wtorek, 5 maja 2020

Zatruty ogród - Alex Marwood


Tytuł: Zatruty ogród (tytuł oryginału: The Poison Garden)
Autor: Alex Marwood
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 15.04.2020r.
Liczba stron: 384



Sekta nie zapomina.

„Zatruty ogród” zaczyna się jak u Hitchcocka – od trzęsienia ziemi ;) Za takowe bowiem należy uznać zbiorowe samobójstwo stu członków odizolowanej od świata sekty czekającej na apokalipsę. Zgodnie z obowiązującą u Hitchcocka zasadą potem napięcie powinno tylko wzrastać… W „Zatrutym ogrodzie” do pewnego stopnia tak się dzieje, jednak… od Alex Marwood chyba nie oczekiwaliśmy tego, co ostatecznie tutaj dostajemy. I w pewnym stopniu wydaje mi się, że od tej akurat autorki należałoby chyba oczekiwać nieco więcej.

Głównymi bohaterkami książki są kobiety. Romy to jedna z ocalałych. Sekta nie zdołała odebrać jej życia, za co dziewczyna powinna być wdzięczna. Jednak ewidentny zespół stresu pourazowego oraz ciągły lęk o swoje nienarodzone dziecko sprawiają, że Romy nie bardzo jest w stanie docenić swoją drugą szansę od losu.

Kolejna bohaterka to Sarah – przepełniona smutkiem pracownica szkoły, do której zgłasza się opieka społeczna, albowiem jej zbiegła do sekty (i uznana za martwą) siostra pozostawiła po sobie nastoletnich synów, nad którymi ktoś musi przejąć opiekę. Sarah jest ich najbliższą krewną. Eden i Ilo są jednak nieco dziwni… Czy to aby na pewno tylko niegroźni nastolatkowie?


W toku czytania na jaw wychodzi wiele faktów i powiązań, które nieuchronnie kierują ku sobie kroki głównych bohaterek. Fabuła jednak nie jest wcale taka oczywista, albowiem dając odpowiedzi na część pytań tworzy przy okazji kolejne… Zwłaszcza te dotyczące złowieszczej sekty. Czy jej przywódcy rzeczywiście nie żyją? A może śledzą z ukrycia poczynania ocalałych i szykują im niewyobrażalnie okrutną zemstę? Warto poznać odpowiedzi na te pytania!

Warstwa psychologiczna książki jest świetna – to muszę przyznać. Dobrze skonstruowane postacie, głębia ich charakterów, ścigająca wszystkich razem i każdego z osobna przeszłość – to wszystko tutaj jest. Sporo dobrego robi także książce ciężki, mroczny i pełen poczucia zagrożenia klimat powieści. Momentami jest on tak gęsty, że można by go kroić nożem (!). To zdecydowanie najmocniejsze punkty książki.

Gdzie więc minusy? Wspomniałem bowiem, że po Alex Marwood należałoby oczekiwać więcej… No cóż… Przede wszystkim można się tutaj doczepić tego, że w książce w zasadzie brak jest jakichś spektakularnych zwrotów akcji. Twistów fabularnych po prostu się tu nie uświadczy… Można więc śmiało powiedzieć, że thrillera w thrillerze jest tutaj nieco za mało. Fabuła przypomina raczej trwanie w nieustannym poczucie zagrożenia i oczekiwania na to, że ktoś złapie głównych bohaterów za gardła – oraz na to, czy się to temu komuś uda lub nie… To zdecydowanie coś innego niż to, do czego Marwood przyzwyczaiła nas w fenomenalnym "Najmroczniejszym sekrecie", czy też w „Zabójcy z sąsiedztwa”.


Tak więc książka z sposób nieuchronny budzi kontrowersje, nie jest to bowiem coś stricte w stylu Marwood.  „Zatruty ogród”, z racji poruszanej tematyki, przypomina raczej coś w stylu powieści Mariette Lindstein. Od razu przy tej okazji zaświeca się też w głowie alarmowa lampka z pytaniem, czy aby Marwood nie kopiuje w jakimś stopniu Lindstein… Szczerze? W jakimś stopniu to niestety JEST powtórzenie… Czy jednak dało się tego uniknąć? Nie sądzę. Wchodząc na temat sekt pewne schematy trzeba niestety powielić.

Zdeklarowani fani Alex Marwood (do których się zaliczam) mogą mieć problem z tą książką. Pytanie zasadnicze dotyczy w związku z tym tego, do jakiego stopnia przyzwyczailiśmy się do dotychczasowego stylu pisarki. Jeśli przywiązanie to jest mocne – „Zatruty ogród” może się Wam nie spodobać… Jeśli jednak jesteście choć trochę otwarci na nowe pomysły kogoś, kogo pisarski styl wydawałoby się znacie na wylot, wtedy ta książka ma u Was szansę.

Osobiście polecam sprawdzić w praktyce, która z powyższych opcji okaże się Wam bliższa :)


Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.

#zatrutyogród #alexmarwood #thepoisongarden #sekta #albatros








Ostatnie zlecenie - Katarzyna Wilk


Autor: Katarzyna Wilk
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 01.04.2020r.
Liczba stron: 400



Uwodzenie na zlecenie.

„Ostatnie zlecenie” Katarzyny Wilk miało być thrillerem, a wyszła z niego… mieszanka obyczajówki z telenowelą. Pomysł na fabułę był szalenie ciekawy, jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, że nie wykorzystano go w stu procentach… Czy warto więc sięgać po tę książkę?

Dominika Werner to piękna zawodowa uwodzicielka, która miarę swojego sukcesu mierzy liczbą pozwów sądowych i rozbitych małżeństw. Nikt nigdy jej nie odmówił, a ona sama świetnie zna swoje atrybuty oraz ich siłę – umiejętnie je zatem wykorzystuje. Dominika przy tym wszystkim bardzo zręcznie manipuluje ludźmi. Dziewczyna jest w przededniu swoich 35 urodzin i uznaje, że zbliża się czas zakończenia dotychczasowej działalności. Przed nią jeszcze jedno, ostatnie (w sumie 89-te) zlecenie: rozbicie małżeństwa Anny i Roberta. Zleceniodawcą jest znudzona życiem Anna, która chce rozwodu z winy męża. Nic nie powinno stać na przeszkodzie, wszak Dominika szczyci się jak dotąd stuprocentową skutecznością. Tym razem trafia ona jednak na mężczyznę, który… nie zdradza.


Postawa Roberta i jego niezłomność rodzi niesamowitą frustrację Dominiki, która posuwa się do coraz bardziej bezwzględnych metod. Tylko czy okażą się one skuteczne? Dziewczyna chyba sama siebie nie podejrzewała o to, do czego jest w stanie się posunąć… Nie wzięła także pod uwagę jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie tego, że z Robertem jest inaczej niż z każdą z dotychczasowych ofiar; Dominika łapie się na tym, że na tym akurat facecie zaczyna jej zależeć… Jaki będzie finał tej historii?

Katarzyna Wilk miała fantastyczny pomysł na tę powieść :) Mogła z tego powstać historia ironiczna i pełna trafnych (choć może cynicznych) przemyśleń na temat ludzkiej natury (ze szczególnym uwzględnieniem wierności) jednak… coś tutaj nie zagrało jak trzeba. Co zawiodło?

Przede wszystkim tło całej historii i psujące ostateczny efekt wciskanie czytelnikowi niemal na siłę bogactwa wszystkich zainteresowanych. Torebka stąd, buty stamtąd, kiecka jeszcze od kogoś innego… Kogo to obchodzi? W takich powieściach liczy się przede wszystkim HISTORIA i sposób poprowadzenia fabuły. To z którego domu mody pochodzi torebka głównej bohaterki jest sprawą co najwyżej drugorzędną.


Autorka nie mogła się poza tym chyba zdecydować, w jakiej konwencji chce napisać książkę. Opis głosi, że jest to thriller… Nie dostrzegłem tu jednak żadnych elementów thrillera :) „Ostatnie zlecenie” to raczej powieść obyczajowa, która ma aspiracje mgliście kryminalne. Nic z tego jednak nie wychodzi i w efekcie mamy małą telenowelę z powracającą niczym cień przeszłością głównych bohaterów. Nawet erotyki się tu nie uświadczy (a sugeruje to poniekąd okładka).

Reasumując: za pomysł i jego potencjał duży plus, za wykonanie… niestety jednak minus. Przeczytać można i nie będzie to raczej czas stracony (czyta się zdecydowanie szybko i trzeba przyznać, że historia jest interesująca), ale mankamenty są w tej opowieści niestety widoczne… Być może kolejne książki Katarzyny Wilk będą ich pozbawione.

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl



Więcej o książce:
https://www.taniaksiazka.pl/ostatnie-zlecenie-katarzyna-wilk-p-1352321.html

#ostatniezlecenie #katarzynawilk #taniaksiążka #zdrada #seks #uwodzenie






piątek, 1 maja 2020

Bez hamulców. Tai Woffinden. Autobiografia - Tai Woffinden, Peter Oakes


Tytuł: Bez hamulców. Tai Woffinden. Autobiografia (tytuł oryginału: Raw Speed. My Autobiography)
Autor: Tai Woffinden, Peter Oakes 
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 25.03.2020r.
Liczba stron: 352



Oblicza czarnego sportu.

Tai Woffinden – tego pana fanom żużla przedstawiać nie trzeba. Jak się prezentuje jego autobiografia? No cóż… Przed nami książka bezpośrednia i szczera, choć może miejscami nieco chaotyczna. Z drugiej jednak strony pełno tutaj ciekawych anegdot, a całość jest – wbrew pozorom oraz obawom – całkiem sensownie napisana (choć szkoda, że chronologia zdarzeń jest w niej nieco zaburzona).

Trzykrotny indywidualny żużlowy mistrz świata odsłania przed nami rąbka tajemnicy na temat samego siebie i swojego życia. Już sama wieść o tej autobiografii była interesująca, Tai znany jest bowiem z wybryków i różnego rodzaju tarapatów, w które na przestrzeni lat się pakował. Co Woffinden ma nam na ten temat do powiedzenia?


Coś niecoś ma ;) Będę zatem ciekawe anegdoty i historie w stylu chociażby genezy znanej fanom sytuacji, której finałem było wysiadanie przez Taia z samochodu w kajdankach. Tak, ta część książki jest zdecydowanie najciekawsza :) Jednak wydaje mi się, że środek ciężkości położono nieco gdzie indziej, albowiem Woffinden sporo mówi o swoich wartościach, o podejściu do sportu, a także o rodzinie. Wspomina chorobę i śmierć swojego ojca, a także swój wypadek, który skutkował groźnym urazem kręgosłupa. Wyłania się z tego obraz rozrabiaki, który… sporządniał. I muszę przyznać, że bardzo ciekawie się to czyta – nawet jeśli człowiek przed lekturą nastawiał się przede wszystkim na skandale i pikantne smaczki.


Od strony czysto sportowej patrząc… mogło być lepiej. Woffinden – co było do przewidzenia – wspomina swój zwycięski marsz po tytuł mistrza świata w latach 2013, 2015 i 2018. W książce pokuszono się także o swoiste porównanie ligi polskiej z angielską i szwedzką, jednak jest ono niestety niepełne. Dlaczego? Otóż dlatego, że trochę po macoszemu potraktowano tutaj ligę polską. Od żużlowca, który od lat broni wrocławskich barw można się było w tej materii spodziewać o wiele więcej niż tutaj napisano. Dodatkowo rzuca się w oczy to, że opisy sportowe wypadają trochę blado – moja teoria na ten temat jest taka, że po prostu brak im szczegółów, a dzieje się tak chyba głównie przez zadziwiająco małą ilość insiderskich opisów żużlowych, zwłaszcza tych wybitnie zakulisowych. Szkoda.


Książka ma także pewien inny minus, a mianowicie wspomnianą już na wstępie zaburzoną chronologię zdarzeń. Mi to osobiście troszeczkę przeszkadzało w lekturze, ale – umówmy się – dyskwalifikujący minus to na szczęście nie jest.

Przy tego typu lekturach nieuchronnie pojawia się pytanie o sens powstania autobiografii w przypadku czynnego zawodowo sportowca, który ma przed sobą jeszcze co najmniej kilka ładnych parę lat kariery. Woffinden nie skończył nawet jeszcze trzydziestki (stuknie mu w sierpniu), trochę więc jeszcze przed nim tego całego jeżdżenia... Na postawione pytanie trudno więc jednoznacznie odpowiedzieć, nie da się bowiem uciec od konfliktu pomiędzy tym, że facet sporo już osiągnął i warto by to było udokumentować jakimiś spisanymi wspomnieniami, a tym, że jego historia nie jest jeszcze bynajmniej zamknięta…


Jeśli miałbym rekomendować czy po książkę sięgnąć, to jak najbardziej lekturę polecam. Nie oczekujcie jednak fajerwerków i miejcie świadomość, że w perspektywie najbliższych lat na sto procent powstaną kolejne biografie Woffindena, a wtedy bardzo możliwe, że niniejsza odejdzie w zapomnienie.


Dziękuję Wydawnictwu SQN za egzemplarz recenzencki.

#taiwoffinden #bezhamulców #rawspeed #autobiografia #sqn #żużel






Demony zemsty. Beria - Adam Przechrzta


Tytuł: Demony zemsty. Beria
Cykl: Demony (tom 6)
Autor: Adam Przechrzta
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 24.04.2020r.
Liczba stron: 434



Razumowski – sowiecki Bond? ;)

Pułkownik moskiewskiej milicji powraca w pełnej okazałości. Nieco poturbowany po poprzedniej odsłonie swoich przygód, ale ciągle na chodzie. Byłemu oficerowi kontrwywiadu nie będzie jednak dane odpocząć, albowiem Wódz i ukochany Ojciec Narodu umiera – a wraz ze śmiercią Stalina nowe miotły raz że zamiatają, a dwa że walczą o władzę… Gdzie w tym wszystkim znajdzie się miejsce dla Aleksandra Razumowskiego?

Adam Przechrzta, mam takie nieodparte wrażenie, doskonali się wraz z każdą kolejną częścią cyklu. Niepowtarzalny sowiecki klimat mamy w przygodach Razumowskiego od samego początku, a z każdą ich nową odsłoną akcja coraz bardziej zaskakuje. Nie ma tu żadnych odgrzewanych kotletów. Jeśli tak ma to wyglądać do samego końca (a na to wygląda), to ja to kupuję!


Ale do rzeczy. W niniejszej odsłonie, jako się już rzekło, ducha oddaje Józef Stalin. Można się było spodziewać tego, co następuje wraz z tą śmiercią – rozpoczyna się bezpardonowa (już bardziej niż mniej otwarta) walka o władzę. Każdy chce wykroić dla siebie kawałek tortu. Najlepiej jak największy. Co w tej sytuacji począć z Razumowskim? Pewien człowiek (który jest blisko przejęcia największej części schedy po nieodżałowanym Wodzu) najchętniej sprzątnąłby Aleksandra jednym pociągnięciem cyngla… Ławrientij Beria nie zwykł mieć sentymentów, że o okazywaniu swoim wrogom litości nie wspomnę. Jednak Razumowski póki co jest potrzebny. Niech więc sobie żyje, działa i niech spełnia bez szemrania swoje obowiązki. A gdzieś tam po drodze nie zaszkodzi zrobić tak, ażeby on i jego bliscy znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie… ;)


Zaskakujące w tym cyklu jest to, że z jednej strony powielane są w nim wcześniejsze pomysły autora, a jednak… są one, z drugiej strony patrząc, za każdym razem po prostu całkowicie świeże i nieskalane wtórnością. Nieważne czy mamy do czynienia z "Demonami Leningradu", "Demonami czasu pokoju", czy też z "Demonami zemsty. Abakumow"; wraz z każdą częścią efekt powinien być w teorii coraz słabszy, tutaj zaś jest ciągle ten sam. Fenomen! To się naprawdę bardzo rzadko zdarza. I zachodzę w głowę dlaczego tak jest… Nie żebym narzekał; co to, to nie ;) Ale zastanawia mnie ten literacki efekt a’la Adam Przechrzta. I dochodzę do wniosku, że niesamowitą robotę odwala w tym wszystkim (niezmiennie zresztą) ciężki, mroczny i niepowtarzalny klimat sowieckiej rzeczywistości, która jest mieszaniną brutalnej siły, okrucieństwa, mordów, zakulisowych rozgrywek z nie dającą się nie lubić prawdziwą rosyjską duszą, która – a jakże! – nawet w czasach najciemniejszej sowieckiej nocy pokazuje swe rogate oblicze. Tak trzymać Panie Adamie!


Jeśli czegoś mógłbym się doczepić… to zdecydowanie zakończenia. Autor przez całą powieść misternie snuje całą intrygę tylko po to, żeby wszystko tak jakby „uciąć” na sam koniec i po prostu ot tak, zakończyć prostym cięciem… Why???!... Przyznaję, że w kwestii zakończenia liczyłem na więcej. Do tego, nic na to nie poradzę, szalenie brak mi wątków fantastycznych w większych ilościach… Może się kiedyś doczekam ;)


Jestem niesamowicie ciekawy, jak Pan Adam wybrnie z całej tej historii w kolejnym tomie / tomach. Bo że takowe – przynajmniej jeden! – powstaną, to nie mam wątpliwości ;) Ta opowieść po prostu musi mieć ciąg dalszy! Każde inne rozwiązanie byłoby bezsensowne :)


Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki.

#demonyzemstyberia #beria #razumowski #adamprzechrzta #cykldemony #fabrykasłów






środa, 29 kwietnia 2020

Bing. Bajki 5 minut przed snem - praca zbiorowa


Tytuł: Bing. Bajki 5 minut przed snem
Seria: Bajki 5 minut przed snem
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 25.03.2020r.
Liczba stron: 176



Bing tuż przed snem!

Super pomysł na książkę dla dzieci! Czytanie do poduszki to coś, co każdy rodzic robić powinien, okazja więc, z racji choćby tej książki - wręcz idealna :) (również idealna jeśli jeszcze nie zaczęliście tego robić przed snem w odniesieniu do własnych Pociech - może najwyższy czas zacząć? ;) ).


Co znajdziemy w najnowszej odsłonie serii „Bajki 5 minut przed snem”? Przygody sympatycznego króliczka Binga, jego opiekuna Flopa oraz przyjaciół: Suli, Ammy, Pando, Koko i Charliego. Będzie śmiesznie, czasem smutno, ale zawsze z jakimś morałem i z płynącą dla najmłodszych nauką.


Pewnym minusem książki jest to, że zawarte wewnątrz historyjki w znakomitej większości pojawiły się już w innych pozycjach wydawniczych Egmont Polska (zarówno tych zbiorowych, jak również jako samodzielne zeszyciki z bajkami). „Prezent urodzinowy”. „Klocki”, Gdzie jest Króliś Tuliś”, „Motyl” – te bajeczki z Bingiem w roli głównej są już przeważnie znane czytelnikom… Nie zmienia tego faktu nawet to, że niektóre bajeczki co nieco przeredagowano – to wciąż te same, znane już historie.


Mimo wszystko książeczkę jednak bym polecił. Bajki z Bingiem zawsze są przyjemne, niosą ze sobą każdorazowo jakieś przesłanie, a z całości bije ciepło i szalenie czytelna dla dzieci pozytywna energia. Warto przekazać jej odrobinę najmłodszym ;)


Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

#bing #bajki5minutprzedsnem #egmontpolska






Masza na tropie. Szukaj i znajdź - Elżbieta Kownacka


Tytuł: Masza na tropie. Szukaj i znajdź
Seria: Na tropie. Szukaj i znajdź
Autor: Elżbieta Kownacka
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 11.03.2020r.
Liczba stron: 22



Szukaj i znajdź.

Coś dla spostrzegawczych! Ale także i dla tych, którzy ową umiejętność. muszą jeszcze trochę potrenować. Towarzystwo do ćwiczenia będzie znamienite, albowiem dzieciakom pomogą Masza i Niedźwiedź we własnych osobach :)

Książka to tak naprawdę kilkanaście wielkostronicowych scenek, na których trzeba odnaleźć wskazane przedmioty lub zwierzęta. Raz będzie to bardzo łatwe – innym razem nieco trudniejsze. Zadbano o zróżnicowanie kolejnych zadań, a zatem nuda w poszukiwaniach na kolejnych stronach nie powinna nikomu grozić.



Same ćwiczenia dotyczą nie tylko spostrzegawczości, ale są także fajną okazją do utrwalenia umiejętności dodawania, nazw kolorów i kształtów. Nie trzeba się przy tym wcale ograniczać do propozycji autorów - na każdej ilustracji można śmiało poszukać innych przedmiotów niż te, które określono w zadaniu. Pomysłów może zresztą być więcej, można bowiem np. wykorzystać ilustracje do serii pytań i odpowiedzi dotyczących chociażby pór roku, zabaw na świeżym powietrzu, czy też domowych czynności dnia codziennego. Tym sposobem niniejsza książeczka staje się pozycją wielokrotnego użytku :)


Na uwagę zasługuje bardzo dobra jakość ilustracji, miła dla oka szata graficzna oraz format, który będąc nieco większy niż A4 sprawia, że detale są w efekcie większe, a więc i łatwiejsze do odnalezienia. 

Polecam

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:
https://egmont.pl/Masza-na-tropie.-Szukaj-i-znajdz,24352797,p.html

#maszanatrop #natropie #szukajiznajdź #egmontpolska






Żaba. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze origami - Zbigniew Dmitroca, Martyna Dobrowolska


Tytuł: Żaba. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze origami 
Seria: Akademia Mądrego Dziecka, Pierwsze Origami
Autor: Zbigniew Dmitroca, Martyna Dobrowolska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 15.04.2020r.
Liczba stron: 24



Kum-kum ;)

Papierowy model żaby będzie ostatnim, jaki będziemy mieli okazję złożyć w kwietniu w ramach cyklu „Pierwsze origami”, wydanego przez Egmont Polska w ramach większej serii Akademia Mądrego Dziecka. Jak myślicie – będzie łatwo, czy raczej trudno? ;)


Wszyscy obstawiający łatwiznę mają oczywiście rację ;) Złożenie żaby to dzieło postępowania zgodnie z wytycznymi raptem przez kilka stron załączonej instrukcji. Warto przez nią przebrnąć, żaba ma bowiem pewien bonus: skacze! :) No i pamiętajmy, że (tak jak w innych zeszycikach z serii) żabę można skonstruować w aż czterech wersjach – tyle bowiem na końcu zeszyciku znajduje się arkuszy kolorowego papieru.


Mały zeszycik to jednak coś więcej niż tylko instrukcja składania papierowej konstrukcji. To także wiersz o żabie autorstwa Zbigniewa Dmitrocy ;) A do tego możliwość poćwiczenia przez najmłodszych umiejętności manualnych oraz koordynacji między okiem, a ręką; takich ćwiczeń nigdy za wiele.


Być może książeczki takie jak ta będą okazją do zainteresowania się przez dziecko sztuką origami na dłużej. Kto wie? Jeśli do tego dojdzie, to nic tylko się cieszyć – mało które zajęcie jest w stanie naprawdę śmiesznym kosztem dać okazję do ćwiczenia cierpliwości, dokładności, a także do dostarczenia satysfakcji z własnoręcznie wykonanego zadania ;)

Gorąco polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:
https://egmont.pl/Zaba.-Akademia-madrego-dziecka.-Pierwsze-origami,25268239,p.html

#żaba #pierwszeorigami #akademiamądregodziecka #egmontpolska






Kaczka. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze origami - Zbigniew Dmitroca, Martyna Dobrowolska


Tytuł: Kaczka. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze origami 
Seria: Akademia Mądrego Dziecka, Pierwsze Origami
Autor: Zbigniew Dmitroca, Martyna Dobrowolska
Wydawnictwo: Egmont Polska
data wydania: 15.04.2020r.
Liczba stron: 24



Papierowa kaczka.

Kwiecień w Akademii Mądrego Dziecka wydawanej przez Egmont Polska to zdecydowanie miesiąc origami. Sztuka składania papieru bywa skomplikowana, ale metodą małych kroczków wszystkiego można się nauczyć. W tym przypadku nauczymy się składania papierowej kaczki :)


Instrukcja złożenia jest łatwa i przejrzysta. Myślę, że każdy jest w stanie bez problemu przez nią przebrnąć i złożyć kaczkę – jedyne co jest tu konieczne to dokładność i cierpliwość. Obydwie cechy można tutaj śmiało potrenować ;) Tak samo zresztą jak umiejętności motoryczne i koordynację oko-ręka. Takich ćwiczeń u dziecka nigdy zbyt wiele.


Całość uzupełnia wiersz Zbigniewa Dmitrocy poświęcony kaczej rodzinie. Nie samym origami do poskładania niniejsza książeczka stoi ;)


Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:
https://egmont.pl/Kaczka.-Akademia-madrego-dziecka.-Pierwsze-origami,25268252,p.html

#kaczka #pierwszeorigami #akademiamądregodziecka #egmontpolska







wtorek, 28 kwietnia 2020

Samolot. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze origami - Zbigniew Dmitroca, Marzenna Dobrowolska


Tytuł: Samolot. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze origami
Seria: Akademia Mądrego Dziecka, Pierwsze Origami
Autor: Zbigniew Dmitroca, Marzenna Dobrowolska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 15.04.2020r.
Liczba stron: 24



Własny samolot.

Akademia Mądrego Dziecka wzbogaciła się niniejszym o podserię związaną z origami. Japońska sztuka składania papieru nie miała jeszcze okazji zagościć w tej serii wydawniczej – przyjrzyjmy się wobec tego jak wygląda to w praktyce.


Na pierwszy ogień poszedł najzwyklejszy w świecie… samolot :) Papierowe samolociki zna każdy, jednak problem jest z nimi czasem taki, że nie latają. Ten lata, zaświadczam to razem z córką :) I nie jest przy tym ani trochę skomplikowany do poskładania.


Pozycję uzupełnia wiersz niezawodnego Zbigniewa Dmitrocy. Tematyka? Oczywiście podniebno-samolotowa :) Jak zawsze przy tym rymowana i zabawna.


Polecam.

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:
https://egmont.pl/Samolot.-Akademia-madrego-dziecka.-Pierwsze-origami,25268255,p.html

#samolot #pierwszeorigami #akademiamądregodziecka #egmontpolska






Statek. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze origami - Zbigniew Dmitroca, Martyna Dobrowolska


Tytuł: Statek. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze origami
Seria: Akademia Mądrego Dziecka, Pierwsze Origami
Autor: Zbigniew Dmitroca, Martyna Dobrowolska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 15.04.2020r.
Liczba stron: 24



Czas na statek.

Może mała morska podróż? ;) W tym przypadku będzie to raczej ta z rodzaju „palcem po mapie” – no ale zawsze. Dzieciaki mogą ją zaś odbyć dzięki własnoręcznie skonstruowanemu z papieru statkowi.


Statek jako taki nie jest zbyt skomplikowaną papierową konstrukcją. Akademia Mądrego Dziecka proponuje jej nieco inną wersję, której – przyznam szczerze – nie znałem. No cóż, człowiek uczy się całe życie ;) Ważne że zaproponowana konstrukcja jest równie łatwa (o ile nie łatwiejsza) niż chyba wszystkim znany zwykły papierowy stateczek.


Mały zeszycik to jednak coś więcej niż tylko instrukcja składania papierowej konstrukcji. To także wiersz o statku Zbigniewa Dmitrocy ;) A do tego możliwość poćwiczenia przez najmłodszych umiejętności manualnych oraz koordynacji między okiem, a ręką.


Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:
https://egmont.pl/Statek.-Akademia-madrego-dziecka.-Pierwsze-origami,25268227,p.html

#statek #pierwszeorigami #akademiamądregodziecka #egmontpolska







Jak zostać ogrodnikiem. Zeszyt z zadaniami i naklejkami - Clair Rossiter


Tytuł: Jak zostać ogrodnikiem. Zeszyt z zadaniami i naklejkami
Seria: Ekologia dla dzieci
Autor: Clair Rossiter
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 15.04.2020r.
Liczba stron:32



Ogrodowa moc.

Seria „Ekologia dla dzieci” wydana nakładem Egmont Polska ma w tym miesiącu jeszcze jedną propozycję dla najmłodszych. Jest nią zeszyt zadań „Jak zostać ogrodnikiem”. Otaczająca nas przyroda raz jeszcze może stać się o krok bliższa wszystkim najmłodszym ;)

Tytuł zeszytu jest może troszkę mylący, można by bowiem po nim zakładać, że za chwilę będziemy kopać w ziemi i plewić grządki. Nic z tych rzeczy ;) Zrobić to – we własnym zakresie – rzecz jasna można, ale w zamieszczonych tutaj zadaniach chodzi o coś troszkę innego, a mianowicie o zapoznanie się dziecka z jego najbliższym przyrodniczym otoczeniem. Na przykład ogródkowym ;)


Zadania w środku znajdziemy jak zawsze proste i przyjemne. Z tych ciekawszych można wspomnieć o nauce rozpoznawania kwiatów, warzyw i owoców, a także roślin hodowanych w szklarniach. Będzie także zadanie kreatywne – skonstruowanie własnego papierowego kwiatu.


Szata graficzna jest niezwykle barwna i ciesząca oko. Atrakcja to oczywiście załączone naklejki – przydadzą się zarówno do rozwiązywania zadań, jak również do zabawy już bez niniejszego zeszytu.


Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:
https://egmont.pl/Jak-zostac-ogrodnikiem.-Zeszyt-z-zadaniami-i-naklejkami,25268242,p.html

#jakzostaćogrodnikiem #ekologiadladzieci #egmontpolska






Odkrywcy przyrody. Zeszyt z zadaniami i naklejkami - Clover Robin


Tytuł: Odkrywcy przyrody. Zeszyt z zadaniami i naklejkami
Seria: Ekologia dla dzieci
Autor: Clover Robin
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 15.04.2020r.
Liczba stron: 24


Przyrodniczo.

"Odkrywcy przyrody" to zeszyt z zadaniami i naklejkami, który może być dziecięcą rozrywką na kilka przyjemnych chwil. Dodatkowy plus tej rozrywki jest zaś taki, że dziecko może dowiedzieć się tego i owego na temat otaczającego nas świata - rzecz jasna tego przyrodniczego ;)


Zamieszczone na kolejnych stronach zadania są proste i nieskomplikowane. Znajdziemy wśród nich labirynty, kolorowanki oraz zadania na spostrzegawczość. W każdym z nich pomogą nam mali zwierzęcy pomocnicy: lis Leszek, kos Kostek, królik Karol i jeż Julek. Pewne podobieństwo do serii pluszaków wymienianych za naklejki w pewnej sieci sklepów jest rzecz jasna przypadkowe ;) (i chyba nizamierzone).


Walory czysto przyrodnicze zeszytu to nauka rozpoznawania liści, owadów oraz ptaków. Przydatne i nienachalne, zamieszczone informacje są bowiem przystępne i zredagowane tak, aby najmłodsi łatwo je sobie przyswoili. To miło, że powstają tego rodzaju publikacje.


Na uwagę zasługuje piękna szata graficzna. Kolorowa, przyjemna dla oka - po prostu ładna. Zamieszczone na końcu zeszytu naklejki będą dodatkową atrakcją (przydatną także w trakcie rozwiązywania zadań).

Dziękuję Egmont Polska za egzemplarz recenzencki.

Więcej na:
https://egmont.pl/Odkrywcy-przyrody.-Zeszyt-z-zadaniami-i-naklejkami,25268238,p.html

#odkrywcyprzyrody #ekologiadladzieci #egmontpolska