niedziela, 13 października 2019

Pożegnaj wagę - Russ Harris, Joseph Ciarrochi, Ann Bailey


Tytuł: Pożegnaj wagę (tytuł oryginału: The Weight Escape: Stop Fad Dieting, Start Losing Weight and Reshape Your Life Using Cutting-Edge Psychology)
Autor: Russ Harris, Joseph Ciarrochi, Ann Bailey
Data wydania: 11.09.2019r.
Liczba stron: 280


Waga w dół.

Szalenie ciekawa pozycja dotycząca wagi, związanych z nią kompleksów, poczucia niedowartościowania oraz... sposobów na to, jak z owym poczuciem walczyć. Z wagą zresztą też. Bardzo trafnie niniejszą książkę podsumowano w jednej z okładkowych opinii: "autorzy sprowadzają nas na ziemię, a następnie dodają skrzydeł".

"Pożegnaj wagę" czerpie garściami z terapii ACT, a więc z terapii akceptacji i zaangażowania. W wielkim skrócie oznacza ona, że cały proces terapeutyczny (niezależnie od tego czego ma on dotyczyć) powinien przebiegać powoli, z pełnym poszanowaniem potrzeb i indywidualnych predyspozycji pacjenta. Opisywane podejście odchodzi od klasycznych ram pracy terapeutycznej (nie bez powodu nazywane jest "trzecią falą terapii behawioralnej") na rzecz jej, nazwijmy to, spontaniczności ukierunkowanej na bieżące potrzeby i możliwości pacjentów - przy pełnym postawieniu ich samych oraz ich odczuć i przeżyć w centrum całego procesu.

Podstawą ACT w odniesieniu do walki z wagą oraz związanych z nią kompleksami jest zrozumienie problemu w odniesieniu do siebie samego. Problem należy jak najbardziej precyzyjnie zdefiniować, zlokalizować, a następnie wpierw opanować i zaakceptować, finalnie zaś zwalczać złe nawyki oraz wdrażać te prawidłowe. Jak owe założenia mają się do problemów z wagą?

Łopatologicznie rzecz ujmując, należy zdać sobie sprawę z tego, czy problem "wagowy" dotyczy rzeczywistego wyglądu i jego zagrożenia dla zdrowia, czy też - po części - kompleksów związanych ze społecznymi oczekiwaniami oraz z "kultem szczupłości". Niezależnie od przyczyn, problem należy zacząć rozpracowywać na gruncie samego siebie. Jeśli wynika on z problemów zdrowotnych - należy zlokalizować przyczyny tycia, wskazać samemu sobie zachcianki i złe nawyki prowadzące do pogłębiania się problemu, zaakceptować je, a następnie - zastępować nawykami pozytywnymi. Jeżeli problem leży bardziej "poza nami" to warto zastanowić się, czego sami chcemy i odseparować to od powszechnych oczekiwań, to one bowiem stanowią problem i wpędzają w kompleksy poprzez ciągłe porównywanie się do wzorców płynących z otoczenia. To tak w skrócie.

Książka zawiera bardzo wiele minitestów, kwestionariuszy osobowych, dzienników zadań i ćwiczeń. Każde z nich jest bardzo inteligentnie ukierunkowane na to, żeby poznać lepiej samego siebie, własne mocne i słabe strony, a finalnie - pomóc nam w zdefiniowaniu własnych potrzeb oraz w ich zaspokajaniu. Nie są to złote środki na wszystko, ale sądzę, że brzmią wiarygodnie jako forma terapii w omawianym zakresie tematycznym.

Jedyne co w zasadzie budzi na kolejnych stronach pewien sceptycyzm, to teza, iż proponowany przez autorów program pożegnania z wagą może - w skuteczny sposób - zlikwidować problem w ciągu 7 tygodni... To tylko recenzja książki, w żaden sposób niepoparta doświadczeniem własnym autora, jednak wydaje się, że w 7 tygodni cudów zdziałać się nie da... Wszystkie propozycje zawarte w omawianej publikacji brzmią co prawda sensownie i wiarygodnie, jednak nie mogę oprzeć się myśli, że w 7 tygodni można co najwyżej ukierunkować proces przemian - nie zlikwidować całość problemu... Ale to tylko moje zdanie, a pamiętajcie proszę - jestem tylko laikiem chcącym napisać krótką recenzję ;)

Książka jest pozycją jak najbardziej do polecenia. Niezależnie od oceny jej treści nie sposób zaprzeczyć, że z całą pewnością publikacje takie jak ta są w stanie niesamowicie człowieka podbudować, pozwolić uwierzyć w siebie oraz wskazać na to, że każdy problem ma przynajmniej klika SKUTECZNYCH metod rozwiązania. Jeśli ta książka zdziała choć tyle, to już będzie to sukces.

Dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.






sobota, 12 października 2019

Wypalona mama - Sheryl Ziegler


Tytuł: Wypalona mama (tytuł oryginału: Mommy burnout)
Autor: Sheryl Ziegler
Data wydania: 04.09.2019r.
Liczba stron: 296


Kryzys bycia rodzicem.

Wszystkiego można mieć dosyć - również bycia rodzicem. Momenty kryzysowe na tym polu zdarzają się zawsze, wszędzie i każdemu. Sheryl Ziegler bardzo dobrze to rozumie, stąd świetne opisanie oraz zdiagnozowanie problemu. Ale niniejsza książka oferuje o wiele więcej, a mianowicie - remedium na owe problemy.

Współczesność jest dla mam (dla ojców zresztą także, choć nie jest może tak zauważalne) wielkim wyzwaniem. Milcząca presja otoczenia sprawia, że od każdej mamy wymaga się bycia nie tylko matką dobrą, ale wręcz idealną. I to nie tylko w kwestii wychowania dziecka, ale w każdej w zasadzie dziedzinie życia. Ot, kwestia funkcjonujących od dziesiątków lat społecznych stereotypów. Problem w tym, że do tego co jako stereotyp pełen oczekiwań funkcjonuje w naszej cywilizacji od zawsze dokłada się jeszcze oczekiwania społeczne nieco świeższej daty, takie jak realizacja zawodowa, dbanie o zdrowie całej rodziny, a nawet o jej szczęście - to w końcu w powszechnym rozumieniu "domena kobiet". Efekt? Przemęczenie, przytłoczenie obowiązkami, brak energii, nieznośne nieraz poczucie, że jest się do niczego. Jak z tym walczyć?

Sheryl Ziegler operuje w książce będącym bardzo na miejscu sformułowaniem "wypalenie macierzyńskie". Nie jest to bynajmniej żart - takie pojęcie funkcjonuje już od pewnego czasu w kręgach diagnostycznych dotyczących owej przypadłości. Jego skutki mogą być w dłuższej perspektywie opłakane, z depresją i innymi chorobami włącznie. Autorka bardzo trafnie wskazuje na szereg związanych z tym tematem zagrożeń proponując jednocześnie sporo praktycznych rozwiązań - zarówno doraźnych, które w perspektywie czasu dadzą wymierny efekt, jak również holistycznych i, można powiedzieć, systemowych, które w ramach pewnego planu pozwolą odbudować zarówno psychikę jak również potocznie pojęte siły i energię.

Ciekawym i cennym elementem książki są wskazania na zagrożenia powiązane z wypaleniem macierzyńskim odniesione do mediów społecznościowych (i generalnie do internetu). Przykładowa matka dotknięta wspomnianym wypaleniem może przejawiać niedowartościowanie w swoich podstawowych społecznych rolach, a co za tym idzie może owego dowartościowania obsesyjnie szukać w życiu wirtualnym - co oczywiście nie jest ani dobre, ani zdrowe (zwłaszcza dla psychiki). Ciekawe jest także wspomnienie przez autorkę o tym, że każdy negatyw istniejący w życiu rodzica może przekładać się na życie i funkcjonowanie dzieci - wypalenie macierzyńskie także może tak działać. Nikt z nas nie funkcjonuje w próżni, to co nas dotyka zawsze w jakiś sposób odbija się na otoczeniu oraz na najbliższych. Paradoksalnie także na tych, których chcemy przed naszymi problemami chronić. Warto o tym pamiętać.

Lektura ciekawa i z całą pewnością wartościowa. Pewnym mankamentem - dla mnie osobiście - jest jednak, tak naprawdę, główna zaleta książki, a więc skupienie się na problemach mam. Rozumiem, że tego typu lektury mają określoną tematykę, jednak - jak już uczyniłem kilka razy przy okazji innych recenzji - chciałbym wskazać na brak ujęcia w tego rodzaju problematyce... ojców. Nie wiem czy to kwestia przyjętych ram pewnych publikacji (zapewne w dużym stopniu tak), czy też - bo można odnieść takie wrażenie - braku badań idących w tym kierunku, aczkolwiek fakt jest faktem: o ojcach i ich roli w tego typu sprawach jest tak jakby cicho. A szkoda. Oni też bowiem często biorą na barki to, co oczywiste: wychowanie własnego dziecka. I to bynajmniej nie w mniejszym stopniu niż matki.

Dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki.






czwartek, 10 października 2019

Ryszard Szurkowski. Wyścig - Krzysztof Wyrzykowski, Ryszard Szurkowski, Kamil Wolnicki


Autor: Krzysztof Wyrzykowski, Ryszard Szurkowski, Kamil Wolnicki
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 31.07.2019r.
Liczba stron: 384


Książka-cegiełka.

Ryszard Szurkowski - legenda polskiego kolarstwa. Czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju, prawdziwy zawodowiec oraz jedna z tych postaci, które w niewesołych czasach PRL-u dawały ludziom odrobinę uśmiechu. A dziś? Dziś Ryszard Szurkowski wciąż walczy, lecz nie na trasach kolarskich, lecz w gabinetach lekarskich i na salach rehabilitacyjnych. Tym razem nie o laury lecz o własne zdrowie stracone w koszmarnym wypadku z 2018 roku. Niniejsza książka jest nie tylko biografią wielkiego kolarza lecz również swoistą cegiełką, której zakup ma pomóc w rehabilitacji Pana Ryszarda.

Dla starszych kibiców Szurkowski jest postacią pamiętaną, szanowaną oraz budzącą same pozytywne emocje. Dla kibiców młodszych nazwisko tego pana jest albo anonimowe, albo też kojarzy się z zamierzchłą prehistorią kolarstwa (zarówno polskiego jak i światowego). Zagorzali kibice tej dyscypliny sportu doskonale jednak wiedzą o czym i o kim mowa.

W czasach PRL-u Wyścig Pokoju był nie lada wydarzeniem. Szara socjalistyczna rzeczywistość na pewien czas nabierała barw, a rywalizacja radziecko-polska na trasie wyścigu dawała ludziom wiele pociechy, uśmiechu, wzruszeń oraz powodów do dumy. Wygranie Wyścigu Pokoju nie było byle czym. A wygranie go cztery razy? :) To już wystarczający powód do tego, aby przejść do legendy.

Niniejsza książka to opowieść zarówno biograficzna dotycząca samego Szurkowskiego, ale także pięknie odmalowany obraz dawno minionej kolarskiej epoki. Mi osobiście wyzierająca z każdej strony nostalgia za tamtymi czasami jest niestety obca, jednakże jestem w stanie zauważyć przyczyny, z których owa nostalgia się bierze. Fani kolarstwa (zwłaszcza ci zagorzali) z pewnością także to docenią. Tak jak docenią na sto procent przytoczone opisy wyścigów, realiów kolarskich lat 60-tych, 70-tych i po części 80-tych. Nie są to przy tym same suche opisy, lecz bardziej wyłowione ze wspomnień Ryszarda Szurkowskiego wisienki na torcie wprost z jego długoletniej kariery. I to także tej trenerskiej, nie każdy bowiem wie, że był on także trenerem (m.in. reprezentacji olimpijskiej, która na igrzyskach w Seulu w 1988 roku zdobyła srebro). Całość ma formę luźnego wywiadu-rzeki, który z głównym bohaterem książki prowadzą Krzysztof Wyrzykowski i Kamil Wolnicki.

Lektura może się podobać. I to nie tylko przez wzgląd na kwestie biograficzne, czy też z uwagi na odmalowanie realiów kolarstwa tamtych czasów. Książka może się podobać przede wszystkim dlatego, że Pan Ryszard nie owija niczego w bawełnę i wali nieraz prosto z mostu, zwłaszcza jeśli chodzi o konstruktywną krytykę dotyczącą amotorszczyzny na gruncie organizacyjnym kolarstwa jego czasów. Taka szczerość może i musi się podobać.

Jeśli ciekawi Was ta książka, to mogę ją polecić z jeszcze jednego powodu. Jak już bowiem wspomniałem na wstępie, niniejsza książka jest także cegiełką, z której dochód przeznaczony jest na rehabilitację Ryszarda Szurkowskiego. Koszmarny wypadek mistrza z 2018 roku był momentem przełomowym jego życia - do dziś walczy o zdrowie oraz o odzyskanie sprawności. Postacie tego kalibru zasługują na pomoc.

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl

Więcej o książce:

Porwana przez Jokera - początek - Queen Cara

Tytuł: Porwana przez Jokera - początek
Autor: Queen Cara
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 07.08.2019r.
Liczba stron: 330


Porwana...

Książka nieco dziwna i pełna kontrastów, a przez to - interesująca. Klasyczna relacja porwana-porywacz (o porwaniu bowiem będzie tu mowa) ma w niniejszej książce wiele odcieni, i to bynajmniej nie tylko czarno-białych. 

Caroline to 18-latka po przejściach. Kilka lat temu ktoś próbował ją zgwałcić. Dziewczyna wciąż walczy ze swoimi wewnętrznymi demonami i nawet wychodzi powoli na prostą, ale... zostaje porwana. Przez budzącego grozę Jokera, powodem porwania zaś są długi jej rodziców, które w zamyśle porywacza ma spłacić swoją osobą właśnie Caroline. Zwrot "swoją osobą" jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Caroline staje się po części więźniem, a po części zakładnikiem. Nie jest to jednak sytuacja całkowicie zero-jedynkowa: dziewczyna pod wpływem Jokera odkrywa w sobie coś, czego znaleźć w swoim wnętrzu w zaistniałej sytuacji nie powinna - uczucie...

Pod kątem psychologicznym książka jest niezwykle interesująca. Wyraziści bohaterowie, świetnie zarysowane portrety psychologiczne i - co chyba najważniejsze - fascynująca stopniowa przemiana każdej z postaci (wraz z biegiem wydarzeń i upływem czasu) w kogoś innego. W kogo? Odpowiedź na to pytanie znajduje się na końcu książki, jednak po drodze będzie kilka zaskoczeń - o tym mogę zapewnić.

Tak w sumie można by tę lekturę podsumować jako mieszankę studium syndromu sztokholmskiego z romansem i thrillerem... :) Ciekawa mieszanka, nieprawdaż? ;) Podobać może się w niej zwłaszcza to, że żadna z postaci nie jest ani fabularnie ani rozwojowo bohaterem zamkniętym, lecz podatnym na oddziaływanie oraz na interakcje, które powodują iż nikt na końcu książki nie jest tym, kim był na jej początku. Kwestia oceny tych zmian jest dyskusyjna, jednakże w książce chodzi o samo studium tego procesu, a ono wyszło naprawdę dobrze. Wewnętrzne demony Caroline dochodzą pod wpływem porwania do głosu ze zdwojoną siłą, jednak ku jej zaskoczeniu ta negatywna energia zmienia się wraz z upływem czasu - i Jokera - w coś niechcianego i pełnego, przewrotnie, pozytywów (przynajmniej z punktu widzenia samej Caroline). Żeby było ciekawiej, Joker także nie jest odporny na oddziaływanie ze strony dziewczyny. Rozwój wypadków jest w związku z powyższym nader interesujący.

Powyższy zarys wnętrza niniejszej książki może się wydawać tandetny i zalatujący Grey'em, tudzież dziełami Sz.P. Blanki L. ... No fakt, może się tak z pozoru wydawać, jednak moim skromnym zdaniem nie o to tutaj chodzi. Książka nie jest bowiem ani kiczowata, ani pełna łatwo sprzedającej się sensacji z pogranicza thrillero-erotyzmu. Ta lektura ma swój fabularny sens i właśnie to odróżnia ja od wyżej wymienionych "dzieł" (nikogo oczywiście nie chcąc w tym miejscu urazić ;) ).

Według mnie warto sięgnąć.

Dziękuję Wydawnictwu Psychoskok za egzemplarz recenzencki.





środa, 9 października 2019

Sprawcy i ofiary. Pokłosie "Fatalnego turnusu" - Jan Melerski


Tytuł: Sprawcy i ofiary. Pokłosie "Fatalnego turnusu"
Cykl: Fatalny turnus (tom 2)
Autor: Jan Melerski
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 14.08.2019r.
Liczba stron: 230


Prawda wyjdzie kiedyś na jaw...

Kontynuacja "Fatalnego turnusu" Jana Melerskiego to powrót do bohaterów znanych z poprzedniej książki, aczkolwiek uwikłanych w nieco inną konfigurację czasowo-sytuacyjną. Dramatyczne wydarzenia mające miejsce na plaży w Stegnie odchodzą powoli w niepamięć, życie pozornie (i powoli) wraca na właściwe tory, jednak... przeszłość lubi czasem o sobie przypominać.

Katarzyna (poszkodowana w Stegnie pani prokurator) dzięki żmudnej rehabilitacji powoli dochodzi do siebie po wypadku mającym miejsce w feralną noc na plaży. Zdrowie stopniowo powraca - to najważniejsze. Z pewnością dużo ważniejsze od faktu, że sprawcy minionych zdarzeń w dalszym ciągu nie zostali odnalezieni (a tym bardziej ukarani). To się jednak zmienia... W trakcie pewnego przesłuchania Katarzyna niespodziewanie widzi bowiem przed sobą człowieka, który walnie przyczynił się do dramatycznych wydarzeń mających miejsce w pamiętną turnusową noc...

Trzeba przyznać, że kontynuacja "Feralnego turnusu" jest naprawdę dobra. Co najmniej porównywalna jakościowo do części pierwszej, a pod pewnymi względami nawet lepsza. Lepsza na pewno o tyle, że fabuła jest tutaj jakby bardziej składna i dużo mniej toporna niż w poprzedniej opowieści Jana Melerskiego. Szkoda trochę klimatu rodem z PRL-u, który niestety w "Sprawcach i ofiarach" się ulatnia, ale ten brak nadrabiany jest przez tempo opowieści. Tempo, dodam, bardzo dobre, które nieco jednak psuje... przewidywalność następujących po sobie wydarzeń.

Co do owej przewidywalności, to w dużej mierze wynika ona ze sposobu, w jaki autor operuje w książce narracją. Jest ona trzecioosobowa i - w teorii - zabieg ten zapewne miał umożliwić śledzenie wydarzeń z perspektywy wszystkich zainteresowanych postaci, jednak wszystko jest przez to aż nadto szczegółowo wytłumaczone, wyjaśniane, objaśniane... Czytelnik nie ma w zasadzie szans na jakieś zaskoczenie, niespodziewany zwrot akcji... Trochę szkoda. 

Być może marudzę trochę nad powyższymi kwestiami, no ale... już tak mam ;) Lepiej trochę pomarudzić niż coś przemilczeć - takie moje skromne zdanie. Książka w gruncie rzeczy nie jest zła, przeczytać ją z pewnością warto (koniecznie wraz z "Fatalnym turnusem"; bez tego lwia część wątków, z głównym na czele, może być niezrozumiała). Szkoda tylko braku jakiegoś elementu zaskoczenia. Przydałby się ;)

Dziękuję Wydawnictwu Psychoskok za egzemplarz recenzencki.





wtorek, 8 października 2019

Fatalny turnus - Jan Melerski


Tytuł: Fatalny turnus
Cykl: Fatalny turnus (tom 1)
Autor: Jan Melerski
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 22.05.2018r.
Liczba stron: 240


Kryminalny turnus.

Historia rodem z PRL-u. Można także powiedzieć - nadmorski kryminał. Akcja książki rozgrywa się bowiem w Stegnie (dla niewtajemniczonych - Zatoka Gdańska ;) ). Wczasowicze z różnych stron kraju bawią się w najlepsze u schyłku istnienia Polski Ludowej w ramach wczasów pracowniczych, nie każdemu jednak dane będzie dotrwać do końca turnusu bez mrocznych i wysoce nieprzyjemnych przygód.

Pomysł na fabułę książki jest dosyć prosty. Skłócone małżeństwo, sprzeczka na plaży, ciało pewnej kobiety... i mnóstwo niewiadomych. A także sporo podejrzanych. W tle zaś nieprzygotowana do działania milicja oraz zabarwione mocno nostalgicznie realia wprost z innej epoki pełnej oparów wódki oraz jeżdżących wokół Fiatów 126p ;) Autor darzy PRL nieukrywanym sentymentem i jest to bardzo widoczne na kolejnych stronach. Nie przeczę, że przydaje to książce ciekawego kolorytu, jednak nie wszystko w "Fatalnym turnusie" jest pozytywne...

Niestety wielkim minusem książki jest momentami nieznośnie toporny styl, w jakim została ona napisana... Rzuca się to w oczy zwłaszcza w dialogach, które pozbawione są niekiedy jakiegokolwiek kontekstu, spisane po prostu od myślników oraz odarte z niewerbalnych opisów, które niekiedy potrafią zawierać w sobie o wiele więcej niż same słowa... Główne postacie książki także są nieco - przynajmniej dla mnie - bez wyrazu. Niby dobrze rozpisane, każda z własną historią i przemyśleniami, a jednak u każdego z bohaterów czegoś jakby notorycznie brakuje... Zastanawiałem się w trakcie lektury czego aż tak bardzo mi w tych postaciach brak i ostatecznie doszedłem do wniosku, że jest to jedna, ale za to szalenie ważna rzecz: GŁĘBIA. Charakterologiczna głębia, która wykraczałaby poza samą fabularną historię będącą osią zdarzeń, głębia która powiedziałaby mi coś więcej o pomysłach postaci, planach na życie, wyznawanych wartościach; krótko mówiąc, zabrakło mi w bohaterach pewnego niezbędnego składnika, który czyniłby każdego z nich bardziej ludzkim, a więc wiarygodnym.

Lekturę ratuje prl-owski klimat i dość dobrze poprowadzona fabuła z grającym pierwsze skrzypce wątkiem kryminalnym. Ta część książki niezaprzeczalnie wciąga i może się podobać :) Osobiście myślę, że lektura ma - całościowo - więcej plusów niż minusów, aczkolwiek o tych ostatnich czułem się w obowiązku wspomnieć w akapicie powyżej. Myślę wszakże, że można na nie przymknąć oko.

Polecam. I to nie tylko książkę :) - samą Stegnę będącą areną zdarzeń TAKŻE! :) (miejscowość piękna, z jednym tylko minusem - odległością dzielącą domki wczasowe i pensjonaty od plaży; jeśli jednak ktoś lubi długie spacery, to i na to przymknie oko :) ).

Dziękuję Wydawnictwu Psychoskok za egzemplarz recenzencki.





poniedziałek, 7 października 2019

Zanim się obudzę - Agnieszka Bednarska


Tytuł: Zanim się obudzę
Seria: Gorzka czekolada
Autor: Agnieszka Bednarska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 23.05.2019r.
Liczba stron: 424


Pomiędzy światami.

"Zanim się obudzę"... Dość ciężka tematycznie rzecz, ale bynajmniej nie z powodu wadliwej jakości tekstu, czy fabuły... Nic z tych rzeczy. Książka jest świetna i mocno zapada w pamięć, a dzieje się tak dlatego, że mowa tu o życiu i śmierci, a dokładniej rzecz ujmując - o stanie zawieszenia pomiędzy nimi jakim jest śmierć kliniczna (lub jej pozory) oraz o wszystkich związanych z nią konsekwencjach. Także moralnych.

Start fabuły to wyłowienie z rzeki wyziębionej kobiety, która w szpitalu zapada w śpiączkę. Selena - tak bowiem personel medyczny nazywa wyłowiona kobietę, której tożsamości nie sposób póki co ustalić - trafia na oddział, na którym spotkać można mnóstwo jej podobnych przypadków (choć słowo "przypadek" jest totalnie bezosobowe i, według mnie, trochę nie na miejscu, strasznie to bowiem uprzedmiotawia człowieka...). Na ten sam oddział trafia Kamil, chłopak z objawami śmierci mózgowej. Lekarze namawiają jego bliskich na podpisanie zgody na oddanie organów w celach przeszczepowych... W opozycji do nich staje inny lekarz, Yao Nakamura, który przeciwny jest orzekaniu w jakikolwiek sposób śmierci klinicznej czy mózgowej, wierzy bowiem w medyczny... cud? A może w siłę współczesnej medycyny zdolnej owe cuda czynić i podpinać je pod szyld nauki? Tak czy inaczej dylemat moralno-medyczno-prawny trwa w najlepsze przez kolejne strony... Czy na koniec okaże się, że wszystkie osoby dramatu - dla mnie jest to bowiem przede wszystkim dramat; ludzki, ale ubrany w literackie szaty - nie mają aby ze sobą czegoś wspólnego?

Wspomniałem chwilę temu, że dla mnie ta książka może być śmiało zakwalifikowana jako dramat. To prawda. Sporym nieporozumieniem jest okładkowy opis sugerujący, że mamy do czynienia z thrillerem medycznym. Bynajmniej tak NIE JEST. Książce daleko jest do zakwalifikowania do tej właśnie kategorii. Dramat przewijający się przez kolejne strony jest czysto ludzki, namacalny i posiada mnóstwo aspektów: moralnych, emocjonalnych, medycznych, prawnych... Tak naprawdę cała fabularna otoczka tego wszystkiego idzie gdzieś w kąt w trakcie czytania i człowiek skupia się w pewnym momencie tylko na tych ludzkich historiach.

Sporym plusem książki jest rzetelne przedstawienie tego, czym jest śmierć kliniczna i jakie są jej objawy... patrząc na rzecz z perspektywy kogoś, kto zapadł w śpiączkę (!). Bardzo dobre udokumentowanie tematu, wiarygodne przedstawienie problemu, żywe emocje widoczne w każdej z opisywanych historii - to wszystko tutaj jest i robi na czytelniku duże wrażenie (przynajmniej na mnie osobiście). Choćby z tego powodu warto po tę lekturę sięgnąć.

Podsumowując: "Zanim się obudzę" to thriller medyczny, który wcale thrillerem medycznym nie jest. Fabuła dobra, aczkolwiek idąca prawie całkowicie w odstawkę w zderzeniu z ciężarem gatunkowym opisywanych kwestii. Na koniec: spore wrażenie i treści zapadające w pamięć... Zdecydowanie polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.




niedziela, 6 października 2019

Mysi Domek. Sam i Julia. Pobawmy się! - Karina Schaapman


Tytuł: Mysi Domek. Sam i Julia. Pobawmy się!
Seria: Mysi Domek
Autor: Karina Schaapman
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 11.02.2019r.
Liczba stron: 14


W mysim domku.

Sam i Julia to sympatyczne małe myszki, którym Karina Schaapman poświęciła już całą serię książeczek ;) Szczerze mówiąc to nasze pierwsze (nasze czyli moje i mojej córki ;) ) spotkanie z tą serią. Jednak widząc entuzjazm Małej Czytelniczki podejrzewam, że nie było to spotkanie z myszkami ostatnie ;)

Niniejsza książeczka poświęcona jest samym przyjemnościom, a konkretnie ZABAWIE :) I to w każdej możliwej postaci. Myszki potrafią być na tym polu bardzo kreatywne.


Bawić można się bowiem na wiele sposobów. Na kolejnych stronach dowiemy się, że niektóre z nich to gra w gry planszowe, zabawa szklanymi kulkami, jazda na sankach, a także szaleństwa na huśtawce, na placu zabaw oraz na hulajnodze :)


Najbardziej chyba jednak budujący jest przykład zamieszczony na końcu książeczki, a jest nim czytanie książek :) To może być świetny pomysł i na zabawę i w ogóle na spędzanie wolnego czasu. Bardzo fajnie, że autorka książki pomyślała również o czymś takim.


Podsumowując: bardzo przyjemna, opatrzona ślicznymi ilustracjami książeczka. Przyjemna pod warunkiem, że nie macie nic przeciwko myszkom ;) Jeśli ten warunek spełniacie, to możecie śmiało sięgać po tę pozycję ;)

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.





Gospodarstwo krowy Matyldy - Alexander Steffensmeier


Tytuł: Gospodarstwo krowy Matyldy
Seria: Krowa Matylda
Autor: Alexander Steffensmeier
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 23.05.2019r.
Liczba stron: 14


Wprost ze wsi.

Króciutka kartonowa książeczka, która wprowadza w gospodarski świat tytułowej krowy Matyldy :) Seria znana jest nieco starszym dzieciom, ta pozycja jednak przeznaczona jest głównie dla najmłodszych.

Na 14 kartonowych stronach króluje prostota i oszczędność słów. I nic dziwnego, pozycja jest bowiem - jako się rzekło - przeznaczona głównie dla najmłodszych dzieci. Na kolejnych stronach poznajemy gospodynię, listonosza oraz gospodarskie zwierzęta, które są przyjaciółmi Matyldy. Dowiadujemy się także paru rzeczy dotyczących zwyczajów wszystkich wymienionych. Gospodyni na przykład uwielbia paczki dostarczane przez listonosza, kocha bowiem pocztowe niespodzianki ;) Kury z kolei bardzo lubią bawić się grając w piłkę ;) 



Każdy ma w gospodarstwie swoje miejsce i nikt się nie nudzi. Wszyscy żyją przy tym ze sobą w wielkiej przyjaźni ;) Ot, sielski obrazek prosto ze wsi. Sądzę, że nie ma raczej dziecka, któremu taki obrazek by się nie spodobał.

Książeczka nie jest ani wymagająca, ani skomplikowana. W zależności od etapu czytania na jakim jest Wasza Mała Pociecha istnieją szanse na to, żeby dzieci same pokusiły się o przeczytanie tej lektury. Sama treść to w sumie tylko wprowadzenie w świat krowy Matyldy (rozwinięty nieco bardziej w innych książkach z serii), co nie zmienia jednak faktu, że lektura jest miła i przyjemna :)

Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki.




Biblioteczka Montessori. Geografia - Marie Eschenbrenner, Sabine Hofmann, Emmanuelle Tchoukriel


Tytuł: Biblioteczka Montessori. Geografia 
Seria: Biblioteczka Montessori
Autor: Marie Eschenbrenner, Sabine Hofmann, Emmanuelle Tchoukriel
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 56


Geografia w małym palcu.

Seria Biblioteczka Montessori wzbogaciła się we wrześniu o kolejną pozycję zatytułowaną "Geografia". To bardzo ciekawa, interaktywna książeczka będąca w zasadzie zeszytem ćwiczeń, którego uzupełnienie pomoże dziecku w poznaniu kontynentów, a także znajdujących się na nich państw oraz ich flag i stolic.

Już na początku zeszytu znajdziemy pokaźnych rozmiarów, kolorową mapę świata. Po rozłożeniu zajmuje ona powierzchnię 80 x53 cm - całkiem sporo i z pewnością da się na takiej mapie dostrzec bardzo wiele szczegółów.


Zeszyt podzielony jest tematycznie na części poświęcone poszczególnym kontynentom. Na wstępie dowiemy się o każdym z nich kilku ciekawostek połączonych z krótką charakterystyką każdego kontynentu, a następnie poznamy mieszczące się na nich państwa, później ich stolice, na końcu zaś - ich flagi.


Nie jest to przy tym tylko i wyłącznie "nauka przez wkuwanie" - bynajmniej ;) Zeszyt pomyślano w taki sposób, żeby dziecko w jak najbardziej interaktywny sposób mogło uczyć się przez zabawę, a w tego rodzaju tematyce świetnie sprawdzić mogą się naklejki - z nazwami państw, stolic, a także z ich flagami. Tym też właśnie tropem poszli autorzy zeszytu.


Całość opatrzona jest ogólnymi informacjami dotyczącymi powstawania map, rzutów globu i sposobów, w jaki one powstają (świetny przykład z rozłożoną skórką pomarańczy ;) ). Dzięki takim zabiegom dziecko ma szansę nie tylko nauczyć się wielu rzeczy na temat państw i kontynentów, ale także na temat ogólnych zasad rządzących kreśleniem map.


Dobra zabawa połączona z nauką jest, myślę, gwarantowana :) Jak sama nazwa tej pozycji wskazuje, zastosowano tutaj metodę Montessori. W praktyce często wrzuca się w zakres tego pojęcia wiele zwyczajnych elementów pracy z dzieckiem, jednak sedno tego pojęcia (i samej metody pracy) sprowadza się do akceptowania indywidualizmu dziecka, dania mu możliwości wyboru czasu, miejsca, czy sposobu pracy, a także do skupienia się na najważniejszych poznawczo i wychowawczo aspektach edukacji (a także samego procesu wychowania) jak wykorzystanie indywidualnych zdolności dziecka do chłonięcia wiedzy (absorpcja uwagi), okresów wzmożonej zdolności do czynienia postępów, czy skupienie się na zadaniu oraz stopniowanie trudności wykonywanych zadań. Niezmierne ważne w tym modelu pracy jest także wyjście naprzeciw dziecku i jego oczekiwaniom oraz wychwytywanie jego faz największej podatności na chłonięcie wiedzy.


Moim skromnym zdaniem "Biblioteczka Montessori. Geografia" to pozycja zdecydowanie  zasługująca na polecenie :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej o zeszycie:




Basia i zegarek - Zofia Stanecka, Marianna Oklejak

Tytuł: Basia i zegarek
Seria: Basia
Autor: Zofia Stanecka, Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.

Liczba stron: 24


Basia i czas.

Mały zegarek z paskiem w biegnące pieski to miły pretekst do opowiedzenia przez Zofię Stanecką (oraz do ozdobienia tej opowieści ilustracjami Marianny Oklejak) historii o upływie czasu z dobrze wszystkim znaną Basią w roli głównej. Jak to więc jest z tym czasem? ;)

Tytułowy zegarek podarował Basi dziadek (który nota bene znajduje się także na okładce książki). Dziewczynka nie za bardzo zna się ani na czasie ani na zegarku. Prezent staje się więc dobrym pretekstem do nadrobienia tych braków ;) A także do poznania związanych z nim powiedzeń i określeń, jak "zabijanie czasu", "tracenie czasu", czy po prostu jego upływ. Basia - wraz z ofiarującym jej zegarek dziadkiem - dochodzi w związku z tym do wielu interesujących i ciekawych wniosków :)

Bardzo przyjemna książeczka trzymająca poziom całej serii. Kilka razy już o tym wspomniałem, ale jeszcze raz nie zaszkodzi - niezmiernie się cieszę, że tego typu serie wydawnicze powstają i mają się dobrze na naszym rodzimym rynku wydawniczym. Zdecydowanie warto sięgnąć :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej o książce:




sobota, 5 października 2019

Basia i przyjaciele. Janek - Zofia Stanecka, Marianna Oklejak


Tytuł: Basia i przyjaciele. Janek
Seria: Basia
Autor: Zofia Stanecka, Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 24


Być starszym bratem... ;)

Seria "Basia" otrzymała niniejszym kolejną kontynuację w postaci niniejszej książeczki. To właściwie taka "seria w serii", albowiem - jak sam tytuł sugeruje - główną bohaterką jest nie tylko sama Basia, ale także jej przyjaciele. Tym razem owym przyjacielem jest jej starszy brat, Janek. Najstarszy z całego rodzeństwa dodajmy, co niesie ze sobą szereg reperkusji.

Janek bardzo cieszy się na nadchodzącą majówkę. Niestety, tuż przed nią spotykają go same nieszczęścia: z wesołą rodzinką nie może pojechać jego kuzyn Antek (przez szlaban), a na domiar złego u Janka stwierdzono syndrom leniwego oka, co oznacza, że musi ćwiczyć koncentrację i oczy, w przeciwnym bowiem razie czeka go noszenie okularów (czego chłopak bardzo nie chce). Janek wpada w zły nastrój, który podczas majówki przeradza się w bunt... Chłopiec ucieka od rodziny do lasu. I to nie tylko z wyżej wymienionych powodów. W dużej mierze przelały one czarę innego problemu chłopca, którym jest bycie najstarszym z rodzeństwa... To spory ciężar dla młodego w końcu dzieciaka. Czy mama, tata, Basia, ćwiczenie oczu oraz wspólne budowanie szałasu pomogą chłopcu w dojściu ze sobą do ładu? ;)

Książki z serii "Basia" to zawsze opowieści pełne ciepła, humoru i bezpieczeństwa jakie daje rodzina - to rodzina właśnie jest i w tym przypadku opoką, która wszystko przetrwa i jest w stanie przezwyciężyć najgorsze problemy. Miło się coś takiego czyta :) A jeszcze przyjemniej jest czytać takie opowieści własnemu dziecku :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej o książce:




Baba Jaga i Duch Puszczy - Zbigniew Dmitroca, Joannna Furgalińska


Tytuł: Baba Jaga i Duch Puszczy
Seria: Czytam sobie Eko (poziom 3)
Autor: Zbigniew Dmitroca, Joannna Furgalińska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 58


Eko Baba Jaga.

Baba Jaga to raczej ktoś, kogo nie kojarzymy zbyt pozytywnie ;) W tej książeczce jest zgoła inaczej, Baba Jaga jawi się tutaj bowiem jako element przemijającego świata, który wraz ze swoimi puszczami i lasami ginie powoli pod piłami, siekierami i kołami buldożerów... Tak na dobrą sprawę szalenie to smutne, jednak smutek ten ma określony cel: wzbudzenie w małym czytelniku troski o przyrodę oraz o środowisko naturalne (dopóki jeszcze jakieś mamy).

Tytułowa bohaterka, choć przywiązana do tradycji, idzie powoli z duchem czasu. Pewnego dnia wybiera się poza dom w celu zakupu komputera oraz podłączenia sobie internetu ;) Niestety wracając widzi coś, co wmurowuje ją w ziemię: doskonale jej znana aleja pełna drzew została bez litości wykarczowana... Baba Jaga mocno odchorowuje to wydarzenie, ale na rozpacz nie ma czasu, oto bowiem obrońcy przyrody przybywają z wieścią, że spory kawał puszczy ma zostać wycięty! Ekolodzy i Baba Jaga ramię w ramię stają do beznadziejnej z pozoru walki z buldożerami i piłami elektrycznymi. Za narzędzie walki służy im tak naprawdę tylko przykucie się do drzew... Z niespodziewaną pomocą przybywa jednak Duch Puszczy, który sprawia, że ścięte kłody drewna ożywają i podejmują skuteczną walkę z drwalami ;) ...

Smutne to wszystko... Książeczka w swym zamierzeniu zachęca do działań proekologicznych (od razu chciałbym w tym miejscu uspokoić: lektura NIE JEST żadną afirmacją przykuwania się do drzew, tak jak choćby miało to miejsce w Dolinie Rospudy - bardziej chodzi o ukazanie rozpaczy ekologów w nierównej walce, która zmusza ich do podejmowania tak radykalnych działań w obronie przyrody), ale jest przy tym przeraźliwie smutna... Pokazuje bowiem co tak naprawdę ludzie robią z otaczającą ich naturą. To oczywiście głębszy temat, ale jeśli popatrzeć na sprawę przez pryzmat skutków ludzkich działań, to włosy dęba stają. Książeczka nie jest w żaden sposób drastyczna, zwraca tylko uwagę na potrzebę dbania o środowisko przy jednoczesnym skłanianiu do refleksji na temat jego stanu. Ten zamysł oraz skłonienie czytelników (zwłaszcza najmłodszych) do refleksji na te tematy z całą pewnością się powiódł.

Trzeci poziom serii "Czytam sobie" to już naprawdę wyższa szkoła jazdy. Poprzednie poziomy pozwoliły dzieciakom posiąść umiejętność głoskowania, sylabizowania oraz czytania zdań, poziom trzeci natomiast to już nauka płynnego czytania dłuższych partii tekstu oraz czytania ze zrozumieniem dłuższych, złożonych zdań. Całość uzupełnia zamieszczony na końcu książeczki słownik objaśniający znaczenie trudniejszych wyrazów oraz - a jakże :) - naklejki w nagrodę za przeczytanie całej książki :)

Polecam!
Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Misja Inspektora Maskonura - Zofia Stanecka, Maciej Blaźniak

Tytuł: Misja Inspektora Maskonura
Seria: Czytam sobie Eko (poziom 2)
Autor: Zofia Stanecka, Maciej Blaźniak
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.

Liczba stron: 50


Maskonur w akcji.

Kolejna książeczka z serii "Czytam sobie Eko" to jeszcze jedna pozycja poświęcona ekologii oraz dbaniu o środowisko. Pomysł na serię dla dzieci jest fantastyczny, pomaga bowiem zrozumieć najmłodszym jak ważne jest dbanie o swoje otoczenie i o całe środowisko. Im szybciej każdy z nas to zrozumie - z dziećmi włącznie - tym lepiej.

"Misja Inspektora Maskonura" przeznaczona jest dla dzieci, ale muszę przyznać, że niejednego dorosłego momentami z pewnością zastanowi... Tytułowy inspektor dba o swych pobratymców oraz o inne morskie zwierzęta, a chroni je przede wszystkim przed... plastikiem. Niejednemu zwierzęciu pomógł już wyplątać się z plastikowej reklamówki, niejednego uchronił przed połknięciem plastikowej słomki... Wszystko to proste przykłady, które wcale nie są wzięte z kosmosu. Jeśli dodać do nich sugestywne obrazki, to siła rażenia takiego materiału jest ogromna... Dobrze, że autorzy z niesamowitym wyczuciem złożyli to wszystko w jedną całość - materiał jest przystępny dla dzieci i na szczęście w żaden sposób nie jest on drastyczny. Jest za to pouczający. I o to chyba autorom książki chodziło.

Drugi poziom książeczek z serii "Czytam sobie" to już nieco bardziej skomplikowana sprawa jeśli chodzi o naukę czytania. Dzieci zaczynają składać powoli zdania oraz uczą się sylabizowania. Tekst jest trochę bardziej obszerny niż na poziomie pierwszym, lecz w dalszym ciągu prosty w czytaniu i nieskomplikowany.

Polecam.



piątek, 4 października 2019

Awantura w śmietniku - Marcin Baran, Justyna Frąckiewicz


Tytuł: Awantura w śmietniku
Seria: Czytam sobie Eko (poziom 1)
Autor: Marcin Baran, Justyna Frąckiewicz
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 34


Kłótnia śmieci.

Seria Czytam sobie doczekała się - czemu się trudno dziwić zważywszy na coraz większą powagę problemu, chwała za taką inicjatywę wydawniczą Egmont Polska - małej podserii "Eko". I jak sama nazwa wskazuje będzie tutaj mowa o ekologii oraz o szeroko pojętej ochronie środowiska.

Poziom pierwszy podserii "Eko" za temat przewodni bierze - bardzo słusznie zresztą - rzecz absolutnie podstawową, a więc segregację śmieci. W książeczce przeczytamy historyjkę o koszu na śmieci, w którym - nieposegregowane - gnieżdżą się w ścisku rozmaite śmieci. Wybucha pomiędzy nimi karczemna awantura, która ustaje w momencie, gdy pada pomysł segregacji; kiedy każdy odpadek ma swój osobny kosz (właściwy jego specyfikacji, "śmieciowej" specyfikacji uściślając), wtedy kłótnie ustają, a odpadki się "uspokajają".

Książeczka bardzo mądra i ważna w swej wymowie. Nigdy nie jest za wcześnie na to, żeby zacząć wpajać własnemu dziecku pewne wartości. Konieczność segregacji śmieci, a co za tym idzie pierwszy krok ku ochronie środowiska, są z całą pewnością taką właśnie wartością.

Pierwszy poziom dobrze znanej serii "Czytam sobie" to początek samodzielnej nauki czytania, a na początku tej drogi dziecko zaczyna składać słowa, poznaje 23 podstawowe głoski w tekście czytanym i ćwiczy głoskowanie. Od czegoś trzeba zacząć ;)

Więcej o książce:




Dziadek do orzechów - Ewa Nowak, Ewa Beniak- Haremska


Tytuł: Dziadek do orzechów
Seria: Czytam sobie (poziom 3)
Autor: Ewa Nowak, Ewa Beniak- Haremska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 74


Coś o balecie ;)

Klasyczna bajka w bajce? A czemu by nie :) "Dziadek do orzechów" z serii Czytam sobie to ciekawe połączenie opowieści dobrze znanej z nową, w której główną bohaterką jest uczennica szkoły baletowej.

Marysia bardzo (ale to bardzo) chce zatańczyć na scenie. Kiedy dostaje rolę w "Dziadku do orzechów" jest niesamowicie szczęśliwa. Pojawia się jednak nieunikniona trema, strach, presja (trochę nakładana na siebie przez samą Marysie)... Na wszystko jednak znajdzie się rada, a historyjkę o pokonywaniu własnych słabości i o spełnianiu marzeń w bardzo fajny sposób wzbogaci przypomnienie motywów świetnie znanych z klasycznego "Dziadka do orzechów".

Trzeci poziom serii "Czytam sobie" to już naprawdę wyższa szkoła jazdy. Poprzednie poziomy pozwoliły dzieciakom posiąść umiejętność głoskowania, sylabizowania oraz czytania zdań, poziom trzeci natomiast to już nauka płynnego czytania dłuższych partii tekstu oraz czytania ze zrozumieniem dłuższych, złożonych zdań. Całość uzupełnia zamieszczony na końcu książeczki słownik objaśniający znaczenie trudniejszych wyrazów oraz - a jakże :) - naklejki w nagrodę za przeczytanie całej książki :)

Polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej o książce:




Fafik i futerał - Dorota Łoskot - Cichocka


Tytuł: Fafik i futerał
Seria: Czytam sobie (poziom 2)
Autor: Dorota Łoskot - Cichocka
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 50


Psie historyjki.

Fafik to przeuroczy pies-znajda. Jego właścicielka, mała Nelka, uwielbia swojego pupila (czemu trudno się dziwić) i pewnego dnia postanawia pokazać mu wszystko to, czego dotąd jeszcze nie zobaczył. A mowa o nie byle czym, Nelka postanawia bowiem pokazać Fafikowi wszystkie swoje ulubione miejsca.

Owych ulubionych miejsc Nelki będzie całkiem sporo ;) Zajrzymy wraz z psiakiem i jego panią m.in. do domu kultury i do parku. Niestety w pewnym momencie tej opowieści Fafik się zgubi (!). Ale nie martwcie się ;) - w tym miejscu pojawi się bowiem tytułowy futerał, który nie tylko odegra znaczącą rolę w odnalezieniu psiaka, ale i zakończy całą historyjkę miłą puentą :)

Drugi poziom książeczek z serii "Czytam sobie" to już nieco bardziej skomplikowana sprawa jeśli chodzi o naukę czytania. Dzieci zaczynają składać powoli zdania oraz uczą się sylabizowania. Tekst jest trochę bardziej obszerny niż na poziomie pierwszym, lecz w dalszym ciągu prosty w czytaniu i nieskomplikowany.

Polecam.

Więcej o książce:




czwartek, 3 października 2019

Dobranocka dla Batmana - Marceli Szpak, Ethen Beavers


Tytuł: Dobranocka dla Batmana
Seria: Czytam sobie (poziom 1)
Autor: Marceli Szpak, Ethen Beavers
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 34


Batman na dobranoc.

Coś zdecydowanie dla małych chłopców ;) Przygodę z samodzielnym czytaniem fajnie jest bowiem zacząć od czytania o czymś, co się lubi, a pokażcie mi kilkulatka który nie lubi Batmana ;) Jeszcze ważniejsze jest wszakże w tym przypadku to, że można o Człowieku-Nietoperzu nie tylko tutaj poczytać, ale także poczuć się tak jak on!

Batman wyrusza ratować miasto, a mały czytelnik niniejszej książeczki może wyruszyć w tę wyprawę razem z nim ;) Przygody Batmana są dobrze znane, ale obaw mieć nie musicie - w książeczce nie ma żadnych drastycznych ani brutalnych szczegółów. Autorzy mają w pamięci to, dla kogo przeznaczona jest czytanka, a więc bądźcie spokojni ;) Bardziej w tym wszystkim chodzi o to, ażeby poprzez interesujące dziecko skojarzenia skłonić je do nauki czytania, która sama w sobie jest jedną z największych przyjemności (i to nie tylko dzieciństwa).

Niniejsza czytanka to pierwszy poziom dobrze znanej serii "Czytam sobie". Seria w dalszym ciągu ma się dobrze i nie zawodzi jeżeli chodzi o poziom oraz oczekiwania. Poziom pierwszy to początek samodzielnej nauki czytania, a na początku tej drogi dziecko zaczyna składać słowa, poznaje 23 podstawowe głoski w tekście czytanym i ćwiczy głoskowanie. Od czegoś trzeba zacząć ;)

Więcej o książce:




Smerfy i maszyna snów - Miguel Ángel Díaz, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Alain Jost


Tytuł: Smerfy i maszyna snów
Seria: Smerfy Komiks (tom 37)
Autor: Miguel Ángel Díaz, Thierry Culliford, Jeroen De Coninck, Alain Jost
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 48


Smerfne sny.

Jeśli czegoś dotąd brakowało w wiosce Smerfów i w ich małych, niebieskich życiach, to była to z pewnością maszyna snów ;) Któż bowiem nie chciałby śnić na jawie i widzieć to, o czym skrycie marzy? Wszystko umożliwią specjalne okulary i magiczny kryształ. Czy będzie to jednak bezpieczna przygoda dla Smerfów?

Niebieskie skrzaty podczas wyprawy do lasu odnajdują tajemniczą jaskinię. A na jej dnie okulary, które po założeniu pozwalają zobaczyć rzeczy piękne, wspaniałe, wymarzone... Ułudzie ulega każdy prawie Smerf - z Papą Smerfem włącznie! - jednak nic nie jest w smerfowym świecie takie piękne od a do z. Jeśli dzieje się coś dziwnego, to można być pewnym, że stoi za tym nie kto inny jak Gargamel. I tak też w istocie rzeczy jest, jednakże tym razem Gargamel ma do pomocy jeszcze jednego czarownika. Niebezpieczeństwo grożące Smerfom staje się ogromne, a jedynym który zachowuje trzeźwość umysłu jest w tej sytuacji... Ważniak :)

Świetny komiks, który udowadnia, że spuścizna Peyo jest wiecznie żywa, a kontynuatorzy jego dzieła spisują się na medal. Przyznać trzeba, że czasem czuć inne pomysły, widać inną kreskę, bliższe współczesności rozwiązania, ale to chyba nieuniknione wraz z rozwojem serii i "dociągnięciem" jej do naszych czasów... Sam Pyeo by się w każdym razie, moim skromnym zdaniem, nie powstydził :)

Polecam ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej o komiksie:




Księga zadań. Spirit Riding Free - praca zbiorowa


Tytuł: Księga zadań. Spirit Riding Free
Autor: praca zborowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 48


Konie i zadania.

Spirit Riding Free - sympatyczny serial o konikach oraz o ich właścicielkach ;) Skierowany, siłą rzeczy, bardziej do dziewczynek niż do chłopców, jednakże dobra zabawa i ciekawe spędzanie wolnego czasu nie czynią rozgraniczeń, wobec czego w przypadku niniejszego zeszyciku zadań sięgnąć może po niego każdy.

Przed nami 48 stron pełnych zadań bardzo różnorodnych. Będą labirynty, łamigłówki, kolorowanki, zadania logiczne oraz na spostrzegawczość, a także - chyba przez wszystkich lubiane - naklejki. Niektóre zadania wymagają znajomości serialu (co potencjalnie może stanowić dla nieoglądających go problem), ale nawet bez tego, kierując się logiką, można takie zadania prawie we wszystkich przypadkach rozwiązać.

Poziom trudności poszczególnych zadań określiłbym jako pogranicze przedszkola i szkoły podstawowej. Ćwiczenia w zeszyciku znajdziemy zarówno prościutkie jak i bardziej skomplikowane, wymagające skupienia i naprawdę dobrego czytania / słuchania ze zrozumieniem. Większych problemów jednak bym z kolejnymi zadaniami nie przewidywał ;) Te 48 stron ma służyć także dobrej zabawie, a zatem nie ma obaw co do tego, że ktoś za wysoko podniósł tutaj poprzeczkę ;)

Pozycja przyjemna, a dla kilkuletniego dziecka z pewnością także ciekawa ;) Warto sięgnąć i coś-niecoś porozwiązywać ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej o książeczce: