środa, 16 listopada 2016

"Polowanie na Czerwony Październik" - Tom Clancy

Tytuł: Polowanie na Czerwony Październik (tytuł oryginału: The Hunt for Red October)
Cykl: Jack Ryan (tom IV)
Autor: Tom Clancy
Wydawnictwo: GiG
Data wydania: 1991r. (data przybliżona)
Liczba stron: 494
 
Świetna książka. Przeczytałem ją już szmat czasu temu, ale ciągle o niej pamiętam. To o czymś świadczy, bowiem książki, które nie dają o sobie zapomnieć, muszą mieć w sobie to "coś". "Polowanie na Czerwony Październik" bez wątpienia ma w sobie to "coś". Dzisiaj mogłoby się tę książkę ciężko czytać, bo już ani realia nie te co kilkadziesiąt lat temu, klimat polityczny dla tego typu historii też już nie ten, a i technologia skoczyła daleko naprzód. Mimo tego to wciąż sensacja w najlepszym wydaniu. A i ciśnienie może przy niej człowiekowi podskoczyć z emocji. Mocne wrażenia gwarantowane.     

poniedziałek, 7 listopada 2016

"Wyspa Skarbów" - Robert Louis Stevenson

Tytuł: Wyspa Skarbów (tytuł oryginału: Treasure Island)
Autor: Robert Louis Stevenson
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
Data wydania: 1988r. (data przybliżona)
Liczba stron: 191
 
Ahoj przygodo!

Wspaniała książka:) Są tu piraci, tajemnice, bezkresne morze, wyprawa po skarb, zdrada, walka; po prostu przygoda przez duże "P"! "Wyspa skarbów" jak mało która książka działa na wyobraźnię i do maksimum podkręca obroty, na których ona pracuje:)

"Wyspa skarbów" w pewien sposób zdefiniowała sposób postrzegania piratów, ich adwersarzy oraz realiów ich nieustannej walki w karaibskiej scenerii. Dodam, że zdefiniowała w sposób, który przemawia i dociera chyba do każdego z nas. Postać Długiego Johna Silvera na długo zapada w pamięć, a młody Hawkins to w zasadzie gotowy wzór każdego dobrego charakteru jakiejkolwiek pirackiej opowieści. Już tylko te dwie postacie czynią z "Wyspy skarbów" książkę naprawdę wyjątkową. I niezapomnianą:)

Jeśli żałuję czegoś w związku z ta książką to tego, że przeczytałem ją tak późno. Ominęła mnie w dzieciństwie genialna podróż w krainę przygód, ale nadrobiłem to... trochę później;) Najważniejsze, że udałem się w końcu w rejs ku Wyspie Skarbów. Wy też się w niego jak najprędzej wybierzcie:)      
 

"Kubuś Puchatek" - Alan Alexander Milne

Tytuł: Kubuś Puchatek (tytuł oryginału: Winnie the Pooh)
Autor: Alan Alexander Milne
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
Data wydania: 1988r. (data przybliżona)
Liczba stron: 136
 
Swoją przygodę w Stumilowym Lesie zacząłem od "Chatki Puchatka". To była stara, kochana książeczka, która służyła jeszcze mojej mamie. "Kubuś Puchatek" był potem i to była chyba pierwsza książka, o którą poprosiłem rodziców. O którą poprosiłem i którą świadomie przeczytałem:) "Świadomie" dla małego chłopca którym byłem oznaczało z chęcią oraz z własnej, nieprzymuszonej woli:). Do dzisiaj gęba mi się śmieje na samą myśl o tym - to była jedna z najlepszych decyzji, jaką mógł podjąć dziewięciolatek:)

"Kubuś Puchatek" to, obok ukochanej przeze mnie w dzieciństwie "Chatki Puchatka" (powody mojego szczególnego sentymentu do "Chatki..." opisałem w stosownej, osobnej opinii), druga książeczka, którą NA TYSIĄC PROCENT dam do przeczytania mojej córce:) Strasznie bym chciał, żeby Jej buzia się wtedy uśmiechnęła i żeby znalazła w Stumilowym Lesie tyle ciepła i przygód, co ja. Mam nadzieję, że tak się stanie. Mam też nadzieję, że z taką samą radością jak ponad dwadzieścia lat temu ja wejdzie w świat dziecięcej wyobraźni, trzymając za rękę Puchatka, Prosiaczka i krocząc leśnymi ścieżkami wraz z całą resztą:) Moje wspomnienia ze Stumilowego Lasu są piękne - wierzę, że Jej też takie będą:)      

"Chatka Puchatka" - Alan Alexander Milne

Tytuł: Chatka Puchatka (tytuł oryginału: The House at Pooh Corner)
Autor: Alan Alexander Milne
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1955r. (data przybliżona)
Liczba stron: 139
 
Łezka aż mi się w oku kręci na wspomnienie tej starej, wysłużonej książeczki (czytany przeze mnie egzemplarz "Chatki Puchatka" był z lat pięćdziesiątych, a ja czytałem go prawie czterdzieści lat później!), którą przeczytałem jako dziecko i o której pamiętam aż do dzisiaj... Tyle w niej było ciepła, śmiechu i radości:)... Ależ ja ją uwielbiałem!

"Chatka Puchatka" to jedna z najpiękniejszych książek jakie może przeczytać dziecko. Stumilowy Las jest miejscem pełnym przygód oraz prostych i mądrych historii, które uczą co to dobro i przyjaźń, ale jest także miejscem, w którym można spotkać przyjaciół na całe życie. Dorosły ze mnie facet, do tego mąż i ojciec, ale nie umiem się nie uśmiechnąć na wspomnienie Puchatka, Prosiaczka, Kłapouchego, Tygryska i całej reszty:) I ten dorosły facet powie Wam, że... tak: Oni wszyscy są gdzieś tam ze mną przez cały czas;) Od dawna nie jestem już dzieckiem, ale dobrze mi z tym. Tak właśnie działa magia tej starej, ukochanej ponad dwadzieścia lat temu przez czytającego ją chłopca książeczki:)

Tamten egzemplarz "Chatki Puchatka" niestety nie przetrwał próby czasu... Służył wiernie mojej mamie i dotrwał do moich czasów, ale dotarcie do czasów mojej córki to było dla niego zbyt wiele. Trochę szkoda, bo ta stara, pięćdziesięcioletnia książeczka miała w sobie mnóstwo nostalgii, ciepła i śladów po czytających ją dziecięcych łapkach (śladów w tym dobrym sensie;)... Mogę Was jednak zapewnić, że moja, dziś prawie dwuletnia, córka, dostanie pewnego dnia swój własny egzemplarz. O tamtym starym tylko jej opowiem, ale każda książka ma swoją historię, więc - kto wie? -, może jej własna "Chatka..." też będzie początkiem przygody dla kilku (nowych) pokoleń czytelników?:) A dla mnie nie będzie nic piękniejszego ponad pokazanie mojej córce tej cudownej, pełnej ciepła książeczki i ponad przedstawienie Jej mieszkańców Stumilowego Lasu:)      

"Czarodziejskie bajki" (praca zbiorowa)

Tytuł: Czarodziejskie bajki
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Firma Księgarska Olesiejuk
Data wydania: 2007r. (data przybliżona)
Liczba stron: 254
 
Klasyka bajek:) Proste, przyjemne i, przede wszystkim - co jest niezwykle istotne z punktu widzenia brzdąca i jego zdolności do choćby krótkotrwałej koncentracji - krótkie historie zawarte w tej książce świetnie działają na maluchy (i na ich sen;) ), o czym osobiście zaświadczam:) Nie raz i nie dwa zawdzięczałem tej książce spokojną noc...;)

Gorąco polecam - przede wszystkim świeżo upieczonym rodzicom.     

sobota, 5 listopada 2016

"Zabójca z sąsiedztwa" - Alex Marwood

Tytuł: Zabójca z sąsiedztwa (tytuł oryginału: The Killer Next Door)
Autor: Alex Marwood
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 26.10.2016r.
Liczba stron: 400
 
Raz, dwa, trzy... zabójcą jesteś... Ty?
 
ZNAKOMITA kombinacja thrillera i kryminału! Alex Marwood to względnie nowa twarz na pisarskiej scenie, ale tym, co pokazała w "Zabójcy z sąsiedztwa" bardzo mocno puka do wielu drzwi i aspiruje do najwyższej półki gatunku. Świetna lektura!
 
Kamienica przy Beulah Grove 23 skrywa w sobie wiele tajemnic. Naprawdę wiele... Jej lokatorzy są od siebie tak różni, że nie sposób znaleźć w żadnej ich konfiguracji punktów wspólnych, a przez to są szalenie intrygujący, ciekawi... w ich historiach naprawdę można się zatopić... Mistrzostwo!; historie te brane z osobna w sumie niewiele znaczą - to opowieści o ludziach jakich wielu - lecz zebrane razem, z domieszką ciągłego poczucia zagrożenia ze strony kogoś z poznanych już bohaterów (którego tożsamości jako zabójcy długo nie poznajemy) daje pożądany efekt: emocje, adrenalinę, chęć brnięcia dalej przez kolejne strony, i to na przekór makabrycznym zgoła opisom maniakalnej wręcz obsesji na punkcie mumifikacji zwłok... i czynienia z nich użytku ku własnej, chorej przyjemności... (tak, zgadza się: tytułowy zabójca gustuje w tej sztuce... a inspiracje czerpie z najlepszych, starożytnych, egipskich źródeł...).
 
Alex Marwood, trzeba Jej to przyznać, bardzo umiejętnie buduje napięcie. Usypia czytelnika opisami bohaterów, historii ich życia... powodów, dla których kryją się przed światem (umówmy się: poza może jednym wyjątkiem nie są to aniołki), po to by za chwilę... wrzucić makabryczny opis mumifikacji... zgasić spokój opisem spokojnej nocy, w czasie której ktoś wchodzi po schodach... itd., itp... Jedyne, co można książce zarzucić, to fakt, że od pewnego momentu (i nie jest to bynajmniej koniec książki) tożsamość zabójcy jest już czytelnikowi znana, ale... to wyszło chyba książce na dobre. Tak, po namyśle mogę to z czystym sumieniem powiedzieć: to był jednak dobry manewr. Kryminały przyzwyczają zwykle człowieka do tego, że finał jest spektakularny i zrywa zasłony z każdej tajemnicy... Tutaj jest inaczej. I bardzo dobrze! Miło powitać powiew świeżości tego rodzaju!
 
Makabra zmieszana z pobocznymi, arcyciekawymi wątkami, morderstwa popełniane w spokojnej ciszy londyńskiej kamienicy... To robi wrażenie. I DZIAŁA! Na taką książkę, przyznam, bardzo długo czekałem. I się doczekałem! W ciemno gwarantuję: nie sądzę, żebym pominął jakąkolwiek nową książkę Alex Marwood!
 
Gorąco polecam!
Dziękuję Wydawnictwu Albatros za udostępnienie niniejszej książki!

"Duma i uprzedzenie" - Jane Austen

Tytuł: Duma i uprzedzenie (tytuł oryginału: Pride and Prejudice)
Autor: Jane Austen
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2006r. (data przybliżona)
Liczba stron: 304
 
Klasyka, klasyka, klasyka... Bywa w odbiorze trudna, niezrozumiała, lecz ma też w sobie... ponadczasowość. A jeśli nawet jej w sobie nie ma, to jest w niej coś, co przykuwa, wciąga i każe czytać aż do końca. Tak właśnie jest z "Dumą i uprzedzeniem" - powieść z zupełnie innych czasów, z zupełnie innej bajki, w której obyczaje i konwenanse wiodły prym... Rzecz niepojęta w dzisiejszych czasach. A jednak... to przykuwa uwagę.
 
Niesamowite, jak bardzo zmieniły się czasy, w których żyjemy... A jednak. Kiedyś o wszystkim decydowała głowa rodziny, miłość była spychana na boczny tor, powszechna opinia głosiła, że "się pojawi" (a jeśli nie, to cóż z tego? wola głowy rodziny jest "święta")... Rzecz dziś nie do pomyślenia. Budząca pusty śmiech. A jednak w takich właśnie czasach rozgrywa się akcja tej powieści, uznawanej za arcydzieło literatury angielskiej.
 
Austen, i to bezdyskusyjnie należy zaliczyć Jej na plus, podkreśla głupotę zasad panujących w jej czasach. Czyni to subtelnie, lecz czyni - i chwała Jej za to. Pójście jak po sznurku według powszechnie przyjętych zasad prowadzi nieraz do groteski, do swoistego pomieszania z poplątaniem, i do dramatu uczuć - o tym właśnie jest ta powieść. Przede wszystkim o tym.
 
Warto tę książkę przeczytać. I poznać. Zgoda, wiktoriańska Anglia i jej rzeczywistość to zamierzchłe czasy - jednak nawet z tamtej epoki można wyciągnąć wnioski aktualne również dzisiaj. Miłość powinna nie znać granic i skrępowania, a każde pęta na nią nakładane to chore kajdany. Głos serca powinien być głośny i niczym nieskrępowany. To najważniejszy, chyba, wniosek... Warto do niego dojść po lekturze.
 
Polecam!

piątek, 4 listopada 2016

"Dzień śmierci" - Shaun Hutson

 
Tytuł: Dzień śmierci (tytuł oryginału: Deathday)
Autor: Shaun Hutson
Wydawnictwo: Phantom Press
Data wydania: 1991r. (data przybliżona)
Liczba stron: 288
 
Widok tej książki i jej okładki nieodmiennie przywołuje na moje usta szeroki uśmiech radości. Ku powszechnej zgrozie moich najbliższych. Tyle dobrego, że nie zamierzają sprawdzać stanu mojego zdrowia psychicznego, bo jest z nim na szczęście wszystko w porządku. "Dzień śmierci" był jedną z pierwszych książek podwędzonych przeze mnie ukradkiem z półki mojego ojca w czasach, gdy nie była to bynajmniej lektura odpowiednia dla mojego wieku. Zaczytałem się do tego stopnia, że jeszcze długo potem wspominałem w myślach historię opowiedzianą w tej książce. Jest to według mnie historia bardzo dobra, choć nie jest może opowiedziana przez kogoś wybitnego. Autor jednak daje radę. Dziś, po latach, określiłbym "Dzień śmierci" jako horror o zabarwieniu erotycznym. Budzi to trochę uśmiech politowania, bo wątki nie mające nic wspólnego z horrorem można było sobie darować. Mimo to nie jest wcale źle. Jest klimat, jest strach, jest właściwa dla tego klimatu i strachu atmosfera. Przyjemna książka z dreszczykiem. Zachęcam wszystkich do lektury.      

"Kostnica" - Graham Masterton

Tytuł: Kostnica (tytuł oryginału: Charnel House)
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 1990r. (data przybliżona)
Liczba stron: 223
 
Graham Masterton potrafi pisać książki dobre, lecz ta jest zaledwie przeciętna. Bohaterowie mają do czynienia z indiańskim demonem, a więc książka traktuje o jednym z ulubionych tematów pisarza, lecz brak tu jakichś literackich fajerwerków lub choćby jakiegoś elementu zaskoczenia. Naprawdę dobry jest w zasadzie tylko początek książki. Im dalej, tym akcja staje się coraz bardziej przewidywalna. "Kostnica" jest zbyt oczywista i często wieje z niej nudą. Ma się wrażenie, jakby autor coś zaczął, ale chciał to jak najszybciej skończyć. Może gdyby książka była bardziej obszerna, autor byłby w stanie trochę bardziej rozwinąć temat, dodać choćby szczyptę strachu, a przez to uczynić temat ciekawym i zainteresować czytelnika. Nic takiego się jednak nie dzieje, a w efekcie mamy średnio ciekawą książkę.     

"Duch zagłady" - Graham Masterton

Tytuł: Duch zagłady (tytuł oryginału: Burial)
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Prima
Data wydania: 1993r. (data przybliżona)
Liczba stron: 397
 
Naprawdę można się momentami bać czytając o powrocie kolejnego indiańskiego demona do świata żywych. Graham Masterton naprawdę lubi indiańskie mity i legendy, o czym wiem od dosyć dawna, ale w przypadku niniejszej książki przelanie tych fascynacji na papier wreszcie w pełni mnie zadowoliło. Ameryka pędzi ku zagładzie, a bohaterowie walczą z czasem. Dobrze to wygląda i tak samo dobrze się czyta. Jedynym minusem "Ducha zagłady" jest, jak dla mnie, zbytnie przekombinowanie w interpretacji historycznych wydarzeń w połączeniu ich z demoniczną interwencją z zaświatów. Rozumiem, że na potrzeby książki konieczne było przedstawienie pewnych faktów w odpowiedni sposób, ale sposób w jaki autor tego dokonał jakoś mnie nie przekonuje. Mimo tego "Duch zagłady" jest jak najbardziej godny polecenia.     

"Tengu" - Graham Masterton

Tytuł: Tengu (tytuł oryginału: Tengu)
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Data wydania: 2000r. (data przybliżona)
Liczba stron: 335
 
Dobra książka, lecz tylko tyle. Przeczytałem chyba zbyt mało pozycji autorstwa Pana Mastertona, by mieć pewność, że początek Jego każdego dzieła jest bardzo dobry, środek średni, a koniec jedynie zadowalający, ale tak właśnie jest w tym przypadku. Ogólnie rzecz biorąc temat na horror jest super, japońskie demony to w świecie grozy taki trochę mało doceniony temat, ale można chyba było zrobić to lepiej. Można też się przy okazji "Tengu" zastanawiać, czy Pan Masterton nie ma przypadkiem pewnych niespełnionych fantazji seksualnych, ale to chyba temat na inną opinię, na innym portalu i z innej okazji (a być może po prostu zbytnio przemyca do innych książek fakt, że jest... seksuologiem).
 
Podsumowując: książka jest dość dobra, nic się nikomu nie stanie jeśli sięgnie po tę pozycję, ale nie jest to raczej nikomu niezbędne do życia.     

"Jurassic Park: Zaginiony świat" - Michael Crichton

Tytuł: Jurassic Park: Zaginiony świat (tytuł oryginału: Jurassic Park: The Lost World)
Cykl: Jurassic Park (tom II)
Autor: Michael Crichton
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 1996r. (data przybliżona)
Liczba stron: 368
 
Kontynuacja "Jurassic Park" jest świetna. To kolejny pełen akcji, wciągający thriller. Jednak po zastanowieniu stwierdzam, że ta książka nie budzi już we mnie takich emocji jak "Jurassic Park", przez co bardzo długo wahałem się, czy ocenić ją jako bardzo dobrą, czy "tylko" dobrą. Ostatecznie wybrałem tę pierwszą możliwość - przez sentyment dla świata dinozaurów, do poznania którego w dużej mierze zachęciły mnie książki Crichtona. Trzeba jednak pamiętać, że "Zaginiony świat" to nie jest jakiś nowy pomysł, ale kontynuacja już istniejącego. Niemniej jednak zachęcam do przeczytania. Warto.     

"Jurassic Park: Park Jurajski" - Michael Crichton

Tytuł: Jurassic Park: Park Jurajski (tytuł oryginału: Jurassic Park)
Cykl: Jurassic Park (tom I)
Autor: Michael Crichton
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 1997r. (data przybliżona)
Liczba stron: 426
 
Znakomity techno-thriller. To od tej książki zaczęła się w latach dziewięćdziesiątych ogólnoświatowa fascynacja prehistorycznym światem dinozaurów. Sam jako dziecko uległem tej fascynacji, zatem w tym miejscu chciałbym bardzo nisko pokłonić się Michaelowi Crichtonowi wraz ze słowami podziękowania za piękne chwile spędzone i w Parku Jurajskim i w świecie prehistorycznych gadów - gdyby nie ta książka, nie byłoby ani działającego na wyobraźnię filmu (który odbiega miejscami, niestety, dość znacznie od oryginalnej fabuły), ani wywołanego później wielkiego zainteresowania dinozaurami.
Książka jest według mnie dużo lepsza niż film (który zapewne wszyscy, a przynajmniej znakomita większość, zna). Budzi zdecydowanie większy dreszczyk emocji niż wizyta w kinie. A sam pomysł użycia inżynierii genetycznej wykorzystanej do wskrzeszenia martwych od milionów lat gatunków jest genialny w grozie zawartego w nim potencjału. Nawet dzisiaj budzi zastanowienie nad ludzką naturą i chęcią brnięcia coraz dalej w imię nauki. Ale czy tylko w imię nauki? Czy też może również - a nawet przede wszystkim - w imię zysku? Niewyobrażalnego zysku. I czy można to zrobić nie gotując samemu sobie zagłady? "Jurassic Park" stawia te pytania i w dużej mierze na nie odpowiada. Sądzę, że warto sięgnąć po książkę i poznać te odpowiedzi. Polecam.      

"Wesołe przygody Robin Hooda" - Howard Pyle

Tytuł: Wesołe przygody Robin Hooda (tytuł oryginału: The merry adventures of Robin Hood)
Autor: Howard Pyle
Wydawnictwo: Tenten
Data wydania: 1991 (data przybliżona)
Liczba stron: 246
 
Mówisz "Robin Hood" - myślisz "przygoda"! W moim przypadku zawsze tak było i zawsze tak będzie - w olbrzymiej mierze dzięki tej wspaniałej, magicznej, małej książeczce, którą pokochałem jako dziecko i którą do dzisiaj trzymam na swojej półce:)

Howard Pyle pokazał mi na łamach "Wesołych przygód Robin Hooda" co to znaczy naprawdę "wesoła przygoda". Czytając tę książkę po prostu nie można choć raz się nie uśmiechnąć:) Aż ma się ochotę cofnąć w czasie i dołączyć do Robina w Sherwoodzie, wybrać się na przechadzkę leśną ścieżką, a kto wie?, może nawet wybrać się do Nottingham i kolejny raz wywieść w pole Szanownego Szeryfa tego zacnego miasta?:) Ta książka ma w sobie coś wspaniałego i niezapomnianego... Tym czymś jest magia dzieciństwa:)

Polecam:)     

"Król Artur i rycerze okrągłego stołu" - Uriel Waldo Cutler

Tytuł: Król Artur i rycerze okrągłego stołu (tytuł oryginału: King Arthur and the knights of the round-table)
Autor: Uriel Waldo Cutler
Wydawnictwo: Tenten
Data wydania: 1991 (data przybliżona)
Liczba stron: 173
 
Jeszcze jedna książka z czasów dzieciństwa:) Nie jest to może najlepsza pod kątem merytorycznym pozycja traktująca o legendach arturiańskich, ale dla dzieciaka - którym byłem w trakcie lektury - książka ta była fantastycznym przeżyciem. Dla mnie była wspaniałą, zapierającą dech w piersiach przygodą i fascynującą opowieścią o rycerzach, czarodziejach i magii:)

Chyba każdy mały chłopiec prędzej czy później zetknie się z historią o Królu Arturze i szanse na to, że ją polubi, są raczej większe niż mniejsze. Który dziewięciolatek nie kocha bowiem zabaw w rycerzy, historii o rycerzach, a nieco później książek o rycerzach?:) "Król Artur i rycerze okrągłego stołu" jest z wielu względów lekturą, którą uważam za idealną dla żądnych przygód małych chłopców:) Zwłaszcza, jeśli ci mali chłopcy noszą papierowe zbroje i wymachują drewnianym mieczem:) (jak ja swego czasu:))

Książka ta jest bez wątpienia lekturą prostą, łatwą i przyjemną. Do tego wciąga, co również jest jej niewątpliwym plusem. A najważniejsze, że miło się do niej wraca:) - nawet jeśli przestało się już być dzieckiem:)       

niedziela, 23 października 2016

"Oby w piekle podawali piwo" - Tucker Max

Tytuł: Oby w piekle podawali piwo (I Hope They Serve Beer In Hell)
Autor: Tucker Max
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 25.07.2016r.
Liczba stron: 384

- Absolutnie wierzę w przeznaczenie - zapewniła mnie.
- Wierzysz więc, że to przeznaczenie nas ze sobą zetknęło?
- O tak.
- W takim razie przeznaczenie musi cię naprawdę nienawidzić.

Człowiek, którego można albo nienawidzić, albo uwielbiać, łamiący bariery obyczajowe, obrażający definicję poczucia dobrego smaku alkoholik (i seksoholik zarazem), a jednocześnie idol tych, którzy mają wszystko gdzieś i jarają się życiem w ciągłym zgiełku imprez i przygodnego seksu:) ... W powyższym, jednym tylko cytacie zawiera się esencja tej książki!:)) Panie i Panowie: oto Tucker Max!

Max w dużej mierze spisał w tej książce swoje, nazwijmy to "przygody" ;), opisane wcześniej na prowadzonym przez siebie blogu. Historie pochodzą przeważnie sprzed kilkunastu lat, lecz w żadnym razie nie odbiera im to pikanterii, barwy ani cudownie obrazoburczego wydźwięku jakie ze sobą niosą. Budzą po prostu uśmiech - na przemian z głośnym śmiechem!

Przez strony (i łóżka, przyczepy kempingowe, toalety, itd. itp.) przewija się dziewczyna za dziewczyną, alkohol leje się strumieniami (aż się wierzyć człowiekowi nie chce, że można tyle wypić i wciąż... żyć), eksces goni eksces, a całość opowiedziana jest rozbrajająco szczerze, bez żadnego owijania w bawełnę. Zapewne część (większość?) historii należy potraktować z dużym przymrużeniem oka (i z poprawką na małe podkoloryzowanie), jednak nie ma to znaczenia: ta lektura ma być ROZRYWKĄ. I tak też jest :) ...

Nie ma sensu się oburzać na kilka (no dobra, wiele) rzeczy jak... seksizm, obrażanie kogo tylko popadnie, obrzydliwości w rodzaju tego, co się może wydarzyć w hotelowym holu kiedy człowiek musi pędem do toalety (brrr!... to było naprawdę straszne...), czy podsycanie stereotypów i szydzenie zarówno z przyjaciół, jak i z przygodnie poznanych ludzi... Umówmy się: ta książka nie jest i nie ma być poprawna politycznie. Ma BAWIĆ. Z tego zadania wywiązuje się znakomicie!

Można mówić co się chce, można się oburzać, nazywać takie książki szmirą, ale prawda jest nieco inna: takie książki mają być przede wszystkim dobrą zabawą dla czytającego. "Oby w piekle podawali piwo" jest właśnie taką książką. Ja bawiłem się przednio. I wszystkim Wam też to polecam: TUCKER MAX GWARANTUJE DOBRĄ ROZRYWKĘ! (nawet jeśli według co poniektórych nie jest ona najwyższych lotów).

Sprawdźcie koniecznie czy w piekle podają piwo! ;)
Gorąco polecam.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Bezdroża za udostępnienie niniejszej książki.

"Krwawa setka. 100 najważniejszych powieści kryminalnych" - Wojciech Józef Burszta, Mariusz Czubaj

Tytuł: Krwawa setka. 100 najważniejszych powieści kryminalnych
Autor: Wojciech Józef Burszta, Mariusz Czubaj
Wydawnictwo: MUZA
Data wydania: 2007r. (data przybliżona)
Liczba stron: 286
 
Ciekawa, naprawdę ciekawa książka. Jak to z wszelkiego rodzaju zestawieniami bywa, również i to jest zestawieniem subiektywnym. Jednak w dużej mierze wypada się chyba zgodzić z wyborami dokonanymi przez autorów. Choć nie w każdym miejscu. Tak czy owak, książkę czyta się świetnie.
 
Autorzy dokonali wyboru najważniejszych swoim zdaniem powieści kryminalnych i pokusili się o skreślenie na ich temat kilku słów... Całość uzupełnili rozważaniami o kryminale jako takim (przyznam, zajmującymi) i krótkimi wywiadami z twórcami. Nieźle to wygląda na papierze.
 
Nie sposób jednak w kilku miejscach nie odczuć zgrzytu - jak już wspomniałem, jest to zestawienie subiektywne i również mi kilka rzeczy się nie spodobało. Trudno bowiem się zgodzić z podciąganiem pod kryminał, dajmy na to, powieści szpiegowskich (Tom Clancy "Polowanie na Czerwony Październik"), czy choćby horrorów (Stephen King "Misery"... w tym miejscu naprawdę zazgrzytałem zębami). Prawo autorów do subiektywnego wyboru uznaję, jak najbardziej... Lecz moim subiektywnym prawem jako czytelnika jest podnieść w tych kilku miejscach raban i się oburzyć. Co też niniejszym czynię ;) ...
 
Książkę ogólnie oceniam na plus. Mało jest takich pozycji na rynku. Zestawienie jest dyskusyjne, zgoda, ale JEST - to też ma swoją wartość, która przekłada się na fakt, że warto docenić istnienie tej książki.
 
Polecam.

"Zdążyć do zmroku" - Les Martin

Tytuł: Zdążyć do zmroku (tytuł oryginału: Darkness falls)
Cykl: Z Archiwum X (tom I)
Autor: Les Martin
Wydawnictwo: Da Capo
Data wydania: 1996r. (data przybliżona)
Liczba stron: 93
 
Druga z serii książeczek opatrzonych szyldem "Z archiwum X" (i zarazem ostatnia jaką dane mi było do tej pory przeczytać) jest co najmniej kilka razy lepsza od pierwszej i WRESZCIE czuć w niej ducha serialu. Być może narażę się komuś za "propagowanie szmiry", ale ta książeczka była i jest dla mnie w dalszym ciągu fantastyczna! Szybko się czyta, diabelnie wciąga i cholernie straszy:) Do dziś z obawą patrzę przez tę książkę na świetliki i wzdrygam się myśl o nocy spędzonej w lesie:) Niezależnie od jakości pierwszego tomiku (kiepskiej) i dalszych (do których jeszcze nie dotarłem) ta część jest naprawdę świetna!:)     

"Piętno śmierci" - Les Martin

Tytuł: Piętno śmierci (tytuł oryginału: X marks the spot)
Cykl: Z Archiwum X (tom I)
Autor: Les Martin
Wydawnictwo: Da Capo
Data wydania: 1996r. (data przybliżona)
Liczba stron: 94
 
Seria krótkich, małych książeczek z kuszącym wzrok tytułem "Z archiwum X" pojawiła się w okresie chyba największej fascynacji serialem i skusiła niejednego. Mnie również. Jednak pierwsza książeczka z serii (czy też, jak kto woli, "pierwsza sprawa" najsłynniejszej pary agentów FBI lat 90-tych) rozczarowuje i pozostawia wiele do życzenia. Nie sposób oprzeć się refleksji, że to co sprawdza się na ekranie, nie zawsze sprawdzi się gdzie indziej. I szkoda tylko, że nie wyszło. Ale na szczęście wciąż pozostaje serial:)     

"Tomek w grobowcach faraonów" - Alfred Szkalrski

Tytuł: Tomek w grobowcach faraonów
Cykl: Przygody Tomka Wilmowskiego (tom IX)
Autor: Alfred Szklarski
Wydawnictwo: MUZA
Data wydania: 2006r. (data przybliżona)
Liczba stron: 312
 
Pamiętam, że po lekturze "Tomka w grobowcach faraonów" ogarnął mnie smutek. To było bowiem moje ostatnie spotkanie z tak dobrze poznanymi wcześniej bohaterami, a poza tym czuć było w książce i upływ czasu odciśnięty na tychże bohaterach, jak i przeczucie, że wielka przygoda dzieciństwa dobiega powoli końca. Ale wszystko ma swój koniec - dzieciństwo, dziecięce przygody i ulubione cykle literackie.

Alfred Szklarski na koniec zabrał mnie z powrotem do Afryki, tym razem do Egiptu. Jeszcze raz mogłem podróżować w towarzystwie dobrych znajomych z poprzednich tomów, znów poznałem mnóstwo faktów geograficznych, przyrodniczych i historycznych, po raz kolejny przeżyłem wiele emocji, byłem świadkiem walki z książkowym czarnym charakterem i jeszcze raz wszystko dobrze się skończyło. Niby to wszystko banalne i do przewidzenia, a jednak ten cykl książek jest naprawdę wyjątkowy. Każda przewracana strona budziła taką samą ciekawość i wcale nie czuło się oczywistości nadchodzących wydarzeń. To cecha książek naprawdę wyjątkowych.

Wielka szkoda, że autorowi nie było dane doczekać wydania niniejszej powieści. Jeszcze większa szkoda, że nie mógł stworzyć kolejnej, planowanej części. Już nie pamiętam gdzie to wyczytałem, ale jeśli dobrze pamiętam, to kolejna część miała opowiadać o powrocie bohaterów do Warszawy i o ich udziale w walce o odrodzenie Polski. Naprawdę szkoda, że ta książka nigdy nie powstała. Na szczęście są pozostałe części cyklu, a wraz z nimi wiele przygód, do których mam nadzieję pewnego dnia wrócić.