wtorek, 3 maja 2022

Tron Jagiellonów. Krwawa sukcesja - Szymon Jędrusiak


Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 27.04.2022
Liczba stron: 496


Korona i krew.

Na temat historii Polski napisano bardzo wiele książek. W tego rodzaju historycznej literaturze wyjątkowe miejsce zajmują te pozycje, które łączą w sobie historyczną prawdę i literacką fikcję, dając w efekcie dzieła, które nie tylko przybliżają nam fakty z przeszłości, ale także wspaniale je ubarwiają, dzięki czemu cały ten temat staje się przystępny, ciekawy, emocjonujący, a dodatkowo fascynujący i zachęcający do samodzielnego zgłębienia prawdy o naszych historycznych losach. Wyjątkowo wdzięcznym tematem są w tym zakresie czasy dynastii Jagiellonów z początków XV wieku - znany z historycznych zamiłowań Szymon Jędrusiak zabiera nas właśnie ponownie w tamte czasy! Przed nami licząca sobie prawie 500 stron literacka podróż sześć wieków wstecz, prosto w wir wielkiej polityki i burzliwych czasów tuż po wielkiej wojnie z Zakonem Krzyżackim, kiedy to wkrótce roztrzygną się niepewne losy sukcesji polskiego tronu. Odwiedzimy bowiem XV wiek w dniach, w których rządy Władysława Jagiełły powoli dobiegają końca.


Napisałem, że autor zabiera nas w tamte czasu ponownie, mieliśmy już bowiem przyjemność zawitać za sprawą Pana Szymona do czasów Jagiellonów w trylogii poświęconej chyba najbardziej znanemu polskiemu rycerzowi: Zawiszy Czarnemu (na ową trylogię składały się powieści "Aragonia" , "Droga do króla" oraz "Wielka wojna"). Wydany kilka lat temu cykl, obierając za punkt wyjścia losy polskiego rycerza, był w gruncie rzeczy opowieścią o początkach unii Korony i Litwy, która jako nowy polityczny byt na europejskiej mapie musiała zmagać się z wieloma zagrożeniami - w tym przede wszystkim z potęgą Zakonu Krzyżackiego.


Tym razem przeskoczymy w przeszłość dosłownie na chwilę po pokonaniu Krzyżaków na polach Grunwaldu. Unia polsko-litewska powoli krzepnie, jednak jej potęga wciąż jest niepewna. Władysław Jagiełło ma już bowiem swoje lata, a wciąż nie doczekał się potomka, który mógłby objąć tron po jego śmierci. Dawni wrogowie i dotychczasowi sojusznicy obserwują uważnie sytuację oraz ważą siły zamyślając o tym, jak się zemścić, korzystnie zdradzić, bądź po prostu ugrać coś dla siebie w realiach, w których nic nie jest pewne, a prawo siły idzie o lepsze z intrygą, kłamstwem i dyplomatycznym sprytem, w którym nie ma świętości, a jedyną wartością jest wyłącznie własna korzyść. 


Opisane w książce losy sukcesji polskiego tronu będą rozgrywać się na naszych oczach na tle burzliwych wydarzeń z początków XV wieku — soboru w Konstancji, wojen husyckich oraz kolejnych zmagań z Zakonem Krzyżackim. Poznajemy w nich autentycznych bohaterów epoki (w tym wspomnianego już rycerza, Zawiszę Czarnego), wplątanych w spisek, który po śmierci Władysława Jagiełły ma osadzić na polskim tronie potomka rodu Hohenzollernów. W grze dotyczącej polskiego tronu pozostają także inne europejskie potęgi, na czele z będącą wciąż handlową potęgą Hanzą i cesarstwem niemieckim, a całą układankę uzupełniają wywiadowcze rozgrywki pomiędzy Polską, Czechami, Brandenburgią, papiestwem, a nawet daleką Aragonią.


Szczęk mieczy i rycerskich zbroi jest w "Tronie Jagiellonów" równie głośny co szelest wyciąganego z rękawa sztyletu i szepty szpiegów, którzy potajemnie przekazują sobie instrukcje swoich panów. Wielka polityka XV wieku wciąga w swój wir wszystkich ważnych politycznych graczy tamtej epoki, co do której okazuje się, że siła rycerskich hufców może być takim samym fundamentem potęgi co dyplomatyczna zręczność i zaplanowana zdrada. Czyta się to wszystko jednym tchem!


Szymon Jędrusiak wykonał naprawdę wielką, tytaniczną wręcz pracę. Oddanie realiów, stosunków społecznych, dynamizm fabularny, genialne przełożenie intryg i spisków z zamierzchłej przeszłości na współczesny, zrozumiały dla każdego język, wymaga ogromnej wiedzy, talentu i tyle samo ciężkiej pracy. Wielkie brawa za tę powieść Panie Szymonie!


Uwielbiam, kiedy dzięki książce zamierzchła historia ożywa na kolejnych stronach. Szymon Jędrusiak ma ten dar, że świetnie ożywia nie tylko samą historię, ale i jej głównych bohaterów; zarówno tych najważniejszych, historycznie udokumentowanych, jak i zwykłych, szarych ludzi, będących dla nich wiarygodnym tłem. Talent pisarski autora sprawia, że początek XV wieku staje przed naszymi oczami naprawdę jak żywy!

Polecam.

Bukowy Las - dziękuję.

#tronjagiellonów #krwawasukcesja #szymonjędrusiak #bukowylas #historia #władysławjagiełło #uniapolskolitewska #zawiszaczarny #czytamksiazki #dobraksiazka #cosnapolce #bookstagram #bookreview











Magiczne sznury. Jak wykorzystać moc węzłów do manifestacji pragnień i praktyk magicznych - Brandy Williams


Autor: Brandy Williams
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 27.04.2022
Liczba stron: 304


Biała magia sznurów.

O praktykach magicznych najczęściej zwykło się myśleć w kategoriach szarlataństwa i bajek dla dzieci, w których złe wiedźmy warzą coś po nocach w bulgoczących kociołkach lub dają niewinnym dzieciom  zatrute jabłka do jedzenia. Magię jako taką często przedstawia się w odniesieniu do jej mrocznego i złego, czarnego aspektu, istnieją jednak także rodzaje przyjaznej, białej magii, która według niektórych nie tylko nie szkodzi, ale wręcz pomaga. Kwestia wiary w te rzeczy to wprawdzie indywidualna sprawa, jednak... co jeśli to naprawdę pomaga? Brandy Williams przedstawia nam i poleca w niniejszej książce właśnie coś w tym guście - przyjazną magię sznurów, których plecenie jest nie tylko niegroźne, ale które może być także pożyteczne.


Nowości Księgarni Tania Książka to zawsze tytuły ciekawe, intrygujące, wychodzące poza dobrze znane schematy. Bardzo często towarzyszy im powiew świeżości, intrygująca zapowiedź czytelniczej przygody, lub też - tak jak w tym przypadku - dawka zmieszanych z magią (w tym przypadku na całe szczęście tą białą) tajemnic, które są w stanie rozpalić wyobraźnię, a nawet pomóc nam trochę w codziennym życiu. Czasem i na takie historie warto się skusić, zapewniają one bowiem nie lada rozrywkę i są szansą na całkiem nowe czytelnicze przeżycia.


Magia sznurów jest według autorki bardzo stara. Sięga ona swymi korzeniami aż do starożytnych czasów Babilonu oraz innych antycznych cywilizacji, a praktykowana była w celach użytecznych i z natury dobrych, które umożliwiały ludzkości użycie niegroźnych czarów w celu uzyskania np. nieco więcej szczęścia i przychylności losu dla swych codziennych spraw. Co to w praktyce oznaczało i co to oznacza dziś?


Dowiemy się tego z książki, a chcąc być nieco bardziej konkretnym przekonamy się m.in. o tym, jak dzięki splotom wyzwolić w sobie moc i energię, które wpływają na rzeczywistość fizyczną i duchową. Według autorki magia sznurów to jeden z najłatwiejszych, a do tego niezwykle przyjemnych i relaksujących sposobów na codzienne praktykowanie czarów. Jest także wygodna i niezbyt czasochłonna – splot można zrobić w ciągu kilku minut, będąc zarówno w domu, jak i poza nim. Taki własnoręcznie wykonany sznur z ładunkiem magicznym można nosić jako ozdobę albo schować do kieszeni lub torebki. Brzmi to co najmniej ciekawie, a każdy kolejny rozdział - naprawdę, wierzcie na słowo - ciekawi coraz bardziej.


Książka przedstawia historię magicznych sznurów i uczy wszystkiego, co trzeba wiedzieć o narzędziach i o technikach niezbędnych do tworzenia własnych splotów. Z kolejnych rozdziałów dowiemy się, w jaki sposób szybko i skutecznie skręcić własny magiczny sznur, czym kierować się w wyborze kolorów, jak formułować intencje, jak ładować sznury oraz jak dołączać do nich potężne zaklęcia. Poznamy dziesiątki projektów obejmujących szeroki wachlarz celów magicznych: ochronę, wsparcie podczas przemian życiowych, znalezienie nowej miłości, rozwój twórczego życia, celebrowanie wiązania rąk, chwytanie mocy znaków zodiaku, uwalnianie mocy sznura i wiele innych.


Być może naprawdę dobrze jest być w życiu - choćby w jakimś małym stopniu - niegroźną wiedźmą i dobrą czarownicą? Brandy Williams przekonuje, że tak. Autorka przeprowadzi nas przez kolejne strony opowiadając czytelnikom o praktykach, za sprawą których można udoskonalić pełną białej magii sztukę wiązania sznurów, przez co nasz dom naprawdę może napełnić się magią. Według autorki może się nią także napełnić nasze życie, co w efekcie wiele spraw może nam ułatwić. Czy to rzeczywiście możliwe - sprawdźcie sami.

Zapraszam raz jeszcze do sekcji Nowości Księgarni taniaksiazka.pl

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl


#magicznesznury #brandywilliams #taniaksiazka #bloggujezTK #cosnapolce #białamagia #magia #praktykimagiczne #dobraksiazka #bookstagram #bookreview #ezoteryka #parapsychologia











Witajcie w Rosji - Dmitry Glukhovsky


Tytuł: Witajcie w Rosji (tytuł oryginału: Рассказы о Родине)
Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 08.04.2022
Liczba stron: 350


Prawda i fikcja.

Czy o prawdzie i o rzeczywistości można opowiadać za pomocą fikcji? Okazuje się, że jak najbardziej tak. Co ciekawe, pomysł ten sprawdza się najlepiej w odniesieniu do prawdy związanej z autorytaryzmem, korupcją, chciwością, głupotą i wszechobecnym złem skorodowanego od wewnątrz systemu, jakim jest... putinowska Rosja. Dowodem na to, że owa konwencja może być celna niczym mocny lewy sierpowy jest książka pt."Witajcie w Rosji" - zbiór opowiadań autorstwa Glukhovsky'ego, w których bezlitośnie rozprawia się on ze wszystkim tym, co stoi u podstaw autorytaryzmu jego dzisiejszej ojczyzny.


W kilkunastu błyskotliwych opowiadaniach Glukhovsky wprawną ręką kreśli alegoryczny portret swojej ojczyzny: państwa, w którym korupcja sięga szczytów władz, kraju współrządzonego przez oligarchów i podporządkowanego ich interesom. „Witajcie w Rosji” to iście wybuchowa mieszanka: fikcja miesza się tu z rzeczywistością, satyra i ironia sprawiają, że nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, a wszystko to w ulubionej przez Glukhovsky’ego konwencji science fiction. To wyjątkowa książka, dotykająca ważnych problemów współczesnej Rosji w sposób niezwykle oryginalny, dosadny i nad wyraz trafny.


To nie pierwszy raz, gdy Glukhovsky pisze o dzisiejszej Rosji i o jej wadach, omawiany zbiór opowiadań jest jednak być może najlepszą literacką puentą na strukturalne dzieło Putina, jaka kiedykolwiek wyszła spod ręki tego akurat autora. Znajdziemy tu bowiem wszystko to, co się na dzisiejszą Rosję składa: korupcję, chciwość, złe intencje, wyniesienie systemu ponad jednostkę (które odbywa się kosztem właśnie tej jednostki) oraz wynikające z idiotycznie pojętego poczucia "historycznej krzywdy" dążenie do odbudowy imperium - i to za wszelką cenę.

Narzędziem, za pomocą którego Glukhovsky opowiada nam o tym wszystkim są opowiadania. Wszystkie zamieszczone w książce teksty (a jest ich szesnaście) przesiąknięte są duchem science-fiction i są w gruncie rzeczy bardzo zręcznie skonstruowanymi hybrydami fikcji i rzeczywistości.


W ramach przedstawiania przez autora owych hybryd przeczytamy m.in. o przedstawicielach pewnego koncernu, którzy bez wahania udali by się do piekła celem podpisania kontraktu na dostawę surowców, gdyby tylko odnaleziono przejście do owego piekła; dowiemy się, że na biurku przywódcy stoi pewien telefon, lecz nie można z niego dzwonić, albowiem on tylko przekazuje głos z nieba (wszak władza właśnie od nieba pochodzi i ma boskie namaszczenie), a także przekonamy się, że portrety owego przywódcy wywołują masowe niepokalane poczęcia. Wszystko to na chwałę ojczyzny oczywiście...


Rosja to kraj sprzeczności i twór tak umowny, jak tylko umowne mogą być konstrukcje oparte na korupcji, przemocy i piorącej mózgi propagandzie. Glukhovsky wytyka i obnaża wady tego systemu po prostu bezlitośnie. Jest się więc z czego pośmiać, ale jednocześnie znajdziemy tutaj mnóstwo przemyśleń i tematów godnych zadumy - przekonamy się bowiem, że nawet w XXI wieku może istnieć tak dobry system prania mózgu, który tworzy ze społeczeństwa posłusznych wykonawców pozbawionych własnej woli, a z wielkiego kraju kuriozalny twór, w którym wszystko jest tak odrealnione, jak tylko można odrealnić rzeczywistość.

Polecam.

Insignis - dziękuję!

#witajciewrosji #DmitryGlukhovsky #sciencefiction #rosja #putin #umownykraj #korupcja #autorytaryzm #totalitaryzm #opowiadania #dobraksiazka #insignis #wydawnictwoinsognis #cosnapolce #bookstagram











Droga Szamana. Etap 7: Na tropie stwórcy - Wasilij Machanienko


Tytuł: Droga Szamana. Etap 7: Na tropie stwórcy
Cykl: Droga Szamana (tom 7)
Autor: Wasilij Machanienko 
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 20.04.2022
Liczba stron: 432


Koniec wieńczy dzieło.

Bardzo dobry cykl książek z serii "Droga Szamana" dobiega właśnie na naszych oczach końca, oto bowiem dostajemy do rąk jego ostatnią, siódmą odsłonę - "Na tropie stwórcy". Na tę część przyszło nam trochę czasu poczekać (Wydawca przesunął termin marcowej premiery rosyjskojęzycznego twórcy z uwagi na wydarzenia w Ukrainie; ową decyzję podjęto z uwagi na tragizm mającej miejsce wojny - i to nawet pomimo faktu, że autor bardzo stanowczo odcina się od polityki Kremla). Czy było warto odliczać (dodatkowo jeszcze odroczony) czas do premiery?

Niesamowita przygoda Dmitrija Machana w Barlionie dobiega powoli końca. W wirtualnym świecie gry, który przez tyle miesięcy zastępował mu prawdziwe życie, jego postać – Szaman – przeżywała upadki i wzloty (dosłownie i w przenośni). Czy Barliona – ziemia obiecana graczy RPG, raj amatorów fantastycznych przygód, źródło godziwego zarobku dla zaradnych i rzutkich, ale także piekło dla niedolevelowanych i… więźniów – jest jeszcze w stanie czymś zaskoczyć Machana? Przeczytajcie wielki finał siedmiotomowej, bestsellerowej sagi LitRPG, która zawładnęła wyobraźnią polskich czytelników.


Czy jest tu ktoś, kto nie pokochał jeszcze Barliony i literackiej koncepcji realizowanej w tej serii książek? Ręka do góry!... Nie widzę nikogo, kto by oponował :) I mam nadzieję, że tak faktycznie jest, „Droga Szamana” warta jest bowiem i zainteresowania i przeczytania. To powiew prawdziwej świeżości w świecie fantastyki.

Jeszcze niedawno Machanowi wydawało się, że szósty etap gry jest zarazem ostatnim i że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. Jednak życie – to wirtualne i to prawdziwe – niespodziewanie dokonało korekty kursu. Oto korporacja, której świat zawdzięcza Barlionę, postanowiła ożywić Pana Ciemności i całą jego armię. Iwanow, szef przedsiębiorstwa, osobiście wcisnął przycisk reaktywacji. Odrodził się Gieranika wraz ze swym Smokiem Ciemności. Tymczasem Szaman otrzymał od korporacyjnej wierchuszki propozycję nie do odrzucenia…


Jak się to wszystko skończy? Sprawdźcie koniecznie!

Zaskakujące zwroty akcji, tempo fabuły, nieustanne niespodzianki – to wszystko dostajemy w „Na tropie stwórcy” przez cały czas. Można śmiało powiedzieć, że pęd do przodu w obliczu ciągłych zwrotów akcji jest tutaj na porządku dziennym. Nie wiem jak Wam, ale mi jak najbardziej to odpowiada.

Jeśli coś może w książce i w całym cyklu przeszkadzać, to pewna nieuchronna konieczność znajomości języka gamingowego i realiów gier komputerowych. Dla kogoś nieobeznanego może to być szok, ale zapewniam – wszystko da się bardzo łatwo załapać i pojąć. Później lektura jest już tylko i wyłącznie czystą przyjemnością :)


Książka wciąga jak wszyscy diabli! Ten tytuł może być (i w zasadzie już można powiedzieć, że jest) hitem wśród czytelników młodego pokolenia – wszak to właśnie najmłodszym z nas najmniej obce są komputery i wirtualne gry online ;) Niemniej jednak również nieco starszy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie, a tym „czymś” będzie z całą pewnością szybka akcja i zaskakujące zwroty fabularne, ale nader wszystko będzie to sama koncepcja książki i całego cyklu, jest to bowiem swoiste novum. I to novum genialne w zamyśle oraz w wykonaniu!

Dziękuję Wydawnictwu
Insignis za egzemplarz recenzencki.

#DrogaSzamana #DmitrijMachan #WasilijMachanienko #Insignis #Barliona #wydawnictwoinsignis #litRPG #cosnapolce #czytamksiazki #dobraksiazka #bookstagram











Prawdziwe tygrysy - Mick Herron


Tytuł: Prawdziwe tygrysy
Cykl: Slough House (tom 3)
Autor: Mick Herron
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 18.05.2022
Liczba stron: 430


Outsiderzy.

Znana nam już z powieści "Kulawe konie" i "Martwe lwy" ekipa tylko pozornie przegranych szpiegów powraca do nas w najnowszej odsłonie! Jackson Lamb i dowodzona przezeń zgraja raz jeszcze staną w obliczu zadania, od którego rozwiązania zależy los ich wszystkich. Wartka akcja, ciekawa intryga i dobra zabawa w trakcie czytania są jak zawsze gwarantowane!

Wykluczeni z grona czempionów z Regent’s Park, zesłani do Slough House za narkotyki i pijaństwo, za rozpustę i wpadki, za politykowanie i zdrady… Fatalnie dobrani i znakomicie wyszkoleni przeciętniacy pod wodzą Jacksona Lamba nie przeprowadzali już operacji. Przekładali tylko papiery. Żaden z nich nie wstąpił jednak do kontrwywiadu po to, by stać się kulawym koniem. Wszystko się jednak zmieniło i ponownie wrócili do gry. A skoro o grze (i to o wysoką stawkę!) mowa, to nadszedł czas na jej kolejną odsłonę.


Prawda jest taka, że nie przestajesz być szpiegiem tylko dlatego, że wypadłeś już z gry. Catherine Standish wie, że szpiegom nie zdarzają się przypadkowe spotkania. Pracuje w kontrwywiadzie wystarczająco długo. Zdążyła się już przekonać, czym są zdrada, dwulicowość i wbijanie noża w plecy. Nie ma jednak pojęcia, w jakim celu ktoś mógłby obrać za cel właśnie ją – alkoholiczkę na odwyku, która w królestwie Jacksona Lamba wraz z resztą przegrywów przekłada papiery z jednej sterty na drugą. Ktokolwiek przetrzymuje Catherine jako zakładniczkę, na pewno nie robi tego z powodów osobistych. Chodzi mu o Slough House. A najprawdopodobniej o samego Jacksona Lamba.


A sam Lamb… Da się o nim wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że mógłby zostawić swojego człowieka na lodzie. W zasadzie pod tym względem można mieć do niego bezgraniczne zaufanie… Ktokolwiek zatem planuje tutaj jakąś akcję wymierzoną w zgraną szpiegowską ekipę, to sukces nie przyjdzie mu wcale łatwo. I w gruncie rzeczy marne są jego szanse na jego osiągnięcie.


Lamba i jego ekipę można porównywać do zespołów z takich klasyków jak "Mission Impossible", a nie od rzeczy byłoby także doszukiwanie się analogii do Jamesa Bonda - tyle, że na emeryturze ;) Jakby na to nie patrzeć lektura jest wciągająca, przepełniona akcją i dobrze poprowadzona pod kątem narracyjnym oraz fabularnym. W trakcie czytania strony w zasadzie same przewracają się dalej i aż bierze człowieka zdziwienie, że książka została tak szybko przeczytana - to chyba najlepszy wyznacznik tego, czy lektura jest ciekawa!

Polecam!

Dziękuję 
Insignis za egzemplarz recenzencki.

#prawdziwetygrysy #insignis #wydawnictwoinsignis #mickherron #sloughhouse #cosnapolce #dobraksiazka #czytamksiazki #boostagram











Już niebawem!


Niebawem kilka bardzo ciekawych nowości od Wydawnictwa Insignis - nie przegapcie!:











niedziela, 1 maja 2022

Komórka - Stephen King


Tytuł: Komórka (tytuł oryginału: Cell)
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 16.03.2022
Liczba stron: 416


Zombie i telefony.

Stephen King to fantastyczny opowiadacz, genialny gawędziarz i twórca tak wielu znakomitych opowieści, że trudno wymienić je wszystkie jednym tchem. King to także twórca wielu trendów (najbardziej znany z owego daru w dziedzinie literatury grozy), czasem jednak najbardziej znany mieszkaniec Bangor w stanie Maine nie tyle tworzył jakiś trend, co szedł z nurtem takich, które już istnieją. Tak właśnie wygląda sprawa jeśli chodzi o wznowioną ostatnio "Komórkę" - jest to będąca swoistym hołdem dla twórców historii o żywych trupach opowieść o pladze zombie, których plaga związana jest z niebezpieczeństwami telefonii komórkowej.


Książka to kolejna pozycja na długiej liście bestsellerów Księgarni Tania Książka. Ten status nie dziwi, choć w dużej mierze wynika on (przynajmniej w tym przypadku) z powszechnie uznanej marki autora - Stephena Kinga SIĘ PO PROSTU CZYTA. I miliony fanów czynią to regularnie - stąd jeszcze jeden książkowy status bestsellera.


"Komórka" to, jak wspomniałem, hołd Kinga dla wszelkiej maści historii o zombie - w szczególności tych autorstwa Richarda Mathesona i George'a Romero. JEDNAK "KOMÓRCE" DOSYĆ DALEKO JEST NIESTETY DO "JESTEM LEGENDĄ" I DO "ŚWITU ŻYWYCH TRUPÓW"... Być może dzieje się tak przez pewną wtórność tej historii (umówmy się: temat zombie jest mocno oklepany), być może przez niezbyt porywającą fabułę i w jakimś sensie przez płytkich, niewiele wnoszących do całości bohaterów. Ciężko wskazać jedną przyczynę takiego stanu rzeczy, ale trudno dyskutować z faktem, że to tylko poprawna jak na Kinga powieść - tym razem jest więc, niestety, bez fajerwerków.


Jasnym punktem całej koncepcji jest rola w całej opowieści tytułowej komórki. Gdy King pisał tę powieść (a był to rok 2006) smartfony nie były tak rozbudowane pod kątem funkcjonalności jak dziś - myśląc o komórce mieliśmy wtedy na myśli przede wszystkim urządzenie służące komunikacji: rozmowom i sms-om. Ta komunikacyjna idea zostaje użyta przez Kinga, a sam pomysł (którego co do szczegółów nie zdradzę - dowiedzcie się tego sami z lektury ;) ) na tak ciekawe użycie tytułowej komórki jest super - gorzej jednak (i znów muszę powiedzieć: NIESTETY!...) z jego wykonaniem, a przez to z całą tego pomysłu wiarygodnością...

King trochę pokpił sprawę... Mogło być całkiem inaczej: gdyby dodać całej historii nieco szlifu, kingowego błysku, geniuszu, ciekawych postaci, nowego podejścia do tematu żywych trupów... To mogło wyglądać inaczej. Szalenie szkoda... Niestety, choćby nie wiem jak kombinować i z której strony na to patrzeć, to pewne jest jedno: ta książka nie porywa (a przynajmniej nie tak bardzo, jakby mogła).


Jednak to Stephen King, któremu można wiele wybaczyć... Nikt bowiem nie umie tak jak On wciągnąć w swą opowieść i utrzymać uwagę czytelnika - nawet jeśli uwaga ta skupić się musi na książce pokroju "Komórki"... Stąd sześć gwiazdek (w mojej prywatnej skali do dziesięciu). W głębi serca wiem, że niezasłużenie, ale jednak je daję (zawyżając nieco tym samym ocenę).

Polecam raz jeszcze dział bestsellerów Księgarni Tania Książka!

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl


#komórka #cell #stephenking #taniaksiazka #bloggujezTK #cosnapolce #bookstagram #bookreview #ombie #apokalipsa #apokalipsazombie #czytamksiazki #dobraksiazka #kingomaniacy #fanistephenakinga











Nowa Gwinea - Grzegorz Rejchtman


Tytuł: Nowa Gwinea
Autor: Grzegorz Rejchtman
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 30.03.2022
Liczba graczy: 1-4
Wiek: 8+
Czas gry: 25 minut


Własna, egzotyczna wioska!

Najnowsza gra autorstwa znanego twórcy planszówek, Grzegorza Rejchtmana (to twórca m.in. świetnej gry "Papua" i znakomitej serii "Ubongo"), to niesamowita podróż do tytułowej Nowej Gwinei, w trakcie której każdy z graczy pobawi się w stworzenie własnej gwinejskiej wioski - i to w pięknych okolicznościach przyrody! Jeśli lubicie główkować, konstruować, tworzyć coś własnego i dobrze się przy tym bawić (czując jednocześnie adrenalinę i emocje związane z rywalizacją!) to gra będzie dla Was strzałem w dziesiątkę!


Nowa Gwinea to druga pod względem wielkości wyspa świata - zielona kraina endemicznych roślin, rajskich ptaków i dziko żyjących plemion. Dzięki autorowi odwiedzimy to wspaniałe miejsce, a w trakcie gry każdy z graczy wcieli się w takie właśnie plemię, które buduje właśnie swoją wioskę. Żeby wygrać, trzeba to zrobić jak najszybciej i jak najlepiej!


Elementy gry:
32 dwustronne plansze zadań
48 kafelków chat
4 żetony punktów
1 tor punktacji
4 pionki
1 kostka


Każdy z graczy otrzymuje własny zestaw dwunastu chatek. Różnią się one wyglądem, kolorami i kształtami. Ma to swoje uzasadnienie w tym, że trzeba będzie się (to oczywiście celowe!) w trakcie gry nieźle natrudzić, aby zbudować z nich wioskę na każdej z planszy zadań.


Takich plansz mamy w grze trzydzieści dwie. W każdej turze losujemy jedną z nich i musimy właśnie na niej zbudować swoją wioskę. Na planszy zadań wyobrażono oczka wodne i krzewy - im więcej z nich zasłoni któraś z naszych chatek w trakcie budowy wioski, tym więcej zdobędziemy punktów za daną rundę!


Jest w tym jednak mały haczyk, a są nim symbole totemów. Na każdej planszy zadania jest ich sześć - tyle samo, co na dołączonej do gry specjalnej kostce, a są to obrazki wyobrażające święte, nowogwinejskie zwierzęta. Na początku każdej rundy rzut kostką określa, od symbolu którego totemu na planszy zadania zaczynamy budowę naszej wioski. Zaczynamy budowę od zakrycia kafelkiem chatki tego właśnie symbolu i - uwaga! - musimy tak pokierować budową wioski, aby nie zakryć później innych totemicznych symboli.


Zaczynamy zatem od totemu świętego zwierzęcia i budujemy chatki o różnych kształtach (mamy ich, przypomnę, aż 12 rodzajów) tak, aby zakrywały oczka wodne oraz jak najwięcej krzewów owocowych. Przekręcamy, obracamy i kombinujemy – mamy na to tylko minutę! Chaty muszą się stykać tylko rogami, a pozostałe totemy nie mogą zostać zakryte – to przynosi pecha! Gracz, któremu uda się zakryć wszystkie źródła wody, kończy turę. Po 9 turach zwycięża gracz z największą liczbą punktów.


W grze istnieją także inne warianty, a mianowicie możecie np. jako cel zwycięstwa określić zakrycie chatkami jak największej ilości oczek wodnych. Można także umówić się na dodawanie sobie dodatkowych punktów za zakrywanie chatkami drzewek owocowych. To sugestie twórcy gry, tak naprawdę jednak można tymi zasadami swobodnie operować tak, aby to Wam najbardziej one odpowiadały.


Gra pomyślana jest jako rodzinna rozrywka (można rzecz jasna grać też w gronie przyjaciół ;) ) oraz jako sposób na ciekawe spędzenie czasu - zastosowanie jest dowolne, a jego sednem jest kreatywne zaangażowanie naszych szarych komórek. I dużym plusem tego pomysłu jest to, co od zawsze stanowi o sile planszówek - nie ma tu konieczności odpalania telefonu, czy komputera.


"Nowa Gwinea" wymaga myślenia przestrzennego i bez wątpienia pozwala rozwijać naszą wyobraźnię (i to nie tylko tę przestrzenną!). Czas przy grze mija niesamowicie szybko i jest to naprawdę znakomita zabawa - i to tym lepsza, że wspólna! Planszówka w stylu "Nowej Gwinei" to świetny pomysł na spędzenie wieczoru lub popołudnia, który przeniesie nas w jakże przyjemne realia egzotycznej wyspy; dobra zabawa gwarantowana!


Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

#nowagwinea #grzegorzrejchtman #egmontpolska #egmont #planszówki #grybezprądu #gramywplanszówki #chatkadochatki  #graniełączy #graplanszowa #bookstagram #dladzieciidladorosłych #wspólnespędzanieczasu #pomysłnawieczór











Bing. Magazyn 3/2022 - praca zbiorowa


Tytuł: Bing. Magazyn 3/2022
Seria: Bing. Magazyn (nr 3/2022)
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 26.04.2022
Liczba stron: 36


Bing majówkowo :)

Ulubiony króliczek naszych milusińskich powraca do nas w kolejnym numerze poświęconego sobie magazynu, który tym razem doczekał się odsłony iście majówkowej :) Tematem przewodnim numeru będą bowiem zabawy na świeżym powietrzu, piknik i spędzanie czasu na łonie przyrody - oczywiście podczas świetnej zabawy!


W magazynie znajdziemy kolorowanki, wycinanki a także zadania na spostrzegawczość. Poćwiczymy więc zdolności manuale, rozpoznawanie figur i kształtów, utrwalimy umiejętność liczenia i rozpoznawania kolorów, a także skomponujemy elementy własnego kocyka piknikowego i obrazek słonecznej plaży. Wszystko to oczywiście w bardzo ładnej oprawie graficznej :)


Na kolejnych stronach będzie też można przeczytać komiksową historyjkę pt. "Brodzik". Będzie ona dotyczyć wyprawy Binga i jego przyjaciółki, Suli, na basen. Przekonajcie się, co z tej wyprawy wyniknie i jak się ona zakończy :)


Jak zawsze do magazynu dołączony jest prezent. W tym numerze jest nim domek Binga! Składa się na niego domek oraz wyjmowane figurki Flopa i Binga, które trzeba dopasować do odpowiednich otworów w domku. Bardzo fajny gadżet, który dodatkowo jest jeszcze jedną okazją do ćwiczenia sprawności małych paluszków.


Bingowy magazyn to świetny pomysł na połączenie przyjemnego z pożytecznym oraz na spędzenie czasu w ciekawy sposób. Polecam :)


Tytuł skierowany jest do wszystkich dzieci. Nawiązuje do serialu, o tym samym tytule, znanym z kanału Mini Mini +, emitowanym od września 2016. Bing jest trzyletnim króliczkiem, który jest bardzo ciekawy świata. Jego przygody do złudzenia przypominają codzienność dzieci w podobnym wieku. Każdy epizod zaczyna się typową dziecięcą czynnością, z którą muszą poradzić sobie bohaterowie: Bing, jego opiekun Flop, przyjaciele Sula i Pando oraz kuzyni Koko i Charlie. Mimo chęci nie zawsze im się udaje, popełniają błędy, na których się uczą. Czasami króliczkowi brakuje doświadczenia, aby przewidzieć skutki swojego zachowania. Gdy tak się dzieje króliczek musi poradzić sobie ze swoimi uczuciami. Z pomocą Flopa udaje mu się odzyskać pewność siebie.

Egmont Polska - dziękuję.

#bing #bingmagazyn #egmont #egmontpolska #wycinanki #kolorowanki #domekbinga #cosnapolce #dladzieci #magazyndladzieci #forkids