niedziela, 10 czerwca 2018

"Wielki bal Smerfetki" - Justyna Bednarek


Tytuł: Wielki bal Smerfetki
Seria: Czytam sobie (poziom 1)
Autor: Justyna Bednarek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 09.05.2018r.
Liczba stron: 34


Bal w wiosce Smerfów :)

Bardzo smerfna książeczka :) Łącząca do tego przyjemne z pożytecznym, a mianowicie fajną i lubianą bajkę w kolejnej odsłonie z nauką czytania :) Czego chcieć więcej? ;)

Smerfy ogarnęło wielkie poruszenie, albowiem wielkimi krokami zbliża się wielki bal. Poruszenie wynika z faktu, iż trzeba by się było przebrać, a poza tym - jest przeciez Smerfetka! ;) , wypadałoby zrobić na niej odpowiednie wrażenie, prawda? ;) No a sama Smerfetka... jak to kobieta ;) ... ma problem z kreacją :) Problem bardzo poważny, jednak - jak się pewnie domyślacie ;) - problem rozwiązał się sam wśród wielu zabawnych perypetii ;)

"Czytam sobie" poziom 1 to - dla przypomnienia ;) - najniższy stopień wtajemniczenia w trudnej sztuce czytania; książeczka jest krótka, skupia sie na nauce głoskowania, bazując na małej liczbie słów i na krótkich zdaniach. Wszystko rzecz jasna wielką, przystępną dla dziecka czcionką ;)

Więcej na: 
https://egmont.pl/

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

"Witajcie w Ponyville" - Justyna Bednarek


Tytuł: Witajcie w Ponyville
Seria: Czytam sobie (poziom 1)
Autor: Justyna Bednarek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 09.05.2018r.
Liczba stron: 34


Czytaj z kucykami ;)

Książeczka do nauki czytania, a proszę - jaka przyjemna :) I po raz kolejny stawiająca na to, co ma spore szanse zadziałać: na pozytywne skojarzenie czytania i znanych dziecku postaci z bajek ;)

Z książeczki możemy dowiedzieć się co nieco o głównych bohaterach My Little Pony, a właściwie - możemy się z nimi przywitać :) Książeczka bowiem, zarówno przez wzgląd na najniższy stopień skomplikowania w czytaniu, przez wzgląd na małą objętość, jak i z uwagi na docelową grupę najmłodszych, skupia się tylko na przedstawieniu głównych psotaci :) Ale jeśli Wasze Pociechy zdołają to 34-stronicowe "przedstawienie" bohaterów przeczytać samodzielnie... to będzie już spory sukces :)

"Czytam sobie" poziom 1 to - dla przypomnienia ;) - najniższy stopień wtajemniczenia w trudnej sztuce czytania; książeczka jest krótka, skupia sie na nauce głoskowania, bazując na małej liczbie słów i na krótkich zdaniach. Wszystko rzecz jasna wielką, przystępną dla dziecka czcionką ;)

Więcej na: https://egmont.pl/

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.


"Real. Królewska drużyna" - Marcin Kalita


Tytuł: Real. Królewska drużyna
Seria: Kluby wszech czasów
Autor: Marcin Kalita
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 16.05.2018r.
Liczba stron: 208


Po królewsku...

Real Madryt to klub, który albo się kocha, albo się go nienawidzi (ukłon w stronę Barcelony ;) ). Fakt jest jeden: nie da się obok tego klubu przejść obojętnie jeśli lubi się piłkę nożną. No po prostu się nie da... ;)

Real to bez wątpienia wielka piłkarska historia i równie wielka piłkarska tradycja. Czasem grają pięknie, innym razem fatalnie. Można im wytykać, że mieszają pieniędzmi i psują futbolowy rynek, czy jednak w inny sposób może działać klub, dla którego drugie miejsce to zawsze porażka? Czy może on działać inaczej niż wydając krocie na wielkie gwiazdy? Zaraz podniesie się multum głosów, że tak, że lepiej postawić na młodzieżówkę i szkolenie (jak ponad dekadę temu Barcelona, która doczekała się w ten sposób pokolenia, które wygralo wszystko, zarówno w jej barwach jak i w koszulkach narodowych). Cóż... tyle tu będzie głosów ilu fanów. Można jednak mówić co się chce, jednego się Realowi nie odmówi na pewno: wielkości. Tradycji. I ciągłego głodu zwycięstw.

Książka w pigułce pokazuje historię Realu i jego najważniejsze postacie, zarówno na boisku jak i na trenerskiej ławce. Jako że jest to pozycja głównie dla młodych fanów, siłą rzeczy więcej uwagi na kolejnych stronach poświęca się czasom współczesnym, trochę kosztem historii (tego akurat szkoda). Książka jednak, mimo pewnych wad (mało historii, forma i treść przeznaczona głównie dla najmłodszych, a więc z pominięciem pewnych kwestii, jak np. odwieczna i często pełna nienawiści rywalizacja z Barceloną; niech za przykład tej pobieżności posłuży przykład tego, jak opisano kwestię przejścia Luisa Figo z Barcy do Realu: "gdy po raz pierwszy przyjechał z Realem na Camp Nou, fani Barcy przywitali go bardzo bardzo źle" - przyznacie sami, że zwrot "bardzo bardzo źle", wobec faktów w postaci obrzucenia butelkami, śmieciami, monetami i świńskim łbem jest bardzo oględny...) jest pozycją bardzo fajną. Przeznaczoną bez wątpienia dla każdego, małego i dużego, fana futbolu ;)

Więcej na: https://egmont.pl/

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.


"Piszczek. To, co naprawdę jest ważne" - Jarosław Kaczmarek


Tytuł: Piszczek. To, co naprawdę jest ważne
Seria: Zostań mistrzem
Autor: Jarosław Kaczmarek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 16.05.2018r.
Liczba stron: 160


Piszczek - książkowo.

Pierwsza biografia Piszczka napisana z myślą o dzieciakach. I fakt napisania z myślą o dzieciakach widać na każdej stronie ;) - i w stylu pisania, i w ilości zdjęć, obrazków... Czy to jednak źle? Bynajmniej ;)

Książka opisuje karierę Piszcza od początków w Goczałkowicach Zdroju, poprzez przygodę z Gwarkiem Zabrze, Zagłębiem Lubin, aż do kontynuacji kariery w Niemczech, w Herthcie Berlin i w Borussi Dortmund, w której stał się już niemal ikoną na swojej pozycji. Co do boiskowej pozycji zaś - z książki możemy się dowiedzieć jak to się stało, że napastnik został przekwalifikowany na obrońcę, i jak ta zmiana wpłynęła na karerę Łukasza. 

Informacji na kolejnych stronach mnóstwo. Mimo, iż to książka głównie dla dzieci, to jednak i dorośli znajdą w niej coś dla siebie ;) Zwłaszcza przed zbliżającym się mundialem ;) (w trakcie którego z pewnością wszyscy będziemy trzymać kciuki za Łukasza i za resztę chłopaków).

Więcej na: https://egmont.pl/

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.


"Wojtek i Rudy. Afera za aferą" - Piotr Hołod


Tytuł: Wojtek i Rudy. Afera za aferą
Seria: Wojtek i Rudy (tom 2)
Autor: Piotr Hołod
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydasnia: 17.05.2018r.
Liczba stron: 48


Precz z nudą ;)

Kolejny fajny komiks z którego wcale a wcale nie wieje nudą ;) Przygody Wojtka i Rudego to krótkie, śmieszne historyjki, przy których nie sposób się nie uśmiechnąć :) - i o to chodzi :) Poza tym, jakby nie było, to pewna nowość na mapie polskiego komiksu, a takiego rodzaju nowości są bardzo mile widziane.

Wojtek i Rudy zawsze coś wymyślą ;) Pomysłów im nie brak, o nie. Tak jak i poczucia humoru. Może nie jakiegoś niesamowicie wysokich lotów, lecz jednak uśmiech rodzi zwykle uśmiech, a uśmiechu po kolejnych stronach raczej nikomu brakować nie będzie ;)

Komiks Piotra Hołoda to druga część publikacji nagrodzonej w Konkursie im. Janusza Christy na komiks dla dzieci. Jak widać, warto dawać szansę nowym twórcom, jest bowiem więcej niż pewne, że coś fajnego się dzięki nim pojawi i ukaże drukiem. Oby tak dalej! :)

Więcej na: https://egmont.pl/

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.


"Rufus. Wilk w owczej skórze" - Bartosz Sztybor, Agnieszka Świętek


Tytuł: Rufus. Wilk w owczej skórze
Autor: Bartosz Sztybor, Agnieszka Świętek 
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 17.05.2018r.
Liczba stron: 48


Wilk w owczej skórze :)

Szalenie ciekawy komiks, mocno różniący się od innych komiksów dla dzieci jak na mój gust. Ta odmienność jednak jest bardzo, ale to bardzo pozytywna :) Okazuje się, że - jak widać - i w świecie komiksu można stworzyć coś nowego bazując na wszystkim, co dobrze znane.

Rufus jest wilkiem. Sam jednak nie do końca rozumie, co ten fakt oznacza, nie pojmuje, jakby to powiedzieć, "do czego stworzyła go natura". To mały wilczek tak naprawdę, bez rodziny, nikt jednak nie chce zabrać go z ośrodka adopcyjnego (!). Wszystko zmienia się jednak, kiedy adoptuje go rodzina owiec (!!). 

Komiks to przepięknie ziulustrowana opowieść o poszukiwaniu własnego "ja", o tolerancji, stereotypach... To także pretekst do potencjalnej rozmowy z dzieckiem o tolerancji, uprzedzeniach, strachu przed czymś co jest inne. Bardzo fajna lektura. Polecam :)

Więcej na: https://egmont.pl/

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.


"Hania Humorek. Wielka księga wyzwań" - McDonald Megan


Tytuł: Hania Humorek. Wielka księga wyzwań
Seria: Hania Humorek
Autor: McDonald Megan
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 23.05.2018r.
Liczba stron: 384


Wyzwania Hani ;)

"Wielka księga wyzwań" to dwa opowiadania o Hani Humorek w jednym. Pierwsze z nich to nie lada wyzwanie dla głównej bohaterki - postanowiła bowiem być przez cały tydzień... miła ;) Drugie opowiadanie to stworzenie przez Hanię listy własnych marzeń, na wzór listy, jaką spisała jej babcia. Czy Hania podoła własnej wyobraźni i podsuniętym przez nią marzeniom? ;) 

Seria o Hani Humorek to przyjemne opowiadania o bardzo sympatycznej bohaterce w wieku szkolnym. Nie inaczej jest i tym razem ;) Rzadko trafia się fajna seria z którą dzieciaki mogą się utożsamiać ;) Ta seria akurat jest pozytywnym przykładem na to, że jednak można :)

Polecam :)

Więcej na: https://egmont.pl/

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.


"Gdzie jest Wookiee? Barwna podróż po galaktyce" - Pallant Katrina


Tytuł: Gdzie jest Wookiee? Barwna podróż po galaktyce
Autor: Pallant Katrina
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 09.05.2018r.
Liczba stron: 72


Gdzie jest Wookiee? ;)

Mega kolorowanka dla małych wielbicieli Gwiezdnych Wojen :) Na 72 stronach mamy mnóstwo szczegółowych obrazków do pokolorowania. Lecz nie tylko - to także małe zadania na spostrzegawczość, trzeba bowiem na każdej stronie odnaleźć Wookiee'go ;) Oraz jego przyjaciół, znanych wszystkim z gwiezdnej sagi ;)

Zabawa jest przednia ;) , sama książeczka jednak jest przeznaczona dla nieco starszych dzieci. Poziom skomplikowania obrazków, bardzo małe postacie do pokolorowania, dużo szczegółów - to niestety nie nie jest coś dla najmłodszych. Nieco starsi będą mieć jednak mnóstwo frajdy z każdej kolejnej strony ;)

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na: https://egmont.pl/


"Subtelnie mówię F*ck! Sprzeczna z logiką metoda na szczęśliwe życie" - Mark Manson


Tytuł: Subtelnie mówię F*ck! Sprzeczna z logiką metoda na szczęśliwe życie (tytuł oryginału: The Subtle Art of Not Giving a F*ck: A Counterintuitive Approach to Living a Good Life)
Autor: Mark Manson
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 28.02.2018r.
Liczba stron: 192


Troszkę subtelnie ;) ...

Antyporadnik znakomity :) A jednocześnie - jednak - poradnik. Paradoks nieunikniony, ale wpisujący się w treść książki, która jest tak naprawdę o całej masie paradoksów sterujących (często) naszym życiem, a którym się bezwolnie poddajemy. Robiąc to całkowicie niepotrzebnie! :)

Jakie to paradoksy? W skrócie: gorset społecznych oczekiwań, zdanie innych, oceny otoczenia; rzeczy narzucane nam poniekąd z góry, którym się poddajemy i bierzemy do siebie na tyle, że myślimy o nich z biegiem czasu jak o naszych własnych oczekiwaniach i ocenach co do nas samych. Kompletna bzdura :) Niniejsza książka pokazuje, jak wyzbyć się tego wszystkiego i wyzwolić ze wspomnianego gorsetu raz na zawsze.

Manson (zbieżność nazwiska z psychopatą czysto przypadkowa ;) ) stawia dość rozsądną tezę, zgodnie z którą współcześnie wspomniany "gorset oczekiwań" sprowadza się w dużej mierze do "konieczności" bycia wyjątkowym, do wszechogarniającej filozofii "musisz być taki a taki", musisz mieć to i to". W dużej mierze racja... I totalna nieprawda ;) Nic nie "musimy". Jedyne co, to "MOŻEMY", i to właśnie usiłuje przekazać nam autor.  Jedno fajne zdanie z tej książki (będące jednocześnie jej świetnym podsumowaniem w pigułce) szczególnie zapadło mi w pamięć:

"Poddawanie się tyranii wyjątkowości jest wyjątkową głupotą".

Święta racja :) :) Na czym więc warto się skupić? Na tym, co jest tak naprawdę istotne dla nas samych. DLA NAS SAMYCH, nie dla innych, nie dla otoczenia. Tylko my bowiem przeżyjemy nasze życie, i powinniśmy zrobić to po swojemu, według naszych, nie cudzych, kryteriów. Warto więc te kryteria na nowo sobie zdefiniować, tylko pod nas samych. To nam ma być bowiem dobrze - nie innym. A oceny otoczenia? Cóż... f*ck it ;) :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki :)


"Uporządkuj swój umysł. Jak pozbyć się negatywnych myśli, odnaleźć spokój i szczęście" - Scott S.J., Davenport Barrie

Tytuł: Uporządkuj swój umysł. Jak pozbyć się negatywnych myśli, odnaleźć spokój i szczęście (tytuł oryginału: Declutter Your Mind: How to Stop Worrying, Relieve Anxiety, and Eliminate Negative Thinking)
Autor: Scott S.J., Davenport Barrie
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 03.04.2018r.
Liczba stron: 160


Porządki pełną parą.

Ciekawa pozycja z nurtu poradników wszelakich ;) , tym razem skupiona na wyparciu negatywów za pomocą pozytywów. Pozytywy bowiem, jak sam tytuł wskazuje, mają być drogą do szczęścia i spokoju. Hm... Wykonalne? Według autorów jak najbardziej tak.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że książka ta przeznaczona jest przede wszystkim dla, w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu, "steranych życiem"... Dla tych, których życie jest zdominowane przez nie dającą o sobie zapomnieć złą przeszłość, która dodatkowo rzutuje na codzienność i teraźniejszość. Rzutuje w oczywisty sposób negatywnie. I destrukcyjnie. Paraliżująco wręcz. W jaki sposób? Autorzy snują na kolejnych stronach szalenie niepokojącą wizję, w której toksyczne negatywy z przeszłości opanowują nasze myśli i paraliżują całą naszą codzienność do tego stopnia, że przestajemy być na codzień efektywni, skuteczni... Wizję, w której przestajemy cieszyć się życiem, dostrzegać jego piękno, toksyczne stado myśli w głowie hamuje nas bowiem na tyle, że - w przenośni rzecz ujmując - siedzimy tylko na czterech literach, patrzymy się tępo przed siebie, wszystko co fajne nam umyka, a my żyjemy w permanentnym stresie, żalu, poczuciu bycia nieszczęśliwym, co wiedzie do kompletnego wewnętrznego rozbicia emocjonalnego i dysfunkcji na każdym polu działania. Brrr... Delikatnie mówiąc: wizja straszna...

Jakie rozwiązanie proponują autorzy? Złożone, takie bowiem stadium wewnętrznego rozbicia nie jest proste ani do opanowania ani do naprawy. Na remedium składają się ćwiczenia mentalne, z pogranicza autoterapii przewartościowującej myśli, a także z pogranicza medytacji z dodatkiem ćwiczeń oddechowych. A także, a może przede wszystkim, ważne są małe kroczki naprzód w naszej codzienności - uporządkowanie każdego dnia, jego rytmu, codziennych spraw. Wprowadzenie "pozytywnych wzmocnień", które pokazują jakiś pozytyw, a im takich pozytywów będzie więcej, tym się będziemy (zdaniem autorów) lepiej czuć. Taki na przykład codziennie posprzątany pokój, czy ładnie zaścielone łóżko ;) - niby nic, oczywista rzecz ;) , jednak ma to być w założeniu coś małego, zrobionego niewielkim kosztem, lecz ma to być coś, na co sobie możemy finalnie popatrzeć i powiedzieć sobie "a jednak można", po czym mamy iść do przodu robiąc kolejne, małe kroczki w pozytywne strony - zarówno w pozytywne strony każdego dnia z osobna, jak i naszego całego życia.

Książka ciekawa i bez wątpienia do polecenia ;)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.





wtorek, 5 czerwca 2018

"Uwolnij się od psychopaty. Jak odzyskać siebie po toksycznym związku" - MacKenzie Jackson

Tytuł: Uwolnij się od psychopaty. Jak odzyskać siebie po toksycznym związku (tytuł oryginału: Psychopath Free)
Autor: MacKenzie Jackson
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 18.04.2018r.
Liczba stron: 280


Na kilometr od psychopatów ;)

Szczera do bólu, ciekawa, zajmująca - po prostu bardzo mądra książka. Treść może niezbyt pozytywna ze względu na meritum (trudnej jakby nie było) problematyki, jednak w efekcie, jak pokazuje lektura, pozytywy każdej toksycznej relacji istnieją... choć nie od razu się pojawiają ;) ... A w zasadzie dopiero zaistnieć i pojawić się mogą - trzeba tylko do tego doprowadzić.

Jak pokazują kolejne strony, psychopata obok nas to nie tylko potocznie rozumiany szaleniec ze złym błyskiem w oku, który ciągle nas zniewala na płaszczyźnie psychicznej równowagi. Książkowo rozumiany "psychopata" - na tym przykładzie - to każdy, kto w jakikolwiek sposób wykorzystuje drugą stronę w dwustronnej relacji. To ktoś, kto nie myśli o nas, lecz o sobie. Kłamie. Milczy kiedy jest potrzebny. Zostawia nas samym sobie. Mówi jedno, robi drugie. Nic nie wyjaśnia. Zabiera zamiast dawać, po czym znika z naszego życia. Dokonuje pewnych wyborów i decyzji nie licząc się z drugą stroną. Udając przy tym na dodatek, że tak naprawdę wyborów nie dokonuje, cały czas ich jednak dokonując - ze szkodą dla drugiej osoby, która jest przy tych wyborach i decyzjach notorycznie pomijana. I która jest przez nie poszkodowana, choć wcale poszkodowana być nie musiała i nie musi. Do tego pełna gama upokorzeń, otwartych lub skrytych, a także otrzymanych fizycznie i psychicznie ciosów każdego możliwego rodzaju... Pokrótce, czysto definicyjnie patrząc - byłoby na tyle ;)

Skutki relacji z psychopatą? Według autora - opłakane... Pustka, emocjonalne wypompowanie. Przeświadczenie, że nie zostało nic oprócz pustej skorupy, wnętrze "skorupy" bowiem nam zabrano. Rozpacz, żal, zniszczenie poczucia własnej wartości, skrajnie zaś zatracenie samego siebie i zboczenie na totalne emocjonalne manowce. Finalnie i w najgorszym scenariuszu zaś - pełna gama załamań nerwowych plus myśli rezygnacyjnych i stanów depresyjnych. Brrr... Fatalna perspektywa... Tak to jednak, w teorii (lecz w teorii popartej badaniami) wygląda. Krótko mówiąc - toksyczna relacja to nic dobrego. Nigdy...

Remedium? Odbudowanie poczucia własnej wartości. I to jak najszybciej, na zasadzie błyskawicznego i koniecznego zminimalizowania strat własnych. Odbudowanie własnej wewnętrznej siły. Równowagi. I przede wszystkim odbudowanie szacunku do samego siebie, z każdego zniszczonego poziomu patrząc (a tych zniszczonych poziomów może być zatrważająco wiele). To nie jest proces łatwy, lecz jest on wykonalny. Tak przynajmniej twierdzi autor ;) I przede wszystkim o tym właśnie jest ta książka - o powrocie do samego siebie po tym, co nam uczyniono. Co wcale nie jest jednak łatwe jak pokazują przykłady w tej książce... 

Warto pamiętać wszakże o tym, co możemy wyczytać (w ramach przytoczonego przez autora cytatu) już na jednej z pierwszych stron tej książki: 
"Żadna krzywda nie trwa zbyt długo, jeśli jej w tym trwaniu nie pomożemy (...)" [Brian Anders "StoryPeople"]

Polecam ;)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.


"Psychologia Jogi. Wprowadzenie do Jogasutr Patańdźalego" - Maciej Wielobób


Tytuł: Psychologia Jogi. Wprowadzenie do Jogasutr Patańdźalego
Autor: Maciej Wielobób
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 09.09.2013r.
Liczba stron: 112


Wewnętrzny spokój...

Joga... Temat rzeka ;) Czym jest? Teoretycy i praktycy twierdzą, że drogą do wewnętrznego spokoju. Ścieżką kontemplacji, wyciszenia, ukojenia... Zbyt wielu ludzi powtarza te twierdzenia, coś w tym zatem prawdopodobnie rzeczywiście jest... Na pewno ciężko zbyć machnięciem ręki te wszystkie pozytywne świadectwa.

Podstawowym źródłem praktycznego zastosowania jogi są traktaty o jodze klasycznej, w tym jeden z najważniejszych z nich - Jogasutry Patańdźalego. Niniejsza książka jest wprowadzeniem właśnie do nich, taka małą próbą "przetłumaczenia ich na nasze". Nie jest to łatwa lektura, od razu mówię... Niby wydawać by się mogło - joga, nic prostszego... skupienie, wyciszenie i..."jest"... Otóż nie. Nic się "samo" tak prosto nie zrobi... Nie, w ogóle nie w ten sposób. Jogę trzeba jeszcze (na początek?) zrozumieć, a to zadanie naprawdę trudne. Bez zrozumienia zaś nie ma szans na prawidłowe jej praktykowanie... Dzięki książkom takim jak ta może być zdecydowanie prościej ;)

Tak ostatecznie na sprawę patrząco... może i warto? Na pewno to w niczym nikomu nie zaszkodzi - pod warunkiem szczerych, dobrych chęci, otwartości na temat i czasu jaki możemy temu tematowi poświęcić...

To jak? Chcecie spróbować "uderzyć kamieniem niebo"? ;) 

Polecam ;)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.


"Wszystko zaczyna się w głowie. Planuj, działaj, nie marudź!" - Cwalina Karolina


Tytuł: Wszystko zaczyna się w głowie. Planuj, działaj, nie marudź!
Autor: Cwalina Karolina
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 27.09.2017r.
Liczba stron: 232


Poradnikologia ;)

Książka pięknie wydana, prezentująca się naprawdę ładnie. Od tego bym zaczął... Co jednak z treścią? Hm... Tutaj już jest różnie szczerze mówiąc. Mamy mieszankę czegoś, co może trafić w sedno tematu, jak również rzeczy - według mnie - nie do końca w takiej książce jak ta potrzebne. 

Coaching = słowo klucz ;) Autorka jest w tym naprawdę dobra. Filozofia pt. "wszystko zaczyna się w głowie" (pokrywająca się, jak widzicie, z tytułem tej książki) brzmi całkiem sensownie. Bazuje na przezwyciężaniu własnych ograniczeń, mentalnym treningu, na budowaniu wiary w siebie... i tak dalej, i tak dalej... Niewiele tu odkrywczych treści jeśli mam być szczery ;) ... Ale to wcale nie jest minus tej pozycji ;)

Hm... jakby to ująć, żebyście mnie dobrze zrozumieli... Powiem tak: niezbyt odkrywcza treść nie jest minusem, z moich doświadczeń recenzenckich bowiem wynika, że książki tego rodzaju co do zawartości są podobne, różnią się jednak sposobem opisu zagadnienia, sposobem narracji, ścieżką wiodącą do odbiorcy... i w tym tkwi sedno - treść może być podobna do innych publikacji, ale kto wie?, może akurat narracja TEJ książki do Was trafi? W tym rzecz ;) Nie chodzi o jakąś odkrywczość tematu, lecz o to, czy dany autor trafi w naszych głowach tam, gdzie powinien ;)

Co do części w tej książce niepotrzebnej... Rozdział o diecie, odżywianiu etc etc - ok, jak rozumiem to pewne logiczne przedłużenie tematu "budowania samego siebie od nowa", jednak czy takie przedłużenie tematu w aspekcie fizycznym jest konieczne w książce poświęconej przede wszystkim sferze mentalnej? No właśnie... Według mnie niekoniecznie... Ale może się mylę ;)

Tak czy inaczej - polecam ;)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.


"Alchemia uwodzenia, czyli jak hipnotycznie kontrolować umysły, uczucia i zachowania seksualne kobiet" - Batko Andrzej, Dębski Lech, Sowa Paweł


Tytuł: Alchemia uwodzenia, czyli jak hipnotycznie kontrolować umysły, uczucia i zachowania seksualne kobiet
Autor: Batko Andrzej, Dębski Lech, Sowa Paweł
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 17.11.2017r.
Liczba stron: 304


Hm... ;)

Ciekawa książka :) , bez dwóch zdań ciekawa ;) Czy pożyteczna?... hm... ;) Opinii o tej lekturze będzie zapewne tyle, ilu czytających (z wyłączeniem, ustalmy to może na wstępie ;) , rzeszy święcie oburzonych tą pozycją kobiet ;) ) , zatem na pytanie czy to lektura pożyteczna, odpowiem dyplomatycznie... "pomidor" ;) :)

Tak w skrócie tę książkę oceniając, to taka trochę mieszanka seksualno-psychologicznego poradnika, treningu mentalnego w stylu "uwierz w siebie" i przygarść czysto instrumentalnych manipulacji ;) Niekiedy tak przejrzystych i czytelnych, że aż boli ;) ... Ale przynajmniej dzięki temu chwilami można się pośmiać ;) Co nie oznacza, że niektóre części tej książki nie mogą być pożytyczne - zapewne mogą... jeśli nie jest się "dobrym w te klocki", to pewnie się przydadzą ;) ...

Co do budzących uśmiech części niniejszej publikacji... Już choćby czytając tytuły co poniektórych podrozdziałów nie sposób sie nie uśmiechnąć :) - bo jakaż może być inna reakcja na podrozdział pt. "Jak rozbroić jej system alarmowy" czy "Magia w służbie rozporka"? ;) ... Opisywane techniki z pogranicza hipnotycznej medytacji, wpływającej w zamierzeniu na kobiecy umysł, też mogą w teorii bawić... Ale ja niczego bynajmniej negatywnie tutaj, żeby była jasność, nie oceniam ;) - jeśli macie ochotę, przetestujcie sami treść tej książki w praktyce (do panów rzecz jasna mówię ;) ) .

Jak już napisałem na wstępie - opinii o tej książce będzie na sto procent tyle, ilu czytających... Cóż więc mogę powiedzieć? Powiem... zachęcam ;) Przeczytać nigdy nie zaszkodzi ;) , niezależnie czy ta lektura Was rozbawi, zainspiruje, czy - kto wie! ;) - rzeczywiście w czymś pomoże ;)

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.


"Nakarm swoje synapsy! Zadania poprawiające sprawność umysłową" - Mechło Paulina, Polek Paulina


Tytuł: Nakarm swoje synapsy! Zadania poprawiające sprawność umysłową
Autor: Mechło Paulina, Polek Paulina
Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 21.10.2016r.
Liczba stron: 152


Trening umysłu ;)

Bardzo fajny pomysł na czas wolny, a, przy okazji, na połączenie przyjemnego z pożytecznym. Jak słusznie zauważyli autorzy "coś, co jest nieużywane - zanika", zatem mały trening dla naszych synaps bynajmniej nie zaszkodzi ;)

Książka oferuje ponad sto zadań logicznych i na spostrzegawczość. Niektóre do rozwiązania na czas, inne przy których nie trzeba się spieszyć. Cel? Poprawa i trening uwagi, pamięci, spostrzegawczości i zdolności matematycznych, zwłaszcza szybkiego operowania na liczbach. 

Trochę fajnych chwil na pewno przy tej książce spędzimy ;) Przyznać muszę, że ćwiczenia odprężają, pochłaniają i przestawiają - choć na chwilę - tor rozumowania, zadania bowiem wymagają naprawdę uwagi i koncentracji. Nie są przy tym jakoś przesadnie trudne ;) , zatem to faktycznie coś w sam raz dla naszych synaps :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Sensus za egzemplarz recenzencki.


poniedziałek, 4 czerwca 2018

"Trzeba długo iść, żeby dojść do siebie" - Annabelle Copenhay


Tytuł: Trzeba długo iść, żeby dojść do siebie
Autor: Annabelle Copenhay
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 27.07.2017r.
Liczba stron: 162


Rzecz oparta na faktach.

Nie miałem jeszcze w rękach, przyznam szczerze, książki traktującej o bulimii i anoreksji oraz o problemach z nimi związanych. Przy okazji jest to kolejna książka po trosze autobiograficzna - Annabelle Copenhay to pseudonim artystyczny autorki, która niniejszą książką przelała na papier autentyczne doświadczenia z walki z własnymi wewnętrznymi demonami...

Mimo pewnego chaosu fabularnego (niestety, bądźmy szczerzy, to wada tej pozycji - sporo tutaj chaosu w fabule...) z książki wyłania się obraz tego, co z człowiekiem może uczynić jego wewnętrzny problem. Bohaterka zmaga się z zaburzeniami odżywiania, nie akceptuje siebie, nie potrafi zapanować nad własnym "ja" i, pchana przez skrajne emocje w jedną bądź w drugą stronę, gubi się w swoim problemie coraz bardziej. Dochodzi do momentu, w którym wymaga hospitalizacji... Na domiar złego diagnoza wydobywa na światło dzienne kolejną część składową problemu głównej bohaterki, którą są zaburzenia osobowości typu borderline. Okazuje się, że problem jest szalenie złożony... A jedna jego część składowa napędza w negatywny sposób pozostałe - i błędne koło bez wyjścia kręci się coraz szybciej w szalonym pędzie ku destrukcji...

Książka to, w skrócie mówiąc, opowieść o tym, że walka o samego siebie nie jest bynajmniej łatwa. W tym temacie jest dokładnie tak, jak podpowiada już sam tytuł: "Trzeba długo iść, żeby dojść do siebie". Jeśli jednak nie wyruszy się w tę drogę, to donikąd się nie dojdzie... To też ważny wniosek płynący z tej lektury. Podobnie jak wniosek drugi, zgodnie z którym szalenie istotne jest próbować zrozumieć samego siebie i określić to, co jest nam potrzebne w walce o nas samych. Bez tego ani rusz. Istotna jest też konsekwencja i trzymanie się tego, co pomaga - jeśli coś / ktoś pomaga, to trzeba się tego czegoś / kogoś trzymać. A przynajmniej warto spróbować - konsekwencja w trzymaniu się tego co dobre to już pewna szansa na to, że nie zrobi się kroku w tył. A brak kroku w tył to już mała szansa (przynajmniej w teorii) na zrobienie kroku do przodu.

"Trzeba długo iść..." jest - trochę tak w tle, historia głównej bohaterki jest bowiem najważniejsza - również gorzką refleksją o tym, że problemy i złe rzeczy nie dzieją się tylko w tzw. "złych domach", pełnych niedobrych emocji i patologii... Złe rzeczy dzieją się także w tzw. domach "dobrych". Z takiego własnie "dobrego" domu pochodzi główna bohaterka, tam zaś na porządku dziennym mamy przemoc psychiczną, chwilami niemalże fizyczną, na dokładkę zaś systematyczne burzenie w człowieku jego własnej wartości i brak zrozumienia wykluczający jakąkolwiek akceptację i wykluczający, tak szalenie każdemu potrzebne, poczucie autentycznego bezpieczeństwa... Główna bohaterka tego w domu nie ma, a szalenie tego potrzebuje... Smutne... A jednak tak bardzo prawdziwe... złe rzeczy, jak widać, dzieją się wszędzie - nawet tam, gdzie każdy jest uśmiechięty, szczęśliwy, a wszystko jest, pozornie, w najlepszym porządku.

Jeszcze jednym bardzo ciekawym wnioskiem po lekturze jest mała refleksja na temat tego, ile może dać - niezależnie od rodzaju problemu - pewien wewnętrzny, duchowy spokój, i jak bardzo jest on w stanie pomóc w przezwyciężeniu codziennych problemów. Zwykle trochę o tym zapominamy, a jednak spokój ducha to coś, czego wagi nie sposób przecenić.

Książka szalenie ciekawa i pouczająca... Polecam :)

Dziękuję Wydawnictwu Psychoskok za egzemplarz recenzencki.

 

niedziela, 3 czerwca 2018

"Krew Manitou" - Graham Masterton


Tytuł: Krew Manitou (tytuł oryginału: Manitou Blood)
Seria: Manitou (tom 4)
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 11.05.2018r.
Liczba stron: 352


Misquamacus wiecznie żywy ;)

Czwarty tom cyklu "Manitou" Mastertona to zmagania ze starym dobrym znajomym ;) ... Tylko Masterton mógł chyba wymyślić i napisać kolejną część horroru o zmaganiach z demonem, którego już tyle razy "ostatecznie" unicestwiono :) ... Każde kolejne "unicestwienie" nie jest jednak, jak widać, unicestwieniem ostatecznym ;) Pisałem już o tym w innych recenzjach, ale napiszę jeszcze raz: to cały Masterton :) ... Jakiej by nie wymyślił bzdury, to ta "bzdura" wciąż trafia w punkt, i choć pozornie pachnie szmirą, to wciąż się broni :) 

Cóż wymyślił tym razem nasz znajomy, krwiożerczy indiański demon? Serię mordów o iście wampirzym charakterze i specyfice... Mordów dokonują oczywiście opętani przez niego ludzie (bynajmniej nie za sprawą jakiegoś wirusa, jak sądzą lekarze). Liczba krwawych mordów i poderżniętych gardeł idzie w setki, krew leje się strumieniami, a nad całością zapanować musi, tak jak i stoczyć (znów) walkę z demonem nie kto inny, jak Harry Erskine. Czy znów się uda? ;) ... (naprawdę musze udzielać odpowiedzi na to pytanie? :) ).

Skalę pozornej szmiry i "przegięcia" w wykonaniu Mastertona niech zobrazuje poniższy przykład fabularny: Misquamacus wykorzystuje w swym krwawym dziele uśpione wampiry sprowadzone do Ameryki w XIX wieku, wampiry te zaś, po latach uśpienia, budzą się i odradzają w związku z atakiem na WTC 11.09.2001r. ... :) Przegięcie totalne, prawda? A jednak... wciąż się broni! :) Sztuki uczynienia ze szmiry mistrzostwa (w dobrym tego słowa znaczeniu) naprawdę nie potrafi lepiej nikt niż Graham Masterton :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.


"Duch zagłady" - Graham Masterton


Tytuł: Duch zagłady (tytuł oryginału: Burial)
Seria: Manitou (tom 3)
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 11.05.2018r.
Liczba stron: 512


Strzeżcie się indiańskich demonów!

Trzecia część kultowego od lat cyklu "Manitou" :) Część, dla mnie osobiście, sentymentalna na maksa, to bowiem jeden z pierwszych horrorów jakie podwędziłem jako dziecko (czyli daaawno temu ;) ) tacie z półki z książkami ;) Cykl zacząłem więc bynajmniej nie od początku, lecz to właśnie ta jego część skłoniła mnie do przeczytania reszty. Fantastycznie jest móc odświeżyć sobie tę ksiażkę po latach :)

Misquamacus, szalony i pałający żądzą zemsty na białych indiański demon, znów sieje spustoszenie. Krwawą jatkę mamy na co drugiej praktycznie stronie. Tym razem jednak multum literackich efektów gore to dla Misquamacusa za mało - demoluje (z wielką wprawą tak na marginesie) amerykańskie miasta wciągając je pod ziemię jedno po drugim... Naprzeciw demona staje - a jakże  ;) - Harry Erskine, Bogu ducha winny jasnowidz, który już dwa razy stawił potworowi czoła... Czy uda się i za trzecim razem?

Pomysł na książkę jest znakomity :) , tak jak i na cały cykl :) Ktoś nie znając książek Mastertona mógłby rzec, po lekturze opisu, krótko: "kicz!"... Może i tak... ale Masterton ma ten dar, że z kiczu uczynił mistrzostwo, którego siła tkwi... właśnie w konwencji pozornego kiczu :) Dar ten objawia się zaś tym, że jakiej by (w teorii) nieprawdopodobnej bzdury nie wymyślił w swoich książkach, to całość się... broni :) A do tego wciąga, trzyma w napięciu i... autentycznie straszy :) Można mówić co się chce, ale to jest właśnie coś, co można nazwać tylko i wyłącznie prawdziwym DAREM :)

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.


"Otchłań: Księga II" - Peter V. Brett


Tytuł: Otchłań: Księga II (tytuł oryginału: The Core)
Cykl: Cykl Demoniczny (tom 5.2)
Autor: Peter V. Brett
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 09.05.2018r.
Liczba stron: 592


Magia i demony.

Cykl demoniczny Petera V. Bretta doczekał się końca wraz z tą książką. Cykl ten, dobrze znany wielbicielom fantastyki, miał na przestrzeni lat swoje wzloty i upadki, dobre i złe chwile (złe to głównie te, w których trzeba było czekać na kolejny tom ;) )... i nadszedł oto koniec całej opowieści. Opowieści wielkiej, wręcz epickiej. Pożegnania bywają smutne...

Objętościowo "Otchłań: Księga II" jest względnie spora, jednak epickości... jakoś w niej niewiele. Niestety :/ ... Być może dlatego, że - jako iż to ostatnia część cyklu - trzeba było pozamykać pewne wątki, których namnożyło sie multum (to się na szczęście Brettowi udało) i, siłą rzeczy, należało nadać tej historii pewne zakończenie, ku któremu droga wiedzie przez całą w zasadzie książkę. Hm... Ta książka ma swój klimat, tak jak i cała seria, nie sposób temu przeczyć, jednak bądźmy szczerzy: bez odświeżenia sobie, choćby w pamięci, całego cyklu, może się ona wydawać niespójna i nielogiczna. A finał może się wydawać dosyć płytki, przewidywalny, a wobec skali problemów i trudności fabularnych stworzonych bohaterom w tomach poprzednich, wspomniany finał może się do tego wydawać banalny... i zbyt prosty. Cóż... jakoś jednak trzeba było tę historię zakończyć, prawda?

Brett, tak mi się zdaje, ma jednak pewną furtkę by móc do tej opowieści wrócić... Byłoby fajnie ;) ... Walka z demonami i złą magią to temat w fantastyce obrobiony na wszystkie strony, jednak... zawsze fajnie się o takim czymś czyta :) Może więc kiedyś coś się jeszcze spod pióra Bretta w tym temacie wymsknie ;) ... (oby!).

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki.


piątek, 1 czerwca 2018

"Innymi słowy. Niezwykłe słowa z różnych stron świata" - Mak Yee-Lum


Tytuł: Innymi słowy. Niezwykłe słowa z różnych stron świata
Autor: Mak Yee-Lum
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18.04.2018r.
Liczba stron: 64


Innymi słowy... tytuł mówi wszystko :)

Fantastyczny pomysł na książkę :) Na 64 stronach mamy zebrane - z wszystkich stron świata! - przykłady słów, które swym wyrazem i lingwistyczną pojemnością, choć krótkie, to zawierają w sobie całe mnóstwo treści. To nawet nie do końca idiomy, czy rodzaje idiomów, lecz... piękne przykłady na to, że ludzki język potrafi cuda ;) I to pod każdą szerokością geograficzną ;)

Przykłady? Proszę bardzo:
"saudade" - "miłość, która pozostaje", tęsknota za kimś lub czymś ukochanym, lecz utraconym (portugalski)
"hoppipolla" - skakanie po kałużach (islandzki)
"psithurism" - odgłos wiatru wśród drzew (angielski)
"sobremesa" - czas przy stole po posiłku spędzony na rozmowach; czas radości z jedzenia i z przyjaźni (hiszpański)

Takich perełek jest w książce dużo dużo więcej :) A sama książka jest przepięknie wydana i świetnie zilustrowana.

Polecam!

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.