niedziela, 19 lutego 2023

LOL Surprise OMG. Ekstrahit 2/2023 - praca zbiorowa

Seria: LOL Surprise OMG. Ekstrahit (nr 2/2023)
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 10.02.2023
Liczba stron: 32


Gwiazdy w akcji!

Najnowszy numer magazynu LOL Surprise OMG. Ekstrahit 2/2023 to nie lada gratka dla miłośniczek kultowych już laleczek, które od lat są hitem sprzedażowym i cieszą się niesłabnącą popularnością wśród dziewczynek. Małe przyjaciółki zaproszą na łamach magazynu swoje (nieco) większe fanki do wspólnej zabawy, której motywem przewodnim będzie tym razem wspólne zajrzenie do Sieci.


Na kolejnych stronach znajdziemy łamigłówki, plakaty i proste zadania logiczne (głównie na spostrzegawczość). Wśród takich warto wymienić proste labirynty, kolorowanki, a także kreatywne zadania polegające na znalezieniu różnic pomiędzy przedstawionymi obrazkami. Nie zabraknie także quizów!


Fajnym i inspirującym elementem magazynu są zadania skłaniające dziecko do samodzielnego myślenia oraz do wyrażania własnych preferencji, jak np. pytania o osobiste preferencje względem tego, co chcemy robić w Sieci i jaki ma być w niej nasz styl. Takie zadania to z pozoru banalna sprawa, jednak w gruncie rzeczy skłaniają one do samodzielnego myślenia oraz do przemyśleń w kwestii tego, co dziecko lubi i jaką chciałoby podążać drogą. To zawsze jest bardzo inspirujące.

W numerze znajdziemy tradycyjną niespodziankę! Załączonym do numeru prezentem jest notatnik z ołówkiem - zestaw, który może stać się powiernikiem niejednego dziewczęcego sekretu :)


Dwumiesięcznik dla wielbicielek kultowych laleczek - niespodzianek. Magazyn „L.O.L. Surprise! O.M.G.” to kolorowe czasopismo poświęcone tajnikom branży filmowej. W każdym numerze czytelniczki znajdą wyjątkowe plakaty kinowe, zagadki, ciekawostki i kolorowanki, a na wszystkie fanki fenomenalnych laleczek czekają pomysły na czaderskie rekwizyty oraz quizy, przepisy na smakołyki i gry. 


Dziękuję 
Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

#lolsurpriseomg #ekstraghit #egmontpolska #egmont #magazyn #magazyndladzieci #dladzieci #cosnapolce #bookstagram












Komiksy są super! Ptyś i Bill. Pies idealny - Jean Roba

Seria: Ptyś i Bill, Komiksy są super (tom 11)
Autor: Jean Roba
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 22.02.2023
Liczba stron: 144


Idealny czworonóg.

Pies i chłopiec - taki zestaw najczęściej gwarantuje mnóstwo śmiechu i świetnie spędzony czas :) I dokładnie tak mają się sprawy w przypadku Ptysia i Billa, Ptyś to bowiem rezolutny, sprytny chłopiec, Bill zaś to jego ukochany, wcale nie mniej skory do psot pies :) Przed nami jedenasta odsłona ich wspólnych, zwariowanych przygód.


Seria jest ostatnio chyba troszkę lepiej rozpoznawalna dzięki telewizyjnemu serialowi dla najmłodszych, jednak wielbiciele komiksów śmiało mogą (a może nawet powinni?) zerknąć do rysowanego oryginału. Nowych wielbicieli też nie zaszkodzi komiksowej serii przysporzyć ;)


Następny tom humorystycznej serii zarówno dla dzieci, jak i dorosłych o chłopcu Ptysiu i jego szalonym psie Billu, to nowa dawka dobrej zabawy. Ptyś najchętniej cały czas by się bawił, a jego ukochany spaniel Bill ciągle marzy o pysznym jedzeniu i sławie górskiego psa ratowniczego. Chłopiec raz udaje Indianina, raz kowboja, z kolei rudy czworonóg połowę czasu spędza na gromadzeniu imponującej kolekcji kości.


Bohaterowie nie mogą bez siebie żyć, dlatego nawet gdy coś zbroją, kryją się nawzajem przed rodzicami! I dzieje się tak przez cały czas lektury albumu zbiorczego numer jedenaście, który zawiera trzy tomy oryginalne: „Pamiątki rodzinne”, „Bill tropiciel” oraz „Pies idealny”.

Twórcą serii był legendarny belgijski scenarzysta i rysownik Jean Roba (1930–2006; m. in. „Sprycjan i Fantazjusz”), który wymyślał przygody chłopca i jego psa od 1959 do 2001 roku. Od 2003 roku cykl jest kontynuowany przez innych autorów.


Seria "Komiksy są super!" zwykle przedstawia swoiste komiksowe nowości, pewną ciekawostką może więc być fakt, że seria "Ptyś i Bill" wcale taką nowością nie jest, komiks powstał bowiem w Belgii pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku. Ale, jak widać, ma się dobrze mimo upływu lat, o co dbają kontynuatorzy pomysłu i rysownicy ;)

Dziękuję 
Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

#PtyśiBill #piesidealny #EgmontPolska #egmont #JeanRoba #komiks #komiksdladzieci #dladzieci #cosnapolce #booksforkids #światkomiksu #comicbook #comicbookforkids












Frnck. Wybuch - Olivier Bocquet, Brice Cossu


Tytuł: Frnck. Wybuch
Seria: Frnck (tom 4)
Autor: Olivier Bocquet, Brice Cossu
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 08.02.2023
Liczba stron: 60


Prehistoryczne przygody.

Pomysł dotyczący podróży w czasie jest stary jak świat i choć jest to pomysł wielokrotnie sprawdzony, to jednak za każdym razem z przyjemnością można przekonać się o jego jakości. Najnowszą okazją ku temu jest czwarta odsłona komiksowej serii "Frnck" zatytułowana "Wybuch".


Przed nami dalszy ciąg perypetii nastolatka, który w tajemniczy sposób przeniósł się do czasów prehistorycznych. Franck nadal usiłuje ucywilizować swoich pierwotnych towarzyszy. Ci jednak część jego propozycji przyjmują z ochotą, ale niektóre uważają za bezsensowne. Tak jest też w przypadku przewidzianego przez Francka wybuchu wulkanu.


Zignorowanie sygnałów świadczących o zbliżającej się erupcji może źle się skończyć dla wszystkich. Tylko jedna osoba chętnie słucha Francka, choć także nie dowierza jego opowieściom. Co ciekawe chłopcu człowiek ten wydaje się dziwnie znajomy…


Komiks wciąga już od pierwszych stron. Fabuła jest bardzo ciekawa i w swej wymowie oraz w przekazie bardzo uniwersalna - przyjaźń, dobro i klasyczny motyw walki dobra ze złem. Temat nieco oklepany, tutaj jednak motywy te nabierają świeżości i intrygują na nowo dzięki przyjętej przez autorów konwencji. Historia ma potencjał na co najmniej kilka świetnych odsłon. Czekamy więc niecierpliwie na ciąg dalszy!


Autorem serii jest francuski scenarzysta komiksowy Olivier Bocquet („Spirou et fantasio”), a rysunki wykonał Brice Cossu („Paradis perdu”).

Dziękuję 
Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

#frnck #wybuch #egmontpolska #egmont #światkomiksu #komiks #dladzieci #komiksdladzieci #cosnapolce #booksforkids












Mój pierwszy komiks 5+. Ana Ana. Śpij dobrze, Ano! - Dominique Roques, Alexis Dormal


Seria: Mój pierwszy komiks 5+. Ana Ana. Śpij dobrze, Ano! (tom 1)
Autor: Dominique Roques, Alexis Dormal
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 08.02.2023
Liczba stron: 32


Niesforna dziewczynka.

Dzieciaki mają zazwyczaj to do siebie, że nie potrafią się nudzić i wymyślają wciąż nowe zabawy, których poziom kreatywności potrafi nieraz porządnie zaskoczyć! Dzieciństwo polega w dużej mierze na tym, aby coś takiego przeżyć, ale równie miło jest o czymś takim poczytać :) Najlepiej w dobrym towarzystwie! Na przykład w towarzystwie kogoś, na czyjej głowie szaleje burza złotych loków, pod którymi kłębią się tysiące pomysłów... Oto Ana!


Dziewczynka - razem z gromadką nieodłącznych, ulubionych pluszaków - nigdy się nie nudzi, a każdy dzień jest wspaniałą okazją, żeby wymyślić kolejną psotę. Ana nie zamierza być gorsza od starszego brata. Ona już mu pokaże! Jest późna noc. Pora gasić światło, owinąć się kołdrą i otulić słodkim snem. Ale Ana nie może się oderwać od przezabawnej książki, zaśmiewa się w głos i nie pozwala zasnąć swoim pluszowym przyjaciołom, którym coraz bardziej kleją się oczy. Ana, nam się chce spać! Dobranoc? O, nie - nie tak szybko!


Komiksowe serie dedykowane najmłodszym to świetny pomysł na zainspirowanie dzieci do czytania ciekawych historii, w których słowo pisane pełni nie mniejszą rolę od obrazu (który w przypadku dzieciaków chyba najlepiej działa na wyobraźnię). To także fajny sposób na zintensyfikowanie nauki czytania. "Ana Ana" spełnia wszystkie powyższe kryteria :)


Lektura pierwsza klasa :) Tekstu nie ma tutaj dużo, a przez to komiks znakomicie nadaje się jako jedna z pierwszych samodzielnych lektur dla dziecka, które ćwiczy naukę czytania. Cała historyjka jest do tego pełna ciepła, humoru i przepięknych ilustracji.


Na łamach komiksu nieraz się pośmiejemy, pozachwycamy się piękną szatą graficzną (jak dla komiks dla najmłodszych - bomba!), a całość będzie z pewnością dobrze spędzonym czasem, w którym - poza zachwytem - czeka nas sporo dobrej zabawy!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

#anaana #śpijdobrzeano #mójpierwszykomiks #egmont #egmontpolska #komiks #komiksdladzieci #dladzieci #cosnapolce #booksforkids #światkomiksu #comicbook #comicbookforkids












Mój pierwszy komiks 5+. Malinka się boi - Brigitte Luciani, Eve Tharlet

Seria: Mój pierwszy komiks 5+. Malinka się boi (tom 2)
Autor: Brigitte Luciani, Eve Tharlet
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 08.02.2023
Liczba stron: 32


Strach ma wielkie oczy.

Sympatyczne rodziny lisów i borsuków powracają za sprawą nowego komiksu, w którym najmłodsza z rodzeństwa, Malinka (siostra Szperaczka i Borka), zaprosi nas do kolejnej przygody w najnowszej odsłonie komiksowej serii "Mój pierwszy komiks 5+", zatytułowanej "Malinka się boi".


Czy znacie już rodzinę pana Borsuka i pani Lisicy? Najmłodsza z rodzeństwa, Malinka, siostra Szperaczka i Borka, prezentuje swoje przygody. Czasami nie możemy zasnąć, bo nie potrafimy pokonać strachu. Czasami boimy się potwora, ale możemy sobie z nim poradzić. A kiedy już sobie pójdzie... Nie ma się czego bać!


Komiksowe serie dedykowane najmłodszym to świetny pomysł na zainspirowanie dzieci do czytania ciekawych historii, w których słowo pisane pełni nie mniejszą rolę od obrazu (który w przypadku dzieciaków chyba najlepiej działa na wyobraźnię). To także fajny sposób na zintensyfikowanie nauki czytania. "Malinka się boi" jako komiks spełnia wszystkie powyższe kryteria.


Komiks jest bardzo ładny i przyjemnie się go czyta. Opisana historia ciekawi i z pewnością niejedno dziecko odnajdzie przyjemność w tej lekturze oraz - jak już wspomniałem - będzie mieć przy niej okazję do tego, aby efektywnie ćwiczyć naukę czytania. Same plusy :)


"Malinka się boi" to komiks nieskomplikowany i pełen swoistego uroku. Tekstu nie ma w nim dużo, a przez to znakomicie nadaje się on jako jedna z pierwszych samodzielnych lektur dla dziecka, które ćwiczy naukę czytania. Cała historyjka jest do tego pełna ciepła, humoru i przepięknych ilustracji. Warto sięgnąć!

Polecam!

Dziękuję 
Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

#malinkasięboi #mójpierwszykomiks #egmont #egmontpolska #komiks #komiksdladzieci #dladzieci #cosnapolce #booksforkids #światkomiksu #comicbook #comicbookforkids












sobota, 11 lutego 2023

Opowieści o Ojczyźnie - Dmitry Glukhovsky


Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 22.02.2023
Liczba stron: 336


!PRZEDPREMEROWO!

Smutny kraj.

Dmitry Glukhovsky to facet, którego szerszej publice nie trzeba szczególnie przedstawiać - z jednej strony dzięki jego dotychczasowym, znakomitym książkom, a z drugiej za sprawą wyroku, który wydał na niego putinowski reżim za rozpowszechnianie prawdy o tym, czym w swej istocie jest dzisiejsza Rosja. Od czasu agresji na Ukrainę ten drugi aspekt wysuwa się w przypadku postaci autora na pierwszy plan, a on sam idzie za ciosem i mówi coraz głośniej o tym, co z jego Ojczyzną jest nie tak. W obliczu wydanego nań wyroku jest to niewątpliwie świadectwo wielkiej odwagi - warto zatem oddać Glukhovsky'emu sprawiedliwość i pochylić się nieco niżej nad tym, co ma nam do powiedzenia. Najnowszą okazją ku temu jest zbiór opowiadań autora pt. Opowieści o Ojczyźnie.


Przed nami niepublikowane dotąd w Polsce opowiadania Dmitrija Glukhovsky’ego, autora światowych bestsellerów „Metro 2033“ i „Futu.re“. Będą to teksty, których wspólnym mianownikiem jest tytułowa Ojczyzna - wartość, jaką każdy obywatel powinien kochać wiernie, głęboko, bezwarunkowo i w stałej gotowości do jej obrony. Co jednak jeśli ta Ojczyzna przypomina raczej karykaturę państwa, które z dobrem obywateli nie ma nic wspólnego? Teksty Glukhovsky'ego to niepokojące świadectwo - co prawda fikcyjne, a jednak niebezpiecznie bliskie prawdy - tego, co dzieje się ze współczesną Rosją... Co można o tych tekstach powiedzieć na pierwszy ogień?

Na pewno to, że gdyby Rosja była normalnym krajem, to niniejszą książkę można by śmiało umieścić na półce z fantastyką. Rzeczywistość wyprzedza jednak fikcję. A ponieważ trudno być prorokiem we własnym kraju, to nic dziwnego, że w swojej ojczyźnie Glukhovsky został uznany za „agenta obcego wpływu“ i jest ścigany listem gończym.


Czy o prawdzie i o rzeczywistości można opowiadać za pomocą fikcji? Okazuje się, że jak najbardziej tak. Co ciekawe, pomysł ten sprawdza się najlepiej w odniesieniu do prawdy związanej z autorytaryzmem, korupcją, chciwością, głupotą i wszechobecnym złem skorodowanego od wewnątrz systemu, jakim jest... putinowska Rosja. Dowodem na to, że owa konwencja może być celna niczym mocny lewy sierpowy są właśnie "Opowieści o Ojczyźnie".

"Opowieści o Ojczyźnie" to zbiór zaskakujących i dających do myślenia opowiadań, które pozwalają zajrzeć do wnętrza rosyjskiej duszy. Glukhovsky zabiera nas w przedziwną podróż: trafiamy za kulisy rosyjskich wyborów, odkrywamy mechanizm wydawania drakońskich wyroków, podążamy absurdalnymi ścieżkami awansu partyjnych aparatczyków, lądujemy w samym środku etnicznego konfliktu w armii, który grozi anihilacją Kaukazu, przenosimy się do spowitego siarkową mgłą mrocznego Norylska, a później do nowobogackiej Rublowki, by poznać pewnego uroczego pluszowego misia… A wszystko to utrzymane w poetyce realizmu magicznego.


W kilkunastu błyskotliwych opowiadaniach Glukhovsky wprawną ręką kreśli alegoryczny portret swojej ojczyzny: państwa absurdów, w którym korupcja sięga szczytów władz, kraju współrządzonego przez oligarchów i podporządkowanego ich interesom. „Opowieści..." to iście wybuchowa mieszanka: fikcja miesza się tu z rzeczywistością, a wyzierające zza kamiennej powagi przedstawionych okoliczności satyra i ironia sprawiają, że nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.

Rosja to kraj sprzeczności i twór tak umowny, jak tylko umowne mogą być konstrukcje oparte na korupcji, przemocy i piorącej mózgi propagandzie. Glukhovsky wytyka i obnaża wady tego systemu po prostu bezlitośnie. Jest się więc z czego pośmiać, ale jednocześnie znajdziemy tutaj mnóstwo przemyśleń i tematów godnych zadumy - przekonamy się bowiem, że nawet w XXI wieku może istnieć tak dobry system prania mózgu, który tworzy ze społeczeństwa posłusznych wykonawców pozbawionych własnej woli, a z wielkiego kraju kuriozalny twór, w którym wszystko jest tak odrealnione, jak tylko można odrealnić rzeczywistość.


Książka - poza tym, że jest ona fikcją, lecz fikcją świetnie odzwierciedlającą rzeczywistość - to świadectwo... bardzo smutne. Pełne emocji i żalu za tym, czym mógłby być (a nie jest) kraj autora. Stracone szanse zaprowadziły go w rejony, w których żaden cywilizowany naród nie chciałby się znaleźć. Trudno się z tym smutkiem patrioty nie zgodzić.

Polecam.

Insignis - dziękuję!

#opowieścioojczyźnie  #DmitryGlukhovsky #sciencefiction #rosja #smutnykraj #putin #umownykraj #korupcja #autorytaryzm #totalitaryzm #opowiadania #dobraksiazka #insignis #wydawnictwoinsognis #cosnapolce #bookstagram #bookstagrampolska #recommendedbooks












Światło między oceanami - M.L. Stedman

 


Tytuł: Światło między oceanami (tytuł oryginału: The Light Between Oceans)
Seria: Piąta Strona Świata
Autor: M.L. Stedman
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 25.01.2023
Liczba stron: 384


Niewłaściwe wybory...

Są takie książki, które wciągają od samego początku i nie pozwalają na to, aby je choć na chwilę odłożyć, a później siedzą człowiekowi w głowie i nie dają mu spokoju. To książki, które potrafią wstrząsnąć człowiekiem za sprawą historii, która do głębi porusza i trafia do najgłębszych zakamarków uczuć czytelnika. Taką książką jest bez wątpienia "Światło między oceanami" M.L. Stedman - lektura, którą z niewiadomych dla siebie przyczyn dotąd przeoczyłem, a której piękne wznowienie w ramach cyklu "Piąta Strona Świata" trafiło do księgarni 25 stycznia 2023 roku.


Podejrzewam, że ta książka poruszyła mnie tak bardzo dlatego, że sam jestem rodzicem i po prostu nie obejmuję rozumem sytuacji, którą tutaj opisano... Skala emocjonalnego wyrazu tej powieści po prostu PORAŻA - a czyni to tym mocniej, im bardziej (jako czytelnik) kocha się swoje własne dzieci.

Fabularnie startujemy w książce w roku 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii, niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają mu pokonać dręczące go upiory przeszłości (i to nie tylko te wojenne).


Choć para jest szczęśliwa, to jednak los wystawia ich na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci, skutkiem czego popada w depresję. Wówczas zdarza się cud (bo inaczej tego nazwać nie można): do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi...

Położą się na nich tym bardziej, że - wbrew życzeniowym twierdzeniom Isabel, która ponad wszystko pragnie mieć dziecko - prawdziwa matka dziewczynki żyje, a więc para przygarnęła nie sierotę, a czyjąś córkę, na którą wciąż czeka i której wciąż wypatruje zrozpaczona, odchodząca od zmysłów matka (Hannah). Gdy prawda ta wychodzi na jaw, całe życie Toma i Isabel, tak piękne od chwili pojawienia się w ich życiu małej Lucy (a tak naprawdę Grace Ellen) staje się niewypowiedzianym na głos kłamstwem jeszcze bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej... Co zrobią Tom i Isabel? Czy pozwolą kłamstwu wciąż trwać? A może powiedzą ludziom prawdę i skrócą męki cierpiącej matki, która na przekór wszystkiemu ciągle wierzy, że jej córka żyje?


Na pierwszy rzut oka prawda wydaje się być najbardziej właściwą drogą postępowania. Jednak cztery lata trwania w kłamstwie (tyle czasu bowiem Lucy jest pod opieką latarnika i jego żony) to szmat czasu i... nie jest łatwo wycofać się z tego, co stało się przez ten okres. Mała Lucy/Grace jest de facto - nawet jeśli nie biologicznie - córką Isabel i Toma, a o prawdziwej matce dziewczynka nie wie nic i nawet jej nie pamięta (została znaleziona w łodzi gdy miała raptem dwa miesiące)... Wyjawienie prawdy oznacza więc nie tylko sprawiedliwość, ale także - o ironio! - zburzenie całej codzienności małego dziecka. W sytuacji, do której doprowadzili Tom, Isabel i przewrotny los nie ma dobrych wyborów... Tak czy inaczej ktoś za to wszystko zapłaci... Tylko kto i jak wysoka będzie to cena?

"Światło między oceanami" nie potrafi wyjść z mojej głowy, choć przeczytałem tę książkę już ponad tydzień temu. Ta powieść to majstersztyk zasiewania w człowieku poczucia niepokoju, łez i przemyśleń, których na co dzień się nie snuje... Taki efekt mogą wywołać tylko książki wybitne, których fabularna historia pełna jest emocji, wzruszeń i poruszającej aż do głębi autentyczności. I dokładnie taka jest ta powieść...


Mamy tutaj wydobyte na wierzch wszystko to, czego zwykle trzeba szukać bardzo głęboko w ludzkim sercu: bezwarunkową miłość, wewnętrzny dramat, skrywane cierpienie, ukrywane przed innymi łzy, paniczne pragnienie kochania i posiadania kogoś, kogo można kochać. Lektura jest także swoistą metaforą ludzkiego życia oraz pytań o to, co jest w nim tak naprawdę ważne. Co pozostaje bowiem na końcu naszej drogi - oprócz efektów naszych doczesnych działań? Samotność, pustka? Poczucie straty? Tylko snute na pustej werandzie (i w samotności) wspomnienia? A może jednak poczucie, że dokonało się na swojej drodze i przez szmat minionych lat tych właściwych wyborów? Straszne pytania... Nie padają one wprost, a jednak patrząc choćby na Toma oraz na jego dalsze losy trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że czego by się w życiu nie zrobiło, to na końcu i tak pozostaną jakieś łzy, bolesne wspomnienia, samotność i świadomość własnych błędów... Pytanie tylko, czy będzie ich więcej niż uśmiechów i dobrych wspomnień...

"Światło..." porusza do tego stopnia chyba dlatego, że oś fabuły i najważniejsze książkowe tematy kręcą się wokół dziecka - jest ono (nie tylko w książce) sensem wszystkiego i światłością naszego życia, której to światłości tak wielu z nas pragnie i nie zawsze może jej doświadczyć. Przykładem kogoś złaknionego dziecka (i to za wszelką cenę) jest Isabel; po trzech związanych z dziećmi tragediach ta kobieta zrobi absolutnie wszystko, aby stać się matką i doświadczyć dziecięcej miłości. "Absolutnie wszystko" jest tutaj zwrotem jak najbardziej na miejscu.


Stedman - nie wiem czy świadomie, ale jednak - nawiązuje tutaj także do pewnej ciekawej rzeczy, a jest nią kwestia psychiki kobiet, które pragną być matkami. W książce nie powiedziano tego wprost, lecz wnioski płynące z opisanej tu historii są takie, że kobiety jako matki to istoty bezwzględne, dla których nic prócz dziecka właściwie się nie liczy. Dla bycia matką i dla swego (i to niekoniecznie biologicznego) dziecka są one uczynić wszystko, bo nie liczy się dla nich nic poza ich maluchem. Nawet popełniona w imię tej miłości zbrodnia jest dla nich niczym - są ją w stanie popełnić natychmiast i bez wahania...

Za zbrodnie trzeba jednak płacić, więc - niestety, tutaj będzie niesmaczny wniosek - cenę tę musi uiścić... mężczyzna. I to nawet wtedy, jeśli na wystawienie rachunku zapracuje sobie kobieta. Tak to bowiem wygląda właśnie z Tomem - zawiniła Isabel, lecz to on (jako mężczyzna) ma ją chronić, wspierać (nawet w błędnym, krzywdzącym innych wyborze), a na końcu to właśnie on ma za to wszystko oberwać i zapłacić. I to przy milczącym przyzwoleniu kobiety, która podobno go kocha (!), lecz nie potrafi mu wybaczyć tego, że chce powiedzieć prawdę... Gdzie w tym wszystkim "nie opuszczę cię aż do śmierci"? Ostatecznie ta sakramentalna formuła znajduje swoje potwierdzenie, jednak przez długą chwilę jesteśmy na 100% przekonani, że Isabel pozwoli zapłacić za wszystko Tomowi, całkowicie unikając odpowiedzialności, a nawet wprost godząc się na to, co ma spotkać jej męża na płaszczyźnie kryminalnej.


Masakra... Może jestem uprzedzony do tej kobiecej, matczynej bezwzględności, jednak jest coś w tym, że jest ona ślepa - i gotowa poświęcić na swej drodze absolutnie wszystko, nawet ukochanego mężczyznę (co, swoją drogą, niestety wymownie świadczy o kobieco-matczynych priorytetach). To smutna refleksja, moralnie sięga ona bowiem bruku... (no bo gdzie jest miłość, oddanie i bezwzględne trzymanie się razem w szczęściu z okresu przed tym, zanim kobieta staje się matką?...).

Paradygmat dobra i zła jest w tej książce tak rozbudowany, niedopowiedziany i do tego stopnia wielopłaszczyznowy, że nawet gdybym pisał do rana, to i tak wszystkich jego aspektów nie opiszę. To kolejny mega plus dla Stedman. "Światło między oceanami" wbija się po prostu człowiekowi w mózg i daje mu tak wiele tematów do przemyśleń, że starcza ich jeszcze na długo po skończeniu ostatniej strony.


Reasumując: małe arcydzieło. A może duże? Wszystko zależy od punktu widzenia. Dla mnie sprawa jest prosta - im więcej mam o książce do napisania po lekturze, tym większe zrobiła ona na mnie wrażenie. Wnioski po tej sążnistej recenzji wyciągnąć jest nietrudno: jestem po prostu zachwycony :)

Gorąco polecam!

Albatros - dziękuję.

#światłomiędzyoceanami #thelightbetweenoceans #mlstedman #piątastronaświata #albatros #wydawnictwoalbatros #cosnapolce #dobraksiazka #czytamksiazki #sensacja #bookreview #bookstagram #bookstagrampolska #recommendedbooks 












Ministerstwo Prawdy - Carlos Augusto Casas

Autor: Carlos Augusto Casas
Wydawnictwo: MOVA
Data wydania: 18.01.2023
Liczba stron: 344


Dokąd zmierzamy?

Liczące sobie dobrych kilkadziesiąt lat wizje Orwella dotyczące społeczeństwa i sposobu funkcjonowania jednostki w warunkach ciągłej inwigilacji to coś więcej, niż koncepcja odnosząca się do dawno minionych, niepewnych, zimnowojennych czasów - to wizja, która dziś jest być może jeszcze bardziej aktualna, niż w czasach Orwella. Możemy się o tym przekonać dzięki poruszającej i dającej mocno do myślenia powieści Carlosa Augusto Casasa "Ministerstwo Prawdy".


Książkowe Nowości TaniaKsiążka.pl to zawsze tytuły ciekawe, intrygujące, wychodzące poza dobrze znane schematy. Bardzo często towarzyszy im powiew świeżości, intrygująca zapowiedź czytelniczej przygody, lub też - tak jak w tym przypadku - dawka fikcji, będącej dobrym pretekstem do daleko idących przemyśleń na temat tego, dokąd my wszyscy tak właściwie zmierzamy: jako ludzie, społeczeństwo, cywilizacja? Na takie historie warto się skusić, zapewniają one bowiem nie lada rozrywkę i są szansą na całkiem nowe czytelnicze doznania.


Fabularnie mamy w książce rok 2030. Po ulicach jeżdżą elektryczne samochody, drony dostarczają paczki, a książki niemal odeszły w zapomnienie. Społeczeństwo trzymają w szachu urzędnicy Ministerstwa Prawdy – z pokoju 101 manipulują niczego nieświadomymi obywatelami, zanurzonymi w cyfrowym świecie w każdym aspekcie swojej codzienności.


Studentka dziennikarstwa Julia Romero podejmuje śledztwo w sprawie śmierci ojca, którą uznano za samobójstwo. Kilka lat temu Gabriel Romero pisał artykuły obnażające działania Ministerstwa Prawdy. Został wtedy wyrzucony z redakcji, a po śmierci żony w wypadku pogrążył się w odmętach nałogu. Julia uświadamia sobie, że to, co brała dotąd za paranoję ojca, wcale nią nie było. Stopniowo odkrywa kolejne warstwy rzeczywistości, w której żyje. Nie zdaje sobie jednak sprawy, z jakim przeciwnikiem przyjdzie jej się zmierzyć...


Wizja przyszłości Casasa jest bardzo niepokojąca, a dzieje się tak z prostego powodu - niebezpiecznie przypomina ona to, co dziś, w 2023 roku, możemy obserwować w stadium powijaków... Lub też w stadium bardziej zaawansowanym - nie mamy niestety pełnej wiedzy na temat tego, jak bardzo utajnione technologie ingerują w nasze życie. Wiemy jednak, że czysto technicznie patrząc śledzenie wszystkich naszych poczynań jest możliwe, a informacyjne manipulacje są w stanie wpływać na zdanie ludzkich mas, co niebezpiecznie uprawdopodabnia wijże tak Casasa, jak Orwella.


Porównania z Orwellem są tutaj jak najbardziej na miejscu. To, co możemy przeczytać w "Ministerstwie Prawdy", może stać się - rzeczywiście, o ironio - prawdą. Zadajmy więc sobie po lekturze pytanie (bo warto to zrobić): w jakim miejscu jesteśmy jako nowoczesne, zaawansowane technologicznie społeczeństwo? Do jakiego stopnia władze i prywatne firmy ingerują tak naprawdę w nasze życie i jak dużą rolę odgrywa w tym nasze milczące (ale jakże dla nas wygodne) przyzwolenie? Dokąd może nas to zaprowadzić? To ważne pytania. Na co dzień nie poświęcamy im nawet ułamka naszego czasu. "Ministerstwo Prawdy" wręcz prowokuje do ich stawiania i jest to największy atut tej lektury.

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości TaniaKsiazka.pl


Zapraszam raz jeszcze do sekcji Nowości TaniaKsiazka.pl

#bloggujezTK #taniaksiazka #taniaksiazkapl #ksiegarniataniaksiazka #ministerstwoprawdy #carlosaugustocasas #cosnapolce #bookreview #czytamksiazki #bookstagram #bookstagrampolska #recommendedbooks











  

Uwięziona - B.A. Paris


Tytuł: Uwięziona (tytuł oryginału: The Prisoner)
Seria: Kreatorki mocnych wrażeń
Autor: B.A. Paris
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 25.01.2023
Liczba stron: 352


Strach w ciemności.

B.A. Paris powraca z kolejnym psychologicznym thrillerem - czyli z tym, w czym jako autorka jest zdecydowanie najlepsza. Tym razem będzie to opowieść o tajemniczym porwaniu oraz o nawarstwionych przez lata, ciążących emocjonalnie sekretach, które znajdą swój punkt kulminacyjny w nadchodzącej i trzymającej w napięciu sekwencji zdarzeń. W "Uwięzionej" czeka nas ciemność, niepewność, strach i stale wzrastające napięcie, które każdy fan thrillerów po prostu uwielbia!


Kiedyś
Amelie zawsze musiała sama o siebie zadbać. Ojciec osierocił ją, gdy była nastolatką, ale zanim wpadła w tryby opieki społecznej, udało jej się uciec i zacząć życie od nowa w Londynie. Poznała wpływowych przyjaciół i zdobyła pracę w redakcji luksusowego magazynu. Wkrótce zgodziła się poślubić jego właściciela, miliardera Neda Hawthorpe'a. Ich związek dla obojga był układem, ale dla Amelie okazał się śmiertelnie niebezpieczną pułapką...


Teraz
Amelie budzi się w ciemnym pokoju bez okien. Nie ma pojęcia, dokąd ją zabrano i dlaczego. Kim są jej tajemniczy porywacze? I dlaczego - o, ironio! - czuje się teraz, w tym więzieniu, dużo bardziej bezpiecznie, niż u boku swojego męża, Neda?


Że też tak dobre książki z tego gatunku trafiają się tak rzadko! B.A. Paris potwierdza tą pozycją, że książki z pogranicza sensacji i psychologicznego thrillera potrafi pisać jak nikt inny - oj potrafi! Najbardziej trzyma nas tutaj w napięciu, daje do myślenia i wywołuje ciarki to, czego nie widzimy i to, czego możemy się jedynie domyślać. Do tego dochodzą sekrety i stale wzrastający strach... Innymi słowy - oto thriller psychologiczny pełną gębą.


Wszelkie książki zahaczające choćby o tematykę psychologiczną są od zawsze dla mnie czymś, na co się po prostu rzucam i połykam strona po stronie. A jeśli w dodatku jest to jakaś sensacja lub thriller - o tak!, to jest to! B.A. Paris napisała naprawdę świetną książkę. W dobie średniej jakości sensacyjnego zalewu na księgarnianych półkach pozycja, która potrafi trzymać w napięciu do samego końca, a przy okazji prezentuje fantastyczny poziom pod kątem psychologii postaci, jest naprawdę na wagę złota. "Uwięziona" daje ten właśnie "efekt wow".

Gorąco polecam!

Albatros - dziękuję.

#uwięziona #baparis #albatros #wydawnictwoalbatros #thriller #thrillerpsychologiczny #cosnapolce #dobraksiazka #czytamksiazki #sensacja #bookreview #bookstagram #bookstagrampolska #recommendedbooks