piątek, 24 listopada 2017

"Witold i Krzyżacy. Stosunki księcia litewskiego Witolda z zakonem krzyżackim w Prusach w czasie walki o litewskie dziedzictwo 1382-1401" - Karl Heinl


Tytuł: Witold i Krzyżacy. Stosunki księcia litewskiego Witolda z zakonem krzyżackim w Prusach w czasie walki o litewskie dziedzictwo 1382-1401
Autor: Karl Heinl
Wydawnictwo: Napoleon V
Data wydania: 13.09.2017r.
Liczba stron: 249


Jeden z najciekawszych okresów w dziejach średniowiecznej Litwy - rządy Witolda.

Chyba każdy kojarzy chociaż fragment obrazu Jana Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" - Witold na koniu, wznoszący miecz... niewzruszenie stojący po stronie polskich sojuszników... Czy zawsze tak było? Ta książka uświadamia nam, że... nie do końca. A nawet pokazuje, że nieraz było wręcz przeciwnie. 

Witold... Chyba najważniejszy z władców Litwy na przestrzeni dziejów. Najważniejszy - moim skromnym zdaniem - dlatego, że był w stanie przeprowadzić niescalony jeszcze wewnętrznie, na wpół barbarzyński de facto twór państwowy, przez zawirowania historii i wyprowadzić go na drogę ku... wielkości. Na przestrzeni dziejów, zgoda, wielkości zdobytej za cenę poważnego zatracenia świadomości narodowej, totalnej wręcz polonizacji (czy myśląc o Rzeczypospolitej sprzed zaborów myślimy na poważnie o Wielkim Księstwie Litewskim jako o właśnie tym "litewskim" elemencie całej układanki? Ano właśnie... niekoniecznie, prawda?).... ale jednak była to, chcemy to przyznać czy nie, droga do własnie tej wielkości, której, nie tylko Witold zresztą, pragnął dla swego państwa... Niniejsza książka traktuje o kluczowym okresie rządów Witolda, a dotyczącym stosunków Litwy z Zakonem Krzyżackim, stanowiska w sprawie krzyżackich podbojów i pacyfikacji przy jednoczesnym, politycznym, lawirowaniu między litewską niezależnością, a sojuszem z Polską... Może brzmi skomplikowanie... ale i ciekawie ;)

"Witold i Krzyżacy..." to świetne studium inteligentnej politycznej gry, w której cele, motywacje, sojusze... mogą być zmienne, jak... choćby w "Grze o tron" ;) ... Wcale w tym miejscu nie przesadzam - opisane na kolejnych stronach posunięcia, decyzje i sojusze zawierane przez Witolda nie tylko wystawiają mu świadectwo jednego z najinteligentniejszych przywódców swoich czasów, ale jednocześnie... czyta się to miejscami jak dobrą sensację :) Twarda polityka, twardo stąpający po ziemi człowiek... trudne wybory, konieczne straty poniesione po to, by ostatecznie zyskać... a wszystko w myśl zasady "cel uświęca środki"... Machiavelli i George R.R. Martin byliby z Witolda dumni ;) ... To, co zrobił dla Litwy to naprawdę polityczno-militarno-społeczna wyższa szkoła jazdy.

Książki takie jak ta, choć może skupiają się tylko na małym fragmencie dziejów, powinny być chyba nieco szerzej znane... Nie tylko jeśli chodzi o zainteresowanych czytelników, ale tak sobie myślę, że taka większa dostępność (przy zachęcie ze strony nauczycieli, pedagogów)... fajnie, gdyby miało to wszystko miejsce już na poziomie edukacji szkolnej. I nie chodzi mi wcale o przekształcenie uczniów w wiecznych moli książkowych, z nosem utkwionym w książkach przez 24 h na dobę [ ;) ], ale o to, że takie książki jak ta... często pomagają zrozumieć historię jako taką. Jak? Przez przedstawienie pewnych uniwersalnych mechanizmów historią rządzących. A jeśli pozna się pewien uniwersalny schemat... każdy kolejny, osobny, przykład jest dużo prostszy do rozłożenia na czynniki pierwsze :) (a co najważniejsze, łatwiejszy do zrozumienia - zrozumienie w czymś takim jak historia jest bowiem bodaj czy nie najważniejsze).

Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Napoleon V za egzemplarz recenzencki.

"Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy" - Peter H. Wilson


Tytuł: Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy (tytuł oryginału: The Thirty Years War: Europe's Tragedy)
Autor: Peter H. Wilson
Wydawnictwo: Napoleon V
Data wydania: 27.09.2017r.
Liczba stron: 848


Prawdopodobnie najstraszniejszy w przebiegu i w skutkach konflikt w dziejach XVII-wiecznej Europy...

Opracowanie niniejsze jest iście monumentalne... Lecz przez to (a właściwie dzięki temu) jest ono dokładne, wszechstronne, precyzyjnie ukazujące poszczególne fazy wojny trzydziestoletniej - ze szczególnym uwzględnieniem nie tylko militariów, bitew, motywacji politycznych, ale również jest to opracowanie, które... sili się na ukazanie konfliktu także z perspektywy zwykłych ludzi... Rzecz w publikacjach historycznych nie zawsze spotykana... Niesamowita książka - godna nie tylko uwagi, ale i prawdziwego podziwu dla ogromu pracy, jaki włożył w nią autor; brawo!

Całość czyta się jak fascynującą sagę o... tak naprawdę, można tak chyba powiedzieć, jak sagę o bolesnych narodzinach... dzisiejszej Europy - mając na myśli polityczny układ sił, mapę geopolityczną, narodową samoświadomość politycznych uczestników konfliktu -,; Europy, jaką, po wielu rzecz jasna zmianach i po ponad trzech stuleciach, znamy w dniu dzisiejszym... Wilson napisał coś, co na długo zostanie w pamięci czytelników (a przynajmniej coś, co powinno w tej pamięci na nieco dłużej pozostać). Osobiście lepszego opracowania dotyczącego wojny trzydziestoletniej nie miałem - naprawdę - w rękach. 

Niesamowicie ważnym plusem książki jest to, że sam konflikt ukazano z perspektywy wszystkich jego uczestników. Przedstawiono ich motywacje, dążenia, działania... i skutki tychże działań. Ze wszystkimi, rzecz jasna, konsekwencjami. Fascynujące jest obserwowanie, w jaki sposób mechanizm zdarzeń zapoczątkowany przez jednych wpływa na los innych - państw, narodów, grup społecznych, czy wyznaniowych... Ta książka to kawał naprawdę wielkiej historii.

Wojna trzydziestoletnia, mam takie wrażenie, często traktowana jest nieco "po łebkach"... Duży błąd. Tak jak nie da się zrozumieć podwalin zachodnioeuropejskiej cywilizacji bez zrozumienia i poznania dziejów starożytnej Grecji i Rzymu, tak nie da się - taka prawda - do końca pojąć istoty dzisiejszego kształtu geopolitycznego Zachodniej Europy bez znajomości dziejów tego XVII-wiecznego konfliktu. Nawet w kwestiach dotyczących genezy I i II Wojny Światowej konflikt ten - sprzed trzech wieków! - odbija się pewnym echem. Myślę więc, że nie zaszkodzi dowiedzieć się na ten temat czegoś więcej. A ta książka nadaje się do tego celu wręcz idealnie.

Gorąco polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Napoleon V za egzemplarz recenzencki.

czwartek, 23 listopada 2017

"Złota era piratów" - Angus Konstam, David Rickman


Tytuł: Złota era piratów
Autor: Angus Konstam, David Rickman 
Wydawnictwo: Napoleon V
Data wydania: 27.09.2017r.
Liczba stron: 62


Prawdziwe oblicze piractwa.

XVIII wiek, piraci... czy ktoś jako dziecko się w nich nie bawił? ;) Chyba raczej nie... Wszyscy mamy o piratach jakieś własne wyobrażenie, zbudowane - chyba najbardziej... - na książkach takich autorów jak R.L. Stevenson ("Wyspa skarbów"), czy (witaj popkulturo) "Piraci z Karaibów"... Jack Sparrow jednak bynajmniej nie wyskakuje z żadnej z 62 stron tej książki jak diabeł z pudełka - o, nie; próżno go tu szukać :)

To książka o faktach, a te... często dość znacząco odbiegają od tego, co zwykliśmy o piratach i o ich "rzemiośle" myśleć. Konstam i Rickam bardzo fachowo, całość pięknie przy tym ilustrując, uświadamiają nam, o jakich realiach mówimy rozmawiając o "złotej erze piractwa". Faktów jest tu naprawdę sporo, i są one najmocniejszą stroną tej książki - od rzeczywistych zdarzeń poczynając, poprzez rozważania na temat życia, najbardziej spektakularnych pirackich "wyczynów", a na uzbrojeniu i wyposażeniu szeregowego pirata kończąc. Jeśli kogoś interesuje ten temat - trafił z wyborem książki w dziesiątkę (zdecydowanie!).

Sama książka... pozostawia niedosyt... Oj, i to duży. Tylko 62 strony... chciałoby się pięć razy tyle ;) Ale jak na pewną esencję tematu w pigułce... jest to pozycja bardzo dobra. Trafia do czytelnika i do jego wyobraźni. Podejrzewam, że laik, po lekturze, może mieć pewien problem... ciężko tak po prostu wykorzenić istniejące w głowie od lat stereotypy na jakiś temat ;) ... Ale jeśli chcemy faktów - a od ich przedstawienia są książki takie jak ta - to... nie narzekajmy :) ...

... tym bardziej, że nie wszystkie stereotypy mogą lec po tej lekturze w gruzach: pieśni typu "Jo-ho-ho i butelka rumu!" pozostaną w formie niezmienionej chyba na zawsze ;)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Napoleon V za egzemplarz recenzencki.

środa, 22 listopada 2017

"Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe" - Michał Leśniewski


Tytuł: Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe
Autor: Michał Leśniewski
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 13.09.2017r.
Liczba stron: 88


Świetna rzecz dla małych (i dużych) fanów motoryzacji!

Szalenie ciekawa książka :) Serio, nawet dla dorosłego. Chyba z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jeśli szukacie czegoś, co może pomóc zainteresować dzieciaka samochodami, to... właśnie znaleźliście :)

"Ale auta!..." skupiają się głównie na historii motoryzacji i na jej początkach. Nie oznacza to jednak, że książeczka jest nudna, przeciwnie (choć, to fakt, fascynacji rykiem silnika i ilością koni mechanicznych pod maską próżno tu szukać). Wiedzieliście bowiem np. jak wyglądały pierwsze znaki drogowe? Albo jak sygnalizowało się zamiar skrętu w lewo / w prawo, kiedy w samochodach nie było jeszcze kierunkowskazów? Proszę bardzo :) - odpowiedzi znajdziecie tutaj.

Książka jest bardzo ładnie wydana, świetne ilustracje są jej zdecydowanie mocną stroną. Przyjemnie się to wszystko ogląda :) Jak więc widać... książki dla dzieci i dorosłego mogą zaciekawić ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

"Szczurki nie dają się wygryźć" - Rafał Witek


Tytuł: Szczurki nie dają się wygryźć
Seria: Czytam i główkuję
Autor: Rafał Witek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 13.09.2017r.
Liczba stron: 64


Kolejne przygody wesołych szczurków.

Szczurki wybrały się na wakacje... po powrocie zaś zastała je przykra niespodzianka - w ich kanale zagnieździły się... koty... Potrzeba będzie wiele sprytu i przebiegłości aby zaprowadzić w kanałach poprzedni stan rzeczy ;)

Samo osadzenie historyjki w kanałach [ :) ] może wydać się nader oryginalne, lecz nie o samą historyjkę tu chodzi, lecz o to, co chcemy nią (i całą książeczką) osiągnąć. A jaki jest cel? Utrwalenie nawyku czytania, jak również - poprzez ciekawe łamigłówki podtrzymujące uwagę dziecka - utrwalenie pozytywnych skojarzeń z tym związanych. Moja Pociecha do wieku lat 7 (do tego bowiem przedziału wiekowego skierowana jest ta książeczka) ma jeszcze przed sobą kilka lat, ale myślę, że w swoim czasie coś takiego jak "Szczurki..." będzie jak znalazł ;)

Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

"Król Gromoryk i niesforne jajko na miękko" - Wojciech Widłak


Tytuł: Król Gromoryk i niesforne jajko na miękko
Seria: Czytam i główkuję
Autor: Wojciech Widłak
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 13.09.2017r.
Liczba stron: 32


Kuchenne przygody Króla Gromoryka :)

W roli głównej - ta dam! - jajko na miękko ;) Ale nie tylko; w książeczce znajdziemy nie tylko same aspekty kulinarne, ale i całą związaną z nimi historię ;) Wesołą, śmieszną, ciekawą... dokładnie taką, jaka powinna zainteresować najmłodszych, stawiających coraz pewniejsze kroki w trudnej sztuce czytania.

Jak sama nazwa serii wskazuje, dzięki książeczce nie tylko czytamy, ale też główkujemy. Na dole każdej strony są małe dygresje, czasami mini-zadania, obrazki do pokolorowania; jednym słowem, znajdziemy poza samą treścią coś, co ma za zadanie co nieco postymulować Nasze Małe Pociechy. Super sprawa :)

Bardzo cenię sobie tego rodzaju pozycje. Nie tylko bawią, ale - przez zabawę - również uczą. Przede wszystkim logicznego myślenia, a to bardzo ważne (niniejsza książeczka przeznaczona jest dla dzieci od 4 lat wzwyż). 

Gorąco gorąco polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

"Atlas świata. My Little Pony" - Adrianna Zabrzewska


Tytuł: Atlas świata. My Little Pony
Autor: Adrianna Zabrzewska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 20.09.2017r.
Liczba stron: 96


Na usta ciśnie się tylko jedno wielkie... WOW!

PRZEPIĘKNIE wydany, olbrzymi atlas, a w nim - cała Equestria :) Miałem do tego wraz z Córą tę przyjemność, że w naszym egzemplarzu była jeszcze figurka Spike'a - no po prostu full wypas ;) Tak więc, jeśli Waszym Pociechom - jakimś cudem, ale w sumie... jeśli lubią tę bajkę, to o ten "cud" nie będzie trudno - będzie mało Kucyków, to ten atlas będzie strzałem w dziesiątkę.

Ale nie tylko mapy tu mamy - o, nie :) Są też historyjki, opowiastki, krótkie opowieści o każdym ze znanych dobrze dzieciakom kucykowych bohaterów... jest więc i co pooglądać i co poczytać. Co mogę jeszcze dodać po własnych doświadczeniach? Ten atlas to jednocześnie atlas, super zabawka na popołudnia w domowym zaciszu i jednocześnie trochę inny pomysł na bajkę do poduszki. I - ok, powtarzam się, ale WARTO się w tym przypadku powtórzyć- jest naprawdę przepięknie wydany!

Gorąco polecam :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

"My Little Pony. Kocham ten film" - Adrianna Zabrzewska


Tytuł: My Little Pony. Kocham ten film
Autor: Adrianna Zabrzewska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 20.09.2017r.
Liczba stron: 64


Małe streszczenie filmu? Proszę bardzo! :)

"My Little Pony - The Movie"... Kucyki doczekały się niedawno premiery na dużym ekranie, a co za tym idzie - małego streszczenia tegoż kinowego hitu również ;) Właśnie trzymam je w ręce... i jest przyjemnie: piękne ilustracje, historia sama w sobie (bardzo bardzo pod dzieci ;) - ale jakże mogłoby być inaczej?) ciekawa, dzieci zadowolone... pełen sukces ;)

Tego rodzaju książeczki dla dzieciaków są o tyle fajne, że jest i co poczytać, i co pooglądać. Taki może i jest to mały efekt obecnej kultury obrazkowej... ale to w końcu książeczka dla dzieci :) (dygresja o "obrazkowości" musiała mi się oczywiście wyrwać... ;) ). 

Krótko mówiąc - dobra robota :)

Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

"My Little Pony. The Movie. Wesoła kolorowanka" - Adrianna Zabrzewska


Tytuł: My Little Pony. The Movie. Wesoła kolorowanka
Autor: Adrianna Zabrzewska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 20.09.2017r.
Liczba stron: 32


Kolorowanka plus czytanka ;)

"W Equestrii pojawia się nowa mroczna siła. Potężny Storm King pragnie zagarnąć całą magię! Pięć przyjaciółek wraz ze Spikiem wyrusza poza granice baśniowej krainy, by stawić czoła władcy burz.". Opis aż nadto ciekawy i w pełni oddający to, że... to nie tylko kolorowanka :) Co więc jeszcze? Nawet ciekawa historyjka do poczytania :)

Fajnie, że do obrazków, które bez kredek obyć się nie mogą, dodano jakąś fabułę (ok - fabułkę ;) , to w końcu tylko 32 strony). Dzieciaki, uwierzcie, kolorują i przeżywają ;) (i to jak ;) )... To dobry pomysł na książeczkę tego rodzaju - naprawdę.

Polecam :)

Dziękuje Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

"My Little Pony. The Movie. Wodne kolorowanie" - opracowanie zbiorowe


Tytuł: My Little Pony. The Movie. Wodne kolorowanie
Autor: opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 20.09.2017r.
Liczba stron: 16


Miła odmiana od tradycyjnych farbek ;)

Książeczka krótka, lecz w niczym to tej pozycji nie przeszkadza - 16 stron to może i mało, ale frajda nie jest przez to mniejsza :) Tym bardziej, że wystarczy tylko pędzel i odrobina wody - i voila!, zabawa jest jak się patrzy :)

Egmont przyzwyczaił nas już chyba, że przy okazji ciekawych premier kinowych dla dzieci pojawia się mnóstwo książeczek związanych z daną premierą - mamy właśnie kolejny tego przykład. Różnie można na taki "wysyp" każdorazowo patrzeć, ale myślę - patrząc chociażby na frajdę własnej córki - że nie są to "wysypy" chybione. A i czas poświęcony na takowe książeczki nie jest bynajmniej czasem straconym (parafrazując pewną reklamę: "uśmiech dziecka - bezcenne" :) ).

Polecam :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

niedziela, 19 listopada 2017

"My Little Pony. The Movie. Koloruj, czytaj, naklejaj. Opowieść filmowa" - praca zbiorowa


Tytuł: My Little Pony. The Movie. Koloruj, czytaj, naklejaj. Opowieść filmowa
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 20.09.2017r.
Liczba stron: 24


Niby nic - a fajna rzecz... ;)

Cóż... do meritum: co w środku? Naklejki (na szczęście w małej ilości ;) - wybaczcie, proszę, nieco negatywnie zabarwioną wypowiedź, ale... gdyby Wasze dziecię naklejało naklejki, kiedy nie patrzycie, gdzie popadnie, pewnie mielibyście podobne odczucia ;) ), a do tego - bardzo fajna sprawa - trochę bajek, a w tym bajek do pokolorowania :) 

Książeczka jest malutka i króciutka - ale to w sumie dobrze; nie zdąży zanudzić dzieciaka ;) Chociaż... jeśli Wasze dzieci - tak jak moje - kochają Kucyki, to ryzyko zanudzenia spada automatycznie do zera :)

Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.


sobota, 18 listopada 2017

"My Little Pony. The Movie. 1000 naklejek" - praca zbiorowa


Tytuł: My Little Pony. The Movie. 1000 naklejek
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 20.09.2017r.
Liczba stron: 48


Kucykowe szaleństwo... czas (znowu... ;) ) - start!

Moje Małe Kochane 4-letnie Stworzenie, kiedy tylko dostało TĘ RZECZ do ręki... dość, że powiem, iż bieganinie po całym domu, przy jednoczesnym wymachiwaniu "książeczką z naklejkami, dziękuję Tato!" nie było końca ;) ... Tak jak i nie było końca próbom wyklejenia (znowu! - patrz lipiec ;) ) po raz kolejny telewizora ;) ... [ kocham Cię Córko ;* :) ]

Poza tysiącem potencjalnych, klejących się, elementów papierowych do zdrapania z powierzchni płaskich, w książeczce mamy też kolorowanki, rebusy, zadania logiczne i trochę zadań na spostrzegawczość. Super sprawa - jak zawsze w tego rodzaju pozycjach zresztą ;) Nuda wieczorami? To Wam i Waszym Pociechom nie grozi :)

Polecam :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki :)

"Megasztuczki dla małych magików" - Jay Joshua


Tytuł: Megasztuczki dla małych magików (tytuł oryginału: Big Magic for Little Hands)
Autor: Jay Joshua
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 25.10.2017r.
Liczba stron: 112


Królik z kapelusza? Ależ proszę :)

Znakomita książka dla Małych Iluzjonistów! :) Dla Małych Komików zresztą też ;) - wszak sztuka iluzji i (na użytek widza)... scenicznej magii... ma też w sobie (bo mieć musi) też trochę komizmu... Show must go on ;) (zawsze). Nawet na taką trochę "mikro-skalę" - to bowiem sztuczki dla dzieci... no ale zawsze ;)

Książka jest świetna, totalnie łopatologicznie napisana i "zobrazkowana" (czytaj: poradzi sobie każdy). Sztuczek i pokazów mamy aż 25... no i muszę powiedzieć, że niektóre z nich, to jest naprawdę COŚ :) Aż kusi człowieka, żeby samemu się tym pobawić :) - na czyjś użytek w roli widza rzecz jasna :) Kto wie? Może będzie okazja ;)

Sztuczki na Boże Narodzenie, "okazje bez okazji", dziecięce show w przedszkolu (na ten przykład) mamy zatem podane na tacy :) Wszelkie dziecięce przyjęcia i imprezy też się mogą dzięki tej książce co nieco wzbogacić, zatem... cóż pozostaje? Nic poza tym, żeby zaopatrzyć się w stosowny kapelusz, różdżkę, konieczne rekwizyty... no i rzecz jasna w niniejszą książkę :)

Polecam! (i pamiętajcie - magia ISTNIEJE! ;) ).

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

środa, 15 listopada 2017

sobota, 11 listopada 2017

"Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności" - Ewelina Rubinstein


Tytuł: Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności.
Autor: Ewelina Rubinstein
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 31.10.2017r.
Liczba stron: 200


Książka o ludziach... tak naprawdę takich samych, jak my...

Takich jak my, jednak... najczęściej przez nas mijanych. Niezauważanych. Przegranych? Odrażających? Nieraz tak własnie o nich myślimy... nieprawdaż? Tak jest najprościej i najwygodniej: nie zauważać, mijać... ewentualnie wzruszyć ramionami, przylepiając temu mijanemu człowiekowi łatkę "menela, który sam sobie na ten los zasłużył". Ta książka to taka mała próba (próba i tylko próba - w dodatku, według mnie, przy obecnych stereotypach społecznych, próba skazana niestety na niepowodzenie) pokazania, że bezdomni to TEŻ LUDZIE. Wcale się w dodatku od nas nie różniący.

Jedyną różnicą między "nimi", a "nami" jest to, że "oni" żyją na ulicy - "my" zaś w ciepłych, ogrzanych domach, funkcjonując w ramach pewnych, oczywistych standardów życia, przyjętych w dzisiejszych czasach. Co się takiego dzieje, że nie każdy tych standardów doświadcza? Ta książka, napisana w formie reportażu, próbuje dać odpowiedź na te pytania. I, uwierzcie, za pytaniem "dlaczego jesteś bezdomny?" kryje się naprawdę wiele odpowiedzi... Na pewno nie jest to życiowy wybór, świadome skazanie samego siebie na pewnego rodzaju "życie w porażce" (nie mówimy bowiem, ani w tej książce, ani patrząc na rzecz realnie, o jakichś przypadkach patologicznych, choć takie rzecz jasna istnieją). Za każdym z tych mijanych na ulicy ludzi kryje się bowiem osobna historia... Najczęściej smutna. Pełna spraw, które tych ludzi przytłoczyły, przerosły... którym po prostu nie podołali. Los bywa bowiem okrutny i przewrotny. Zgoda - każdy z nas jest jego kowalem. Są jednak sytuacje, które - również nas, "sędziów z kanapy" - mogłyby przerosnąć... Najprościej jest jednak o tym nie pamiętać, prawda? "Nie-myślenie" zawsze jest wygodne.

"Niczyj..." to jedna z ciekawszych książek jakie ostatnio czytałem. Również w ramach jakichś akcji przeciw bezdomności (na początku bieżącego roku trafiłem na historię o książce o bezdomnych, w której słowa na kolejnych stronach były widoczne tylko wtedy, gdy książkę czyta się na mrozie - bardzo fajna akcja mająca za zadanie uświadomić ludziom, jak w zimie funkcjonują ci, którzy własnego domu nie mają). Obawiam się jednak, że... takie akcje i takie książki, jak zwykle, trafią jak kulą w płot... Może i jestem cyniczny, jednak funkcjonujące w naszym społeczeństwie stereotypy... tego nie da się tak łatwo, kilkoma akcjami czy książkami, przezwyciężyć... Co oczywiście nie oznacza, że nie należy tych akcji przeprowadzać, a książek - wydawać. Jak najbardziej trzeba to robić. Nie sądzę jednak, żeby dla problemu bezdomności przyniosło to jakieś wymierne efekty... Nie jestem też jakimś "myślicielem" w tym temacie, więc od razu mówię - własnego pomysłu na tę kwestię też nie mam... Może nie jest to pozytywna refleksja po tej lekturze... ale chyba jest po prostu właściwa (choć smutna).

Polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Psychoskok za egzemplarz recenzencki.

"W służbie Bonapartego" - Wojciech Motylewski


Tytuł: W służbie Bonapartego
Autor: Wojciech Motylewski
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 25.10.2017r.
Liczba stron: 318


Powiew wielkiej historii - z rodzimego punktu widzenia.

Z wielką ciekawością sięgnąłem po tę książkę... z równie wielkim zdziwieniem stwierdzając, że jest to trzecia część trylogii o losach rodziny kowali spod Lidzbarka Warmińskiego - jak to się stało, że taka seria umknęła mojej uwadze? :) Czas nadrobić te braki ;)

"W służbie Bonapartego" to, jak sugeruje sam tytuł, rzecz o erze napoleońskiej. A konkretnie o Wielkiej Wojnie z 1812 roku i o tragicznym w skutkach ataku sił napoleońskich na carską Rosję. W wirze wielkiej historii mamy bohaterów przede wszystkim polskich, lecz również są i ci wielcy, znani z kart historii (jak choćby marszałek Ney). Książka... broni się :) Na tle innych powieści historycznych, jakie miałem okazję czytać (a nie jest ich mało) wypada co najmniej przyzwoicie.

Dla mnie osobiście, pomijając główne wątki dotyczące losów bohaterów, najbardziej istotny w książce Motylewskiego jest element szeroko pojętego tła historycznego. Dlaczego? Erę napoleońską u jej schyłku i tragiczny marsz na Moskwę, a następnie odwrót spod niej, Motylewski przedstawił bowiem znakomicie. Dawno nie miałem okazji mieć - w formie fabularnego tła - takiej dawki realizmu i autentyczności. Brawo! :) Dodatkowym smaczkiem są zastosowane przez autora elementy językowe, w tym archaizmy, stylizujące jeszcze bardziej realizm tej książki na taki, który odpowiada kontekstowi epoki. Za te wszystkie zabiegi - naprawdę wielkie, wielkie brawa!

Zainteresowani epoką napoleońską (i chyba też szeroko pojętą historią) powinni być tą książką ukontentowani. Ja byłem ;) I mam nadzieję, że dane mi będzie sięgnąć kiedyś po inne pozycje tego autora (z nadzieją, że będą równie dobre, jak ta).

Dziękuję Wydawnictwu Psychoskok za egzemplarz recenzencki.

Wydawnictwo Psychoskok - listopadowe nowości


Wśród listopadowych nowości od Wydawnictwa Psychoskok mamy pozycje, które - tak sądzę - zadowolą każdego czytelnika :) Zapraszam! :)

"Opowieści makabryczne" - Stephen King


Tytuł: Opowieści makabryczne (tytuł oryginału: Creepshow)
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 25.10.2017r.
Liczba stron: 64


Prawdziwa gratka dla fanów grozy!

I to dla fanów grozy w najlepszym wydaniu, autorem wszak jest sam Stephen King! Fani naczekali się na wznowienie tego komiksu, oj, naczekali się... aż do październikowego wznowienia egzemplarze z poprzedniego wydania były na wagę złota, praktycznie nie do zdobycia. Na szczęście - teraz już tak nie jest :) Dostajemy więc do rąk kolejny element tego, co składa się na "kingową jesień" a.d. 2017 :) (biorąc pod uwagę książki, filmy i seriale jakie ukazały się w ostatnim czasie, określenie to jest jak najbardziej na miejscu).

Komiks i Stephen King... no tak, niektórzy mogą kręcić nosem... połączenie jest bowiem dosyć niespotykane. Jednak w tym wypadku - jest to połączenie po prostu KULTOWE. Nie wszyscy bowiem wiedzą lub pamiętają, że stary film grozy autorstwa Romero pt. "Creepshow", to adaptacja tego właśnie komiksu :) A film, podejrzewam, kojarzy znacznie więcej osób niż sam komiks ;)

Cóż więc tu mamy? Grozę w wydaniu cudownie trącącym "klasą B" :) Dziś takich perełek można ze świecą szukać... :) Jest tutaj sporo śmierci, czarnego humoru, a jeszcze więcej groteski i... dobrej zabawy :) Tak, dobrej zabawy - dla każdego fana Kinga ten komiks będzie radosną przygodą na jeden - dwa wieczory, w trakcie której czytający będzie się po prostu świetnie bawił :) Jeśli jednak mogę coś zasugerować... czytajcie wyłącznie po ciemku! :) , a najlepiej z latarką w łapce i pod kołdrą - wtedy wrażenia wprost z dzieciństwa, pełne przyjemnych ciarek na plecach, będą niemal pewne! ;)

Szczerze mówiąc... trzeba zdać sobie sprawę z tego, że "Opowieści makabryczne" nie są dla wszystkich. Fani Kinga rzucą się hurmem na tę pozycję, to oczywiste ;) , jednak reszta Was, Czytelników... pewnie nie wszyscy będą zadowoleni. To jest bowiem komiks... forma znacząco odbiegająca od prozy, a na prozie właśnie King zbudował wszystko, z czego jest dziś znany (i za co kochają Go miliony). Tak więc... no cóż: wierni fani Kinga i klimatów grozy będą zadowoleni. Fani komiksu jako takiego? Podejrzewam, że też - mamy tu bowiem bardzo fajną, taką trochę stylizowaną na lata 50-te kreskę, która nadaje "Opowieściom..." ciekawy, specyficzny, pasujący do całości klimat. Co z resztą z Was?... Mam nadzieję, że się Wam spodoba... lecz pewności takiej nie mam. A do tego nie jestem i z całą pewnością (jako fan Kinga) obiektywny nie będę :) , a zatem... spróbujcie sami :) Pozostaje mi wierzyć, że się Wam jednak spodoba :)

Sam od siebie GORĄCO, GORĄCO POLECAM! Ten komiks to pozycja KULTOWA - w żadnej biblioteczce pełnej Kinga po prostu nie może go zabraknąć :)

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.

Zapowiedź: "Żółwie aż do końca" John Green


Premiera już 22.11.2017!

To będzie jedna z ciekawszych premier tej jesieni jeśli chodzi o Bukowy Las :) Poniżej słów kilka od Wydawcy:

John Green, autor powieści „Gwiazd naszych wina”, tym razem opowiada historię nastoletniej Azy Holmes, która zmaga się z chorobą psychiczną. Pisarz po raz kolejny w swoim niepodrabialnym, bezkompromisowym, dowcipnym stylu opowiada o sprawach najważniejszych nie tylko młodych ludzi.
„Żółwie aż do końca” to długo wyczekiwana przez fanów pisarza, błyskotliwa, a zarazem bardzo osobista powieść z przesłaniem, podkreślająca wagę miłości, wiernej przyjaźni i niepoddawania się przeciwnościom losu.

"Virion. Wyrocznia" - Andrzej Ziemiański



Tytuł: Virion. Wyrocznia
Cykl: Imperium Achai (tom 1)
Autor: Andrzej Ziemiański
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 11.10.2017r.
Liczba stron: 512


Spin-off wprost ze świata Achai... coś na co wszyscy miłośnicy polskiej fantastyki od dawna czekali!

Czekali - i się doczekali :) A wszystko wskazuje na to, że Ziemiański na "Virionie. Wyroczni" bynajmniej nie poprzestanie. Same świetne wiadomości, nieprawdaż? :)

Virion... szermierz natchniony, legendarna i kultowa wręcz postać z pierwszej trylogii Ziemiańskiego o Achai. W tamtych trzech tomach (od lat należących już do pewnego kanonu, a wręcz do klasyki polskiej fantastyki) o Virionie nie było może zbyt wiele powiedziane... Jednak było to wystarczająco dużo, żeby rozbudzić ciekawość i sprawić, by postać ta została zapamiętana przez czytelników. Teraz, po latach, Ziemiański rozwija wątek Viriona... i bardzo, bardzo dobrze się stało :)

Wraz z "Wyrocznią" wracamy więc do, że tak to ujmę, najstarszego czasowo uniwersum Achai, w którym największą potęgą jest Cesarstwo Luan, a Zakon budzi niewyobrażalny strach wszystkich śmiertelników. W tym właśnie momencie poznajemy Viriona - jeszcze nie szermierza natchnionego, lecz... syna bogacza, wychowującego się wśród niewolników i, jak na młodego panicza przystało, odbierającego staranne wykształcenie. I wcale nie jest tak dobry w mieczu... a prawdę mówiąc - jest w tym dość kiepski ;) ... Skutkiem intrygi traci wszystko co posiadał i trafia do więzienia oskarżony o morderstwo ojca i o zagrabienie jego majątku. Tuż przed tymi wydarzeniami odwiedza pewną wyrocznię, od której usłyszy dość enigmatyczne słowa na temat swojego przeznaczenia... Tym samym na kartach powieści zaczyna się naprawdę dobra zabawa - w stylu Ziemiańskiego tak bardzo, jak tylko to możliwe :)

Szczegółów fabuły nie zdradzę. Mogę tylko powiedzieć kilka słów na temat tego, jak wypadł powrót do uniwersum Achai... Jak więc wypadł? Cóż... nieźle :) Naprawdę nieźle... wierni fani nie będą zawiedzeni ;) Niemożliwym było jednak uniknąć pewnych powtórzeń, powieleń (zwłaszcza jeśli chodzi o emocje i realia dotyczące uniwersum), a do tego - cóż, to też nieuniknione - pojawiają się pytania i kwestie w rodzaju "odgrzewania kotletów" i sensowności takich przedsięwzięć... To mogą być - według mnie - jedyne zarzuty co do tej książki. Jak sam, osobiście, do tego podchodzę? Mam te zarzuty w poważaniu ;) Świetnie się bawiłem, a świat Achai jest jednym z moich ulubionych, więc historia Viriona (bynajmniej w tym tomie niezakończona!) to coś, na co czekałem :) Z radością powitam w (miejmy nadzieję niedalekiej) przyszłości kolejne części tej opowieści :)

Polecam!

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki.

"Dom babci" - Ross Montgomery, David Litchfield


Tytuł: Dom babci (tytuł oryginału: The Building Boy)
Autor: Ross Montgomery, David Litchfield 
Wydawnictwo: CzyTam
Data wydania: 15.09.2017r.
Liczba stron: 32


Przepiękna bajka o tym, jak poradzić sobie ze stratą kogoś bliskiego.

Wydawnictwo CzyTam nie wydaje może książek zbyt często, lecz jeśli już to robi - dostajemy do ręki piękne, wzruszające opowieści. Takie jak ta :) ... "Dom babci" to pięknie napisana historia chłopca, który próbuje poradzić sobie ze stratą ukochanej babci... Wbrew pozorom ta historia wcale nie jest smutna. Przeciwnie - jest budująca, pełna ciepła... A że jest przy tym wzruszająca i chwyta za serce? To przecież dobrze :) ...

Może ciężko jest czasem spodziewać się po książce dla dzieci ukrytych znaczeń i przenośni, jednak tutaj kilka z nich znajdziemy. Babcia chłopca, za którą chłopak tak bardzo tęskni, była architektem, budowała domy; po tym, gdy odeszła, pozostały chłopcu jej plany na wspólną budowlę dla nich obojga, które to pomysły i plany chłopczyk wdraża w życie - powstaje coś, co bardzo przypomina jego babcię, coś, co w dodatku... ożywa... i prowadzi chłopca do zaczętego przez jego babcię domu, który może mu po niej pozostać: jako pamiątka i trwałe, miłe wspomnienie... Dużo tu metafor o tęsknocie, dziecięcej miłości, przywiązaniu... Dla małego czytelnika nie będą one może całkowicie zrozumiałe, ale dla dorosłego - jak najbardziej. A mały czytelnik? Na pewno zrozumie jedno: mnóstwo uczuć i dobrych emocji, jakie zawiera w sobie ta krótka, przepięknie ilustrowana  książeczka. A to w zupełności wystarczy :) ...

Jeśli szukacie dla swoich małych pociech bajki innej niż te, które czytacie im zazwyczaj, a do tego bajki mądrej i wzruszającej - to jest właśnie coś dla Was. Gorąco polecam :)

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu CzyTam za egzemplarz recenzencki.


poniedziałek, 6 listopada 2017

"Made in Japan" - Rafał Tomański


Tytuł: Made in Japan
Autor: Rafał Tomański
Wydawnictwo: Bezdroża
Data wydania: 25.09.2013r.
Liczba stron: 192


Fukushima (i nie tylko) od kuchni.

Czym jest japońska dusza? Na czym mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni zbudowali swoją tożsamość, jakie niesie ona ze sobą problemy i czy wszystko to, co spaja ze sobą Japończyków zdało egzamin w obliczu Fukushimy i jej następstw? Rafał Tomański, wielki znawca Japonii, próbuje odpowiedzieć na te pytania. I - może troszkę - pozwala nam lepiej zrozumieć wszystko to, czego w Japończykach nie rozumiemy...

Tomański wykorzystał trochę temat Fukushimy do tego, by na przykładzie tej wielkiej tragedii zobrazować... chyba najprościej będzie powiedzieć - esencję Japonii. Tak właśnie powstał ten swoisty przewodnik... pełen przykładów, objaśnień, wywodów, prób pokazania dalekiej kultury tak, by - patrząc na nią swoimi oczami - nie tylko czytelnika zaciekawić, ale i nieco zarazić własną pasją. Udało się ;) ...

"Made in Japan" to świetny literacko-przewodnikowy przekrój przez japońskie społeczeństwo i jego mentalność. Może nie jest to pozycja wyczerpująca temat, ale znakomicie nakreślono w niej to, co jest punktem wyjścia do dalszej dyskusji nad esencją tego, kim jest Japończyk i co oznacza bycie nim. Fascynujące i arcyciekawe zagadnienie. Tak bardzo odmienne w sposobie postrzegania świata kultury i cywilizacje mogą jedynie fascynować. Nawet, jeżeli ciężko nam jest chwilami te kultury i cywilizacje zrozumieć.

Na początek przygody z tym, co w Kraju Kwitnącej Wiśni może nas urzec - książka wręcz idealna. Niesamowicie przy tym wciągająca. Pozostaje więc zrobić tylko jedno - gorąco ją polecić ;)

Dziękuje Wydawnictwu Bezdroża za egzemplarz recenzencki.

"Na drodze bez powrotu. Pierwsze przejście grani Mazeno na Nanga Parbat" - Sandy Allan


Tytuł: Na drodze bez powrotu. Pierwsze przejście grani Mazeno na Nanga Parbat (tytuł oryginału: In Some Lost Place: The First Ascent of Nanga Parbat)
Autor: Sandy Allan
Wydawnictwo: Bezdroża
Data wydania: 16.08.2017r.
Liczba stron: 280


Ludzki heroizm w czystej postaci.

Dziewiąty co do wielkości szczyt świata, Nanga Parbat, grań Mazeno i garstka śmiałków (szaleńców?), chcących dotrzeć tam, gdzie dotarcie może okazać się niemożliwe. Z garstki śmiałków została finalnie dwójka. Książka jest niezwykłym zapisem tego, jak mimo przeciwności, ekstremalnych warunków i pomimo braku zaopatrzenia osiągnęli cel. Momentami to wszystko brzmi i czyta się jak niezły thriller. Lub zapiski z poczynań szaleńców... Szaleńcy, czy nie - cel osiągnęli. A to już budzi tylko i wyłącznie wielki podziw.

To jest coś... nie tylko o górach. To także książka o tym, czym (i kim) jest człowiek - mianowicie istotą pełną pasji, marzeń, pragnień i celów... dla których, jeśli starczy mu sił, motywacji i hartu ducha, jest w stanie poświęcić naprawdę wiele. Historie takie jak ta tutaj pokazują, że czasem warto... Warto się nie poddać i iść po to, czego chcemy. Może trywialnie to zabrzmi, ale nieraz największym ograniczeniem jesteśmy dla nas... my sami. Warto z tym walczyć.

Książki takie jak ta za każdym razem wywołują dyskusję nie tylko o ludzkiej odwadze, ale także o szaleństwie, które pcha ludzi w góry na (nieraz) wręcz pachnące samobójstwem ekspedycje, z których nie każdy wraca z powrotem. Myślę, że wszyscy ci, którzy nie czują tego bakcyla - nie zrozumieją... Ja chyba też do końca nie rozumiem... i podejrzewam, że nie zrozumiem. Mogę jedynie podziwiać. Odwagę. Hart ducha. I niezwykłe przykłady heroizmu - to jest bowiem, tak jak napisałem na wstępie, heroizm w czystej postaci. I jest to rzecz naprawdę godna podziwu.

Dziękuję Wydawnictwu Bezdroża za egzemplarz recenzencki.


niedziela, 5 listopada 2017

"Królowa zbrodni" - Andrew Wilson


Tytuł: Królowa zbrodni (tytuł oryginału: A Talent for Murder)
Autor: Andrew Wilson
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 13.09.2017r.
Liczba stron: 304


Agatha Christie jako bohaterka literacka? Proszę bardzo :)

Dziwnie, ale i szalenie ciekawie czytało mi się książkę, w której autorka kryminałów jest postacią literacką... Wyszło bardzo dobrze :) Bardzo, jakby to ująć, w stylu samej Christie :) Pikanterii całej fabule dodaje fakt, iż opiera się na autentycznych faktach z życia Christie, ta bowiem w 1926 roku zniknęła na kilka dni... co się z nią działo w tym czasie? Wilson próbuje tę historię odtworzyć... łącząc fakty z fikcją literacką.

Lecz czy aby na pewno tylko z fikcją? ... Pomysł, by autorka kryminałów sama stała się mordercą, i to mordercą doskonałym... Ciekawe. I czy naprawdę tak bardzo nieprawdopodobne? :) ... Wiedzę na temat tego, co i jak zrobić... z pewnością miała. Czy jednak rzeczywiście popełnia morderstwo? Czy ten, kto chce ją do tego zmusić, dokona tego, co zamierza? I kto tu jest tak naprawdę kim... Nie zdradzę odpowiedzi na te pytania. Dużo ciekawiej będzie, jeśli sami je znajdziecie :)



Książka jest lekka, przyjemna, wciągająca... momentami może nieco przewidywalna, ale czasem trudno tego uniknąć w kryminałach (niestety). Tylko te z absolutnego topu trzymają zakryte karty do samego końca. "Królowa zbrodni" - prosty stąd wniosek - kryminałem z absolutnego topu nie jest... Lecz czyta się ją przyjemnie. I starczy na kilka fajnych wieczorów. Jesienią - jak znalazł ;)

Polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las i Forever Young Books za egzemplarz recenzencki.


"Niedoskonały cud" - Andrea De Carlo


Tytuł: Niedoskonały cud (tytuł oryginału: L’Imperfetta meraviglia)
Autor: Andrea De Carlo
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 13.09.2017r.
Liczba stron: 344


Coś o miłości... w lodziarni ;) Ale nie tylko.

"Dlaczego cud jest niedoskonały? Bo jest nietrwały. Weźmy przepyszne lody. Przez chwilę są tak wspaniale chłodne, cechuje je najbardziej urokliwa równowaga pomiędzy miękkością a spoistością. Jesteś tak szczęśliwy, że trzymasz je w rękach, że możesz je smakować. A chwilę potem wszystko się kończy."

Fajny cytat. Chyba najlepiej oddający treść tej książki... "Niedoskonały cud" to powieść o tym, co jest szalenie ważne - o szczęściu. Przy okazji o tym, że nie zawsze daje nam je to, co mamy. Puenta? Trzeba (i warto) szukać. Ale nawet, gdy to "coś" znajdziemy... to "coś" może być bardzo nietrwałe. I kruche. Jak każdy "cud" :) ...

Dużo w tej książce opisów. Troszkę mało dialogów. Ale nie jest to jakaś straszna wada - nieźle się czyta mimo mankamentów ;) Chyba każda lektura, napisana w przystępny sposób, a dotycząca nas, ludzi, naszych uczuć, poszukiwania samego siebie... każda taka książka może być ciekawa. A jeśli do tego w inteligentny sposób jest w stanie nam przypomnieć o tym, jak ulotne jest wszystko wokół nas... to warto się nad taką lekturą pochylić.

Polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las i Forever Young Books za egzemplarz recenzencki.


"Podtrzymując wszechświat" - Jennifer Niven


Tytuł: Podtrzymując wszechświat (tytuł oryginału: Holding Up the Universe)
Seria: Myślnik
Autor: Jennifer Niven
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 27.09.2017r.
Liczba stron: 408


Opowieść o... akceptacji. I o tym, jak ważna jest ona dla każdego z nas.

Ta książka łączy w sobie bardzo wiele prawd. Prawd o tym, jak bardzo okrutni, głupi i bezmyślni potrafią być ludzie. Do tego prawd o tym, jak ważne jest to, by nie poddawać się temu, co chce narzucić nam otoczenie. Wreszcie prawd o tym, czym jest, jak ważna i niezbędna jest w naszym życiu akceptacja - i to nie tylko ta, którą możemy dostać od otoczenia; równie ważna jest nasza samoakceptacja... i o tym właśnie jest (przede wszystkim) ta książka.

Libby i Jack - to główni bohaterowie tej powieści. Dwójka nastolatków... "Najgrubsza nastolatka w Ameryce" i chłopak cierpiący na rzadkie schorzenie, polegające (w największym skrócie) na tym, że nie rozpoznaje twarzy bliskich. Książka jest głównie o nich - o tym, co czują, jak czują i w jaki sposób przeżywają... zarówno samych siebie, jak również to, co zgotowało im otoczenie. Te dwie, przeplatające się ze sobą historie potrafią nieźle wkurzyć (przez ludzką bezmyślność i głupotę), ale też skłonić do porządnej refleksji nad tym... kim jesteśmy jako ludzie. Co sprawia, że potrafimy być okrutni? Dlaczego krzywdzimy innych? Czy nie rozumiemy czasem, że niszczymy innym życie? Wiem, ta powieść nie została napisana z myślą o stawianiu takich pytań... Lecz byłoby dobrze, jeśli je sobie zadamy po skończonej lekturze.

"Podtrzymując wszechświat" to także książka o nadziei. Może nie do końca o nadziei w drugiego człowieka (choć też), ale przede wszystkim o nadziei dotyczącej tego, że dzień jutrzejszy może być lepszy od dzisiejszego. Ok, brzmi banalnie... Tak. Banalnie. Jednak czy nadzieja sama w sobie nie jest jednym z najbardziej banalnych odczuć? Banalnych, a czasem nawet naiwnych? To wszystko prawda... Jednak nadzieję... warto mieć. Zawsze ;)

Polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las i Forever Young Books za egzemplarz recenzencki.

"ABC pewności siebie i atrakcyjności" - Krzysztof Król, Jan Gajos


Tytuł: ABC pewności siebie i atrakcyjności
Autor: Krzysztof Król, Jan Gajos
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 09.08.2013r.
Liczba stron: 328


Ciekawe kompendium na temat relacji damsko-męskich :)

Książka nie jest może odkrywcza, ale za to ciekawa. Napisana w bardzo interesujący sposób, sensownie podzielona na krótkie rozdziały, zawierające zwięzłe meritum na temat spraw, o których dane rozdziały traktują. Krótki przekaz przy maksimum treści ;)

To typowy poradnik dla kogoś... kto może mieć potencjalne problemy z kobietami :) Dla kogoś takiego książka będzie, podejrzewam, bardzo pomocna, by nie rzec - idealna. Mamy w niej bowiem mnóstwo porad i wskazówek na temat analizy samego siebie, zmian których można - i trzeba by - w samym sobie dokonać... aby stać się samcem alfa ;) Jeśli na tym Wam zależy - sięgajcie po tę książkę bez wahania.

Same szeroko (i wąsko) pojęte relacje damsko-męskie zajmują lwią część lektury. I są... pouczające. I bardzo przy tym ciekawe. Wiele już się ukazało książek, w których ktoś próbuje rozłożyć na czynniki pierwsze kobiecą logikę, psychikę... (i nie mam tu na myśli książek w rodzaju "Co mężczyźni wiedzą o kobietach", które zawierają 200 pustych, niezapisanych kartek ;) ). Czy ta książka jest udaną próbą tego rodzaju? Trochę tak... ale nie do końca ;) Do końca bowiem to, co próbują zrobić autorzy, nie jest tak naprawdę wykonalne :)

Polecam.

Dziękuje Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.