano dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl

Więcej o książce:
https://www.taniaksiazka.pl/stranger-things-ciemnosc-nad-miastem-adam-christopher-p-1255451.html






niedziela, 8 września 2019

Bing. Przeciwieństwa - praca zbiorowa


Tytuł: Bing. Przeciwieństwa
Seria: Nauka i zabawa
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 22


Bingowe przeciwieństwa.

Kilka prostych przeciwieństw i wesoły króliczek - czegóż chcieć więcej? ;) Cóż, "coś więcej" by się z pewnością znalazło, ale na potrzeby nauki wychwycenia różnic pomiędzy zjawiskami i rzeczami na zasadzie istniejących między nimi przeciwieństw powinno to jak najbardziej wystarczyć.

Książeczka operuje naprawdę prostymi przeciwieństwami. Na kolejnych stronach zobaczymy - przede wszystkim dzięki pięknym ilustracjom - co różni ciepło od zimna, jaka jest różnica między tym, czego jest dużo, a tym czego jest mało, spróbujemy odróżnić małe od dużego, wolne od szybkiego, głośne od cichego, twarde od miękkiego, puste od pełnego, ciężkie od lekkiego oraz brudne od czystego. Wszystko zaś w towarzystwie Binga i jego przyjaciół :)

Książeczka jest częścią edukacyjnej serii dla maluszków „Nauka i zabawa”. Książeczki z cyklu „Nauka i zabawa” pozwalają maluchom zrobić pierwszy krok w kierunku zdobywania umiejętności niezbędnych na wstępnym etapie edukacji. Nauka odbywa się tu przy okazji - książeczki z serii „Nauka i zabawa’ to przede wszystkim mile spędzony czas pośród pięknych ilustracji, zabawnych historyjek oraz bohaterów znanych z kreskówek. W serii ukazały się również książki poświęcone poznawaniu kolorów, cyfr i przeciwieństw.
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.






Dzień, w którym Heniś poznał... cyfry - praca zbiorowa


Tytuł: Dzień, w którym Heniś poznał... cyfry
Seria: Nauka i zabawa
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 22


1, 2, 3 :)

Cyfry znać jak najbardziej warto - może by więc spróbować poznać je wraz z Henisiem? ;) Sympatyczny bohater znanej kreskówki bardzo chętnie pomoże w dziele ich poznania - co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Na kolejnych stronach policzymy sobie od 1 do 9. Nie będzie więc to wszystko zbytnio skomplikowane - wszak chodzi o naukę pewnych podstaw, te zaś Nasze Małe Pociechy mają sporą szansę bezboleśnie opanować.

Książeczka jest częścią edukacyjnej serii dla maluszków „
Nauka i zabawa”. Książeczki z cyklu „Nauka i zabawa” pozwalają maluchom zrobić pierwszy krok w kierunku zdobywania umiejętności niezbędnych na wstępnym etapie edukacji. Nauka odbywa się tu przy okazji - książeczki z serii „Nauka i zabawa’ to przede wszystkim mile spędzony czas pośród pięknych ilustracji, zabawnych historyjek oraz bohaterów znanych z kreskówek. W serii ukazały się również książki poświęcone poznawaniu kolorów, cyfr i przeciwieństw.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.






Tomek i przyjaciele. Kolory - praca zbiorowa


Tytuł: Tomek i przyjaciele. Kolory
Seria: Nauka i zabawa
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 22


Coś jeszcze o kolorach.

Tym razem słów kilka o kolorach powiedzą Tomek i przyjaciele :) Sympatyczne ciuchcie pomogą najmłodszym ogarnąć barwy podstawowe i nie tylko, a w całej zabawie spróbują pomóc dzieciom lepiej zapamiętać kolory dzięki skojarzeniu ich z własnymi barwami :)

Jako że zakładany przez autorów odbiorca książeczki jest bardzo, ale to bardzo młody, same omawiane barwy są absolutnie podstawowe. Będzie więc zielony, niebieski, fioletowy, biały, czarny, żółty, czerwony, pomarańczowy, różowy oraz brązowy.

Książeczka jest częścią edukacyjnej serii dla maluszków „Nauka i zabawa”. Książeczki z cyklu „Nauka i zabawa” pozwalają maluchom zrobić pierwszy krok w kierunku zdobywania umiejętności niezbędnych na wstępnym etapie edukacji. Nauka odbywa się tu przy okazji - książeczki z serii „Nauka i zabawa’ to przede wszystkim mile spędzony czas pośród pięknych ilustracji, zabawnych historyjek oraz bohaterów znanych z kreskówek. W serii ukazały się również książki poświęcone poznawaniu kolorów, cyfr i przeciwieństw.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.






Dzień, w którym Heniś poznał... kolory - praca zbiorowa


Tytuł: Dzień, w którym Heniś poznał... kolory
Seria: Nauka i zabawa
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 22


Kolory.

Znany z kreskówki Heniś ma tym razem coś niecoś do opowiedzenia o kolorach. Książeczka jest częścią serii "Nauka i zabawa" dedykowanej najmłodszym czytelnikom :) 

Jako że zakładany przez autorów odbiorca książeczki jest bardzo, ale to bardzo młody, same omawiane barwy są absolutnie podstawowe. Będzie więc zielony, niebieski, fioletowy, biały, czarny, żółty, czerwony, pomarańczowy, różowy oraz brązowy.

Kolejne strony utrzymano w bardzo przypominającej styl kreskówki o Henisiu kolorystyce. Pomysł bardzo ciekawy, zwłaszcza jeśli trzymający w rękach książkę dzieciak lubi i kojarzy tę bajkę :)

Książeczka jest częścią edukacyjnej serii dla maluszków „Nauka i zabawa”. Książeczki z cyklu „Nauka i zabawa” pozwalają maluchom zrobić pierwszy krok w kierunku zdobywania umiejętności niezbędnych na wstępnym etapie edukacji. Nauka odbywa się tu przy okazji - książeczki z serii „Nauka i zabawa’ to przede wszystkim mile spędzony czas pośród pięknych ilustracji, zabawnych historyjek oraz bohaterów znanych z kreskówek. W serii ukazały się również książki poświęcone poznawaniu kolorów, cyfr i przeciwieństw.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.





Kot-o-ciaki. Kształty. Nauka i zabawa - praca zbiorowa


Tytuł: Kot-o-ciaki. Kształty. Nauka i zabawa
Seria: Nauka i zabawa
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 22


Wszystko o kształtach ;)

Bohaterowie bajeczki Kot-o-ciaki zapraszają do poznania... kształtów :) Pianka, Budyń i Krakers pokażą dzieciakom o co chodzi w całej tej zabawie z kształtami posługując się przy tym wieloma fajnymi przykładami.

Jakie możemy wyróżnić kształty? Pianka, Budyń i Krakers skupią się na tych najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych, a więc na kole, trójkącie, rombie, kwadracie, prostokącie, owalu, gwieździe oraz na sercu ;)

Kolejne strony to operowanie na dziecięcych skojarzeniach w taki sposób, żeby dziecko utrwaliło sobie skojarzenie pomiędzy danym kształtem, a przedmiotami w owych kształtach. Moim skromnym zdaniem pomysł na takie ugryzienie tematu jest wcale nie najgorszy :)

Książeczka jest częścią edukacyjnej serii dla maluszków „Nauka i zabawa”. Książeczki z cyklu „Nauka i zabawa” pozwalają maluchom zrobić pierwszy krok w kierunku zdobywania umiejętności niezbędnych na wstępnym etapie edukacji. Nauka odbywa się tu przy okazji - książeczki z serii „Nauka i zabawa’ to przede wszystkim mile spędzony czas pośród pięknych ilustracji, zabawnych historyjek oraz bohaterów znanych z kreskówek. W serii ukazały się również książki poświęcone poznawaniu kolorów, cyfr i przeciwieństw.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:






Owady i kwiaty. Akademia mądrego dziecka. A to ciekawe - Zbigniew Dmitroca


Tytuł: Owady i kwiaty. Akademia mądrego dziecka. A to ciekawe
Seria: Akademia mądrego dziecka, A to ciekawe
Autor: Zbigniew Dmitroca
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba: 22


Owadzie oblicza.

Łąka i jej oblicza bywają różne - w przypadku niniejszej książeczki pełne owadów i kwiatów :) Na kolejnych stronach dzieci poznają sporo i jednych i drugich. Jeśli więc macie ochotę na wyprawę na łąkę - nie mogliście trafić lepiej.

Kogóż tu nie spotkamy? ;) Pojawi się ważka, trzmiel, gąsienica, motyl, mrówki, pająk, pluskwa, skorek, komarzyca, biedronki i modliszka, a jeśli chodzi o kwestie działające na powonienie, to będziemy mogli powąchać maki, powój, nenufary, dziką różę, zawilec, kaczeńce, stokrotki, piwonie i słoneczniki. Łąka, można powiedzieć, pełną gębą :)


Oprawa graficzna książeczki stoi na wysokim poziomie, który może iść w zawody jedynie z pięknymi wierszami Zbigniewa Dmitrocy. Kartonowe strony gwarantują z kolei, że książeczka nie zniszczy się tak szybko i będzie mogło służyć przez wiele oglądań i czytań.

Ciekawa propozycja na wieczorne wspólne czytanie wraz z dzieckiem :) Jak najbardziej do polecenia!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:






Myszka szuka domu. Akademia mądrego dziecka. A to ciekawe - Zbigniew Dmitroca


Tytuł: Myszka szuka domu. Akademia mądrego dziecka. A to ciekawe
Seria: Akademia mądrego dziecka, A to ciekawe
Autor: Zbigniew Dmitroca
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 22


Zagubiona myszka.

Świetna czytanka obrazkowa - w sam raz na dobranoc ;) Jej bohaterką jest pewna myszka, która zgubiła drogę do domu i do swojej norki. Czy małej bohaterce uda się odnaleźć drogę do domu?

Mała myszka w podróży do domu pyta napotkane zwierzęta o drogę i o pomoc. Niestety, ani niedźwiedź, ani lis, ani borsuk, ani bóbr, ani królik, ani ptak, ani wiewiórka, ani dzięcioł, ani kret nie są w stanie jej pomóc... Na domiar złego zły wąż ma wobec myszki dużo gorsze, konsumpcyjne zamiary. 


Całość, jak na Zbigniewa Dmitrocę przystało, napisana jest pięknym wierszem. Oko cieszą kolorowe ilustracje, a uwagę przyciągają zamieszczone na kolejnych stronach, pomniejszające się z każdą stroną dziury-norki, w których mieszkają napotykane zwierzątka. 


Ciekawa propozycja na wieczorne wspólne czytanie wraz z dzieckiem :) Jak najbardziej do polecenia!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:
https://egmont.pl/Myszka-szuka-domu.-Akademia-madrego-dziecka.-A-to-ciekawe,18169861,p.html







sobota, 7 września 2019

Straszliwa prawda o czasie. Monstrrrualna erudycja - Nick Arnold, Tony De Saulles


Tytuł: Straszliwa prawda o czasie. Monstrrrualna erudycja
Seria: Monstrrrualna erudycja
Autor: Nick Arnold, Tony De Saulles
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 144


Czas na... czas.

Czy szkoda Wam czasu na lekturę o czasie? ;) Nawet jeśli tak, to w przypadku tej książki warto będzie ten czas poświęcić. W środku znajdziemy bowiem mnóstwo ciekawostek, naukowych rozważań i sporą dawkę dobrego humoru :)

Książka dedykowana jest odbiorcom w wieku 6-14 lat, nie oznacza to jednak wcale, że dorośli czytelnicy nie wyniosą z kolejnych stron niczego ciekawego. Jak sam tytuł wskazuje - w książce mowa jest o wszystkim, co związane jest z CZASEM. Szerokie spektrum tematu? I owszem ;)

Nick Arnold i Tony De Saulles (ten drugi w formie czarno-białych komiksowych scenek) opowiadają anegdotami i ciekawostkami między innymi o tym, czym jest i co się może z nami stać w pobliżu czarnej dziury, skąd owady wiedzą o tym która jest akurat godzina, snują rozważania o czasoprzestrzeni oraz zastanawiają się, czy podróże w czasie są możliwe. Na zachętę wystarczy? ;)

Seria "Monstrrrualna Erudycja" ma bardzo wiele wspólnego z serią "Strrraszna historia". Konwencja obydwóch cykli jest bardzo do siebie podobna - oparte są na komiksowych scenkach, ciekawostkach oraz na pokaźnej dawce humoru - niejednokrotnie czarnego :) Warto przeczytać, można się bowiem dowiedzieć bardzo wielu ciekawych rzeczy - i dotyczy to nie tylko grupy docelowej której dedykowana jest seria (8-14 lat), ale także dorosłych.

Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.






Wstrząsająca elektryczność. Monstrrrualna erudycja - Nick Arnold, Tony De Saulles


Tytuł: Wstrząsająca elektryczność. Monstrrrualna erudycja
Seria: Monstrrrualna erudycja
Autor: Nick Arnold, Tony De Saulles
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 160


Elektryczność.

Cała prawda o elektryczności ;) No może nie cała, ale dawkę wiedzy na ten temat zawarto w książce całkiem sporą. I to w naprawdę fajnej, humorystycznej i przystępnej formie - takie bowiem są znaki rozpoznawcze serii "Monstrrrualna Erudycja".

Można śmiało powiedzieć, że książka oferuje całkiem nowe, świeże spojrzenie na fizykę, a poniekąd nawet na matematykę oraz na inne gałęzie nauk ścisłych. Ba!, nawet co nieco z dziedziny medycyny się tu znajdzie. Samo spojrzenie na problem elektryczności i na jej specyfikę jest zaś naprawdę ciekawe i dość nowatorskie, oparto je bowiem na ciekawostkach, anegdotach oraz na świetnie rozrysowanych czarno-białych scenkach komiksowych.

Czego konkretnie dowiemy się z książki? Bardzo wielu rzeczy ;) Na przykład tego, z czego i dzięki czemu można uzyskać elektryczność (znajdziemy tu rozważania na temat tego, czy możliwe jest jej pozyskanie z gazów jelitowych), dostaniemy odpowiedź na pytanie kto i dlaczego raził prądem swoje gałki oczne (!), poznamy specyfikę piorunów... i wiele, wiele innych :)

Seria "Monstrrrualna Erudycja" ma bardzo wiele wspólnego z serią "Strrraszna historia". Konwencja obydwóch cykli jest bardzo do siebie podobna - oparte są na komiksowych scenkach, ciekawostkach oraz na pokaźnej dawce humoru - niejednokrotnie czarnego :) Warto przeczytać, można się bowiem dowiedzieć bardzo wielu ciekawych rzeczy - i dotyczy to nie tylko grupy docelowej której dedykowana jest seria (8-14 lat), ale także dorosłych.

Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:





Lucky Luke. Pętla na szyi - Laurent Gerra, Achdé


Tytuł: Lucky Luke. Pętla na szyi
Cykl: Lucky Luke (tom 72)
Autor: Laurent Gerra, Achdé 
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 48


Pętla się zaciska...

Lucky Luke i Daltonowie powracają raz jeszcze. Być może mogło by się to wydawać nużące, jednak wcale takie nie jest - i to nie tylko za sprawą zawsze sprawdzającego się humoru i gagów, ale również dzięki nowemu obrotowi spraw jakie mają miejsce w tej części serii. Nowy obrót spraw polega zaś na tym, że braciszkowie mają zostać... powieszeni (!).

Zwykle Lukcy Luke i Daltonowie od lat grają ze sobą w swego rodzaju ciuciubabkę: bracia popełniają przestępstwo, Luke ich łapie, idą do więzienia, uciekają lub zostają ułaskawieni, znów coś nabroją, Luke znów ich łapie... i tak w kółko. Odsłona nr 72 serii zaczyna się w chwili, gdy Daltonowie znów siedzą za kratkami i oczekują na prezydenckie ułaskawienie. Prezydencki posłaniec przybywa, nie przywozi jednak ułaskawienia, a... wyrok śmierci przez powieszenie (!). Czyżby miał to być koniec braci Daltonów? Na miejsce przybywa Lucky Luke i mama braci, która zrobi wszystko żeby jej synkowie przeżyli... Mama wykorzysta w tym celu pewną lukę w prawie, a związana będzie ona z... Indianami :) Brzmi intrygująco? W takim razie przeczytajcie dalej sami :)

Świetny komiks osadzony w nigdy nie sprawiającej zawodu konwencji. Do tego znakomite gagi i spora dawka humoru - po prostu wszystko to, za co kochamy tę serię :)

Polecam.





Lucky Luke. Ucieczka Daltonów - René Goscinny, Morris


Tytuł: Lucky Luke. Ucieczka Daltonów
Cykl: Lucky Luke (tom 15)
Autor: René Goscinny, Morris
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 48


Ucieczka a'la kryminaliści.

Komiksowy powrót Lucky Luke'a i braci Daltonów. Chronologicznie patrząc jest to tom nr 15 całej serii, jednak wznowienie dostaliśmy od Egmont Polska niecały miesiąc temu. Jak nietrudno się - dzięki tytułowi - domyślić motywem przewodnim tomu będzie ucieczka Daltonów. Skąd? To też łatwo zgadnąć - oczywiście że z więzienia :)

Daltonowie odsiadują dosyć pokaźny wyrok (za taki bowiem trzeba raczej uznać karę ponad 300 lat więzienia za rozmaite przestępstwa). Generalnie nie sprawiają problemów i grzecznie siedzą za kratami, ten stan rzeczy zmienia się jednak diametralnie w chwili, gdy w okolicy pojawia się Lucky Luke. Bracia zioną doń niesamowitą nienawiścią i pałają tak wielką żądzą zemsty za wsadzenie ich za kratki, że dobre sprawowanie wyparowuje jak kamfora, a jego miejsce zajmuje niecny plan: uciec i się zemścić. Zemsta ma być przy tym nie byle jaka, bracia planują bowiem całkowite zdyskredytowanie Samotnego Kowboja i powszechne uznanie go za kogoś wcale nie lepszego od nich samych, a prościej mówiąc - za takiego samego bandytę jak Daltonowie... Czy ten niecny plan się uda?

Świetny komiks osadzony w nigdy nie sprawiającej zawodu konwencji. Do tego znakomite gagi i spora dawka humoru - po prostu wszystko to, za co kochamy tę serię :)

Polecam.








czwartek, 5 września 2019

Na podbój Księżyca - Norman Mailer


Tytuł: Na podbój Księżyca (tytuł oryginału: Of a Fire on the Moon)
Autor: Norman Mailer
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 17.07.2019r.
Liczba stron: 592


Srebrny glob.

W lipcu minęło równe 50 lat od jednego z największych sukcesów w historii ludzkości - mowa o lądowaniu na Księżycu. Okrągła rocznica tego wydarzenia aż prosi się o książkową opowieść na ten temat i taką właśnie rzecz dostajemy od Normana Mailera. Jest to co prawda polska reedycja tytułu "Na podbój Księżyca", ale niczego to jej nie ujmuje - książkę czyta się świetnie i jest ona czymś zdecydowanie więcej niż tylko literacką próbą zbicia kasy na sukcesie Armstronga i spółki sprzed półwiecza.

Norman Mailer tak naprawdę bardzo mocno w tej książce zaskakuje. Wydawać bowiem się może, że niczego odkrywczego w temacie misji Apollo 11 nie da się już napisać - a jednak, można. O sukcesie niniejszej lektury oraz o jej naprawdę dużej wartości merytoryczno-fabularnej świadczy kilka rzeczy.

Przede wszystkim "Na podbój Księżyca" to nie jest tylko zwykła kronika lotu, lądowania i powrotu z Księżyca. Tak naprawdę samego Księżyca (że tak to ujmę) jest w książce bardzo mało, a cała lektura to w zasadzie bardziej mini obraz całokształtu amerykańskiej rzeczywistości u schyłku lat 60-tych XX wieku połączony z całą masą rozważań dotyczących dążeń ludzkości, jej celów oraz możliwości. Książka zawiera także bardzo pouczające wywody dotyczące technicznych aspektów misji kosmicznych ze szczególnym uwzględnieniem charakterystyki astronautów i pożądanych u nich przez mocodawców misji cech. Całość spaja zaś bardzo ważna rzecz - fachowe podejście do tematu przez autora. Nie mówimy wszak o byle kim, Mailer to bowiem dwukrotny laureat Nagrody Pulitzera.

Sama misja Apollo 11 także ma w książce rzecz jasna swoje miejsce. Mailer bardzo szczegółowo opisuje genezę misji, przygotowania do niej, jej przebieg, a także osoby biorące w niej udział. Ciekawe jest w tym miejscu pokuszenie się autora o próbę wyjaśnienia dlaczego to właśnie Armstrong był tym, który pierwszy postawił stopę na Księżycu, a z ową próbą wyjaśnienia łączy się szalenie ciekawa charakterystyka całej NASA i rządzących jej funkcjonowaniem polityczno-ekonomicznych zasad.

Największym atutem lektury jest fantastyczny dar autora polegający na tym, że bez większego wysiłku potrafi on przejść od szczegółu do ogółu, dzięki czemu sama misja Apollo 11 to tylko pretekst to ukazania oczami autora ogromnego wycinka amerykańskiej rzeczywistości i panujących w niej stosunków społeczno-politycznych. Fabularnie i narracyjnie książka stoi ponadto na bardzo dobrym i nie sprawiającym zawodu poziomie. Być może można nieco narzekać, że chwilami Mailer zamieszcza na kolejnych stronach zbyt wiele własnych wywodów i przemyśleń, jednak nie sądzę aby był to argument za ominięciem tej pozycji - ma ona zbyt wiele plusów.

Gorąco polecam.

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl


Więcej o książce:
https://www.taniaksiazka.pl/na-podboj-ksiezyca-norman-mailer-p-1267768.html?q=na+podb%f3j+ksi%ea%bfyca&sgtype=prodonecol