niedziela, 26 lutego 2017

"Upały, mango i ropa naftowa" - Wojciech Ganczarek


Tytuł: Upały, mango i ropa naftowa
Autor: Wojciech Ganczarek
Wydawnictwo: Bezdroża
Data wydania: 20.01.2017r.
Liczba stron: 400

Kraj sprzeczności i kontrastów, biedy i kryzysu -i to mimo źródeł potencjalnego bogactwa...

"Upały, mango i ropa naftowa" to nie jest typowa książka podróżnicza, jakiej można by się spodziewać. Relacja z rowerowej podróży po Wenezueli ma oczywiście również tego rodzaju walory, lecz jest to bardziej dogłębna i szczegółowa analiza kraju, ludzi oraz zastanej na miejscu rzeczywistości, z jednoczesnym wskazaniem przyczyn obserwowanego przez autora w trakcie wędrówki stanu rzeczy. Ganczarek z podziwu godnym zacięciem docieka, analizuje szeroki kontekst i pokazuje różne punkty widzenia. Snując przy tym opowieść o historii tego toczonego korupcją i przestępczością kraju, ze wszystkimi konsekwencjami jego kolonialnej, a później burzliwej w obliczu wewnętrznych konfliktów przeszłości. Cenne, wszechstronne spojrzenie na świat, który autor miał okazję odwiedzić. Za to ogromny plus.

Wenezuela może być wbrew pozorom pięknym miejscem do życia. Takie można mieć odczucie po lekturze, i to pomimo faktu, iż kraj ten pogrążony jest w kryzysie, gospodarka w ruinie, a rzeczywistość dominują korupcja, przestępczość i niezwykle sprawnie funkcjonujące kartele narkotykowe. Można odnieść wrażenie, że autor pokochał ten mały kawałek świata który odwiedził.... i człowiek czuje, że patrząc jego oczami również mógłby to zrobić... Rzeczywistość tworzą bowiem ludzie, a określają ją warunki stworzone przez otoczenie i jego piękno, które czasem trzeba w tym otoczeniu po prostu dostrzec, a te akurat elementy układanki bardzo autorowi odpowiadają... A wspomniane piękno tego zakątka na Ziemi można bez problemu dostrzec - przy mniejszym lub większym wysiłku i pewnej dozie wyobraźni.

Czytając można odnieść wrażenie, że dzisiejsza Wenezuela bardzo przypomina... Polskę z ostatnich lat PRL ;) ... Gospodarka niedoborów, kolejki w sklepach, towary spod lady... Również częściowo mentalność ludzi (niczego przy tym nie ujmując rodakom!), przyzwyczajonych przez państwo do organizowania im życia... Podobieństwa obejmują także pozytywne cechy ludzi, jak gościnność, serdeczność, otwartość... może w jakiejś części przez te podobieństwa tak bardzo widać, że autor czuł się tam na miejscu tak dobrze? Być może... Tak jak napisałem - obraz Wenezueli wyłaniający się z tej książki jest pełen wad... ale również zalet.

"Upały..." to bez wątpienia bogate, ciekawe opracowanie, i to chyba nawet nie dla kochających podróże, lecz po prostu dla wszystkich ciekawych świata. Zaskoczyło mnie trochę spojrzenie autora, bo nie tego się po tej lekturze spodziewałem, lecz jest to zaskoczenie na plus. Zatem polecam. Jeśli ciekawi Was ten zakątek świata w Ameryce Południowej - sięgnijcie po tę książkę.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Bezdroża za udostępnienie egzemplarza do recenzji!

wtorek, 14 lutego 2017

"Myślę i mówię. Rozwijanie mowy i myślenia u przedszkolaków" - Bożena Senkowska

Tytuł: Myślę i mówię. Rozwijanie mowy i myślenia u przedszkolaków
Cykl: Myślę i mówię (zeszyty 1, 2, 8)
Autor: Bożena Senkowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edukacyjne
Data wydania: 2013r.
Liczba stron: 40 (każdy z zeszytów)

Świetne zestawy do ćwiczeń z Małym Przedszkolakiem!

Seria zeszytów "Myślę i mówię" autorstwa Bożeny Senkowskiej, wydana nakładem Wydawnictwa Edukacyjnego, poświęcona jest rozwojowi mowy i schematów myślenia u najmłodszych dzieci. Będąc dumnym ojcem trzyletniego Przedszkolaka nie mogłem tej serii po prostu ominąć :) I, tak jak zresztą sądziłem, nie zawiodłem się!


Pierwszy zeszyt serii pt."Taki sam inny", jak sam tytuł zresztą wskazuje, pomaga przez zabawę i naukę zrozumieć dziecku podstawowe różnice między rzeczami, przedmiotami, zjawiskami, a przez to wspomóc funkcje poznawcze takie jak porównywanie, uogólnianie, rozróżnianie. Bardzo fajna jest tutaj przyjęta przez autorkę konwencja ćwiczeń poprzez zabawę - pojęcie znaczenia różnic np. w odniesieniu do owoców, warzyw, podobnych i różnych od siebie zabawek, kolorów, czy cech zwierzątek jest w tak przyjętej konwencji dużo prostsze i łatwiejsze. Do tego mamy kolorowanki, umiejętnie wplecione w zabawę ćwiczenia z rozumienia i kojarzenia - super sprawa! 


"Duży, mały", druga część cyklu, to nowy zestaw ciekawych ćwiczeń - tak jak poprzednio, również teraz poprzez zabawę. W tej części zamysłem autorki jest utrwalenie u dziecka znaczenia przeciwieństw poprzez mniej lub kontrastowe wskazanie, czym dane rzeczy się od siebie różnią. Duży-mały, wąski-szeroki, zimny-ciepły, lekki-ciężki; takimi i im podobnymi zestawami cech operuje autorka na kolejnych stronach. Wszystko w formie zabawy. I z nową dawką kolorowanek, co mojej córce szczególnie przypadło do gustu ;). I w miłej dla oka szacie graficznej. Naprawdę fajnie zrobiona rzecz. Z dużą dawką frajdy i korzyści dla dzieciaka.
Zeszyt ósmy serii "Myślę i mówię", zatytułowany"Zima... lato...", Pani Senkowska poświęca porom roku. Tym razem, oprócz ćwiczeń uwypuklających różnice i przeciwieństwa - z uwagi na specyfikę tematu przewodniego zeszytu, zawężoną do pór roku - mamy tutaj jeszcze mnóstwo rymowanek i wierszyków. Wszystko zatem nie tylko wspomaga procesy myślowe Malucha, ale i rozwój mowy. A przy okazji procesy wnioskowania, kojarzenia i uogólniania. Widać tutaj naprawdę kawał dobrej roboty w wykonaniu Pani Senkowskiej, wszystko to bowiem nie są tak proste do nauczenia dziecka rzeczy, jak mogło by się wydawać, a w zaprezentowanej formie stają się one dużo bardziej przystępne dla dziecka podczas ćwiczeń. I o to właśnie chodzi! Nieraz wrócimy jeszcze z Córeczką do tego i do pozostałych zeszytów.


Seria "Myślę i mówię" zostawia po sobie naprawdę przyjemne i pozytywne wrażenie, Tak jak napisałem wyżej, nie raz i nie dwa wrócę jeszcze z Moją Małą Pociechą do tych zeszytów. Patrząc z poziomu rodzica ćwiczącego z dzieckiem, muszę naprawdę oddać Pani Senkowskiej głęboki ukłon. Tematyka tej serii, choć na pozór banalna do przekazania dziecku, wcale nie jest tak prosta do przekazania w praktyce, a dzięki ciekawym, przeplatanym kolorowankami czy wierszykami ćwiczeniom jest to zadania o wiele łatwiejsze do wykonania. Ta i jej podobne serie to duża pomoc. A przy okazji sporo frajdy, śmiechu i zabawy. Tak więc naprawdę, polecam. Jeśli macie swoje Małe Pociechy w wieku przedszkolnym, poświęćcie "Myślę i mówię" trochę uwagi. Być może Was zainteresuje. 
Warto!

Serdecznie dziękuję za udostępnienie zeszytów Wydawnictwu Edukacyjnemu!

"Ewakuacja" - Marko Kloos


Tytuł: Ewakuacja (tytuł oryginału: Lines of Departure)
Cykl: Frontlines (tom 2)
Autor: Marko Kloos
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 03.02.2017r.
Liczba stron: 400


Militarne science-fiction w konwencji międzygwiezdnej

Ludzie kontra obcy. Kolonizująca kosmos ludzkość w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Brutalny konflikt, dynamicznie zmieniające się zagrożenia, ciekawa akcja, skupiona na walce i aspekcie militarnym. Niezbyt często mam do czynienia z tego rodzaju literaturą, więc moje zdanie nie może być wyrocznią, ale... wyszło to wszystko nawet fajnie :)

Autor na pierwszy plan wystawia wojnę i walkę. Za to pierwszy plus. Fabuła w tle po prostu sobie istnieje, jednak, tak jak napisałem, jako jakaś głębsza myśl istnieje jedynie w tle. Co nie oznacza, że ta "głębsza myśl"nie ma w tej książce i w całym cyklu znaczenia. Ma. Najważniejsza jest jednak akcja. A ta nie zawodzi. Zwłaszcza pod kątem techniczno-futurystycznym. Jak to w sience-fiction ;) ... Tak jak mówiłem, znawcą nie jestem, ale czytało się to naprawdę przyjemnie.

Trochę mało mi w "Ewakuacji" obcych jako takich. To pewnie kwestia specyfiki książki. Ludzkość za to odwzorowano idealnie - podzieleni, skłóceni, nawet w obliczu zagrożenia dla własnego istnienia zdolni skakać sobie do gardeł. Nic dodać, nic ująć. Cali... my ;) Czy wygramy tę walkę? Ciężko stwierdzić, ale dobrze na pewno nie jest... Liczę na kolejną część i poznanie odpowiedzi na to pytanie.

Serdecznie dziękuję Fabryce Słów za przedpremierowy egzemplarz!

poniedziałek, 13 lutego 2017

Wznowienie serii urban fantasy z Mercedes Thompson w roli głównej



To dopiero zapowiedź, ale zapowiedź pewna, pochodząca bowiem z pierwszej ręki - w 2017 roku Fabryka Słów wznowi serię z Mercedes Thompson :) Seria miała wielu fanów, stąd pomysł nowych wydań :) I bardzo fajnie - wznowień dobrych rzeczy nigdy zbyt wiele!

Słów kilka zatem o serii wprost od Fabryki Słów:

"Książki o Mercedes Thompson to absolutnie bestsellerowa seria cieszącego się niesłabnącym zainteresowaniem gatunku urban fantasy. Pierwsza z serii książka „Zew Księżyca”  wydana w USA 1990 szybko zyskała sobie przychylność krytyków i pojawiła się na liście USA Today, drugi tom wszedł na listę bestsellerów New York Timesa, a trzeci trafił na sam jej szczyt. Fabryka Słów w 2008 roku wydała po raz pierwszy przygody sympatycznej mechanik, Mercedes Thompson, i od tej pory książki z tej serii cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Niedostępność książek poruszyła fanów, dlatego postanowiliśmy wyjść naprzeciw oczekiwaniom i w odświeżonej nieco oprawie zaspokoić czytelniczy głód kolejnych wielbicieli Mercy."

Nowe posty w temacie pojawią się w miarę pojawiania się nowych informacji ;)

"Ewakuacja" - drugi tom serii Frontlines już dostępny!



Premiera miała miejsce 3 lutego 2017r. nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów. 
Zapraszam do lektury!

niedziela, 12 lutego 2017

"Grey" - E L James


Tytuł: Grey (tytuł oryginału: Grey: Fifty Shades of Grey as Told by Christian)
Cykl: Pięćdziesiąt odcieni (tom 1,5)
Autor: E L James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 10.09.2015r.
Liczba stron: 688


GNIOT I PASZKWIL POWRÓCIŁ... Miałem tę wątpliwą przyjemność umartwienia swoich szarych komórek lekturą całej pożałowania godnej "trylogii" E.L.James, więc sięgnięcie jeszcze po "Grey'a" można nazwać tylko i wyłącznie intelektualnym seppuku w moim wykonaniu, jednak nie mogłem oprzeć się złośliwej satysfakcji stwierdzenia po lekturze, że GORSZEJ SZMIRY JESZCZE NIE CZYTAŁEM, i teraz oficjalnie mogę to zrobić: OTO POWRÓT OBRAŻAJĄCEGO INTELIGENCJĘ CZYTELNIKA TWORU, KTÓRY POWSTAŁ CHYBA TYLKO PO TO, ABY WYCIĄGNĄĆ Z KIESZENI LUDZI JESZCZE WIĘCEJ WYRZUCONYCH W BARDZO SMUTNY SPOSÓB W BŁOTO PIENIĘDZY.

Moja babcia mawiała, że jeśli ktoś raz nachapie się pieniędzy, to zawsze prędzej czy później wróci po więcej. E.L.James właśnie po to "więcej" wróciła. Szkoda tylko, że musiała przy tym TAK BEZCZELNIE OKRADAĆ CZYTELNIKA SERWUJĄC DO TEGO STOPNIA ŻENUJĄCY, PRZEPISANY W 90% Z POPRZEDNICH "KSIĄŻEK" LITERACKI GNIOT, Z KTÓREGO NIE WYNIKA NIC POZA KOLEJNYMI CYFERKAMI PRZYBYWAJĄCYMI NA KONCIE AUTORKI. Szalenie smutne jest to, że czytelnicy się na to nabierają, a jeszcze smutniejsze, że wydawnictwa to wydają... Naprawdę nie szkoda nikomu na to papieru i pieniędzy???...

Wiem, że moje słowa są ostre i naprawdę nie chciałem nikogo i niczyich uczuć obrażać, ale... czy naprawdę część ludzi nie widzi, że są naciągani na odgrzewany kotlet, w którym "nowej treści" (o ile można to coś nazwać "treścią") jest jak na lekarstwo? Dla mnie to naprawdę bezczelna kradzież pieniędzy wydanych na tę książkę... Jestem w stanie (choć z trudem) pojąć, że są ludzie, którym taka lektura się podoba, ja jednak jestem więcej niż bardzo na "nie". NINIEJSZA OPINIA NIE MA NIKOGO OBRAŻAĆ, LECZ JEST W ZAMIERZENIU OSTRZEŻENIEM DLA TYCH, KTÓRZY JESZCZE NIE WYRZUCILI PIENIĘDZY W BŁOTO I NIE STRACILI CZASU NA TĘ... "LEKTURĘ". I mam naprawdę wielką nadzieję, że rzeczywiście zdołam kogoś skutecznie ostrzec.

PO TYSIĄCKROĆ ODRADZAM.       

"Nowe oblicze Greya" - E L James


Tytuł: Nowe oblicze Greya (tytuł oryginału: Fifty Shades Freed)
Cykl: Pięćdziesiąt odcieni (tom 3)
Autor: E L James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 09.01.2013r.
Liczba stron: 688


Po koniecznej dla mojej psychiki i mojego poczucia dobrego smaku przerwie przed zabraniem się za tom trzeci tej najbardziej rozreklamowanej, najbardziej beznadziejnej trylogii ostatnich miesięcy, nadszedł w końcu czas na tę czytelniczą drogę przez mękę... A tym samym nadszedł czas na ciąg dalszy ZNIESMACZENIA I NA REFLEKSJĘ, ŻE ZNÓW STRACIŁEM NIEPOTRZEBNIE CZAS NA LEKTURĘ... Ale sam tego chciałem - nie cierpię nie kończyć raz zaczętych cykli i serii wydawniczych, więc można powiedzieć, że na swoje życzenie wpadłem we własne sidła.

"Nowe oblicze Greya" w żaden sposób nie odbiega poziomem od poprzednich tomów trylogii. Czyli, innymi słowy, jest takim samym LITERACKIM DNEM. Stopień infantylności, spłaszczenie i nijakość "fabuły", brak jakiegokolwiek pomysłu autorki na zaproponowanie czytelnikowi czegoś więcej niż zawartej tu papki - nazwanej bezczelnie "powieścią" - sprawia, że brak mi po prostu słów... Ale honoraria na konto wpływają, prawda Pani James? Więc po co przejmować się poziomem literackim... PO PROSTU BRAK MI SŁÓW.

Pozostaje mieć nadzieję, że tego typu szmiry będące wytworem współczesnej popkultury nie będą zbyt często gościć w charakterze nowości wydawniczych na półkach światowych księgarni. Ta nadzieja jest konieczna, bo KSIĄŻKI POKROJU KAŻDEJ Z CZĘŚCI TEJ TRYLOGII ZABIJAJĄ TO, CO W LITERATURZE NAJWAŻNIEJSZE - PIĘKNO SŁOWA PISANEGO. Takie paszkwile są karykaturą powieści rozumianej jako gatunek literacki i w dłuższej perspektywie sprawiają, że ludzie odchodzą od książek - no bo co wartościowego można ostatecznie znaleźć w tego typu "powieściach"? Odpowiedź brzmi: NIC.

Zbliżam się już do końca tej opinii, więc chciałbym jeszcze dodać, że nie jest i nie było moim zamiarem urażenie kogokolwiek w związku z tą i wcześniejszymi opiniami na temat książek Pani James. Każdy ma prawo do suwerennej opinii i tylko tym miały być opinie mojego autorstwa: suwerennym wyrażeniem własnego zdania.

W każdym razie czas zamknąć rozdział pt. "Christian i Anastazja". Na szczęście TO JUŻ KONIEC!!!:) Przeczytałem, odchorowałem i zaczynam zapominać:) I tym optymistycznym akcentem żegnam Pana Greya i jego Uległą, by już nigdy więcej nie mieć z nimi nic do czynienia:) A wszystkim czytającym te słowa polecam zrobić dwie rzeczy:
1. nie zaczynać tej "trylogii" (określenie to, podobnie jak w przypadku słowa "powieść", również jest nadużyciem i uwłacza wręcz innym, wartościowym trylogiom);
2. omijać wszelkie literackie twory Pani James z daleka.    

"Ciemniejsza strona Greya" - E L James


Tytuł: Ciemniejsza strona Greya (tytuł oryginału: Fifty Shades Darker)
Cykl: Pięćdziesiąt odcieni (tom 2)
Autor: E L James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 07.11.2012r.
Liczba stron: 632


Lektura "Pięćdziesięciu twarzy Greya" sprawiła, że mój literacki zmysł estetyczny i poczucie smaku poniosły dotkliwe straty, a ja sam DOZNAŁEM (na szczęście tylko czasowego) USZCZERBKU NA PSYCHICZNYM POCZUCIU RÓWNOWAGI... Biorąc do ręki drugi tom zastanawiałem się więc, czy przypadkiem nie jestem masochistą. DOSZEDŁEM JEDNAK DO WNIOSKU, ŻE WYPIJĘ TEN LITERACKI KIELICH GORYCZY DO DNA I DZIĘKI TEMU POZNAM CAŁĄ PRAWDĘ O TYM, JAK KSIĄŻEK NIE POWINNO SIĘ PISAĆ.

Cóż mogę rzec teraz? Nie zawiodłem się - "Ciemniejsza strona Greya" uchyliła przede mną kolejny rąbek tajemnicy dotyczącej tego, jak wygląda PRAWDZIWY LITERACKI GNIOT. Ta książka spełnia w zasadzie wszystkie warunki definicji rzeczonego gniota. Jak się więc prezentuje i jakie cechy posiadać musi klasyczny gniot? Już wyjaśniam.


Klasyczny gniot musi być NAPRAWDĘ BEZNADZIEJNY. Jego fabuła powinna stać na żenująco niskim poziomie, a najlepiej jeśli wcale nie istnieje, a autorka miota się na kolejnych stronach od jednego do drugiego nieudanego pomysłu fabularnego, okraszając całość oklepanymi tekstami ("nie przygryzaj wargi!", "dojdź dla mnie mała!", "rozpadam się na tysiąc kawałków!", "Och Christian!", "Och Ana!"... ZRZYGAĆ SIĘ MOŻNA...) na zmianę z rozwiązaniami rodem z brazylijskiej telenoweli (trudne dzieciństwo, trauma, stara wiedźma wykorzystująca seksualnie niewinnego chłopca... BŁEEE!...). Bohaterowie gniota powinni być obowiązkowo sztuczni, nijacy, przewidywalni, płytcy (ewentualnie obdarzeni pozorną, totalnie niewiarygodną głębią) i odpychający swoją głupotą/impotencją intelektualną (niepotrzebne skreślić). Oto ogólny zarys i pobieżna charakterystyka literackiego gniota - jako klasyczny przykład proszę podawać "Ciemniejszą stronę Greya"!


To chyba byłoby na tyle... Raczej nie napiszę o tej książce więcej - żeby się po prostu nie denerwować (!). Dodam chyba tylko jedno spostrzeżenie: osobiście cała ta seria mnie PRZERAŻA. Okazuje się bowiem, że aby stworzyć w dzisiejszych czasach "bestseller" wystarczy napisać byle jaką pseudo-obyczajową historyjkę (która wcale nie musi być dobra, nie musi nawet sprawiać takiego wrażenia), dodać w środku szczyptę pseudo-pornograficznych opisów (będących tak na marginesie mówiąc obrazą prawdziwego porno), odpowiednio to wszystko zareklamować, wyprać dzięki PR-owym zabiegom kilka-kilkanaście milionów mózgów, i sukces gotowy!... To jest po prostu STRASZNE. W jakich my czasach żyjemy?!... Chyba rzeczywiście wszystko zaczyna schodzić na psy...


Jeśli macie na uwadze swoje zdrowie psychiczne i nie chcecie wpaść w stan intelektualnej beznadziei graniczący z depresją, posłuchajcie dobrej rady i UCIEKAJCIE CZYM PRĘDZEJ OD KAŻDEJ PÓŁKI NA KTÓREJ ZOBACZYCIE TĘ KSIĄŻKĘ! Mówię poważnie - uciekajcie! Zostając przy takiej półce na dłużej robicie to tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność... Ale uwierzcie mi na słowo - NIE WARTO.       

"Pięćdziesiąt twarzy Greya" - E L James

 


Tytuł: Pięćdziesiąt twarzy Greya (tytuł oryginału: Fifty Shades of Grey)
Cykl: Pięćdziesiąt odcieni (tom 1)
Autor: E L James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 05.09.2012r.
Liczba stron: 608


Nie wiem co mnie podkusiło żeby to przeczytać... Na cholerę mi to było? Niestety, stało się... Zapewne wiele o tej książce można by powiedzieć i wiele zostało już powiedziane, więc nie odkryję Ameryki dorzucając swoje skromne podsumowanie, a brzmi ono w największym skrócie w sposób następujący: NIEWIARYGODNY GNIOT, paszkwil, BEZPOWROTNIE STRACONE GODZINY PRZEZNACZONE NA LEKTURĘ.

Przerażające skalą beznadziejności i tandety jest w tej książce niemal wszystko, począwszy od genezy powstania tejże "powieści", poprzez wykreowanych w niej bohaterów i "fabułę" tegoż "dzieła", na stylu literackim i pseudo-pikantnych opisach wprost z buduaru (i nie tylko, wszak mamy tutaj też "Pokój Bólu") kończąc.

Protoplastą i duchowym poprzednikiem "Pięćdziesięciu twarzy Greya" jest literacka ikona popkultury, a mianowicie saga "Zmierzch". Już ten fakt powinien dać do myślenia, zapalić w głowie wszystkie czerwone lampki i sprawić, że ominiemy tę pozycję szerokim łukiem (dlaczego byłem tak głupi i zignorowałem te wszystkie czerwone światła przed oczami?!...). I podobnie jak w "Zmierzchu", tutaj również bohaterowie są... FATALNI. Płytcy, tandetni, obowiązkowo obarczeni mroczną tajemnicą i do bólu przewidywalni... po prostu FATALNI. A fabuła do spółki ze stylem literackim tylko tę fatalność pogłębia... Dawno nie czytałem tak ubogiej i słabej pod kątem literackim i językowym pozycji. Autorka sprawia wrażenie, że nie ma momentami pomysłu na ciąg dalszy, i wraca w tych chwilach do oklepanych już kilka-kilkanaście stron wcześniej rozwiązań w stylu przygryzania warg i wszechobecnych "och-ów" i "ach-ów" głównych bohaterów nad samymi sobą. Dno... Czytając takie rzeczy można cofnąć się w rozwoju...

No i na deser jeszcze jeden element układanki - SEX! Trzeba przyznać, że w tej książce go nie brakuje, ale czy rzeczywiście jest tak... odkrywczy? Podniecający? PERWERSYJNY? Proszę Was!... Jeśli to ma być coś, co ma wstrząsnąć sypialniami świata i pozwolić na odkrycie "nieznanych lądów", to polecam Pani James trochę bardziej pogłówkować, ewentualnie trochę poczytać i obejrzeć kilka filmów dla dorosłych - może wtedy wymyśli coś lepszego. Jak do tej pory prezentuje poziom mogący budzić "podziw" co najwyżej odciętych od świata, zasuszonych gospodyń domowych nie mających zielonego pojęcia o tym, co robi się w sypialni.

Nie chciałem nikogo urazić tą opinią. Jeśli kogoś uraziłem - przepraszam. Nie byłem miły przez ostatnie akapity tylko i wyłącznie przez złość. Jestem bowiem zły widząc, jaką papkę po raz kolejny serwuje nam "popkultura". Pozostaje mieć tylko nadzieję, że większość osób wystawionych na jej oddziaływanie nie da się jej otumanić. Trzymam za te osoby kciuki. Mocno.

A książki rzecz jasna NIE polecam. Omijajcie ją z daleka.       

poniedziałek, 6 lutego 2017

"Bogowie tanga" - Carolina De Robertis

Tytuł: Bogowie tanga (tytuł oryginału: The Gods of Tango)
Autor: Carolina De Robertis
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 02.02.2017r.
Liczba stron: 416
 
Namiętność, mroczne pragnienia... miłość... po prostu tango...
 
Ta książka... rzadko czytam tego rodzaju rzeczy ostatnimi czasy... zbyt rzadko... "Bogowie tanga" to najlepsza powieść, jaką czytałem od przynajmniej kilku dobrych miesięcy... ona PORYWA! Wszystkim... historią, klimatem, bohaterami, opowieścią o dwoistej naturze człowieka, pełnej mrocznych zakamarków, które... oswojone... sprawiają, że ciąg dalszy historii wciąga człowieka głębiej, po to by na końcu... wzruszyć... pomimo całego mroku zawartego na tych 416 stronach... tak, na końcu się na chwilę po prostu poryczałem. Przy książkach mi się to bardzo, bardzo, bardzo rzadko zdarza... Pani De Robertis - czapki z głów!
 
Argentyna, początek XX wieku... Biedni włoscy imigranci, zapomniany świat, w którym muzyka ulicy, tango, porywa ludzkie serca i umysły... Czym? Rytmem... zmysłowością... drapieżną namiętnością skrytą za kolejnymi pociągnięciami smyczkiem po strunach... Słusznie zauważono w opisie tej książki - tango było tańcem rodem z burdeli i  weszło na salony... Dlaczego? Powody powyżej... Świat ten dopiero się jednak w niniejszej powieści rodzi, a w samym jego środku - Ona. Leda, 17-latka, która przyjechała z Włoch do męża. Który nie żyje... Porwana muzyką, owładnięta tangiem ... gra. Lecz nie może robić tego otwarcie, zakłada więc spodnie, kapelusz i przebiera się... za mężczyznę. I staje się Dantem... Z wszystkimi tego faktu konsekwencjami...
 
"Bogowie tanga" to fascynująca historia o ludzkiej psychice, o skrywanej przez każdego z nas żądzy i o łamaniu tabu... w początkach XX wieku rzecz nie do pomyślenia. Jednak młoda dziewczyna, będąc na co dzień mężczyzną... odkrywa w sobie i żądzę i mrok... i idzie za nimi. Ku namiętnej grze z samą (samym?) sobą, wieczorami grając, a noce spędzając wśród kobiet... i pragnąc ich... Po to, by stopniowo te pragnienia urzeczywistniać... Niby historia płytka, dla niektórych może niewygodna, ale... to ma w sobie głębię. Prawdziwą głębię... czytając odbywamy swoistą podróż w głąb ludzkiej natury i jej mrocznych zakamarków. Fascynujące i pouczające, no a sam kres tej drogi... czy możliwe jest znalezienie połówki w mrokach?... Nie zdradzę... Tę podróż w ciemność ludzkiej duszy musicie odbyć sami. I może też na końcu uronicie łzę... Tak, treść o której wspominam może temu przeczyć, ale całokształt, zwłaszcza po doczytaniu epilogu... po prostu wzrusza. Może będziecie mieć inne przemyślenia. Ja się wzruszyłem i się tego nie wstydzę. Warto było przeżyć i podróż przez mrok i końcowe łzy.
 
POLECAM BEZ WAHANIA!
Serdecznie dziękuję za egzemplarz Wydawnictwu Albatros!
 

"Hel 3" - Jarosław Grzędowicz

Tytuł: Hel 3
Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 15.02.2017r.
Liczba stron: 512
 
Niesamowita wizja przyszłości, w której jednostka jest... niczym.
 
Świat wyczerpanych surowców i upadku moralnego, w którym całość trzymają w kupie skorumpowane rządy i koncerny, posunięta do granic możliwości globalizacja, ciemne masy ogłupiane Mega Netem (czyli przerażającą hybrydą współczesnego internetu, w którym obraz jest Bogiem, a sieciowe iwenty źródłem przekazu kształtującym społeczeństwa)... oto rzeczywistość przyszłości według Grzędowicza... Rzeczywistości, w której pojedynczy człowiek nic nie znaczy, jest bowiem tylko trybikiem w maszynie, sterowanej przez innych, dużo większych od siebie... Człowiekowi temu odmawia się nawet prawa do samodzielnego myślenia, to bowiem jest również odgórnie zaplanowane... Przerażająca wizja!...
 
Oto punkt wyjścia tej historii. Historii o buncie jednostek skazanych na porażkę... W tunelu ogłupiającej indoktrynacji jest jednak mrugające w oddali światełko... poza Ziemią. Jest nim potencjalnie niewyczerpalne źródło energii, które może zmienić zarówno sytuację, jak i układ sił na Ziemi... Nie wszystkim to jednak odpowiada... A mroczna strona kosmosu (Księżyca konkretnie) objawia się przy tym w najbardziej nieprzewidywalnym momencie... Za końcówkę tej książki mam ochotę nosić Grzędowicza na rękach! Genialny finał! Niestety, uprzedzam - poza zachwytami własnymi nic więcej nie zdradzę ;)
 
"Hel 3" to świetnie skonstruowana powieść z genialnym finałem, jednak jej siła tkwi gdzie indziej. Jej siłą jest pokazanie, jak może wyglądać świat przyszłości, w którym to, co niepokoi ludzkość współcześnie, dochodzi do głosu w niewyobrażalnych dla dzisiejszych nas rozmiarach. To jest naprawdę przerażające... Niesamowite, jak wyobraźnia autora jest w stanie wyjść naprzeciw współczesnym obawom i wykreować świat, w którym obawy te przyjmują postać rzeczywistych demonów... Przyznać bowiem trzeba, że świat, w którym ogłupiałe masy czekają tylko na krwawe filmiki z sieci, żując przy tym totalnie sztuczną żywność, siedząc na meblach skonstruowanych z odpadów (kończą się surowce, a o prawdziwym żarciu bez chemii można zapomnieć), na dodatek nie wiedząc nawet, że ich życie jest od a do z sterowane... taki świat nie jest zbyt zachęcającym do życia miejscem.
 
Genialna książka!, tylko i wyłącznie do polecenia. Nie tylko fanom fantastyki! No i ten finał... warto!, choćby dla tych ostatnich stron - WARTO! :)
 
Serdecznie dziękuję Fabryce Słów za przedpremierowy egzemplarz :)

piątek, 27 stycznia 2017

"Końca świata nie było" - Anita Demianowicz

Tytuł: Końca świata nie było
Autor: Anita Demianowicz
Wydawnictwo: Bezdroża
Data wydania: 15.09.2016r.
Liczba stron: 312
Świat Majów wczoraj i dziś.
Wspaniała książka! Anita Demianowicz zabiera nas w niezwykłą podróż przez Amerykę Środkową. W podróż niezwykłą, w poszukiwaniu przygód, prawdy o tamtym zakątku świata, o zamieszkujących go ludziach, ich zwyczajach, codzienności, a także w podróż... w głąb samego siebie - w poszukiwaniu głosu serca, książka ta jest bowiem również o tym, że nigdy nie należy rezygnować z samego siebie i z własnych marzeń (autorka rzuciła pracę w korporacji po to, by podróżować; książka ta nigdy by nie powstała gdyby nie ta decyzja). Warto, jak się okazuje, spróbować wygrać walkę z samym sobą, podjąć ryzyko i ... wygrać marzenia.
Ameryka Środkowa to piękny, ale i niebezpieczny region. Pełen wspomnień z przeszłości o rdzennych tradycjach, wciąż obecnych w lokalnym sposobie życia, bycia i myślenia. To także region będący swoistą mieszanką przeszłości i teraźniejszości, w którym splata się ze sobą tradycja, nowoczesność, bieda, przestępczość, ale także gościnność, otwartość i barwny świat, który roztacza się za oknem hotelowego, może niezbyt obfitującego w luksusy, lecz swojskiego, hotelu. Plusy i minusy są zawsze i wszędzie, jednak czytając tę książkę... aż chciałoby się tam pojechać!
Anita Demianowicz snuje opowieść o własnych doświadczeniach, podróżach, zabytkach, tradycjach, lecz przede wszystkim o poznanych w podróży ludziach, zarówno tych mieszkających na miejscu od zawsze, jak i o podobnych sobie turystach, równie jak autorka zauroczonych światem, w który rzucił ich akurat wir podróży. Opowiada także o samej sobie, o własnych przemyśleniach, o przezwyciężaniu własnych słabości, wplatając w całość wiele anegdot i przemyśleń dotyczących jej samej. Przez to wszystko "Końca świata nie było" czyta się lekko i przyjemnie. A piękna szata graficzna, ociekająca wręcz świetnymi zdjęciami, tylko tę lekturę umila. Zdjęcia to tak naprawdę równie ważna część tej książki jak sama treść - do tego stopnia w punkt uchwytują one codzienność życia odwiedzonych przez autorkę miejsc i ich ducha, że nie sposób o tym fakcie nie wspomnieć.
Książka ta to coś przede wszystkim dla ludzi ciekawych świata. Nie tylko dla podróżników, choć ci będą z pewnością zachwyceni. To książka dla każdego, kto ma ochotę i chwilę czasu, by zerknąć na moment w realia trochę innego świata. Jakże przy tym ciekawego i ... choć daleko, to jednak obecnego - zapowiadanego w odniesieniu do kalendarza Majów końca świata wszak, jak dobrze wiemy (na szczęście) nie było...
Gorąco polecam!
Serdecznie dziękuje Wydawnictwu Bezdroża i całej Grupie Wydawniczej Helion za udostępnienie niniejszej książki.

"Gole wszech czasów" - Jarosław Kaczmarek

Tytuł: Gole wszech czasów
Autor: Jarosław Kaczmarek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 09.11.2016r.
Liczba stron: 248
 
Magiczne chwile, w których piłka trafia do siatki.
 
Futbol to gra, która kochają miliony. I jak w każdej takiej grze, są w niej momenty, które zapadają w pamięć i przechodzą tym samym do historii. W piłce nożnej momentami tymi są gole. Zwłaszcza te piękne, wyjątkowej urody, roztrzygające o losach meczów, tytułów, pucharów. Właśnie o takich golach jest ta książka.
 
"Gole wszech czasów" to piękna podróż przez przeszłość i teraźniejszość piłki nożnej. Czytelnik ma niepowtarzalną okazję przeżyć w przytoczonych relacjach emocje towarzyszące najważniejszym golom w historii piłki nożnej, od bramki dla Urugwaju, która uciszyła Maracanę w meczu z Brazylią w finale mistrzostw świata w 1950 roku, poprzez piękne bramki innych finałów i niezapomniane chwile również z czasów obecnych, jak choćby 5 bramek Lewandowskiego zdobytych w jednym meczu w ciągu 9 minut. Książka pełna jest wspomnień o pięknych akcjach, trafieniach - po prostu o najsilniejszych emocjach płynących z futbolu.
 
Bogato ilustrowane strony, grafiki, schematy, zdjęcia, wiernie przytoczone komentarze spikerów, szczegółowe przedstawienie tła wydarzeń, okoliczności towarzyszących meczom - oto siła tej książki. Jest naprawdę bardzo pięknie wydana. Kolejne strony cieszą oczy. Dla fana piłki nożnej ta pozycja to nie lada gratka. I to dla fana w każdym wieku - książka jest adresowana zarówno do najmłodszych, jak i do tych nieco starszych fanów.
 
Świetna rzecz. Naprawdę godna polecenia.
 
Dziękuję Wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie niniejszej pozycji.

sobota, 14 stycznia 2017

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" - Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne, John Tiffany

Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko (tytuł oryginału: Harry Potter and the Cursed Child)
Cykl: Harry Potter (tom 8)
Autor: Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne, John Tiffany
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 22.10.2016r.
Liczba stron: 368
 
Magia powraca... Powroty nie zawsze jednak są idealne.
 
Harry Potter wraca po latach... Nostalgiczna to była podróż wiodąca przez kolejne strony... To taka historia nawiązująca do kanonu (Harry Potter jak najbardziej, jako cykl, w moim odczuciu częścią kanonu literatury zdecydowanie jest), lecz... to już nie to samo. Choć książka nawiązuje bardzo mocno do poprzednich siedmiu tomów. Ale powtórki z rozrywki, nawet odświeżone, mają to do siebie, że nie są czasem idealne... No i mają jedną, podstawową wadę: nie są oryginałem, który podbił serca milionów na całym świecie.
 
Potter jest od dawna dorosły, ma dzieci... Jego dzieci, a właściwie syn, to główny bohater tej książki. On oraz syn Draco Malfoya. Młody Potter nie jest do końca taki, jak chyba wszyscy by tego oczekiwali (dość powiedzieć, że trafił do Slytherinu!). Młody Malfoy również... Dodajmy do tego zmieniacz czasu, chęć chłopaków do zmiany pewnych rzeczy i spraw z przeszłości... Co z tego wyniknie? Ogromne zamieszanie... Ciekawe, momentami arcyciekawe, naprawdę, jednak... czuć mocny... niedosyt. To już nie to samo. Magia wciąż jest, ale... to jakby tylko jej resztki unoszące się w powietrzu... rozdmuchane przez Rowling po to, by raz jeszcze zawirowały w magicznym tańcu na kartach jeszcze jednej książki... Niestety - nic więcej.
 
Być może gdyby nie ogromne oczekiwania fanów, ta książka byłaby oceniana lepiej. Z drugiej strony - gdyby nie poprzednie części, nie byłoby oczekiwań fanów, a więc i... niniejszej książki... Książki, będącej tak naprawdę sztuką teatralną, a mówiąc jeszcze bardziej precyzyjnie, jej scenariuszem. Konwencja dosyć ciekawa, jednak przez nią "Przeklęte Dziecko..." również odstaje od głównej opowieści snutej przez Rowling jeszcze kilka lat temu. Cóż... jeszcze jeden element, który sprawia, że ci o największym poziomie oczekiwań mogą się poczuć zawiedzeni...
 
... Czy ja byłem zawiedziony? Ciężko stwierdzić... Jasne, miałem pewne oczekiwania, jednak podchodziłem do tej pozycji bardzo ostrożnie - jak do każdej "nowej części napisanej po latach". Jednak... po cichu liczyłem na więcej MAGII. Pod tym kątem tak, zawiodłem się nieco. Jednak książka jest dobra. I warto ją przeczytać (co też pewnie każdy pottero-maniak prędzej czy później i tak uczyni).
 
Ostatecznie - polecam. Nawet resztki magii unoszącej się w powietrzu są lepsze, niż brak magii. Doświadczcie jej więc jeszcze, chociaż na chwilę - dzięki tej książce.

"Sto milionów dolarów" - Lee Child

Tytuł: Sto milionów dolarów (tytuł oryginału: Night School)
Cykl: Jack Reacher (tom 21)
Autor: Lee Child
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 11.01.2017r.
Liczba stron: 416
 
Kolejna misja wykonana!
 
Jack Reacher powraca. I to już w dwudziestej pierwszej odsłonie. To sporo... Ta seria jednak należy do tych, które nigdy się chyba nie znudzą. Dzięki osobowości głównego bohatera, pomysłowości autora i ciekawej akcji, która w każdym tomie daje radę i tak jak główny bohater - nie zawodzi. Nie inaczej jest w przypadku "Stu milionów dolarów"!
 
Tym razem cofamy się nieco w czasie do roku 1996. Jack po kolejnej udanej akcji zostaje odznaczony, po czym... nie trafia bynajmniej na zasłużony urlop, lecz do szkoły... Która "szkołą" bynajmniej nie jest... Jest w niej za to analityk CIA i agent FBI... I zaczyna się zabawa... :) Tym razem, w odróżnieniu od innych części cyklu, zabawa nie w pojedynkę, lecz w zespole. A sama zabawa... to w szukanie igły w stogu siana, łapanie terrorystów, udaremnianie zamachu, poszukiwanie zdrajców, sprzedających, kupców... Wszak mowa, jak sam tytuł wskazuje, o rzeczy wartej sto milionów dolarów... Ktoś te pieniądze wykłada. I chce coś za nie kupić... Lecz nie zdradzę bynajmniej o co chodzi, sami musicie to odkryć. Ale myślę, że... nie będziecie wcale zawiedzeni.
 
Reacher to postać skrojona na miarę jeśli chodzi o powieść sensacyjną. Odważny, skuteczny, chwilami wredny, cyniczny, ale i poza wszystkim niezłomny, inteligentny, pełen specyficznego humoru (który, tak się składa, szalenie do mnie trafia) i posiadający swoiste poczucie (i wyczucie) sprawiedliwości, które zwykle skłania go do podejmowania właściwych decyzji. Sensacyjny bohater niemal idealny... Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy na kartach kolejnych powieści. Boję się tylko trochę, czy autorowi nie skończą się pomysły... Dwadzieścia jeden tomów to wszakże niemało, a każda konwencja i formuła kiedyś może się wyczerpać. W tym przypadku oby nieprędko!
 
Gorąco polecam! Wielbiciele Reachera, Childa i dobrej sensacji będą usatysfakcjonowani. Ja byłem. I wierzę, że Wy też będziecie.
 
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros za udostępnienie książki!

"Sisters #5: W centrum uwagi" - Christophe Cazenove, William Maury

Tytuł: Sisters #5: W centrum uwagi (tytuł oryginału: Les sisters: Quelle chouchoute!)
Cykl: Sisters (tom 5)
Autor: Christophe Cazenove, William Maury
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: grudzień 2016r. (data przybliżona)
Liczba stron: 48
 
Zabawny, śmieszny, nie dający się po prostu nie polubić komiks!
 
Francuska produkcja jest tak dobra, że aż szkoda, iż każdy tom nie jest dłuższy. Dwie tytułowe siostry - starsza Wendy i młodsza Marine - rozbawiają do łez, a ich perypetie poznaje się z niekłamaną ciekawością i uśmiechem pt. "na co też tym razem wpadną" ;) Przesympatyczna rzecz :)
 
Mocną stroną komiksu jest - prócz humoru - szata graficzna, znakomite oddanie realiów życia nastolatków i ich świata, tak bardzo złożonego, pełnego problemów, dylematów, rozterek... Przedstawienie tych wszystkich spraw w pełen humoru sposób, przy jednoczesnym doborze sióstr jako bohaterek jest strzałem w dziesiątkę. Naprawdę przyjemnie się ten komiks czyta.
 
Gorąco polecam!
 
Dziękuję Wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie mi tej pozycji.

"Dziki kot - psychopatyczny morderca" - Bill Watterson

Tytuł: Dziki kot - psychopatyczny morderca (tytuł oryginału: Homicidal psycho jungle cat : a Calvin and Hobbes collection)
Cykl: Calvin i Hobbes (tom 11)
Autor: Bill Watterson
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2008r. (data przybliżona)
Liczba stron: 175
 
Prześmieszny ciąg dalszy przygód przesympatycznych bohaterów.
 
Calvin i Hobbes to znakomita seria, żal więc okropny, że miałem w rękach ostatni tom przygód tej dwójki... Przyznaję się bez bicia, że wcześniejsze tomy muszę w dużej mierze nadrobić, jednak szkoda trochę, że seria jest zamknięta i nic nowego się tutaj nie wydarzy...
 
Główni bohaterowie bawią, śmieszą i w stylu nie do podrobienia potrafią poprawić czytelnikowi humor. To znak firmowy tej serii. Przeznaczonej, jak się okazuje, nie tylko dla dzieci, ale również dla dorosłych - poziom komiksu jest na tyle elastyczny, że bez trudu każdy odnajdzie w nim coś dla siebie (niezależnie od przedziału wiekowego). I bardzo fajnie - to cecha naprawdę dobrych komiksów.
 
Uwagę pod kątem technicznym zwraca bardzo ładna kreska i sam format komiksu - przyjemnie się czyta takie książeczkowe wydanie, naprawdę. Czepiać można by się tego, że jest w znakomitej większości czarno-biały, lecz nie jest to wcale mankament, więc mi osobiście ten fakt nie przeszkadzał.
 
Zachęcam do sięgnięcia po to cudo ;) "Dziki kot..." jest naprawdę godny uwagi i poświęconego czasu. Podobnie jak cala seria.
Polecam!
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie niniejszej pozycji.

sobota, 7 stycznia 2017

"Bramy Światłości" tom1 - Maja Lidia Kossakowska

 
Tytuł: Bramy Światłości (tom 1)
Cykl: Zastępy Anielskie (tom 5)
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 13.01.2017r.
Liczba stron: 512
 
 
Jasność powraca... lecz czy na pewno?
 
Wielki powrót cyklu "Zastępy Anielskie"! Maja Lidia Kossakowska powraca w świat aniołów, diabłów, demonów, Jasności, Głębi, intryg i zaskakującej, pięknej historii, która po sześciu długich latach doczekała się kontynuacji. Jestem oczarowany! Znakomita książka. Fantasy pełną gębą, i to W TAKIM wydaniu!... Musicie to przeczytać!
 
Pan odszedł... Biały Tron stoi pusty, regentem Królestwa jest Gabriel, próbujący nad wszystkim panować wraz z innymi Świetlistymi. Sereda, podróżniczka, w czasie jednej z wypraw doznaje objawienia, które daje przypuszczenie, że Pan mógł powrócić... i znajduje się w odległych krainach... lecz czy na pewno tak jest? Dla dobra wszystkich trzeba to sprawdzić. Gabriel decyduje, że wyruszy kolejna wyprawa. Pod dowództwem Daimona, Abaddona, Anioła Zaglady, Tańczącego Na Zgliszczach wraz ze swa Gwiazdą Zagłady... Sytuację komplikuje jednak fakt, że krucha równowaga między Królestwem, a Głębią zostaje zachwiana - na wieść o powrocie Pana piekielny tron opuszcza Lucyfer, który podążając śladem wyprawy pragnie raz jeszcze stanąć przed obliczem Pana i raz jeszcze spróbować wszystko sobie z Nim wyjaśnić... Piekłu grozi wojna domowa, której skutki mogą dosięgnąć również Królestwo...
 
Kossakowska to niekwestionowana królowa wyobraźni... to, co wyczynia w tej książce jest po prostu wspaniałe. Nie wiem, czy można w bardziej fascynujący sposób opowiedzieć historię piekła, nieba, a w tym przypadku jeszcze zaczerpnąć co nieco z hinduizmu, dodać szczyptę fantazji i snuć niesamowitą opowieść wyprawy poza znanymi śmiertelnikom wymiarami... Genialna książka!
 
Bohaterowie też nie najgorsi ;) ... Stare dranie... Brakowało mi ich. Anioły, a jednak w głębi siebie prawdziwe wcielone diabły... snujące intrygi, bezwzględne, nie znające litości, a jednak pełne uczuć, żalu, rozpaczy nad samymi sobą i tym, czym się stali. Świetne kreacje. Wciągające nie mniej niż sama fabuła.
 
Ta lektura to idealne wejście w nowy, 2017 rok. Życzyłbym sobie, żeby każda książka w tym roku była tak świetna, jak ta. Jeśli tak będzie, to ten rok będzie zaiste wspaniały!
Gorąco polecam! Tę książkę po prostu trzeba przeczytać! A dla fanów fantastyki (i to nie tylko rodzimej) jest to pozycja po prostu obowiązkowa.
 
Serdecznie dziękuję Fabryce Słów za przedpremierowy egzemplarz - przeczytanie tej książki przed oficjalną premierą to była prawdziwa, niekłamana przyjemność. Dziękuję!


poniedziałek, 2 stycznia 2017

"Doktor Sen" - Stephen King

Tytuł: Doktor Sen (tytuł oryginału: Dr. Sleep)
Cykl: Lśnienie (tom 2)
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 24.09.2013r.
Liczba stron: 656
 
Demony z "Lśnienia" wracają... w nowym doborowym towarzystwie... Stephen King jak zawsze w wyśmienitej formie!
 
Chyba każdy, kto czytał kultowe już od dawna "Lśnienie", miał obawy biorąc do ręki napisaną trzydzieści lat z okładem później kontynuację... To bez wątpienia dzieła dwóch różnych pisarzy: młodego Kinga, który stworzył jedną ze swych najbardziej przerażających książek, czyniąc z niej duszny, potworny obraz (de facto autoportret) owładniętego demonami człowieka walczącego z alkoholizmem; z drugiej strony mamy dużo starszego Kinga, który toczy walkę już tylko ze swymi lękami, przelewanymi na papier; Kinga dojrzałego, który czasem wraca do swoich starych postaci i bohaterów... To dwie różne książki. Lecz tak samo świetne - "Doktor Sen" bez dwóch zdań się broni!
 
Danny Torrence dorósł. I toczy sam ze sobą walkę podobną do tej, którą toczył z butelką jego ojciec... Czasem przegrywa, czasem wygrywa... I wciąż ma w sobie jasność. Która również rodzi i przywołuje demony... przeszłości, teraźniejszości... jednak to wszystko nic w porównaniu z tym, co czeka za horyzontem - a jest tym krwiożerczy korowód kamperów wiozących przez kraj przedwieczne, wtopione w tłum ludzi istoty, polujące na takich, jak Danny... w tym na pewną małą dziewczynkę, która ma w sobie wyjątkowo silną jasność... Dziewczynka ta nawiązuje kontakt z Danny'm i... zaczyna się... (!!!)
 
Książka jest KAPITALNA. Wszystkim żywiącym obawy, czy dorówna "Lśnieniu", powiem tak: to inna historia, jednak równie dobra. Inna, lecz to nie znaczy, że żaden z dawnych znajomych z Panoramy się tu nie pojawi :) ... Jednak szczegółów nie zdradzę :)) Powiem tylko tyle, że King po mistrzowsku wykorzystał starych przyjaciół, wplótł w całość nowe demony, nowych bohaterów, wszystko spoił Danny'm Torrence'm i... to działa!!!
 
Polecam, ZDECYDOWANIE polecam! Każdy kto kocha Kinga i tak sięgnie po tę książkę, lecz zachęcam do tego wszystkich innych - uwierzcie na słowo: WARTO!

"Lit-6" - Risto Isomäki

Tytuł: Lit-6 (tytuł oryginału: Litium 6)
     Autor: Risto Isomäki
Wydawnictwo: Kojro
Data wydania: 2008r. (data przybliżona)
Liczba stron: 311
 
Zagrożenia tworzą ludzie...
 
Świetny thriller. Tematyka bardzo aktualna: energia jądrowa i jej zastosowanie... Groźba wykorzystania tejże do celów terrorystycznych... Potężne siły zaprzęgnięte do pracy na potrzeby człowieka, nad którymi nawet ich twórca - człowiek - nie do końca jest w stanie zapanować. Do tego dołóżmy ciągle aktualne zagrożenie terrorystyczne, w obliczu którego wszyscy żyjemy, a także historię elektrowni w Fukushimie sprzed kilku lat... Isomäki trafia z tematyką po prostu w punkt.
 
Książka jest naprawdę bardzo dobrze napisana. Ciekawi. Kolejne strony rozwijają fabułę i wciągają w całą historię coraz bardziej. To cechy naprawdę dobrej książki. "Lit-6" czyta się z lekkim dreszczykiem, ciekawością i zaintrygowaniem. I jest tak do samego końca. Jeśli taki właśnie cel miał na myśli autor - udało się. Brawo.
 
Cóż więcej dodać... Warto sięgnąć po tę książkę. Thrillery to ostatnio znów modny gatunek. Te z rodzaju technologicznych, czy, jak w tym przypadku, ekologicznych, bywają niezmiernie ciekawe. "Lit-6" to z pewnością nie jest coś, przy czym można stracić czas. Można go raczej zyskać - dzięki świetnej lekturze. Polecam.
 
Dziękuję Wydawnictwu Kojro za udostępnienie niniejszej książki.