czwartek, 7 listopada 2019

ZMIERZCH BOGÓW MICHAŁA GOŁKOWSKIEGO JUŻ 13.11.2019!!!


PREMIERA 13.11.2019 - RECENZJA JUŻ NIEBAWEM!!!
[ DZIĘKI PIĘKNE DLA FABRYKI SŁÓW :):) ]

Wojna!
Mury Konstantynopola jęczą pod naporem machin oblężniczych emira Maslamy, pchanego do walki przez ambicję, zemstę i honor. Atak za atakiem rozbija się o niezdobyte umocnienia... Jednak prawdziwe zagrożenie rodzi się w ciemnych zaułkach miasta i złotych salach pałacu cesarskiego.
Pośród chaosu walk, mozaiki intryg i pełnych zwątpienia spojrzeń jest jeden człowiek, który nie potrzebuje już ani wiary, ani nadziei - ponieważ ten człowiek wie.
Teraz, kiedy Zahred wie, że został dostrzeżony, nie cofnie się już przed niczym... Dosłownie niczym.
Wojownicy ostrzą miecze i topory, szykując się do bitwy, która zadecyduje o losach kontynentu, a może i świata.
Teraz nie ma już odwrotu, bo los został eony temu zapisany w gwiazdach.
Nadchodzi ostatnia walka, zbliża się Ragnarok - Zmierzch Bogów.

#ZAHRED #BRAMYZEZŁOTA #MICHAŁGOŁKOWSKI #ZMIERZCHBOGÓW #FABRYKASŁÓW



środa, 6 listopada 2019

Opowieści z Doliny Muminków - Alex Haridi, Cecilia Davidson, Filippa Widlund


Tytuł: Opowieści z Doliny Muminków
Seria: Księga opowieści
Autor: Alex Haridi, Cecilia Davidson, Filippa Widlund
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 16.10.2019r.
Liczba stron: 168


Dolina Muminków jak żywa :)

"Opowieści z Doliny Muminków" to fantastyczny powrót do krainy dzieciństwa oraz - być może - pierwsze kroki naszych dzieci w świat Muminków, który dzięki opowiadaniom Tove Jansson czaruje już kilka pokoleń małych (i nieco większych) czytelników. Gotowi na wyprawę do Doliny Muminków? :)


Książka zawiera pięć klasycznych muminkowych opowieści. Nie znajdziemy tu (niestety) niczego nowego, ale wydanie tego co dostajemy jest tak ładne, że wynagradza - tak myślę - brak nowości. Ale nie jest to jakiś szczególny minus tej pozycji. Muminki bronią się same - i to od lat :)

Pierwsza opowieść, "Droga do Doliny" to swoisty wstęp do całego, że tak powiem, "muminkowego uniwersum" (a przy okazji chyba najmniej znana z tego zestawu opowieść Tove Jansson). Na wstępie poznajemy Muminka i jego mamę, którzy wędrują przez niegościnne leśne ostępy w poszukiwaniu schronienia. Po drodze spotykają Ryjka, Włóczykija, a na końcu zaginionego Tatusia, który - jak się okazuje - zbudował dla rodziny nowy dom. Zbudował go na dodatek w nowym miejscu, a jako że miejsce to nie ma jeszcze nazwy - zostaje ochrzczone Doliną Muminków.


"Muminki i zaczarowany kapelusz" to świetnie znana (jako kreskówka pod tytułem "Wiosna w Dolinie Muminków") historia o magicznym kapeluszu pewnego czarodzieja, który trafia w muminkowe łapki. Wyniknie z tego całkiem sporo perypetii. "Muminki na wyspie Hatifnatów" to oczywiście opowiastka o morskiej wyprawie Muminków na pewną wyspę, którą nawiedzają białe stworki czekające na burzę i pioruny. Co wyniknie z tego spotkania starsi czytelnicy (i widzowie) zapewne pamiętają ;) 


Czwarte opowiadanie, "Muminki i niewidzialny gość", to historia dziewczynki imieniem Nini, która jest... niewidzialna. Poradnik babci Muminka (z którego Mamusia bardzo często czerpie pożyteczne porady) twierdzi, że przy odpowiedniej opiece i traktowaniu dziewczynka ma szansę stać się na powrót widzialna - uda się? ;) 

Ostatnia zawarta w książce historia nosi tytuł "Wigilia w Dolinie Muminków". Nietrudno się domyślić co jest treścią tego opowiadania ;) Będzie zabawnie, albowiem Muminki - jak dobrze wiemy - zimę w całości przesypiają i nie mają zielonego pojęcia czym jest Wigilia, Święta i jak należy je celebrować... Uważają wręcz - widząc pośpiech i świąteczną gonitwę innych - że Wigilia to jakaś okropna poczwara, którą należy obłaskawić prezentami oraz nakarmić wigilijną wieczerzą ;)


Książka to dla rodzica czytającego dziecku kolejne strony jedna wielka, nostalgiczna podróż w krainę dzieciństwa :) Zapewne wielu z Was wychowało się na tej bajce, zatem świetnie powinniście wiedzieć o czym mówię. Lektura to czysta przyjemność! :) Także dla oka, zamieszczone w książce ilustracje są bowiem naprawdę bardzo ładne.

Jeśli czegoś mi w tym zbiorze opowiadań brakowało, to... Buki... Niestety, zimowy potwór spędzający mi kilkadziesiąt lat temu sen z powiek się w tej książce nie pojawił. Szkoda - ta postać dopełniłaby całokształtu wybitnie go przy tym wzbogacając. Średnio też (moim zdaniem, choć można to zrzucić na próbę dopasowania kolejnych opowiadań do następujących po sobie pór roku) pasuje do całej reszty "Wigilia w Dolinie Muminków"... Mówiąc "do całej reszty" mam na myśli towarzystwo pozostałych czterech opowiadań, które są klasyką klasyki jeśli chodzi o Muminki. "Wigilia..." niekoniecznie się tutaj według mnie komponuje z pozostałymi elementami tej układanki...

Więcej wad książka po prostu nie ma :) Muminki ani się nie starzeją, ani nie wypadają z łask. Cieszy mnie to niezmiernie :) I oby było tak jak najdłużej - na co się, ku mojemu ukontentowaniu, zanosi, albowiem całkiem niedawno powstała odświeżona wersja bajki pt."Moominvalley" :) (!). Nowa wersja powstała przy współpracy fińskiej i brytyjskiej telewizji; nie wiem jakie są szanse na to, aby nową serię wyemitowano w Polsce, ale póki co... mamy chociażby niniejszą książkę :)

Gorąco polecam! :)

Więcej o książce:
https://egmont.pl/Opowiesci-z-Doliny-Muminkow,20140081,p.html

#muminki #dolinamuminków #tovejansson #egmont #dladzieci 






Wspaniała planeta Ziemia i jej przyroda - Rachel Ignotofsky


Tytuł: Wspaniała planeta Ziemia i jej przyroda
Seria: ART Egmont
Autor: Rachel Ignotofsky
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 30.10.2019r.
Liczba stron: 128



Nasza Ziemia.

Przepiękna, niesamowita, fantastyczna - epitety pod adresem tej pozycji można by mnożyć w nieskończoność, ale nie są one na wyrost. Naprawdę jest co tutaj chwalić. "Wspaniała planeta Ziemia i jej przyroda" to skondensowana na 128 stronach wiedza w pigułce o naszej planecie oraz o jej ekosystemach, którą to wiedzę zaprezentowano przystępnie i w zrozumiały sposób. Całość zaś ozdabia niesamowita szata graficzna sprawiająca, że książka zasłużenie zaliczona jest do serii ART Egmont (i to "ART" przez DUŻE "A").


Rachel Ignotofsky pokazuje młodym czytelnikom krok po kroku jak działa i funkcjonuje nasza planeta. Wstęp zawiera informacje dotyczące tego, czym są ekosystemy, co się na nie składa oraz w jak skomplikowany sposób każdy element żywej ziemskiej maszynerii jest ze sobą powiązany.


Po koniecznym wstępie z teorii (skomplikowanej, ale na szczęście przedstawionej tak prosto jak tylko się da) w kolejnych rozdziałach przychodzi czas na szczegóły i ukazanie teorii w praktyce. Książkę podzielono na rozdziały poświęcone poszczególnym kontynentom oraz istniejącym na nich strefom klimatycznym o specyficznej charakterystyce i unikalnych ekosystemach. Wszystko pokrótce omówiono - nie za długo i nie za krótko; w sam raz żeby zaciekawić, oddać sedno sprawy, a jednocześnie nie przytłoczyć nawałą informacji.


Lekturę kończą rozdziały poświęcone cyklicznym procesom w przyrodzie oraz działalności człowieka, który wywiera jako gatunek niezaprzeczalnie największy wpływ na Ziemię. Od kwestii związanych z ekologią, ochroną środowiska oraz dramatycznych zmian będących efektem działalności człowieka nie można było w tej książce uciec. I bardzo dobrze - nigdy nie jest za wcześnie na budowanie świadomości naszych dzieci w tym zakresie.


Mało jest na rynku tak pięknie wydanych książek poświęconych przyrodzie, ekologii i związkom zachodzącym w środowisku naturalnym. Nie jest to bynajmniej reklama, ale subiektywnie stwierdzony przeze mnie fakt - książka jest naprawdę PRZEPIĘKNA. Człowiek chwilami aż żałuje, że nie jest znów dzieckiem i że nie może poznawać świata od zera za pomocą takich CUDNYCH książek... ;)

Gorąco polecam!

Więcej o książce:
https://egmont.pl/ART.-Wspaniala-PLANETA-ZIEMIA-i-jej-przyroda,20140076,p.html

#ziemia #przyroda #ekosystemy #geografia #ekologia #dladzieci #egmont #artegmont #wspaniałaplanetaziemia






W oceanie. Akademia mądrego dziecka. Odkryj przyrodę - Kimberly Faria, Robyn Newton, Amy Oliver, Emily Dove


Tytuł: W oceanie. Akademia mądrego dziecka. Odkryj przyrodę
Seria: Akademia mądrego dziecka, Odkryj przyrodę 
Autor: Kimberly Faria, Robyn Newton, Amy Oliver, Emily Dove
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 16.10.2019r.
Liczba stron: 12



Morskie otchłanie.

Ocean - olbrzymia głębia pełna życia. I to bardziej różnorodnego niż można się na pierwszy rzut oka spodziewać :) Morska (tudzież oceaniczna) toń pełna jest nie tylko owego życia, ale i barw oraz zaskakującej różnorodności - o czym najmłodsi mogą przekonać się na kolejnych stronach.


Książeczka nie jest obszerna - liczy sobie raptem 12 stron. Jest jednak pięknie ilustrowana (duże brawa za szatę graficzną dla Emily Dove) oraz zawiera mnóstwo przydatnych informacji na temat oceanicznej fauny. I każdy przeglądający tę książeczkę brzdąc przekona się, że im głębiej w oceaniczną toń tym życia wcale nie jest w niej mniej.


Świetnym chwytem - na którym lektura szalenie dużo zyskuje - są przezroczyste okienka na każdej stronie ozdobione kropkami stylizowanymi na bańki wody. Ciekawość dziecka wzrasta z każdą stroną i nie jest to tylko efekt bijących w oczy kolorów, ale także różnorodności wyzierającej z każdego "kąta". Książeczka jest naprawdę pięknie wydana. I można się z niej sporo nauczyć.

Polecam :)

Więcej na:
https://egmont.pl/W-oceanie.-Akademia-madrego-dziecka.-Odkryj-przyrode,20140049,p.html

#woceanie #akademiamądregodziecka #egmont #morskatoń #książkadladziecka #edukacyjne





W Arktyce. Akademia mądrego dziecka. Odkryj przyrodę - Kimberly Faria, Robyn Newton, Amy Oliver, Emily Dove


Tytuł: W Arktyce. Akademia mądrego dziecka. Odkryj przyrodę
Seria: Akademia mądrego dziecka, Odkryj przyrodę
Autor: Kimberly Faria, Robyn Newton, Amy Oliver, Emily Dove
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 16.10.2019r.
Liczba stron: 12


Arktyczne zimno.

Tylko 12 stron, a muszę przyznać, że nie tylko moje dziecko jest oczarowane :) ... Przepiękne wydanie, śliczna szata graficzna i robiące furorę przezroczyste okienka urozmaicające książeczkę - oto co dostajemy w pakiecie z nową pozycją z serii "Akademia mądrego dziecka" pt. "W Arktyce".

Jak sam tytuł wskazuje i sugeruje na kolejnych stronach będziemy mieć do czynienia z Arktyką, a konkretnie z jej fauną i florą. Odbędziemy także małą wycieczkę przez pory roku w opisywanej krainie dowiadując się przy tej okazji, jakie zmiany w trakcie roku zachodzą w tundrze oraz za kołem podbiegunowym na rozległych lodowych (dziś, niestety, wciąż się kurczących...) przestrzeniach.


Na kolejnych stronach spotkamy całe mnóstwo zwierząt. Poza oczywistymi niedźwiedziami polarnymi, fokami, czy karibu pojawią się więc gęsi śnieżne, piżmowoły, lemingi, rosomaki, lisy śnieżne, a także śnieżne sowy. Każde zwierzę opatrzono stosownym obrazkiem pomagającym zapamiętać jak wygląda.


Książeczka porusza wyobraźnię i niezaprzeczalnie jest w stanie zaciekawić. Kto wie, może także otworzyć nieco bardzie małe umysły na wielki świat? :) Z całą pewnością jest prześliczna - czyni z niej to świetny pomysł na prezent :)


Więcej na:
https://egmont.pl/W-Arktyce.-Akademia-madrego-dziecka.-Odkryj-przyrode,20140085,p.html

#warktyce #fauna #flora #arktyka #dladzieci #egmont #akademiamądregodziecka





wtorek, 5 listopada 2019

Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie - Kelsey Miller


Tytuł: Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie (tytuł oryginału: I'll Be There for You: The One about Friends)
Autor: Kelsey Miller
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 368



Serialowy fenomen!

Szóstka przyjaciół, fontanna z czołówki, kultowa kanapa... i ćwierć wieku niepostrzeżenie minęło :) Dokładnie tak - to już 25 lat z "Przyjaciółmi". Jubileusz jakże proszący się o wydanie z tej okazji książki, która właśnie przed nami. Macie ochotę zajrzeć za serialowe kulisy serialu, który wielu uznaje za nieprzemijający fenomen? :)

Wraz z emisją pierwszego odcinka "Przyjaciół" 22.09.1994 roku nikt nie przypuszczał, że oto rozpoczyna się nowa era, która zmieni nie tylko spojrzenie na seriale telewizyjne (i na sam ich kształt), ale także na styl życia i na szeroko pojętą popkulturę. A także na przyjaźń międzyludzką widzów w wielu jej aspektach, co również trzeba przyznać. W każdym z szóstki bohaterów telewidzowie mogli przez wszystkie minione lata dostrzec coś z samych siebie, a w ich wzajemnych relacjach - własne życie. I chyba właśnie dlatego fenomen "Przyjaciół" trwa w najlepsze już tak długo i nic nie wskazuje na to, żeby miał się skończyć czy przeminąć. 

Niesamowite jest to, że serial cieszy się tak niesłabnącą popularnością nawet 15 lat po wyemitowaniu ostatniego odcinka. Czemu to przypisać? Kelsey Miller próbuje to trochę w kolejnych rozdziałach zdiagnozować i rozłożyć na czynniki pierwsze, jednak sedno sprawy zawiera się tak naprawdę w tym, co napisałem wyżej: widzimy w "Przyjaciołach" odbicie samych siebie. Mało tego - rzecz nie dotyczy tylko dzisiejszych trzydziesto- czy czterdziestolatków; dzisiejsi dwudziestolatkowie (oraz młodsi) także widzą w tym serialu odbicie własnego życia. I to jest niezaprzeczalnie piękne na swój sposób.

Kelsey Miller pokusiła się - jak już wspomniano na wstępie - o pewną analizę serialu, także zakulisową. W związku z powyższym poznamy jego scenarzystów, przebieg castingów, dowiemy się dlaczego właśnie ci aktorzy a nie inni zagrali swoje kultowe dziś role. Prześledzimy także kolejne sezony zarówno fabularnie, jak również w odniesieniu do rzeczywistego życia odtwórców głównych ról - dziesięcioletnia rola nie egzystuje wszak w próżni, sama, w związku z czym zmiany w życiu prywatnym aktorów nieuchronnie oddziaływały przez wszystkie lata na sam serial. Dowiemy się także jakie były przyczyny i geneza twistów fabularnych w kolejnych sezonach oraz poznamy zakulisową opowieść o tym jak i dlaczego to wszystko się skończyło... 

"Przyjaciele" to cała epoka w historii telewizji i ten fakt autorce książki udało się bardzo fajnie uchwycić. Serialowa analiza jest ściśle powiązana w swych opisach z realiami branży oraz z zachodzącymi w niej na przestrzeni lat zmianami. Poruszono także kwestie finansowe, marketingowe, PR-owe, a więc wszystko to, co przez lata składało się na otoczkę "Przyjaciół". Nie zapomniano także o ukazaniu losów odtwórców głównych ról - zarówno przez wszystkie lata emisji, jak również po nich. Całość składa się na nietuzinkowy i szalenie ciekawy obraz telewizyjnego fenomenu, który obecnie prawie się już nie zdarza - pokażcie mi bowiem serial, na którego nowy odcinek oczekują dziś miliony telewidzów na całym świecie (poza widzami "Gry o Tron" rzecz jasna ;) - a przynajmniej do odcinka nr 3 sezonu nr 8...).

Czy lektura ma wady? Owszem... Ja osobiście jakimś wielkim czy przesadnym fanem "Przyjaciół" nie jestem i nigdy nie byłem, ale jestem w stanie zauważyć fakt, że gdyby zabrać się za ten temat naprawdę metodycznie i od deski do deski, to książka z pewnością nie liczyłaby sobie 368 stron, ale - być może - drugie tyle... Zapewne sporo więc pominięto. Jak na telewizyjny fenomen wszech czasów 368 stron to bowiem śmiesznie mało - nieprawdaż?

Niezależnie jednak od objętości książki wypada ją polecić. I przeczytać. Fanom serialu nie trzeba jej wpychać do rąk - sami po nią sięgną ;) Ale cała reszta publiki może śmiało zaufać poleceniu i sięgać po niniejszą publikację. Nie wierzę, że nikt nigdy nie obejrzał chociażby jednego, dwóch, czy kilku więcej odcinków. A jeśli już ktoś choć tyle obejrzał (choćby w przelocie i niezbyt uważnie) to nie wierzę, że mu się nie podobało. Choćby dlatego fajnie będzie przeczytać te 368 stron - wierzcie na słowo :)

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl


Więcej o książce:
https://www.taniaksiazka.pl/przyjaciele-ten-o-najlepszym-serialu-na-swiecie-kelsey-miller-p-1290319.html

#przyjaciele #friends #25lat #centralperk #ross #rachel #monica #chandler #joey #phoebe #fontanna #pomarańczowakanapa 









Basia do słuchania - Zofia Stanecka, Marianna Oklejak

Tytuł: Basia do słuchania
Seria: Basia
Autor: Zofia Stanecka, Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 16.10.2019r.

Liczba stron: 272 (+audiobook; lektor Maria Seweryn)


Słuchamy czy czytamy? :)

Przed nami esencja serii "Basia" w pigułce - i to esencja nie byle jaka, "Basia do słuchania" to bowiem wydanie podwójne: książka plus audiobook :) Autorzy wersji pisanej to tradycyjnie Zofia Stanecka oraz świetna ilustratorka Marianna Oklejak, audiobooka zaś czyta (nie mniej świetna w tym co robi) Maria Seweryn.


Zbiór zawiera jedenaście historyjek z życia tytułowej bohaterki (w większości, i to może być maleńkim minusem książki, w sumie znanych lub troszkę powielających tematykę innych części serii), a są to:
1. Basia i przedszkole
2. Basia i bałagan
3. Basia i taniec
4. Basia i kolega z Haiti
5. Basia i opiekunka
6. Basia i gotowanie
7. Basia i podróż
8. Basia i alergia
9. Basia i biwak
10. Basia i plac zabaw
11. Basia i słodycze.

Nasza mała, dobrze znana i uwielbiająca żelki bohaterka przeżyje wraz z rodziną i przyjaciółmi mnóstwo przygód, a każda mniej lub bardziej będzie związana z codziennością poznawaną przez Basię każdego dnia. Dziewczynka będzie uczyć się trudnej sztuki pokojowego współżycia z rodzeństwem, nauczy się jak ważna jest rodzina i łączące ją więzi, pozna trudne słowa oraz ich znaczenie, odnajdzie się w przedszkolnej rzeczywistości, a także zrozumie czym jest tolerancja. Będzie także czas na dobrą zabawę, taniec, gotowanie, podróż na łono natury, a dla czytelnika - czas na dobrą dawkę dziecięcego humoru :)


Seria "Basia" już od lat w zasadzie bawi, uczy oraz pozwala miło spędzić dzieciom czas przy dobrej książeczce. W dobie nieustannego spadku czytelnictwa to niezwykle cenne, że na rodzimym rynku wydawniczym mamy serie książek i książeczek, które są w stanie zainteresować oraz zatrzymać przy sobie na dłużej małych czytelników. "Basia" (przeznaczona dla dzieci w wieku przedszkolnym oraz wszesnoszkolnym) jest niewątpliwie jedną z takich serii.


Książeczka jak najbardziej do polecenia :) Również z uwagi na załączoną wersję audio - opcja puszczenia dziecku bajki z płyty może być ciekawą odmianą ;) Pamiętajmy jednak, żeby mimo wszystko tej opcji nie nadużywać - niniejsza seria powstała przede wszystkim po to, żeby dzieciom czytać. Nie zapomnijmy o tym :)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej o książce (oraz o audiobooku):
https://egmont.pl/Basia-do-sluchania,20140079,p.html

#basia #dladzieci #zofiastanecka #mariannaoklejak #basiadosłuchania #książkadladzieci #dopoduszki 







poniedziałek, 4 listopada 2019

Korposzczury. Jak kultura korpo zrobiła z naszej pracy piekło - Dan Lyons


Tytuł: Korposzczury. Jak kultura korpo zrobiła z naszej pracy piekło (tytuł oryginału: Lab Rats: How Silicon Valley Made Work Miserable for the Rest of Us)
Autor: Dan Lyons
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 26.08.2019r.
Liczba stron: 336


Korpoświat.

Korposzczur płakał, jak czelendżował :) - jedno zdanie i uśmiech sam wykwita na ustach ;) Uśmiech nieco ironiczny, a jednak budujący - budujący dzięki całej dawce zawartego w powyższych słowach dystansu do problemu, którym jest praca we współczesnych korporacjach. Słupki, tabelki, wyniki, nadgodziny, w nagrodę jeszcze więcej nadgodzin, totalna eksploatacja pracownika mamionego pakietem socjalnym... Można chyba długo tak wymieniać. Dan Lyons robi to za nas, niezwykle celnie punktując przy tym wszystkie słabe miejsca korpo-systemu, a przy okazji przeprowadza niesamowicie trafną analizę przyczyn stanu rzeczy, w którym praca w korporacji staje się (już się stała?; może się stać?) istnym piekłem na ziemi.

Dan Lyons stworzył w niniejszej książce obraz przerażający, aczkolwiek bardzo trafnie odniesiony do rzeczywistości. Przy tym wszystkim nieco surrealistyczny oraz całkowicie idiotyczny z punktu widzenia logiki, która - jak widać - bynajmniej nie rządzi światem. Ktoś znany powiedział kiedyś, że ludzi głupich jest dużo więcej niż tych mądrych i sądzę, że w intencji autora śmiało można owo twierdzenie odnieść do współczesnego świata korporacji i wielkiego biznesu. Rządzi w nim krótkoterminowa perspektywa, brak dalekowzrocznej logiki oraz chęć jak największego i jak najszybszego zysku bez względu na koszty (które, paradoksalnie, rosną zamiast maleć). Gdzie w tym wszystkim jest pracownik? Na szarym końcu (o ile w ogóle gdzieś).

Skąd bierze się całkowity, według autora, brak logiki w dzikim pędzie korporacyjnym? Przewrotnie rzecz ujmując w tym, z czego wziął się impuls do największego w dziejach ludzkości rozwoju cywilizacyjnego: z internetu. A konkretnie z firm powiązanych z siecią i zyskującym krocie dzięki nowym technologiom. Teoria Lyonsa opiera się na twierdzeniu, że informatyczne giganty są tworami ludzi, którzy są co prawda geniuszami, jednak geniuszami na tyle zagłębionymi (po uszy albo i głębiej) w świat giga i terabajtów, że są całkowicie przez ten fakt oderwani od rzeczywistości oraz od ludzi i ich potrzeb, dla których nie mają ani zrozumienia ani tolerancji. Geniusz owładnięty jest zwykle swą wizją, której realizacja liczy się ponad wszystko - na pewno ponad dobro pracujących na tę realizację jednostek. Taki w przybliżeniu stan rzeczy przedstawia Lyons w odniesieniu do internetowych gigantów, którzy nadają ton funkcjonowaniu całego kapitalistycznego świata. I tu jest według autora pies pogrzebany, albowiem skąd brać przykład jeśli nie z tych, którzy osiągają największe sukcesy i generują największe zyski? No i inne sektory gospodarki powielają w ten sposób toksyczny i nielogiczny schemat... Proste?

Ciężko to, przyznam szczerze, zbyć machnięciem ręki. I na logikę - odgrywającą tak niewielką rolę we współczesnym świecie - jest w tym sens. Ciągły pęd ku zwiększaniu przychodów, wydajności, ciągłe cięcie kosztów (które jednakże mimo to rosną), wyciskanie z pracownika całego potencjału twórczego, jak największa efektywność za jak najmniejszą cenę. A potem? Potem jest "do widzenia". W końcu jaki jest pożytek z raz wyciśniętej cytryny? Drugi raz nie da się jej przecież wycisnąć.

Gdyby książkę tę napisał ktoś o zdeklarowanych poglądach lewicowych, można by "Korposzczury" uznać za przesadzony obraz sytuacji, problem jednak w tym, że Danowi Lyonsowi bardzo daleko do takich przekonań. We wszystkim co pisze ten pan tkwi całe mnóstwo prawdy. Czy coś to zmieni? Nie. Jednak, być może, pozwoli otworzyć oczy na ślepą uliczkę, która rysuje się na horyzoncie takiego stylu zarządzania ludźmi i zasobami. Do tej ślepej uliczki ciągle jeszcze daleko - wszak mamy na świecie kilka miliardów cytrynek do wyciśnięcia, nie skończą się one tak od razu - jednakże może dzięki takim pozycjom jak ta można będzie ów ślepy zaułek powoli dostrzec.

Póki co - można sobie poprawić humor, Lyons nie stroni bowiem od ironicznych spostrzeżeń oraz od ukazywania absurdów współczesnego korpo-świata ;) To z całą pewnością jest w stanie wywindować człowiekowi samopoczucie, jeśli więc następnego dnia wracacie do korpo... to może najpierw mała lektura? ;)

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl


Więcej o książce:
https://www.taniaksiazka.pl/korposzczury-jak-kultura-korpo-zrobila-z-naszej-pracy-pieklo-dan-lyons-p-1260392.html

#korpo #korposzczury #biznes #korporacje #danlyons








Moje wypieki z czekoladą - Dorota Świątkowska


Tytuł: Moje wypieki z czekoladą
Autor: Dorota Świątkowska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 16.10.2019r.
Liczba stron: 384


Niebo w gębie :)

Czekolada - czy jest ktoś, kto jej nie uwielbia? ;) Pomijając nieliczne chyba wyjątki - wątpię :) Jeśli nie jesteście zatem owym wyjątkiem, to macie przed sobą "czekoladową biblię"! ;) I to "biblię" niezwykle wszechstronną, znajdziecie tutaj bowiem zarówno przepisy klasyczne, jak również innowacyjne, a także nowe i stare receptury pozwalające poczuć w ustach nie tylko słodycz, ale także - nieomal? - czekoladowe niebo :)

Amatorem słodkości jak najbardziej jestem, choć jeśli chodzi o umiejętności kulinarno-kreatywne w zakresie jakichkolwiek wypieków... to wolę się może jakoś przesadnie nie wypowiadać ;) Ok, w kulinarno-słodkie cv mogę sobie wpisać faworki, babeczki, świąteczne ciasteczka pieczone z córką, czy choćby pomoc przy muffinkach ;) Ale to żałosne nic w porównaniu z tym, co na kolejnych stronach tej książki proponuje Dorota Świątkowska - znana kulinarna blogerka, której nazwisko być może niejednemu z Was nie jest obce.


Czego tutaj nie ma? Dla mnie, jako swoistego laika, jest tutaj dosłownie WSZYSTKO. Serniki, torty, babki, babeczki, muffinki, ciasteczka, pączki, puddingi, mazurki i cały szereg ciast. Wszystko opatrzone pięknymi zdjęciami (niesamowity plus w tym miejscu za szatę graficzną!), zrozumiałymi przepisami oraz instruktażem wykonania, który zrozumie chyba każdy laik :) (włącznie ze mną ;) ).


Nie będę nawet udawał, że własnoręcznie wykonałem wszystkie zamieszczone tutaj przepisy ;) Byłoby to co najmniej niewykonalne (zważywszy choćby na to, że samych przepisów znajdzie się tutaj ponad 120...). Jednakże czytając sobie jeden po drugim... a potem trzeci, czwarty... dochodzę do wniosku (a nawet do kilku wniosków), że:
a). Nie jest to wcale taka czarna magia
b). Przepisy te są jak najbardziej wykonalne
c). Nie trzeba posiadać onieśmielającej wiedzy kulinarnej żeby móc z powodzeniem upiec coś słodkiego :)


Wnioski te są jak najbardziej budujące. A jeśli chodzi o samą ocenę zamieszczonych tutaj przepisów... Jak już wspomniałem - guru / znawcą (niepotrzebne skreślić / wszystkie powyższe zostawić) czekoladowych wypieków to ja nie jestem, ALE jestem w stanie docenić i w jakiś sposób ocenić na plus fakt, iż Dorota Świątkowska proponuje kulinarne dzieła tyleż kuszące, co - sądząc z wyglądu i z opisów - przepyszne :) Ocena ta w dużej mierze bierze się z "doświadczenia" w byciu aktywnym konsumentem tudzież z edukacji bazującej na śledzeniu (czasem) programów a'la Masterchef, jednakże mam graniczące z pewnością przekonanie, iż jest to ocena trafna. 


Jeśli jednak nie do końca ufacie ocenie laika (nie mam o to pretensji), to zaufajcie... samym sobie ;) Już dawno naukowo udowodniono, że człowiek konsumuje w pierwszej kolejności oczami, a zatem spójrzcie sobie na kilka zamieszczonych na blogu fotek prosto z książki - czyż nie zachęcają i nie przekonują? :) Niech to będzie koronnym argumentem na korzyść tej pozycji.


Myślę, że omawiana w tym miejscu czekoladowa dawka książkowych słodkości da Wam z całą pewnością potężną dawkę nie tylko przyjemności, ale także radosnych czekoladowych wrażeń :) Pamiętajcie także, że (co także naukowo udowodniono) czekolada = przyjemność = endorfiny, a więc niniejsza lektura może być także źródłem bardzo, ale to bardzo dobrego samopoczucia :)

Polecam!

Więcej o książce:





Z dala od siebie - Jen Calonita


Tytuł: Z dala od siebie (tytuł oryginału: Conceal, Don't Feel)
Seria: Mroczna baśń / A Twisted Tale
Autor: Jen Calonita
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 30.10.2019r.
Liczba stron: 288


Elsa... bez Anny???

Arendelle takiej wersji tej historii z pewnością nie znało - Wy na sto procent też nie. Skąd to twierdzenie? Ano stąd, że w dobrze wszystkim znanej "Krainie Lodu" Anna bez Elsy żyć nie może, a w "Z dala od siebie" obie siostry... są rozdzielone i nieomal prawie się nawzajem nie pamiętają (!). Jesteście gotowi na taką właśnie wersję opowieści wprost z Arendelle?

Początek obydwóch historii jest w zasadzie identyczny: w dzieciństwie Annie i Elsie zdarza się wypadek związany z wyjątkowymi mocami tej ostatniej. I tak jak w pierwowzorze wszyscy udają się po pomoc do Doliny Żywej Skały, gdzie pod przywództwem Baltazara żyją władające magią trolle. Baltazar - a jakże - stara się pomóc, jednak gdy dokonuje na Annie swych magicznych zabiegów Elsa myśli, że robi siostrze krzywdę; zderzenie się fal magii Baltazara i Elsy niesie ze sobą doniosłe konsekwencje... Wszyscy padają ofiarą klątwy, która u Anny objawia się tym, że w towarzystwie Elsy może ona po prostu zamarznąć na śmierć, Elsa zaś... zapomina o swych lodowych mocach, które zostają uśpione aż do czasu gdy, jak mówi przepowiednia, "będzie potrzebować swej siostry bardziej niż kiedykolwiek wcześniej"... Dziewczynki, dla własnego dobra, zostają rozdzielone. I to na całe lata... Pewnego dnia ich rodzice umierają, a władzę w Arendelle ma przejąć Elsa. Dziewczyna stopniowo odzyskuje pamięć o swych mocach, lecz nie tylko o nich - w umyśle młodej władczyni pojawiają się niejasne obrazy innej dziewczynki... Czy siostrom - tak jak w pierwowzorze - uda się odzyskać łączącą ich więź? I czy siostrzana miłość okaże się znów lekiem na (prawie) całe zło tego świata?

Jako alternatywa dla "Krainy Lodu" niniejsza książka jawi się jako bardzo ciekawy pomysł :) Jednakże na tle innych książek z cyklu "Mroczna baśń" (jak dotąd ukazały się: alternatywna historia Ariel pt. "Świat obok świata", zmieniona historia Śpiącej królewny pt. "Dawno, dawno temu... we śnie" oraz wariacja dotycząca losów Aladyna pt. "Potęga magii") niniejsza książka wypada... trochę słabo... Jest tak chyba przede wszystkim dlatego, że Jen Calonita w przeciwieństwie do Liz Braswell (która napisała wszystkie powyższe części serii) dosyć oszczędnie podokładała do przerabianej historii nowe elementy i przez to jej alternatywna opowieść prezentuje się na tle wariacji Braswell nieco blado... Trochę szkoda, bo sądzę, że można było się tutaj pokusić o dużo dalej idące zmiany fabularne, które jako całość prezentowały by się o wiele ciekawiej niż finalne dzieło Jen Calonity.

Nie zrażajcie się proszę tym niekorzystnym porównaniem do innych książek z serii "Mroczna baśń". Wypada ono co prawda niekorzystnie dla wariacji "Krainy Lodu" z którą mamy właśnie do czynienia, jednakże owa wariacja sama w sobie nie jest w gruncie rzeczy zła :) Bynajmniej; to ciekawie zinterpretowana oraz umiejętnie przerobiona opowieść, którą czyta się z niekłamanym zainteresowaniem. 

Myślę, że prawdziwym fanom Arendelle nie trzeba tej książki jakoś przesadnie zachwalać - ci sięgną po nią tak czy siak ;) Całej reszcie wahającej się publiki książkę POLECAM - to może być ciekawe czytelnicze doświadczenie w przededniu premiery kinowej "Krainy Lodu 2" :)

Więcej o książce:








niedziela, 3 listopada 2019

Potęga magii - Liz Braswell


Tytuł: Potęga magii (tytuł oryginału: A Whole New World)
Seria: Mroczna baśń / A Twisted Tale
Autor: Liz Braswell
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 30.10.2019r.
Liczba stron: 320


Aladyn na opak.

Zastanawialiście się kiedyś jak mogłaby wyglądać klasyczna baśń o Aladynie gdyby... nie posiadał on czarodziejskiej lampy? :) Dzięki "Potędze magii" autorstwa Liz Braswell macie niepowtarzalną okazję na to, żeby poznać kształt takiej wizji. Zapewniam - będzie się działo!

Koncepcja Liz Braswell w książkach z serii "Mroczna baśń" jest bardzo prosta: to, co jest fabułą jakiejś klasycznej baśni zostaje po prostu wywrócone do góry nogami, przez co cała narracja pełna jest zaskakujących czytelnika fabularnych twistów. Nie inaczej wygląda sprawa w przypadku Aladyna. W "Potędze magii" jest on biednym chłopakiem ze slumsów Agrabahu, który co prawda kocha księżniczkę Dżasminę, jednak nie jest w stanie jej zdobyć gdyż czarodziejskiej lampy z dżinem bynajmniej nie posiada. Sama lampa rzecz jasna istnieje, znajduje się ona jednak w posiadaniu złego wezyra Dżafara, który przez aranżowany związek z Dżasminą zyskuje władzę nad całym Agrabahem. Dla krainy ma to dramatyczne konsekwencje... Terror, ucisk, a nawet egzekucje są na porządku dziennym. W końcu ludność chwyta za broń, a na czele zbrojnego powstania stają Aladyn i Dżasmina... Czy uda im się pokonać wezyra i zyskać kontrolę nad lampą oraz dżinem?

"Potęga magii" to świetna koncepcja na książkę i co najmniej zadowalające jej wykonanie :) Narracja nie jest może wymagająca i górnolotna, pamiętajmy jednak że to alternatywna wersja klasycznej baśni znanej od dziesiątków lat, a zatem mamy wciąż do czynienia z bajką - nie wymagajmy zatem cudów ;) Cud jednak nie jest wcale potrzebny żeby "Potęga magii" mogła się podobać :)

Nazwa cyklu którego częścią jest ta książka - dla przypomnienia: "Mroczna baśń" - także zobowiązuje, albowiem sporo mroku tutaj znajdziemy (czy tego chcemy czy nie). Dodaje to tej klasycznej disneyowskiej baśni ciekawej nutki nowości :) ... A jednocześnie sprawia, że nie jest to już coś przeznaczonego dla naprawdę małych czytelników. Ci nieco starsi niż kilkulatkowie będą jednak, podejrzewam, zadowoleni :)

Polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej o książce:








Yakari i grizli - Derib, Job


Tytuł: Yakari i grizli
Cykl: Yakari (tom 5)
Autor: Derib, Job
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 16.10.2019r.
Liczba stron: 48


Yakari i grizli.

Sympatyczny mały Indianin z plemienia Siuksów powraca :) A powrót ten jest konieczny, albowiem jego mali zwierzęcy przyjaciele znikają jeden po drugim w tajemniczych okolicznościach... Zaalarmowany przez bobry Yakari rusza wraz z Małym Piorunem na poszukiwanie przyjaciół. Czy uda mu się rozwikłać zagadkę ich zniknięcia?

Za cała intrygą stoi, jak się okaże, pewien niedźwiedź... I nie jest to niedźwiedź byle jaki, mamy bowiem do czynienia z wyjątkowo paskudnym jeśli chodzi o charakter niedźwiedziem grizli. Wybujałe ego owego osobnika każe mu uważać, że inne zwierzęta żyją po to aby mu służyć, a symbolem tego ego jest zajmowany przezeń niedźwiedzi kamienny tron. A schwytane zwierzęta? Są zastraszone i gnane strachem o siebie (oraz o los swoich rodzin jeśli nie będą posłuszne) zbierają dla niedźwiedzia miód, ryby i wszelkie inne leśne smakołyki... Yakari ma więc przed sobą nie lada problem. Czy Wielki Orzeł przybędzie mu z pomocą? I czy niewolniczo wykorzystywane zwierzęta zdoła ocalić coś innego niż słynny zimowy sen wielkiego misia? ;)

Komiks jak zwykle stoi na dobrym poziomie. Zajmujący, z ciekawą oraz wyrazistą kreską, niepozbawiony poczucia humoru oraz - jak zawsze - morału. Dziki Zachód w komiksach z serii „Yakari” ma fajne, dziecięce wręcz oblicze. Dla takiego też – dziecięcego – odbiorcy przeznaczona jest ta seria. W niczym nie ujmuje to jednak klimatu całej opowieści, który przypadnie do gustu także nieco starszym wielbicielom Dzikiego Zachodu :)

Polecam ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej o komiksie:





Skończ z tym sh*tem! Przestań uprawiać autosabotaż i upomnij się o własne życie - Gary John Bishop


Tytuł: Skończ z tym sh*tem! Przestań uprawiać autosabotaż i upomnij się o własne życie (tytuł oryginału: Stop Doing That Sh*t. End Self-Sabotage and Demand Your Life Back)
Autor: Gary John Bishop
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 18.09.2019r.
Liczba stron: 288


Autosabotaż.

Gary John Bishop po zeszłorocznym bestsellerze "Unf*ck yourself. Napraw się!" powraca z nową książką utrzymaną we względnie podobnym tonie oraz tematyce. Podobieństwa obydwóch tytułów sprowadzają się do kwestii naszych mentalnych ograniczeń i porażek, ale o ile "Unf*ck yourself..." sprowadzało się głównie do przyczyn i skutków negatywnego myślenia oraz sposobów na odwrócenie tej tendencji, o tyle "Skończ z tym sh*tem..." poświęca najwięcej uwagi życiowym zaniechaniom oraz schematom sprawiającym, że nader często dochodzimy w życiu do tzw. ściany zwanej także życiową ślepą uliczką.

Sednem narracji Bishopa w nowej książce jest ukazanie skutków tego, do czego prowadzą zaniechania oraz biorące się z bezsilności, bezradności oraz z poczucia tkwienia w porażce decyzje, które w swej istocie są w naszym wykonaniu szalenie defensywne, przepełnione strachem i brakiem wiary w siebie. Popełniamy owe błędy często, zbyt często jak twierdzi autor, a konsekwencją takiego stanu rzeczy jest wycofanie, zamknięcie się w sobie i de facto szkodzenie samemu sobie. Brzmi to, trzeba przyznać, w miarę sensownie. Analiza omawianych kwestii została przedstawiona przez Bishopa nader wiarygodnie i - chyba - trafnie.

Czytając kolejne strony można odnieść wrażenie, że autor stara się na wszystkie możliwe sposoby wstrząsnąć czytelnikiem. Roi się tutaj od zwrotów i przesłań w stylu "teraz powiem ci niewygodną prawdę", "weź się za siebie", "zrób coś ze sobą", itd itp. Taka słowna terapia szokowa, która jednak... niewiele ma wspólnego z właściwą terapią jakiegokolwiek rodzaju. Bishop zresztą w żadnym momencie nie podaje czytelnikowi jakichkolwiek praktycznych rozwiązań, ale raczej skupia się na analizie przyczyn, ukazaniu skutków oraz na wałkowaniu aż do znudzenia wskazówek, że należy inaczej myśleć, inaczej coś zrobić, inaczej do pewnych kwestii podchodzić i ma to w narracji autora sprawić, że los się odmieni, a nasze życie będzie wyglądać zgoła inaczej... Hm. Cóż, jeśli liczyliście na jakiś poradnik - źle trafiliście.

Poradnik z tej książki jest żaden, ale ma ona szansę trafić do deklarowanego odbiorcy czymś innym, a mianowicie fachową, wszechstronną analizą tego, co dzieje się z nami gdy robimy to czego nie powinniśmy lub gdy nie robimy tego, co jest właściwe. W połączeniu z powtarzanymi sloganami o potrzebie jednej wielkiej ZMIANY ma to pewne szanse na przebicie się do odbiorcy. Jednak - choć żaden ze mnie psycholog - na logikę patrząc szansa na dotarcie do odbiorcy z takim przesłaniem istnieje chyba tylko wtedy, gdy rzeczony odbiorca jest jeszcze na względnie niegroźnym etapie owych negatywnych zjawisk w swoim życiu, a mianowicie - konkretyzując - na takim etapie, w którym logiczne wywody są w stanie wskazać odbiorcy gdzie popełnia on błędy i ma on przez to szansę samodzielnie odwrócić negatywne tendencje w swoim życiu. Jeśli odbiorcą byłby zaś ktoś, kto ma naprawdę poważne problemy z samym sobą i potrzebuje w związku z tym fachowej pomocy, no to w takim przypadku książka Bishopa raczej tu nie pomoże... A być może zrobi nawet więcej złego niż dobrego.

Podsumować tę książkę można w sumie bardzo prosto: autor pokazuje co robimy w życiu źle, wskazuje czego w ogóle nie robimy (choć jest to konieczne) i krzyczy do każdego z nas z osobna "RUSZ DU*Ę!". Może to zbyt duże uproszczenie, ale wiele w nim moim zdaniem racji. Jeżeli komuś brakuje motywacji, zastrzyku energii, czy przysłowiowego "kopa w du*ę", to w takim wypadku trafiliście w idealną dla Was lekturę :)

Kończąc - jak najbardziej polecam. Pomimo pewnych braków oraz praktycznych wskazówek do stosowania w codziennym życiu książka jest nad wyraz interesująca i może być ciekawym pomysłem na jeden-dwa jesienne wieczory ;)

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki.





Pamięć nieulotna - Edward Snowden


Tytuł: Pamięć nieulotna (tytuł oryginału: Permanent record)
Autor: Edward Snowden
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 17.09.2019r.
Liczba stron: 440


Sumienie internetu.

Edward Snowden - postać może nie tyle nietuzinkowa, co z całą pewnością znana oraz potwierdzająca swoim świadectwem to, czego każdy użytkownik jakiejkolwiek cyfrowej technologii mniej lub bardziej się zawsze spodziewał. Czy były pracownik CIA i NSA to zwykły zdrajca, czy też o bólu uczciwy orędownik wolności w sieci, który otworzył wielu ludziom oczy na czyhające w niej zagrożenia? 

2013 rok był dla Edwarda Snowdena oraz dla ogólnoświatowej społeczności mediów elektronicznych z całą pewnością rokiem przełomowym. To właśnie sześć lat temu Snowden przekazał światu prawdę o tym, co rząd USA robi z informacjami o naszej aktywności w sieci zbierając je wszystkie w imię specyficznie pojmowanego bezpieczeństwa, które - na drugą stronę medalu patrząc - przewrotnie grozi jedną wielką inwigilacją w stylu Orwella. Zwykłe życie dla Snowdena wraz z tym wygłoszonym publicznie świadectwem się skończyło. Dziś, po sześciu latach, dostajemy do ręki książkę będącą zapisem tamtych wydarzeń z perspektywy jej centralnej postaci. Czy ta biograficzna spowiedź wnosi coś do tematu?

Generalnie rzecz biorąc... nie. Jest to po prostu dobrze spisany zapis zarówno wydarzeń z 2013 roku, jak również ich genezy. Książka jest także rozszerzona o rys biograficzny Snowdena, który obejmuje w zasadzie całe jego życie, począwszy od dziecięcej fascynacji nowymi technologiami, przez etapy jego pracy zawodowej, nawiązanie współpracy z CIA i NSA, na wydarzeniach z 2013 roku skończywszy. Lektura jest dobra (i to zaskakująco dobra jak na kogoś, kto pisaniem książek się nigdy nie parał - Snowden zresztą bez ogródek się do tego przyznaje wspominając, że napisanie "Pamięci nieulotnej" poprzedził sześciomiesięcznym kursem pisarskim), lecz bynajmniej nie odkrywcza. Zawiera za to szereg szeroko zakrojonych refleksji autora na temat zagrożeń wynikających z działań władz oraz wskazuje na szereg niebezpieczeństw, które mogą czyhać na szeregowego użytkownika sieci.

Bardzo wymowne są fragmenty książki poświęcone przyczynom decyzji Snowdena o ujawnieniu światu prawdy. Autor kreuje to wszystko jako sytuację konfliktu sumienia i przeważenia szali przez kwestie moralne. Interesujące, ale chyba w żaden sposób nie jest to odkrywcze. Chociaż jeśli kogoś te kwestie zajmują, to zapewne znajdzie przyjemność w tego typu opisach.

Reasumując lektura jest ciekawa, w pewien sposób interesująca, ale chyba niewiele wnosi do całej historii Edwarda Snowdena. Slogan pt. "książka napisana z perspektywy samego zainteresowanego" bardzo fajnie brzmi, ale jest jedynie sloganem. Tak czy inaczej, ostatecznie przeczytać jednak warto. Choćby z tego względu, że kilka lat temu sprawa Snowdena zelektryzowała cały świat.

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki.