niedziela, 8 kwietnia 2018

"Pan Lodowego Ogrodu" (tom 3) - Jarosław Grzędowicz

Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu (tom 3)
Cykl: Mistrzowie Polskiej Fantastyki (tom 3)
Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 08.02.2018r.
Liczba stron: 504


Krok bliżej do wielkiego finału!

Tom trzeci "Pana Lodowego Ogrodu" daje odpowiedzi na kilka ważnych pytań. A, co najważniejsze, akcja w tej części OŻYWA, co każdemu zawiedzionemu drugim tomem czytelnikowi jest i będzie zapewne na rękę ;)

Mam małą zagwozdkę jakby tu napisać coś o tej książce, a nie zdradzić nic istotnego z fabuły... Hm... Zdradzić by wypadało, że główni bohaterowie naszej opowieści (Vuko i Filar) w końcu się spotykają (!), rzecz jasna po serii perypetii (tj. m.in. po odkryciu przez Vuko, jak wielkie szkody poczynili w Midgaardzie swą obecnością zaginieni naukowcy i po popadnięciu Filara w niewolę). Nadmienić też wypada, że zawitamy wreszcie do tytułowego Lodowego Ogrodu! :) Czy poznamy przy tej okazji jego Pana? ;) ...

Grzędowicz posiada pewien rzadki, specyficzny dar, który przejawia się w tym, że czytający ma ochotę go zamordować za to, w jaki sposób kończy kolejne części swych kilkutomowych opowieści... Nie inaczej jest tym razem - no jak on mógł!... ;) ... Aż chce się sięgnąć po tom czwarty! :)

Gorąco polecam!

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki.

"Motywacja. Metoda sześciu kroków" - Michael Pantalon


Tytuł: Motywacja. Metoda sześciu kroków (tytuł oryginału: Instant Influence. How to Get Anyone To Do Anything - Fast?)
Autor: Michael Pantalon
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Data wydania: 08.03.2017r.
Liczba stron: 208


Metoda Błyskawicznej Motywacji :)

Michael Pantalon proponuje ciekawą rzecz na dobrze już opisanym gruncie, jakim jest sztuka motywacji. Jaką? Hm... propozycja ta jest swoistą auto-motywacją na gruncie nas samych. Tak, wiem - brzmi to nudno, a do tego wydaje się być oklepane na tysiąc możliwych sposobów... Może jednak oklepany temat da się uczynić ciekawym? ;)

Chyba tak... Pantalon nie operuje tylko czystą teorią, ale daje całą masę z życia wziętych przykładów (na których tak naprawdę opiera się ta książka). A to już brzmi ciekawie. Dużo fajniej jest bowiem odnieść teorię do jakichś praktycznych przykładów, niż operować na suchej, teoretycznej papce słownej (bo do tego nieraz sprowadzają się książki tego rodzaju).

Metoda Błyskawicznej Motywacji to coś, co według autora można odnieść do każdej sytuacji i do każdego problemu. Nie będę się może wdawać w szczegóły, to bowiem recenzja a nie streszczenie książki ;) , ale kluczem jest zmiana podejścia: zamiast na pytanie "jak" coś zmienić i się do tego zmotywować, należy odpowiedzieć sobie na pytanie "dlaczego" chcemy coś zmienić. Trzeba krótko mówiąc wyjść od samego siebie. Przytoczone przez autora badania udowadniają bowiem, że - tak naprawdę - jeśli coś w naszym życiu zmieniamy, to tylko to, co sami chcemy zmienić. I tak naprawdę robimy w naszym życiu tylko to, co chcemy robić (innymi słowy: jeśli czegoś zrobić czy zmienić nie chcemy, to i tak tego nie zrobimy, mówienie o tym nic nie da; trzeba CHCIEĆ coś zmienić, zamiast tkwić w miejscu - w którym niekoniecznie chcemy być; jeśli ktoś mówi, że coś chce zmienić, coś zrobić, ale nie robi nic, to oznacza to tylko jedno - nie chce tego zmienić i nie chce tak naprawdę zrobić NIC). Zacząć więc trzeba by od siebie... Sensowne, prawda? ;) Chyba tak... ;)

Polecam!

Dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.



"Gra w manipulacje. Postaw na swoim i nie daj się oszukać" - Joule Robert-Vincent, Jean-Leon Beauvois


Tytuł: Gra w manipulacje. Postaw na swoim i nie daj się oszukać
Autor: Joule Robert-Vincent, Jean-Leon Beauvois 
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Data wydania: 23.03.2016r.
Liczba stron: 272


Zrób to, czego chcę... ;)

Temat książki może nie jest odkrywczy, ale nieodmiennie ciekawy :) I, czy tego chcemy czy nie, temat ten jest częścią naszej codzienności. Nawet nie w kontekście jakichś naszych zachowań, lecz bardziej w kontekście zachowań innych wobec nas... Możliwe bowiem, że na temat książek takich jak ta panuje błędne przekonanie, iż są to "podręczniki manipulacji", napisane dla "wybierających sobie słabe ofiary po to, by nimi manipulować"; otóż nie ;) , książki takie jak ta służą też (przede wszystkim?) temu, by manipulację rozpoznać i skutecznie się przed nią bronić.

Manipulacja, wywieranie wpływu... świadomie lub nie, ale doświadczamy tego (naprawdę) na co dzień. Czy to w pracy, czy to w sklepie... tak naprawdę możemy tego doświadczyć wszędzie. Autorzy niniejszej książki zwracają uwagę na ten fakt, dając jednocześnie przykłady technik manipulacyjnych i podając sposoby ich użycia, ale też obrony przed nimi. Pouczające ;) ... Mam jednak (chyba) takie małe wrażenie, że to rzecz napisana może niekoniecznie w odniesieniu do polskiego gruntu... Nie wiem, może to tylko wrażenie. Tak czy inaczej - książka jest szalenie pouczająca :)

Dla kogo jest przeznaczona ta pozycja? Hm... Na pewno dla manipulowanych, na zasadzie nauki i prewencji, aby nie stać się ofiarą wywierania wpływu przez innych. Dla manipulujących - zgoda, dla nich też jest ta książka... (kwestią etyki własnej jest to, czy wyciągnie się po lekturze praktyczną naukę, czy nie). Dla zainteresowanych tematem z przyczyn czysto teoretycznych - o tak, dla nich też jest ta pozycja ;) Czyli co? - książka prawie dla wszystkich ;) ... 

Polecam ;)

Dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.


"Unf*ck yourself. Napraw się!" - Gary John Bishop


Tytuł: Unf*ck yourself. Napraw się! (tytuł oryginału: Unfu*k Yourself: Get Out of Your Head and into Your Life)
Autor: Gary John Bishop
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 28.02.2018r.
Liczba stron: 240


F*ck this sh*t - unf*ck yourself! :)

Mega pozytywna książka :) Z dobrym przesłaniem, pozbawiona bełkotu i różnego rodzaju indoktrynacji właściwych tego rodzaju pozycjom. Niby jest do tych innych pozycji podobna, a jednak inna... inna w dobry sposób :) Jaki to sposób?

Sposób to szalenie prosty: Bishop wychodzi w swojej koncepcji od tego, żeby na początek (dobry początek) uciec z pułapki własnego negatywnego myślenia. Słusznie... Zdarzać się bowiem może (i zapewne się zdarza), że każdy z nas sam sobie wmawia, że jest do niczego, że jest gorszy, że nie da rady, że nie ma sił... jedna wielka rezygnacja. Toksyczna rezygnacja, która jest jednocześnie wsysającą (i wysysającą) człowieka pułapką. To wiedzie tylko i wyłącznie na manowce - takie właśnie myślenie... Manowce to tego rodzaju, że grożą sytuacją A, w której człowiek sam siebie destrukcyjnie niszczy, samodzielnie zaniżając własną wartość, a to wiedzie w konsekwencji do sytuacji B, w której człowiek siedzi, nic nie robi, bo uważa że i tak nie da rady. Niebezpieczne to sytuacje... chyba nie chcemy do nich doprowadzać, prawda? ;)

Bishop bardzo fajnie napisał tę książkę. Bez żadnej spiny, tłoczenia czytającemu do głowy żadnej ideologii. Może dlatego ta książka jest bestsellerem? ;) Może. Chyba jednak jest nim dlatego, że próbuje upraszczać sprawy trudne, rozkładać problemy na czynniki pierwsze, a chyba jasnym jest, że rozłożony na czynniki pierwsze problem jest dużo łatwiejszy do rozwiązania :) Tok rozumowania autora - na piątkę z plusem ;)

Chyba nikomu nie zaszkodzi ta lektura. Przeciwnie - może i pomoże? Och, oczywiście są tacy, którzy nie zaszczycą tej książki nawet spojrzeniem ;) Bo uważają, że niczego z tej tematyki dla samych siebie nie potrzebują, ale nawet na zasadzie jakiejś refleksji ogólnej po ostatniej stronie... ciekawa może być z tego lektura ;)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki.


"Koniec drogi" - Dmitry Glukhovsky


Tytuł: Koniec drogi (tytuł oryginału: Конец дороги)
Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 15.02.2018r.
Liczba stron: 61


Glukhovsky w kolejnej odsłonie.

Tym razem - w opowiadaniu. W opowiadaniu szczególnym, nigdy dotąd bowiem w Polsce nie publikowanym. Wydano je obecnie jako dodatek do "Wędrowca" Surena Cormudiana; dobrze że choć w takiej formie ;) , szkoda by było tego opowiadania nie wydać!

Glukhovsky napisał je lata temu będąc jeszcze korespondentem rosyjskiej telewizji na Bliskim Wschodzie; opowiadanie powstawało wśród ostrzału Hezbollahu, w atmosferze ciągłego zagrożenia i strachu o własne życie. Warunki do twórczości literackiej szczególne... co też przełożyło się na treść.

To takie trochę opowiadanie będące "historią w drodze"... Bohaterem jest młodzieniec i starzec, przemierzający postapokaliptyczny świat, snujący rozmowy, stawiający czoło trudnej codzienności i zagrożeniem... W zasadzie "Koniec drogi" mógłby być - jak już zauważono - świetnym prologiem do serii Metro. Jego bohaterowie są na kartach wspomnianej serii do odnalezienia (zadanie dla uważnych ;) ), ale jednak... to byłby chyba fajny pomysł: zrobić z tego jakiś prolog :)

Glukhovsky ma już taki trochę status literackiej gwiazdy... Względnie wąskie to grono ;) , stąd splendor wynikający z należenia do niego jest tym większy. W przypadku tego autora, dodatkowo, splendor to w pełni zasłużony. I nawet takie króciutkie opowiadanie to potwierdza :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki.

"Wędrowiec" - Cormudian Suren

Tytuł: Wędrowiec (tytuł oryginału: Странник)
Seria: Uniwersum Metro 2033
Cykl: Ze skraju na skraj (tom 1)
Autor: Cormudian Suren
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 15.02.2018r.
Liczba stron: 304


Powrót do Metra :)

Postapokalipsa powraca ;) I chyba każdy fan tego gatunku, i tej konkretnej serii którą jest Metro, powinien być usatysfakcjonowany ;) Tym bardziej, że od premiery ostatniej książki z tej serii minęło już trochę czasu.

W "Wędrowcu" dostajemy linię fabularną zbliżoną chronologicznie do wydarzeń z "Metra 2033"; podobne miejsca, wzmianki o nich, jak i o pewnych postaciach i wydarzeniach sugerują, że akcja "Wędrowca" rozgrywa się w chronologicznych okolicach wydarzeń z "Metra 2033". 

Bohaterem pierwszoplanowym jest stalker Siergiej Minimalny. Poznaje on dziwnego nieznajomego, który wydaje się być nieco upośledzony (a już na pewno dziwny), którego nazwie tytułowym "Wędrowcem". W chwili gdy populację metra zaczyna dziesiątkować mozz, organiczny wirus obdarzony świadomością, okazuje się, że nieznajomy może być kluczem do pokonania zagrożenia. Obu bohaterów czeka w tym celu wyprawa na powierzchnię...

Seria "Metro" od lat zachwyca czytelników. Taki jej urok ;) Klimat postapo jest na tyle mocny w swej sile oddziaływania, że chyba jeszcze długo nikomu się nie znudzi ;) Znamienne jest przy tym to, że te historie przyciągają wciąż nowe rzesze czytelników. To już cecha opowieści naprawdę porywających :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki.


poniedziałek, 2 kwietnia 2018

"Górskie wyprawy fotograficzne" - Karol Nienartowicz


Tytuł: Górskie wyprawy fotograficzne
Autor: Karol Nienartowicz
Wydawnictwo: Bezdroża
Data wydania: 15.03.2018r.
Liczba stron: 304


Uczta dla oczu :)

Fantastyczna książka, będąca jednocześnie znakomitym podręcznikiem fotografii, jak i albumem dokumentującym górskie podróże autora. Jeśli lubicie góry, fotografię, wędrówki, a do tego ciekawe opowieści i anegdoty, to ta książka jest po prostu dla Was!

Fotografia pejzażowa i plenerowa zyskała znakomitą pozycję na swój temat :) Zdjęć na kartach tej książki jest multum, a każde zapiera po prostu dech w piersiach. Karol Nienartowicz dokumentuje swoje wędrówki po wielu pasmach górskich, zamieszczając zdjęcia z różnych pór roku, zrobione w różnych warunkach atmosferycznych. Duch gór uchwycony został świetnie... :) Do tego każda fotografia ma w tej książce swoją własną historię opatrzoną dygresją autora. No coś pięknego! :)

Dodatkowo mamy tutaj mnóstwo porad sprzętowych, bardzo rzeczowych i konkretnych. Umówmy się - fotografia to nie jest tania zabawa, ale... naprawdę warto :) Osobiście uwielbiam fotografię, zdjęcia plenerowe, zabawę w polowanie na odpowiednie ujęcie (!) ; ta książka uświadomiła mi, jak wiele jeszcze muszę się na tym polu nauczyć... Ale dodała mi też motywacji do tego, żeby tę pasję rozwijać :) NAPRAWDĘ WARTO!

Polecam! :) Książka jest przepiękna, wartościowa, i to patrząc z każdego możliwego punktu widzenia. To coś zarówno dla pasjonatów fotografii, jak i dla wielbicieli gór i wędrówek. Dla tych z Was, którzy po prostu tylko lubią piękno... ta książka też jest przeznaczona ;) ... POLECAM! :)

Dziękuję Wydawnictwu Bezdroża za egzemplarz recenzencki.

"Zemsta Manitou" - Graham Masterton


Tytuł: Zemsta Manitou (tytuł oryginału: Revenge of the Manitou)
Seria: Manitou (tom 2)
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 07.03.2018r.
Liczba stron: 304


Misquamacus powraca!

Klasyczny horror Mastertona w odsłonie nr 2. Czy jest równie dobrze jak za pierwszym podejściem? Oj, tak :) Tom nr 2 trzyma poziom tomu nr 1, wciąż są emocje, strach, niepewność i ciągłe napięcie, do ostatnich stron; i o to chodzi!

Misquamacus powraca do świata żywych pałając wciąż krwawą rządzą zemsty. Jego plan obejmuje tym razem użycie dzieci, odrodzenie dwudziestu dwóch szamanów i swoistą "śmierć za śmierć" - za każdego zabitego kiedykolwiek Indianina szamani zabiją jednego białego... Naprzeciw wszechmocnego demona po raz kolejny staje Harry Erskine... Czy uda się pokonać demoniczną magię i złe moce?...

Mastertonowi można zarzucać kicz, zbyt lekkie pióro, pewną groteskę jeśli chodzi o pomysły fabularne... można nawet mówić, że to "horrory klasy B". Ja bym się z tą opinią jednak nie zgodził. Czemu? Z prostego powodu: to się świetnie czyta! :) I rzeczywiście każda jego książka trochę straszy. To są jak dla mnie pewne wyznaczniki tego, czy horror jest dobry. W przypadku Mastertona tak właśnie jest :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.


"Manitou" - Graham Masterton


Tytuł: Manitou (tytuł oryginału: The Manitou)
Seria: Manitou (tom 1)
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 07.03.2018r.
Liczba stron: 272


Klasyka horroru.

Fantastycznie jest móc przypomnieć sobie tę książkę po latach :) Masterton zaliczany jest do klasyków gatunku jakim jest horror, a ta powieść jest flagowym przykładem na to, że zaliczenie go do tego grona nie jest dziełem przypadku.

Indiańskie demony, magia, złe moce, i najstraszniejszy ze strasznych - demon Misquamacus :) Do tego motyw sprowadzenia demonów na ziemię i dokonania straszliwej zemsty na żyjących za zbrodnie z przeszłości. Masterton jak nikt potrafi ożywić strach i przełożyć go na historię, która - choć jest czystą abstrakcją - jest w stanie nastraszyć. W tym dziele, według mnie, Masterton ustępuje tylko Stephenowi Kingowi ;) 

Postacie pozytywne też są tutaj świetnie wykreowane. Szaman Śpiewająca Skała, jasnowidz Harry Erskine; duet białego i Indianina stawiający czoło brutalnej demonicznej sile... To się na kartach książki sprawdza znakomicie :) 

Osobiście, dzięki tej książce, strasznie się swego czasu zainteresowałem historią Indian i ich wierzeń. Ta działka może wciągnąć, naprawdę ;) A poza wszystkim - to jeden z najlepszych horrorów jakie miałem okazję kiedykolwiek czytać :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.

"Przenajświętsza Rzeczpospolita" - Jacek Piekara


Tytuł: Przenajświętsza Rzeczpospolita
Autor: Jacek Piekara
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 09.03.2018r.
Liczba stron: 432


Jakie to polskie! :) :) 

Wizja Polski za lat "x-dzieści"... uch!, mocna to wizja! :) Mocna i, znając nasz wspaniały Naród... rzecz to do zaistnienia możliwa ;) (przy całym moim głębokim szacunku dla Owego Narodu, czuję się bowiem jego Fantastyczną Częścią... nie jak co poniektórzy, publicznie palący lub zapowiadający "spalenie polskiej flagi, gdyż ona i tak dla nich ch** znaczy"; zamiennie z "polską flagę spalę w p**du, bo nie potrzebuję jej k***a do niczego"; to tylko, tak na marginesie, nawiązanie do głośnych w sieci durnych filmików, ale... chyba w tej akurat recenzji jest to nawiązanie na miejscu, zatem... serio?, chcecie palić polską flagę? proszę, śmiało; spójrzcie tylko przy tym w oczy waszym* Rodzicom i ich też spalcie razem z flagą w pakiecie; przecież wydali was* na świat, prawda?; i nauczyli, na "plugawej" polskiej ziemi "plugawej" polskiej mowy, w której - o ironio, po polsku?, naprawdę?; a sorry... to jednak chyba, o nieszczęsny, buhaha, losie!, wasz* rodzimy język - lżycie polską flagę, czyż nie?.. ; celem wyjaśnienia: "*", czyli"was", "wasz" i "waszym" = świadomie z małej litery :) :) ).

Tyle dygresji ;) Wróćmy (z czystą przyjemnością!) do książki. O czym ona? Ano o wizji... wcale nie niemożliwej. W której sojusze polityczne jak i cała rzeczywistość karkołomnie skręcają w stronę patologii i schizofrenii, a jednak... to tak bardzo polskie! ;) ... że wcale nie wydaje się być abstrakcją ;) :) . Piekara wciąż ma dar... za który kochają Go tłumy czytelników! To dar mieszania fikcji z rzeczywistością, a mix ten... oj, może się podobać! :) 

I też się podoba :) ... reedycja tej książki jest (i od dłuższego czasu była) zdecydowanie pożądana :) Zwłaszcza w obecnych czasach ;) ... Nie szedłbym jednak tak daleko w interpretacji, jak np. w klimaty pt. "Piekara-wieszcz" ;) , żeby doszukiwać się jakichś analogii do czasów obecnych, czy też do czasów, w których książką ta powstała ... To po prostu fajny kawałek rodzimej fantastyki odniesionej do rodzimego gruntu ;) ... Na każdym polu ;) Nie brałbym więc tej książki jako jakiejś "polityczno-społecznej" przestrogi, czy czegoś podobnego :) To nie ten gatunek twórcy ;) ... A jednak - czyta się świetnie!

Jeszcze słowem (końcowej) dygresji... To nie jest książka patriotyczna ;) ,  i - być może - moimi dygresjami zaburzyłem tę recenzję, ale... umówmy się: jesteśmy Polakami? Jesteśmy. Kochamy nasz kraj, niezależnie od tego co się w nim dzieje? Kochamy :) Kochamy ;) Wobec tego... używasz polskiej mowy?, płacisz w Polsce podatki, pracujesz w tym kraju?, Twoi (tym razem z dużej ;) , odnoszę to tym razem do wszystkich, a nie do patologicznych wyjątków negatywnych) Rodzice spłodzili Cię na polskiej ziemi i nauczyli polskiej mowy? = proste... NIE LŻYJ POLSKIEJ FLAGI I NIE KALAJ POLSKIEJ MOWY (sobą, i to publicznie). Proste? Proste ;) To tak tytułem ostatecznej dygresji ;) ...

Książkę POLECAM!!! :) Rękami i nogami! ;) :) 

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki.

niedziela, 1 kwietnia 2018

"Pieprz uczucia. Jak rozwiązywać nierozwiązywalne problemy" - Michael Bennett, Sarah Bennett

Tytuł: Pieprz uczucia. Jak rozwiązywać nierozwiązywalne problemy (tytuł oryginału: F*ck Feelings: One Shrink's Practical Advice for Managing All Life's Impossible Problems)
Autor: Michael Bennett, Sarah Bennett
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 30.11.2017r.
Liczba stron: 416



Fantastyczny anty-poradnik! :) 

Problemy są po to, żeby je rozwiązywać :) :) Można to robić na wiele sposobów, jednak te proponowane w tej książce są po prostu fantastyczne :) :) Jakie to sposoby?... W największym skrócie...: OLEJ TO, NIE PRZEJMUJ SIĘ, BO I TAK NIC NIE PORADZISZ ;) W sumie... słuszne podejście ;)

No bo tak na logikę: gdyby wszystko zależało tylko od nas samych, byłoby idealnie. Nigdy tak nie będzie, bo człowiek nie żyje w próżni. Ergo? Nic nie zależy tylko od nas. Ergo? Jeśli nie na wszystko (siłą rzeczy) mamy wpływ, to przejmować się wszystkim nie warto ;)

Autorzy prezentują filozofię akceptacji - w tym akceptacji tego co złe i stresogenne po to, żeby uwolnić się od tego, co ogranicza. Czy nie lepiej bowiem wzruszyć ramionami na to, co nie zależy tylko od nas... i skupić się właśnie na tym, co jest z naszej mocy? Innymi słowy - czy nie lepiej po prostu... robić swoje i olać resztę? ;) 

Chyba słuszne podejście ;) Polecam :) (książkę też!).

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.



sobota, 31 marca 2018

"Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie" - Louisa Thomsen Brits


Tytuł: Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie (tytuł oryginału: The Book of Hygge: The Danish art of living well)
Autor: Louisa Thomsen Brits
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 15.03.2017r.
Liczba stron: 193


Zwolnij... ;)

Hygge... Ostatnio chyba popularne słowo, prawda? Miałem już okazję recenzować inną książkę o tej tematyce, więc z przyjemnością sięgnąłem po kolejną możliwą do zrecenzowania :)

Czym jest hygge... Można powiedzieć, że sztuka osiągnięcia... spokoju. Spokoju ducha. W szalenie prosty sposób, polegający na znalezieniu spokoju w codzienności... w codziennych sprawach, w małych rzeczach, w drobiazgach... Klucz to skupić się na sprawach istotnych. I po kolei: przejść od rzeczy małych - do dużych. Proste? ;) ...

Ostatnimi czasy skandynawskie "filozofie życia" robią chyba taką małą furorę... Prostota, minimalizm, odrzucenie tego co zbędne, znalezienie szczęścia... Fajnie brzmi, prawda? A przy okazji szalenie się, na zasadzie kontrastu, kłóci ze skandynawską - jeśli tak to można nazwać ;) - "filozofią życia" sprzed milenium), kiedy brodaci, uzbrojeni w topory i miecze Wikingowie nieśli światu śmierć i zniszczenie zamiast (s)pokoju ;) ... (ot, taka mała dygresja). 

Pomysł pt. "hygge" to coś jak najbardziej do wypróbowania / spróbowania. Biorąc całokształt pod uwagę, jak również realia nas wszystkich, w których codzienny pęd wysysa z nas siły, budząc jednocześnie taką pewną tęsknotę za spokojem... może warto spróbować? ;)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.

"Droga duchowego czarodzieja. Kreuj życie, jakiego pragniesz." - Deepak Chopra


Tytuł: Droga duchowego czarodzieja. Kreuj życie, jakiego pragniesz. (tytuł oryginału: The Way of the Wizard: Twenty Spiritual Lessons for Creating the Life You Want)
Autor: Deepak Chopra
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 09.01.2018r.
Liczba stron: 200


Podróż ku cudom...?

Hm... Chwila zastanowienia, uśmiech, i jedno wielkie "wow" :) Czemu? A czy przyszłoby Wam do głosy napisać książkę z kręgu psychologii, zmieszaną i przekształconą w przekazie tak, żeby z tego zmiksowania wyszedł przekaz psychologiczny zmieszany z legendami arturiańskimi? Ha!, no właśnie :)

Za pomysł na narrację olbrzymi plus :) Nie wiem czemu nikt dotąd nie wpadł na podobny pomysł na książkę (a szkoda). Deepak Chopra serwuje czytelnikowi duchową podróż w głąb nas samych, zmierzając do tego, co - nie czarujmy się - jest celem większości tego typu pozycji, czyli do podjęcia działań zmierzających do "auto-naprawy" samego siebie, lecz do tego mamy w pakiecie trochę... MAGII :) :) . I nie mam na myśli wcale środków psychotropowych ;) :) ; magia jest tutaj literacko-narracyjna i... szalenie fajnie to wyszło!

Konkrety? Proszę bardzo: 21 "lekcji" dla nas samych, napisanych z poziomu inteligentnego przymrużenia oka i zaskakującej perspektywy arturiańskiej :) ... Puenta? Hm.. puenta mogłaby być taka, że każdy - tak jak legendarny Król Artur - potrzebuje swojego Merlina ;) ... Ale sens tkwi głębiej... głębiej, bo w nas samych, a wniosek może w pierwszej chwili zaskakiwać (choć później już nie), bo wiedzie do konkluzji, że Merlinem każdego z nas możemy być... nie kto inny jak my sami :) Ciekawa konstrukcja logiczna, ale w formie pewnej psychologicznej metafory... szalenie trafna :) 

Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.

"Seks to zdrowie, czyli jak zbudować trwały i ekscytujący związek" - Anna Sasin


Tytuł: Seks to zdrowie, czyli jak zbudować trwały i ekscytujący związek
Autor: Anna Sasin
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 04.11.2011r.
Liczba stron: 150


Samo zdrowie! :)

Czyż trzeba w sumie dodać coś więcej do samego tytułu? ;) Rzecz to (tzn. książkę mam na myśli :) ) fajna i dość rozsądnie napisana. Wiele jest na rynku tego rodzaju pozycji; tak w sumie... zastanawiająco wiele. Może znak czasów? Ludzie pędzą, gubią się w tym co ważne i fajne, również w sypialni? ... Hm... Być może ;)

Wróćmy jednak do książki. Na plus można zaliczyć autorce rzeczowe podejście do tematu, ale z takim... wyczuciem ;) Bo to nie jest "suchy podręcznik" (tego by tylko brakowało ;) ...), ale dość (tak myślę) pozytywny poradnik dla tych, którzy - być może - potrzebują na wiadomym polu pewnych porad. Pod tym kątem zawodu, dla oczekujących porad, chyba nie będzie ;)

Co do książkowych konkretów - ciekawe jest podejście Pani Sasin do wiadomych kwestii z poziomu np. przedstawienia sześciu kluczy do pożądania, czy, dajmy na to, "3 x k": komunikacja, kooperacja, kreatywność (nie ;) , bynajmniej jak widzicie nie chodzi o "3 x k" w stylu "kino, kolacja, kopulacja" ;) - choć taka definicja też by do tej książki pewnie jakoś tam pasowała :) ). Narracja książki jest naprawdę sensowna :)

Cóż więcej dodać? Do polecenia ;) (i stosowania ;) - na zdrowie!).

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.

niedziela, 25 marca 2018

"W stylu lagom. 250 kroków do zrównoważonego i szczęśliwszego życia" - Johansson Oliver


Tytuł: W stylu lagom. 250 kroków do zrównoważonego i szczęśliwszego życia
Autor: Johansson Oliver
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 06.02.2018r.
Liczba stron: 130


Prostota i minimalizm.

Skandynawska filozofia lagom, o niej bowiem jest ta książka, skłania przede wszystkim ku refleksji nad codziennością. Jaka ona bowiem jest? Czy chcemy to przyznać, czy nie, przede wszystkim sprowadza się ona do codziennego pędu i niesamowitego tempa życia. Do pędu i tempa, które - nie kryjmy tego - szalenie niekorzystnie mogą na nas wszystkich wpływać.

Z każdej refleksji powinna płynąć jakaś nauka... cóż więc, w ramach tej nauki, proponuje podejście pt. "lagom"? Otóż proponuje ono... prostotę. Skupienie się na tym co istotne. Na dążeniu do tego czego się potrzebuje, ale bez zbędnych balastów, istotą rzeczy ma być bowiem skupienie się dokładnie na tym co jest najważniejsze, nieistotne o jakiej konkretnie sferze życia mówimy - na niczym więcej. Ma to umożliwić realizację podstawowego założenia tej filozofii, a jest nią, obok prostoty, umiar, a także pewne zrównoważenie potrzeb i pragnień; po prostu skupienie się na tym, co istotne.

Autor, sukcesywnie wykładając zasady podejścia do życia w myśl filozofii lagom, daje przykłady i konstruktywne propozycje przełożenia tych założeń na takie sfery życia jak praca, dom, gospodarowanie finansami, funkcjonowanie w ramach większych i mniejszych społeczności. Przykłady można by mnożyć, lecz puenta jest prosta: lagom można zastosować w praktyce w każdym elemencie naszej codzienności. I da to - na co autor również przytacza przykłady - wymierne efekty.

Być może ma to wszystko sens... Tak naprawdę - co to szkodzi spróbować? ... ;) 
Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.

"Spełnione marzenia. Siła wiary, siła myśli" - Wayne W. Dyer


Tytuł: Spełnione marzenia. Siła wiary, siła myśli (tytuł oryginału: Wishes Fulfilled: Mastering the Art of Manifesting)
Autor: Wayne W. Dyer
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 15.05.2015r.
Liczba stron: 224


"Auto-zmiana" w kogoś lepszego? Hm...

Ciekawa książka... Z przyczyn czysto teoretycznych i opartych na ciekawości... po prostu ciekawa. Zainspirowana (co widać i co trochę się w treści przebija - choć nie zawsze) św. Franciszkiem z Asyżu i mędrcem Lao-tzu. Cóż takiego Wayne W. Dyer "wyciągnął" od wyżej wymienionych, przełożył na swoje rozważania i przedstawił czytelnikowi?

Cóż... Najprościej rzecz ujmując, Dyer "wyciągnął" od swych duchowych autorytetów elementy służące mu w tej książce do zaprezentowania wizji przemiany samego siebie (proponowanej rzecz jasna czytającemu) w taki sposób, aby siebie lepiej poznać, zaakceptować, zmienić nastawienie do siebie i świata wokół tak, aby zacząć wierzyć w to, że to co do tej pory nieosiągalne - jest do osiągnięcia możliwe. Dyer żongluje tutaj trochę logiką i proponuje "przekuć" czystą wiarę w rzeczywiste odczuwanie, a przez to przełożyć wiarę na spełniające się i możliwe do spełnienia i osiągnięcia cele oraz marzenia. Szarlataństwo? Mentalna papka? Hm...

Staram się nie oceniać skrajnie (ani w złą ani w dobrą stronę) tego rodzaju książek... Dla jednych może być to bowiem szarlataństwo, dla innych - zestaw cennych rad i wskazówek, mogących pomóc w lepszym codziennym funkcjonowaniu... Dla mnie ta pozycja jest po prostu ciekawa. Ciężko mi stwierdzić, czy zaproponowane przez autora konstrukcje myślowe mają szanse rzeczywiście zaistnieć w naszych głowach i zostać przekute w sukcesy na pewnych polach... Nie wiem, naprawdę. Brzmi to jednak, na kartach tej książki, dosyć sensownie... Może więc to wszystko faktycznie działa? 

Jeśli chcecie - sprawdźcie ;) ...

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.

sobota, 24 marca 2018

Wydawnictwo Psychoskok - kwietniowe zapowiedzi i nowości


W kwietniu kolejne nowości od Wydawnictwa Psychoskok, wśród których warto zwrócić szczególną uwagę na poniższe cztery książki :)
Jak zawsze każdy znajdzie coś dla siebie!
/ POLECAM! /




"Ćwiczę, myślę, rozwijam się. Trening mowy i myślenia u dzieci z zaburzeniami komunikacji" - Marzena Fenert


Tytuł: Ćwiczę, myślę, rozwijam się. Trening mowy i myślenia u dzieci z zaburzeniami komunikacji
Autor: Marzena Fenert
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edukacyjne
Data wydania: 2017


Fioletowa teczka z bogactwem możliwości :)



"Ćwiczę, myślę, rozwijam się. Trening mowy i myślenia u dzieci z zaburzeniami komunikacji" to fantastyczny zbiór ćwiczeń i zadań do codziennej pracy z Naszą Małą Pociechą nad takimi aspektami rozwojowymi jak doskonalenie mowy, rozumienia, czy - jak sam podtytuł sugeruje - szeroko pojętej komunikacji. To także świetny trening kreatywności, motoryki, sensoryki i wszelakich umiejętności koordynacji "oko-ręka" :) Wszystko to w ramach, łącznie, 128 kart pracy, podzielonych na bloki tematyczne (jesień, zima, wiosna, lato), z dodatkiem 9 kart pracy w formie labiryntów do rozwiązania oraz kart obrazkowych w postaci "wskaż różnice". Wydaje się być tego dużo, a sam zwrot "karty pracy" może - choć nie powinien ;) - sugerować godziny ciężkiej, siermiężnej pracy, lecz... nic bardziej mylnego! :)


Cóż konkretnie otrzymujemy w ramach wspomnianych kart pracy? W największym skrócie mówiąc, jak już wspomniałem na wstępie - całe mnóstwo kreatywnych możliwości :)  
W związku z tym trzeba tutaj, od razu, zaznaczyć, że na potrzeby ćwiczeń zawartych w naszym fioletowym pakiecie nie wystarczy tylko zestaw kolorowych kredek, gumka, czy ołówek; nieodzowne będą też nożyczki, klej, bibuła, farby :) ... Przy odrobinie pomysłowości z naszej strony możemy też włączyć w całość papier kolorowy, plastelinę, mazaki... tak naprawdę, żadne dziecięce (a nawet domowe, np. kuchenne, jak kasza!) akcesoria nie są do użycia wykluczone, a nawet przeciwnie!, wręcz wskazane! :) Autorka sama nas troszkę zachęca i wskazuje drogę, wprawdzie w ramach opracowanych ćwiczeń i zadań, lecz wskazujących ogólnie rzecz biorąc pożądany trend jakim powinniśmy się kierować, a trend ten można podsumować krótko i rzeczowo: im więcej elementów, im większe urozmaicenie i różnorodność, tym lepiej! :)


Karty pracy, bardzo mądrze podzielone tematycznie według pór roku, zawierają zadania na spostrzegawczość, ćwiczenia na logiczne myślenie, zręcznie wplatając w całość "pod-zadania" doskonalące umiejętności manualno-sensoryczne Naszej Pociechy. Na przykład - proste zadanie z rodzaju "pokoloruj obrazek" zawiera w sobie dodatkowe elementy jak "policz liście", "wytnij i przyklej obok właściwego", "połącz podobne", itp. Świetne połączenie zabawy z nauką :) Na poszczególnych stronach znajdziemy także np. ilustracje opatrzone zadaniem "opowiedz co widzisz na obrazku", "policz kwiaty", "pokoloruj podobne", itd. To, o czym pisałem wyżej, czyli możliwość włączenia w naszą zabawę (i naukę ;) ) bibuły, papieru kolorowego, czy tym podobnych akcesoriów, tylko i wyłącznie uatrakcyjnia całokształt :) . Im więcej kreatywności tym lepiej, zwłaszcza na polu ćwiczeń komunikacyjnych, a ta własnie pozycja dokładnie ich przecież dotyczy! A że przy tym wszystkim, dodatkowo, można się też świetnie bawić, o tym chyba nie muszę nikogo przekonywać :) (ani, tym bardziej, do takiej dobrej zabawy zachęcać :) - prawda?).


Elementy w rodzaju labiryntów, w których trzeba połączyć, po znalezieniu krętej drogi do celu  ;) , pszczółkę z kwiatkiem, czy ptaszka z gniazdem, wpływają znakomicie na możliwości i zdolności percepcyjne dziecka, pozwalając mu ćwiczyć koordynację "oko-ręka" w każdym możliwym jej aspekcie. Labirynty mają do tego różny stopień skomplikowania, co w bardzo fajny sposób umożliwia przejście od zadań łatwych, do takich o większym poziomie złożoności i skomplikowania. Podobną zresztą rolę spełniają zresztą karty pracy w rodzaju "znajdź różnice", dzięki którym bardzo fajnie można przećwiczyć spostrzegawczość i zdolności obserwacyjne dzieciaka :) (i to na naturalnych, wziętych z życia i otaczającego nas świata, przykładach - również, jak większość załączonych kart pracy, podzielonych według pór roku :) ; to zresztą, jak już pisałem, bardzo dobry pomysł, porządkuje on bowiem u dziecka pewną świadomość tego, co dotyczy i co można robić w skrajnie różnych okresach kalendarzowych, co też jest jak najbardziej, jako informacyjny bodziec do zapamiętania, przydatne).


Komu można polecić "Ćwiczę, myślę, rozwijam się..."? Przede wszystkim, według mnie, rodzicom!
Bo że Ich Pociechom, to oczywiste ;) Ale nie tylko; może to też być, jako całość, świetne narzędzie pracy dla terapeutów i nauczycieli do pracy z podopiecznymi wymagającymi wsparcia na polu rozwoju komunikacji, a przede wszystkim - mowy. Zamieszczone tutaj zadania bowiem, w znakomitej większości, wymuszają ćwiczenia tego rodzaju, i to w bardzo złożony i różnorodny sposób, kreując szansę na urozmaicenie rozwoju i zasobu słownictwa dziecka, również jeśli chodzi o zakres odniesienia słów co do osób, rzeczy, co szalenie wspomaga, poniekąd przy okazji, zdolności rozumienia i postrzegania świata przez Małego Ćwiczącego. Same plusy, prawda? :)


Myślę, że ta przefajna fioletowa teczka zawiera w sobie własnie to: same plusy ;) O kolejnej pozycji Wydawnictwa Edukacyjnego nie sposób się wypowiadać - jak zawsze zresztą :) - inaczej niż w samych superlatywach :) I to nie tylko w przypadku, jeśli użyjecie zawartości tej teczki do pracy i zabawy z dzieckiem, które ma / może mieć, pewien problem na polu komunikacyjnym; tak naprawdę "Ćwiczę, myślę, rozwijam się..." to znakomita porcja zabawy i ćwiczeń również dla dzieci, które na wspomnianym polu radzą sobie bez żadnych problemów :) To mi się właśnie zawsze podobało w pozycjach ukazujących się nakładem Wydawnictwa - po pierwsze, pewna spójność i różnorodność danej pozycji, a po drugie, jej uniwersalność, sam fakt bowiem tego, że pozycja dedykowana jest (w teorii) komuś konkretnemu, nie oznacza wcale, że nie będzie to świetna zabawa i frajda dla wszystkich innych dzieci :) Cóż więcej rzec? Nie pozostaje mi nic innego jak gorąco Wam wszystkim tę fioletową teczkę i jej zawartość polecić! :)

Serdecznie dziękuję (wraz z Moją Małą Pociechą) Wydawnictwu Edukacyjnemu za egzemplarz recenzencki!



"O kosmicznej dyni i zapomnianym imieniu" - Ewa Rosolska

Tytuł: O kosmicznej dyni i zapomnianym imieniu
Cykl: Bajeczki Babeczki (część 5)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edukacyjne
Data wydania: 2018r.
Liczba stron: 40


Przyjemne z pożytecznym :)

Bardzo wesoła i przyjemna czytanka :) , będąca przy okazji czymś dużo więcej, dodająca bowiem do całości bardzo fajny element edukacyjny - jak się okazuje, znaleźć go można nawet w warunkach z pozoru niemożliwych, tak jak w tym przypadku, w bajce o dyni i o kosmicznym stworku ;)

O czym jest bajka, której treść najbardziej zapewne będzie interesować najmłodszych adresatów tej książeczki? :) To historyjka o perypetiach jeża Filipa, nornicy Klary, ropuchy Moniki i kreta Joachima, którzy spotykają dziwną, ogromną dynię i jeszcze dziwniejszego stworka, który nią podróżuje (i który, tak się składa, zapomina swojego imienia ;) ). Historyjka pozytywna, optymistyczna i - stwierdzając to na przykładzie mojej córki - mogąca bardzo spodobać się dzieciom :)

A walory edukacyjne? Przede wszystkim bardzo mądrze "przemycone" przesłanie i puenta o słuszności pomagania innym i o wielkiej, pozytywnej wartości, jaką jest przyjaźń :) Ponadto, jako że książeczka jest przede wszystkim skonstruowana pod kątem sprawdzania gotowości szkolnej, na końcu mamy karty pracy i kilka zadań oraz ćwiczeń, które, nawiązując do treści bajki, sprawdzają sprawność grafomotoryczną dziecka. 

Polecam :) Nawet jeśli Wasza Pociecha - tak jak moja - ma perspektywę pójścia do szkoły jeszcze względnie daleko przed sobą, to sama bajeczka jest bardzo fajna, przyjemna i szalenie pozytywna :) Całość uzupełniają do tego piękne ilustracje i szata graficzna, jest więc nie tylko co poczytać, ale jest również co pooglądać :)

Dziękuję Wydawnictwu Edukacyjnemu za egzemplarz recenzencki.


niedziela, 18 marca 2018

"Krajobraz po szoku. Wspomnienia (nie)kontrolowane 1981-1982" - Ewa Najwer


Tytuł: Krajobraz po szoku. Wspomnienia (nie)kontrolowane 1981-1982
Autor: Ewa Najwer
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 13.12.2017r.
Liczba stron: 448


Stan wojenny z perspektywy wspomnień.

Ewa Najwer podejmuje - jako nie pierwsza i zapewne nie ostatnia - temat stanu wojennego. Z perspektywy wydarzeń w Poznaniu, co jednak niech nie zmyli potencjalnego czytelnika jeśli chodzi o obawy, czy aby nie jest to tylko lokalna perspektywa tamtych wydarzeń. Owszem, perspektywa jest może i lokalna, ale - chyba - dość mocno reprezentatywna jeśli chodzi o całokształt wydarzeń w kraju.

Jako to perspektywa? Dosyć ponura, nie ma co tego ukrywać... Internowania, aresztowania, doraźne sądy, wojsko na ulicach, godzina policyjna, atmosfera strachu, trudności dnia codziennego w, i tak niesamowicie szarej, nawet bez stanu wojennego, rzeczywistości... Jest to po prostu pewne świadectwo, w formie literackiej, lecz jednak świadectwo pewnych wydarzeń, niezbyt przyjemnych jeśli chodzi o historię naszego kraju.

Jak to zwykle ze wspomnieniami bywa, nie mogą one być - i nie są - do końca obiektywne. Są wręcz subiektywne, lecz czy to umniejsza ich wartość? Im więcej czytam jakichkolwiek wspomnień, relacji, biografii, pamiętników, tym bardziej dochodzę do wniosku, że obrazów pewnych zdarzeń jest zwykle tyle, ile ich świadków, ale to niczego tak naprawdę nie umniejsza. I nie odbiera takiej książce jak ta nic z jej wartości. Docenimy to wszystko (w tym i tę pozycję) zapewne z jeszcze większej perspektywy czasu, niż ta obecna, 36-letnia. Zwłaszcza, że - nie ukrywajmy - stan wojenny do dziś pozostaje przedmiotem i tematem spekulacji, zawłaszczania i skrajnych interpretacji. Tym bardziej ważne jest ukazywanie się na rynku książek takich jak ta, dają one bowiem kolejne perspektywy, które kiedyś - być może - pozwolą na pełniejsze objęcie tego tematu ogólną, jeszcze szerszą perspektywą. Lecz ten dzień pewnie dopiero nadejdzie, podejrzewam że niezbyt szybko.

Poza wartością treści samej w sobie, spory szacunek budzi ilość pracy włożonej przez Panią Najwer w tę książkę. Rzetelne zebranie materiałów, opracowanie ich, wzbogacenie całości o refleksje, wspomnienia, relacje... wielkie brawa za wykonaną pracę.

To nie jest może lektura prosta, łatwa i przyjemna, w dodatku mogąca budzić (takie mam wrażenie) niechęć coroczną grudniową debatą publiczną na opisywane tematy, jednak, tak po cichu i z dala od corocznego grudniowego szumu, fajnie jest ją dla samego siebie przeczytać. Warto znać historię swojego kraju, nawet jeśli spisaną bardziej z lokalnej, niż ogólnokrajowej, perspektywy.

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.